Fenotypy GG

Gadu-Gadu bez siedemdziesięcioznakowego ograniczenia w opisie straciłoby wiele ze swego uroku. Użytkownicy protokołu zagospodarowują tę skromną przestrzeń literacką na różne sposoby… lecz sposobów tych nie ma znowu tak wiele. Najwyższa pora, by je spisać i skonkretyzować.

Boringi nie zaprzątają sobie głów czymś tak trywialnym jak ustawianie zróżnicowanych opisów na GG. Wyróżniamy tu dwa podtypy: Boringi A przełączają się po prostu między dwoma, góra trzema opisami (np. "away", "przy kompie, praca" i "zzz…"). Boringi B wykazują większą różnorodność, jednak w ich przypadku zmiana następuje nie częściej niż raz na dwa tygodnie.

Cyciarze lubują się w cytatach — aforyzmach, wersach piosenek i poematów, albo po prostu wyrwanych z kontekstu, ale fajnie brzmiących fragmentach tekstów dowolnego typu. Niektórzy z nich mają koncesję na cudzysłów i wtedy od razu widać, że dany opis jest cytatem. Inni, rozmiłowani w tajemniczości, z rozmysłem rezygnują z cudzysłowu, a cytaty dobierają tak, żeby wyglądały na dwuznaczne, odautorskie stwierdzenia. Dopóty nie zidentyfikujesz takiego osobnika jako cyciarza, dopóki nie będziesz miał pojęcia, o co mu chodzi.

Ełeje nigdy nie zapomną lapidarnie wyjaśnić, dlaczego właśnie są away. Na inne opisy nie tracą czasu. Tak właśnie wygląda utylitaryzm.

Gawędziarze opowiadają, co u nich się ostatnio wydarzyło. Limit 70 znaków obchodzą poprzez ograniczanie się do ambiwalentnych półsłówek i egzotycznych słów-kluczy. W rezultacie osoby postronne nie mają szans na rozszyfrowanie opisu gawędziarza. Jednak po zapytaniu go "co słychać?", wszystko stanie się szybko jasne.

Ludzie-huśtawki z lubością informują komusferę (nie mylić z ZSRR), że właśnie zaliczają doła albo górkę w życiorysie. Czasem czują się "fatalnie, znowu nie wyszło", czasem jest "super, kolejny projekt zrealizowany". Oczywiście, każdemu wolno oznajmić światu o swoim sukcesie lub porażce, ale na dłuższą metę ludzie-huśtawki stają się po prostu monotonni.

Newery nie ustawiają opisów. Nigdy. Niektórzy z nich nie wiedzą jak, inni nie mają światu niczego do obwieszczenia, jeszcze inni gardzą zapewne limitem znaków. Biedne misie.

Rary ustawiają opis od święta, zazwyczaj wtedy (choć powody mogą być inne), gdy coś ich niepomiernie wku…rzy, na przykład złośliwy szef albo wredny ćwiczeniowiec na uczelni. Wtedy dają upust wściekłości i krzyczą w gadugadowy świat: "Kowalski, ty ****". Oczywiście wychodzą wtedy z założenia, że Kowalski ich numeru GG nie zna. Czasem się mylą.

Romantycy wykorzystają przestrzeń opisową wyłącznie (lub prawie wyłącznie) do wyrażania uczucia dla swojej drugiej połowy. Brzmi wzniośle, ale przejawia się nieskomplikowanie: Imię wybranka lub wybranki, a obok :*, KC albo niezgrabne serduszko z ASCII.

Urlacze wywieszają jako opis linki do ciekawych (przynajmniej w ich mniemaniu) zakątków Sieci. Zwykle chodzi o internetowe śmiesznostki i URL-e urlaczy prowadzą do filmików na YouTube, zdjęć na JoeMonster lub tekstów na Bashu. Podgrupę tej kategorii stanowią autourlacze, którzy reklamują sami siebie podając odnośniki do własnych blogów bądź grafik na DeviantArt.

Widoczni inaczej są notorycznie niedostępni lub niewidoczni… ale w gruncie rzeczy doskonale wiadomo, kiedy GG mają włączone, a kiedy naprawdę ich nie ma. Otóż widoczni inaczej ustawiają sobie jakiś opis tylko wtedy, gdy siedzą przy komputerze z uruchomionym komunikatorem. Dalej wyjaśniać nie trzeba.

Uwagi końcowe:

1. Niektórzy użytkownicy GG wymykają się powyższej klasyfikacji. Jeżeli jesteś jednym z nich — brawo, Jasiu. Dbaj dalej o styl.

2. Wysoce prawdopodobne jest występowanie innych typów niż te wymienione powyżej. Nie zlokalizowałem jednak takowych na swojej liście kontaktów, a spekulować nie chciałem. Przede wszystkim podejrzewam istnienie "didżejów", którzy komunikator sprzężyli z playerem muzycznym, tak że w opisie GG pojawiają się tytuły aktualnie słuchanych przez nich kawałków.

Reklamy