Najlepsze z zapowiedzi filmowych na 2009

Z rankingiem najlepszych książek przeczytanych przeze mnie w 2008 r. zapoznacie się niebawem. Na razie przygotowałem coś innego i raczej niespodziewanego: subiektywny (jakżeby inaczej) top-ten zapowiedzi filmowych na bieżący rok. Uprzedzam, że dominuje tutaj kino rozrywkowe. Dobrymi dramatami i obyczajówkami absolutnie nie gardzę, ale prawie zawsze dowiaduję się o nich dopiero po premierach.

Zanim zaczniemy, wypada wspomnieć o dwóch "gorących" produkcjach, których na pewno w tym roku nie zobaczymy. Pełnometrażowa Drużyna A została przeniesiona na 2010 r., jako że studio wolało na razie skoncentrować się na promocji drugiej części… Alvina i wiewiórek (ble!). Natomiast plany zekranizowania Spotkania z Ramą zawieszono niestety na kołku i nie wiadomo, czy i kiedykolwiek zostaną z niego zdjęte. Cała nadzieja w tym, że spiritus movens przedsięwzięcia, Morgan Freeman, wróci do zdrowia, zakasa rękawy i wreszcie zajmie się na serio adaptacją drugiej najważniejszej powieści Arthura C. Clarke'a.

Dodam jeszcze, że w rankingu nie znajdziecie trzech filmów, na które co prawda ostrzę pazurki, ale które zdyskwalifikowały grudniowe daty ich amerykańskich premier. Dzieła te właśnie docierają do naszego zakątka świata. Mowa oczywiście o The Curious Case of Benjamin Button (historii człowieka starzejącego się do tyłu), Defiance (filmie o żydowskich partyzantach z czasów Drugiej Wojny Światowej, który już wywołuje kontrowersje nad Wisłą) i Valkyrie (fabularyzowanej rekonstrukcji zamachu na Hitlera w Wilczym Szańcu).

Dobra, czas na właściwy ranking. Do każdego tytułu dołączam trailer lub przynajmniej teaser — jeśli już jest. …

– – –

10.
2012
(10.07.2009) (13.11.2009)

Roland Emmerich nakręcił w latach dziewięćdziesiątych trzy bardzo fajne blockbustery spod znaku SF: Gwiezdne Wrota, Dzień Niepodległości i Godzillę. Zdaję sobie sprawę, że nie były to produkcje zbyt ambitne, ale przy odpowiednim nastawieniu oglądało się je wybornie. Po historycznym Patriocie nastąpiła jednak zniżka formy: Najpierw takie sobie Pojutrze, potem jeszcze gorsze — przynajmniej jeśli wierzyć recenzjom, bo sam jeszcze nie widziałem — 10.000 BC.

Do trzech razy sztuka. W lipcu na ekrany kin wejdzie kolejne katastroficzne sci-fi Emmericha, 2012, nawiązujące oczywiście do rzekomej przepowiedni zagłady wziętej z kalendarza Majów. Reżyser albo się tymi Majami wydźwignie, albo pogrąży ostatecznie. Miejmy nadzieję, że jednak to pierwsze, bo prawdopodobnie to właśnie on za kilka lat wyreżyseruje ekranizację Fundacji Asimova. Cała głębia intelektualna i tak się ulotni, ale niech nam przynajmniej będzie dane obejrzeć porządny space-operowy wygrzew.

Ciekawostka: W 2012 główną rolę gra John Cusack, a jego postać nazywa się tak samo jak… 50 Cent, tyle że imię zamieniono z nazwiskiem (Jackson Curtis zamiast Curtis Jackson). Nomen-omen?

– – –

9.
Avatar
(18.12.2009)

Niektórzy w swoich rankingach kinowych zapowiedzi ulokowaliby Avatara znacznie wyżej. Ja jestem bardziej sceptyczny, ponieważ obawiam się, że James Cameron, przez te 12 lat, jakie upłynęły od Titanica, zapomniał jak kręcić dobre filmy. Niepokoją mnie też entuzjastyczne doniesienia o zastosowaniu najnowocześniejszych technik animacyjnych — niby Cameron był już raz pionierem na tym poletku i całkiem nieźle mu to wyszło (Terminator 2), ale intensywne wykorzystanie komputerowych efektów specjalnych zazwyczaj przynosi więcej szkody niż pożytku. Z drugiej strony, jeśli Avatar okaże się sukcesem… to kto wie, czy nie będziemy mieli dzieła na miarę 2001. Ale jakoś trudno mi w to uwierzyć.

