Na ratunek demokracji

Z dedykacją urodzinową dla
JC Króla Kraksy

Jakiś czas temu opublikowałem na blogu notkę, w której — za Kołodziejczakiem — zarysowałem koncepcję usprawnienia ustroju demokratycznego. Pomysł spotkał się z ostrym sprzeciwem czytelników, którzy, po pierwsze, bezpodstawnie zakładali, że zasada "jedna osoba, jeden głos" jest nierozerwalnie związana z prawami człowieka; a po drugie, nie chcieli zrozumieć, że tak jak można być lepszym lub gorszym lekarzem, lepszym lub gorszym krawcem, lepszym lub gorszym politykiem — tak samo można być lepszym lub gorszym wyborcą. Dzisiaj chciałem przedstawić kolejną politologiczną propozycję, tym razem zrodzoną całkowicie w mojej łepetynie. Prawdopodobnie nie wywoła aż takiego odzewu jak tamta, ale jeżeli konserwatystom znów pomylą się pojęcia i zaczną na przykład warczeć o naruszaniu wolności słowa… to kto wie.

Uważam mianowicie, że znakomitym pomysłem byłby całkowity zakaz przeprowadzania sondaży przedwyborczych. "Całkowity", czyli dotyczący zarówno wyborów prezydenckich, parlamentarnych jak i samorządowych oraz wszelkich referend. Nie miałoby też znaczenia, ile czasu pozostało do danego głosowania

Zanim zapytacie, co dałby taki zakaz, ja zapytam Was, czemu właściwie służą sondaże przedwyborcze? Zapytam retorycznie, bo znam odpowiedź. Powody są trzy. Po pierwsze, to intratny biznes; i dla agencji zarabiających na przeprowadzaniu ankiet, i dla zlecających je mediów, które tym sposobem wchodzą w posiadanie apetycznego newsa. Po drugie, wyniki sondaży przydają się politykom w przedwyborczym wyścigu szczurów, ponieważ aż do ostatniej chwili umożliwiają im kalibrowanie obiecanek i kłamstw. Po trzecie, sondaże ogłupiają wyborców i pozwalają, by zrezygnowali z demokratycznego myślenia na rzecz zachowań stadnych.

Bez sondaży każdy człek przed oddaniem głosu musiałby się zastanowić. Nie wystarczyłoby binarne myślenie typu "partia A ma poglądy lewicowe, partia B ma poglądy prawicowe, żadna inna partia nie wygra, moje poglądy są lewicowe/prawicowe, zagłosuję więc na partię A/B". Ludzie zostaliby zmuszeni do dokładniejszego zapoznawania się z programami poszczególnych partii, do ich porównywania, do dyskusji nad nimi — bo w tej chwili dominuje przecież podejście "widzieliście, wczoraj mówili, że poparcie dla Igrekowskiego spadło o pięć punktów procentowych, chyba trzeba jednak iść zagłosować, bo jeszcze Iksiński wygra".

Pomijając kształtowanie postawy obywatelskiej, sondażowy zakaz doprowadziłby do większego zróżnicowania sceny politycznej. Partie-molochy klepiące na okrągło wytarte formułki straciłyby część poparcia na rzecz partii małych, które w obecnym systemie przegrywają nie ze względu na swój program, ale albo dlatego że ludziom w ogóle nie chce się o nich dowiadywać, albo dlatego że, jak już się dowiedzą, stwierdzają "niby fajnie to brzmi, ale głosując na nich zmarnuję tylko głos". Politycy przy okazji mogliby pozwolić sobie na więcej szczerości i zdrowego rozsądku, miast nieustannie porównywać długość swojego słupka z długością słupków konkurentów.

Wszystkim, z wyjątkiem statystyków, wyszłoby to na zdrowie.

Reklamy

23 uwagi do wpisu “Na ratunek demokracji

  1. Arek writes:

    Oj, Borysie, Borysie, nic nowego :)Po pierwsze, co to znaczy "przedwyborczych"? Uściślij proszę.Po drugie, wyborca i tak jest na co dzień atakowany taką ilością informacji ze świata polityki, że usunięcie sondaży nie zmieni tak wiele.Nie pamiętam teraz dokładnie, ale spore grono wyborców zastanawia się dopiero nad kartą do głosowania kogo poprzeć. Liczy się zatem obecność w mediach i ich przychylność. I tutaj dochodzimy do kwestii o którą się ocierasz – mianowicie, na ile obecna rzeczywistość polityczna jest kreowana przez media i dlaczego aż w tak dużym stopniu? :)

