Dwadzieścia-dwadzieścia tysięcy (2)

Dziś mija siedemnasta rocznica śmierci Freddiego Mercury, najlepszego wokalisty dwudziestego wieku. Nie miałem więc kłopotu z wyborem wykonawcy do drugiego odcinka 20-20K. Z wyborem utworu — tylko jednego utworu — już tak.

Parę miesięcy temu Radio Norge ogłosiło plebiscyt na tysiąc najlepszych piosenek z minionych czterdziestu lat. Pięć tysięcy słuchaczy nadesłało swoje osobiste top-teny, z których następnie ułożono kompletną listę. "Odliczanie" od pozycji numer tysiąc do pozycji numer jeden trwało non-stop przez cztery doby. Finałowa dwudziestka wyglądała tak:

20. Brothers in Arms (Dire Straits) :::
19. Enter Sandman (Metallica) :::

18. Dancing in the Dark (Bruce Springsteen) :::
17. Another Brick in the Wall (Pink Floyd) :::
16. Purple Rain (Prince)
15. Sultans of Swing (Dire Straits) :::
14. Imagine (John Lennon) :::
13. Wish You Were Here (Pink Floyd) :::
12. One (U2) :::
11. Bllie Jean (Michael Jackson) :::
10. November Rain (Guns n' Roses) :::
9. Shine On You Crazy Diamond (Pink Floyd) :::
8. Smoke on the Water (Deep Purple) :::
7. The River (Bruce Springsteen) :::
6. Hotel California (The Eagles) :::
5. Comfortably Numb (Pink Floyd) :::
4. Splitter Pine (DumDum Boys) :::
3. Nothing Else Matters (Metallica) :::
2. Stairway to Heaven (Led Zeppelin) :::
1. Bohemian Rhapsody (Queen) :::

(Jeżeli nigdy nie słyszeliście o zespole i piosence z miejsca czwartego, nie martwcie się i przypomnijcie sobie, że listę układali Norwegowie).

Queen i Freddie Mercury pojawiali się na całej liście aż 24 razy, deklasując pod tym względem wszystkich innych wykonawców. Pod względem najważniejszym również: Pierwsze miejsce zajęła Bohemian Rhapsody, najbardziej brawurowy ze wszystkich utworów grupy, wyjątkowa synteza kawałka rockowego z operą. Szkoda tylko, że nigdzie nie znalazło się miejsce dla Innuendo, innego przykładu mieszania przez Królową różnorakich stylów muzycznych, z fantastyczną i kompletnie zaskakującą partią flamenco w samym środku.

Początkowo przymierzałem się do wrzucenia tu właśnie Innuendo, ale potem zmieniłem zdanie. Dlaczego się ograniczać? Dlaczego nie przypomnieć piosenki, którą uważam za najlepszą z całego ich bogatego repertuaru i za, bądźmy szczerzy, najlepszy kawałek popowy, jaki kiedykolwiek powstał? Too Much Love Will Kill You — jakaś złośliwa szuja mogłaby powiedzieć, że Mercury dobrze wyśpiewał sobie swój niefortunny koniec w wieku 45 lat. Ale przecież Made in Heaven, album, z którego pochodzi ten utwór, ostatni album nagrany z Mercurym i najdoskonalszy w historii zespołu, kończy się zgoła innymi słowy:

My world is spinnin' and spinnin' and spinnin'
It's unbelievable
Sends me reeling
Am I dreaming…
Am I dreaming…?
Oooh — it' a bliss.

Reklamy

3 uwagi do wpisu “Dwadzieścia-dwadzieścia tysięcy (2)

  1. [*]Dobry kawałek. Ale Freddiego to chyba sam w Paincie wycinałeś. :(

  2. Ano dobry, ano sam. Ale nie w Paincie, tylko w GIMP-ie. I właśnie widzę, że coś jest nie do końca tak… ale nie wiem w sumie co. :)

  3. Gdy miałem 9 lat na olimpiadzie w Barcelonie 92 usłyszałem piosenkę "We are the champions" od razu kupiłem sobie kilka kaset zespołu Queen po czym dowiedziałem się iż wokalista tej kapeli nie żyje. Po odsłuchaniu kaset kapela uzyskała miano mojej ulubionej i tak chyba pozostaje do dzisiaj. Mówiąc o kapeli Queen wspomnieć należy o jej gitarzyście (wyleciało mi z głowy jego nazwisko) na teledysku ten z dużą ilością kręconych włosów na głowie, dla mnie jeden z najlepszych gitarzystów na świecie. Niedawno podczas porządków znalazłem kasety Queen, tylko na czym je odsłuchać.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s