– – –

8.
Star Trek
(8.05.2009)

J.J. Abrams (tak, ten od LOST-a) potrafi reżyserować kinowe produkcje, co udowodnił trzecią częścią Mission: Impossible; fakt, film nie był za dobry, ale winę ponosił za to przede wszystkim toporny scenariusz. Potrafi też trzymać pieczę nad ambitnymi, choć nadal stricte rozrywkowymi przedsięwzięciami — jak wyśmienity Cloverfield, którego Abrams był producentem. W przypadku nowego, pełnometrażowego Star Treka powinniśmy więc być dobrej myśli, bo tutaj Dżej-Dżej i zasiada na krzesełku reżyserskim, i zarządza wszystkim od strony finansowej. Z drugiej strony za scenariusz Star Treka odpowiedzialni są ci sami panowie, którzy popełnili linię fabularną Mission: Impossible 3

Tak czy owak, kinowy Star Trek skrojony na miarę nowego wieku, to niemałe wydarzenie. Trailer wyraźnie sugeruje, że Abrams odetnie się od korzeni i postawi na nową jakość. Jak dla mnie to dobrze, bo trekkim nie jestem.

– – –

7.
Public Enemies
(1.07.2009)

Christian Bale jako agent FBI Melvin Purvis ściga Johnny'ego Deppa wcielającego się w rolę słynnego gangstera Johna Dillingera. Film oparty na faktach, a reżyseruje go sam Michael Mann, który po nie do końca udanym Miami Vice sprzed trzech lat postanowił najwyraźniej powrócić w wielkim stylu i ponownie zaserwować nam dramat sensacyjny najwyższej próby. Nie ulega wątpliwości, że Wrogowie publiczni uratują honor gatunku po porażkowych Zawodowcach (Righteous Kill) z minionego roku… a może nawet przebiją słynną Gorączkę.

– – –

6.
Inglourious Basterds
(1.07.2009)

Pod ortograficznie zniekształconym tytułem Inglourious Basterds (ciekawe, jak polski dystrybutor to przetłumaczą? Parszywsza dwónastka? Projekt: Dranie?) kryje się najnowszy film Quentina Tarantino. Twórca Pulp Fiction osadził swoje najnowsze dzieło w realiach Drugiej Wojny Światowej, a bohaterami uczynił oddział amerykańskożydowskich żołnierzy, którzy za liniami wroga dokonują brutalnych mordów na nazistach. Film wojenny w tarantinowskim stylu? Będzie ciekawie, tym bardziej, że reżyser, jeśli wierzyć zapowiedziom, zamierza też czerpać z tradycji spaghetti westernów. W roli dowódcy Basterdów ujrzymy samego Brada Pitta. Pod względem aktorskim mogło być jednak jeszcze lepiej, bo w filmie początkowo mieli grać również Leonardo DiCaprio (i to jako główny badguy!) oraz Simon Pegg. Niestety, nie zagrają.

– – –

5.
Sherlock Holmes
(13.11.2009)

Yeah! Doczekałem się! Chociaż z drugiej strony moja radość powinna być niepełna, bo Guy Ritchie najwyraźniej zabrał się za kręcenie nowoczesnej ekranizacji przygód legendarnego detektywa inaczej, niż zabrałbym się ja. Wąsaty Jude Law w roli odmłodzonego dra Watsona mi pasuje, Rachel McAdams jako Irene Adler — również, ale Roberta Downeya Jr już nie za bardzo widzę jako Holmesa. Problematyczna jest również fabuła. Wolałbym, żeby Sherlock rozwiązywał mroczną zagadkę a'la Se7en, a nie "stawiał czoła spiskowi mającemu na celu zniszczenie Wielkiej Brytanii". No nic, załóżmy na razie, że będzie dobrze… pod warunkiem, że Ritchie powstrzyma swoje zapędy montażowe i nie wyjdzie mu Shnatch.

– – –

4.
Terminator: Salvation
(22.05.2009)

W żadnym wypadku nie należę do frakcji Bez Arnolda To Nie Będzie To Samo. Opowiadam się raczej po stronie ugrupowania Hip-Hopowe Pseudo Reżysera Nie Wróży Najlepiej. Pan McG podchodzi do projektu z fanowskim entuzjazmem, ale co z tego, skoro jak dotąd jego najważniejszym osiągnięciem są obie pełnometrażowe części Aniołków Charliego. Trailer napawa jednak optymizmem. Zanosi się na to, że po raz pierwszy od wielu lat do kin trafi wysokobudżetowa produkcja osadzona w realiach postapokaliptycznych. Co prawda bardziej neuroshimowych niż falloutowych (ze względu na nad wyraz rozwiniętą i wrogą człowiekowi SI), ale jeśli tylko w scenariuszu nie będzie kwiatków w rodzaju "miasta bandytów" (ukłony dla Tomka), to ja się na to piszę. A gwarancję, że nie będzie, stanowi dla nas nazwisko scenarzysty — samego Jonathana Nolana. Dorzućmy do tego Christiana Bale'a w roli Johna Connora i okaże się, że jeśli tylko McG przejdzie samego siebie, późną wiosną dostaniemy kawał genialnego kina.

– – –

3.
Brüno
(15.05.2009)

Tym razem niezrównany Sasha Baron Cohen będzie ośmieszał i prowokował Amerykanów udając austriackiego homoseksualistę Brüna. Ci, którzy widzieli Borata, wiedzą, czego się spodziewać; ci, którzy nie widzieli, nie mają bladego pojęcia, co ich czeka. A ci, którzy widzieli Borata nie w kinie, lecz w domu — tak jak ja — cieszą się, bo niedługo będą mogli naprawić swój błąd i pójdą rechotać z poczynań Cohena w miejscu publicznym. A śmiech jest przecież zaraźliwy.

Nie mogę odmówić sobie przyjemności przetłumaczenia (roboczego) podtytułu filmu: "Przepyszne podróże przez Amerykę w celu wprawienia heteroseksualnych mężczyzn w widoczne zakłopotanie na widok cudzoziemca-geja w siatkowanym podkoszulku".

– – –

2.
Watchmen
(6.03.2009)

O pierwowzorze rozpisywałem się dwie notki temu. Tutaj dodam tylko, że ekranizacja ma realną szansę dorównać oryginałowi i stać się najlepszym comic movie wszech czasów — ponieważ za reżyserię odpowiedzialny jest Zack Snyder, człowiek stojący za genialnym remakiem Świtu żywych trupów. Co prawda ten sam człowiek popełnił też 300, ale zwróćmy uwagę, że konwencja tamtego filmu w dużej mierze odpowiadała konwencji komiksu, więc trudno kierować pretensje do Snydera-reżysera. Natomiast Watchmen Moore'a & Gibbonsa uderzają w zupełnie inne nuty i Zack pewnie pamiętał o tym podczas kręcenia. Niepokoją plotki o zmienionym zakończeniu… ale nawet, jeśli okażą się czymś więcej niż plotkami, to przecież zmiany zakończeń niekiedy wychodzą na dobre.

– – –

1.
9
(9.09.2009)

Postanowiłem być przekorny i na pierwszym miejscu rankingu umieścić zapowiedź filmu, o którym dowiedziałem się niedawno i przypadkiem, i o którym większość z Was zapewne w ogóle nie słyszała. Nic jednak nie poradzę na to, że całkowicie zauroczyła mnie koncepcja 9 — dostaniemy oto animowane, alternatywne post-apo, w którym ożywione kukiełki ratują świat przed ostateczną zagładą z rąk złych maszyn. Być może będzie to kicha, być może przeciętniak, być może wielkie wydarzenie filmowe rozpoczynającego się roku… ale trailer jest znakomity. I ta muzyka. "Nine! You shall protect the future!".

Jako ciekawostkę dodam, że dziewiątego września poza 9 ma mieć premierę także film pt. Nine, obyczajówka z Danielem Day-Lewisem, Penélope Cruz, Nicole Kidman, Judi Dench, Stacy Ferguson, Kate Hudson i Sophią Loren. Widzowie chodzący "do kina", a nie "na film" będą kompletnie ogłupieni, he he.

– – –

Na koniec zagadka. Jaki film do rankingu nie trafił (choć powinien) — i dlaczego?

Reklamy

18 uwag do wpisu “Najlepsze z zapowiedzi filmowych na 2009

  1. Anonymous writes:

    "Na faktach autentycznych"? Brzydki i niepoprawny zwrot.Poza tym ranking ciekawy, szczególnie zapowiedź "9".

  2. Poprawione, dzięki, przy "Public Enemies" było zresztą jeszcze parę błędów. :)

  3. "Co prawda ten sam człowiek popełnił też 300, ale zwróćmy uwagę, że konwencja tamtego filmu bądź co bądź odpowiadała konwencji komiksu, więc trudno kierować pretensje do Snydera."A czytałeś pierwowzór?Od kiedy lubisz Simona Pegga? Co masz do "Snatch"?Dlaczego takie "coś" jest na pierwszym miejscu?

  4. Przeglądałem w księgarni. Za dużo do czytania to tam nie było, sorry.Nigdy nie twierdziłem, że nie lubię. Tak czy owak, to dość charakterystyczny aktor.Nie chciałbym, żeby "Sherlock Holmes" był skontruowany tak jak "Snatch"…Myślałem, że Ci się spodoba ze względu na Twojego "brata".

  5. "Przeglądałem w księgarni. Za dużo do czytania to tam nie było, sorry."Skoro nie znasz pierwowzoru, nie powinieneś pisać o konwencji komiksu."Nigdy nie twierdziłem, że nie lubię. Tak czy owak, to dość charakterystyczny aktor.""Wysyp żywych trupów" Cię wynudził, a "Big Nothing" nie chciałeś nawet obejrzeć. :P"Myślałem, że Ci się spodoba ze względu na Twojego "brata"."Przez pierwsze czterdzieści sekund trailera przygrywa The Knife.

  6. "Skoro nie znasz pierwowzoru, nie powinieneś pisać o konwencji komiksu."A napisałem nieprawdę? Swojego czasu prawie wszyscy byli zgodni, że Snyder oddał ducha komiksu (i dlatego różnorakie zarzuty kierowane pod adresem filmu — "że nie tak wyglądała historia" — są bezzasadne). Nie przypominam sobie tekstu, w którym ktoś by napisał, że reżyser źle sobie poradził z odczytaniem "300".""Wysyp żywych trupów" Cię wynudził, a "Big Nothing" nie chciałeś nawet obejrzeć. :P"Ale jaki to ma związek z moim lubieniem bądź nielubieniem Simona Pegga?"Przez pierwsze czterdzieści sekund trailera przygrywa The Knife."A przez następne osiemdziesiąt? :) Na tej informacji zależy mi bardziej…PS. Obczaj to.

  7. "Nie przypominam sobie tekstu, w którym ktoś by napisał, że reżyser źle sobie poradził z odczytaniem "300"."Bo mnie nie słuchasz. :) Mówiłem Ci, że wolę pierwowzór – dużo bardziej ponury, przygnębiający i bez udziwnień w postaci mutantów."Ale jaki to ma związek z moim lubieniem bądź nielubieniem Simona Pegga?"Hm, może taki, że w obu filmach zagrał on główną rolę, a do "Wysypu…" napisał też scenariusz?"A przez następne osiemdziesiąt? Na tej informacji zależy mi bardziej…""Welcome Home" by Coheed and Cambria. Check: http://www.lastfm.pl/music/Coheed+and+Cambria/_/Welcome+Home"PS. Obczaj to."Dzięki, wisi na pulpicie.

  8. "Mówiłem Ci, że wolę pierwowzór – dużo bardziej ponury, przygnębiający i bez udziwnień w postaci mutantów."Pewnie myślałem wtedy o wyższości "Nędzników" nad dowolnym komiksem, sorry. :) Niemniej jednak, będąc surowym, ale sprawiedliwym, notkę lekko zmieniłem w tamtym wskazanym przez Ciebie miejscu."Hm, może taki, że w obu filmach zagrał on główną rolę, a do "Wysypu…" napisał też scenariusz?"Dobra, mogę go faktycznie nie lubić, łotewa. :) Ale przyznaj, że Ty byś się cieszył, gdyby Pegg zagrał w "Inglourious Basterds". :)""Welcome Home" by Coheed and Cambria."Dzięęęęęęki… chociaż nie mam przy sobie słuchawek, ale obczaję, gdy tylko wrócę do domu. :)

  9. Myślę iż tworząc top 10 zapomniałeś o paru pozycjach np.:"Slumsdog: Milioner z ulicy""Obywatel Milk""Zapaśnik""Księżna" itd.Najbardziej nie mogę się doczekać "Inglourious Basterds" a co do polskiego tytułu to może być śmiesznie. W wolnym tłumaczeniu z łaciny "niezasługujące na chwałę bękarty"Co do Star Treka dlaczego już wiem że go spieprzą?

  10. @meserfantasy:Heh, zwróć uwagę, że wszystkie filmy, które wymieniłeś, miały już swoją światową premierę w 2008 r. Technicznie rzecz biorąc, nie nadawały się więc do rankingu. Swoją drogą, najbardziej zainteresowany jestem "Zapaśnikiem", bo to Aronofsky'ego.Jeśli chodzi o "Star Treka" — jesteś fanem serialu?

  11. @borysW sumie masz racje wszystkie produkcje wymienione przeze mnie miały premierę w usa w 2008"Zapaśnika" widziałem i polecam ci go, nie spodziewaj się filmu typu Rocky VI to coś bardziej ambitnego "Star Treka" kiedyś oglądałem ale czy jestem fanem? Chyba nie

  12. @Karol: Ale widziałeś inne filmy Aronofsky'ego? Jak się ma do nich "Zapaśnik"? Też jest taki trochę odrealniony, oniryczny, czy to już raczej zwyczajny dramat sportowy?

  13. 2012 będzie w listopadzie – przesuwają z uwagi na kalendarz innych premier.American Gangster – skąd Ci się tutaj wziął Michael Mann? Przecież to film Ridleya Scotta.Nine – zobacz do youtube, znajdziesz tam pierwowzór krótkometrażowy Shane`a. Jest dobry, choć pewnie Burtonowi uda się go przebić.Star Trek to nie nowa jakość, to po prostu kino rozrywkowe.NIE MA TRANSFORMERS II!!!

  14. @Deckard:"2012 będzie w listopadzie – przesuwają z uwagi na kalendarz innych premier."Tak, racja, już to gdzieś wyczytałem, tylko zapomniałem wyedytować notkę."American Gangster – skąd Ci się tutaj wziął Michael Mann? Przecież to film Ridleya Scotta."Aj… Najśmieszniejsze jest to, że najpierw napisałem tylko o "Miami Vice", a "American Gangster" dopisałem potem, bo Mann pomylił mi się ze Scottem. :)"Nine – zobacz do youtube, znajdziesz tam pierwowzór krótkometrażowy Shane`a. Jest dobry, choć pewnie Burtonowi uda się go przebić."Właśnie pierwowzoru nie chcę oglądać z obawy przed spojlerami."NIE MA TRANSFORMERS II!!!"Brawo! :) Jak zgadniesz jeszcze, dlaczego nie ma, to będziesz mistrz. :)Swoją drogą, w rankingu nie ma też "Cell", a ekranizacja tej jednej z najnowszych powieści Kinga też ma trafić do kin w tym roku (ale pewnie jakoś pod koniec, bo jeszcze nie zaczęli kręcić).

  15. @ Borys"Zapaśnik" to (nadzwyczajny) zwyczajny dramat sportowy, to na pewno nie jest film w stylu "Requiem dla snu" czy "Pi" ale naprawdę warto zobaczyć, Polecam!!!!

  16. Zgaduję, opcja 1: wiadomo, że po prostu będzie najlepszy (brak oczekiwań "wysokich" jak przy Watchmen czy "Avaterze", Bay/Bruckheimer wiedzą jak kręcić kino rozrywkowe), bądź też opcja 2: nie podobała Ci się jedynka więc i o dwójce nie piszesz ;)

  17. @Karol:Dzięki za polecankę, zapamiętam.@Deckard:Nie, ani jedno, ani drugie, powód jest dużo bardziej prozaiczny: Nie czekam na "dwójkę", bo nie widziałem "jedynki". Przegapiłem ją, jak leciała w kinach… a potem nie chciało mi się jej oglądać w domu, bo takie filmy dużo tracą na małym ekranie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s