  2. Nic nowego? Chcesz powiedzieć, że mój Genialny Pomysł został już na wszelkie sposoby opukany w Mądrych Podręcznikach Politologii? :(Po pierwsze, co to znaczy "przedwyborczych"? Uściślij proszę.No ale co tu jest do uściślania? Mam na myśli wszelkie sondaże, w których ankietowani pytani są o swoje preferencje wyborcze — nieważne, czy chodzi o konkretnego polityka, o partię, czy o jakąś opcję (jak w referendach).Po drugie, wyborca i tak jest na co dzień atakowany taką ilością informacji ze świata polityki, że usunięcie sondaży nie zmieni tak wiele.Teraz Ty uściślij. :) Chodzi Ci może o to, że w telewizji, nawet bez sondaży, i tak cały czas pokazywaliby albo polityków partii A, albo polityków partii B? Otóż właśnie nie. Na tym polega cały myk — bez sondaży również dziennikarze nie wiedzieliby, kto cieszy się największym potencjalnym poparciem, więc musieliby omawiać działalność (i zapraszać na rozmowy) wszystkich "po równo". Oczywiście dalej działałyby pewne mechanizmy, bo polityk Iksiński może być bardziej medialny od Igrekowskiego… ale charyzma od zawsze była ważnym przymiotem wszystkich osób pełniących funkcje publiczne.Nie pamiętam teraz dokładnie, ale spore grono wyborców zastanawia się dopiero nad kartą do głosowania kogo poprzeć. Liczy się zatem obecność w mediach i ich przychylność.Jw. Przychylność i stronniczość mediów to jeden problem, ogłupianie wyborców przez sondaże to inny problem. Zlikwidowanie tego ostatniego zredukowałoby ten pierwszy.I tutaj dochodzimy do kwestii o którą się ocierasz – mianowicie, na ile obecna rzeczywistość polityczna jest kreowana przez media i dlaczego aż w tak dużym stopniu?W tej chwili ja nie na to pytanie szukam odpowiedzi. :)

  3. Arek writes:

    "Nic nowego? Chcesz powiedzieć, że mój Genialny Pomysł został już na wszelkie sposoby opukany w Mądrych Podręcznikach Politologii?"Przykro mi :)"No ale co tu jest do uściślania? Mam na myśli wszelkie sondaże, w których ankietowani pytani są o swoje preferencje wyborcze — nieważne, czy chodzi o konkretnego polityka, o partię, czy o jakąś opcję (jak w referendach)."Sądziłem, że masz na myśli jakieś ramy czasowe, a Ty pragniesz całkowitej eliminacji sondaży wyborczych. Tyle mi wystarcza :)"Teraz Ty uściślij. :smile: Chodzi Ci może o to, że w telewizji, nawet bez sondaży, i tak cały czas pokazywaliby albo polityków partii A, albo polityków partii B? Otóż właśnie nie. Na tym polega cały myk — bez sondaży również dziennikarze nie wiedzieliby, kto cieszy się największym potencjalnym poparciem, więc musieliby omawiać działalność (i zapraszać na rozmowy) wszystkich "po równo". Oczywiście dalej działałyby pewne mechanizmy, bo polityk Iksiński może być bardziej medialny od Igrekowskiego… ale charyzma od zawsze była ważnym przymiotem wszystkich osób pełniących funkcje publiczne."Obawiam się, Borysie, że nie tak to działa.Eliminacja sondaży nie implikuje równego traktowania partii politycznych w mediach. Po PiS-ie nie jeżdżono tak bardzo dlatego, że miał określone wyniki w sondażach (a przecież wygrał wybory) tylko ze względu na program i… tutaj dochodzimy do teorii układów i układzików :) Sprawa jest prosta – dziennikarze żyją z polityków i na odwrót. I nie chodzi tutaj o medialność o której wspominasz. Są lepsi kumple i gorsi kumple dlatego też zwyczajnie nie wierzę w "równość" o której piszesz. Bez sondaży będzie z pewnością ciekawiej, ale nie załatwia to kwestii równego dostępu do mediów lub ich obiektywności w podejściu do kandydatów."Jw. Przychylność i stronniczość mediów to jeden problem, ogłupianie wyborców przez sondaże to inny problem. Zlikwidowanie tego ostatniego zredukowałoby ten pierwszy."Ogłupianie wyborców sondaże to jedno, a selekcja informacji to drugie :) I znów przykład z nieodległej przyszłości – kwestia stoczni. Z tego co pamiętam, każde potknięcie PiS-u było wytykane przez większość opiniotwórczych magazynów/programów w Polsce. Tekstu ministra Grada, który upadłość stoczni określił mianem "sukcesu" niewiele mediów puściło. (Jeśli coś drobnie przeinaczam to przepraszam, ale mocno upraszczam i nie poświęciłem sprawie wiele uwagi)Likwidacja sondaży nie likwiduje problemu ogłupiania."W tej chwili ja nie na to pytanie szukam odpowiedzi. :smile:"A powinieneś, tutaj tkwi przyszłość :)P.S. Czy Seji weźmie udział w dyskusji?

  4. [warczy o wolności słowa] Borysie, jak Ty sobie wyobrażasz zakaz robienia sondaży? Kto by go mógł uchwalić? Na jakiej podstawie?

  5. Najfajniej by było jakby ludzie nie szli za tłumem. Przy okazji chcielibyśmy pokoju na świecie. To tyle jeśli chodzi o to co byśmy chcieli.W praktyce sondaże to mniejsze zło. Ludzie idą za tłumem i głosują pod sondaż – ok, ale jak znikną sondaże to oni nie zrobią się nagle bardziej inteligentni. Cały czas będą szli za tłumem tylko teraz tym tłumem będą programy w mediach. No to teraz by się zaczęło dopiero. Pan z okienka decydowałaby o upadku bądź zwycięstwie danej opcji politycznej. Spójrz na PiS – patrząc na media to oni nie powinni przekroczyć progu wyborczego.Jakby nie było sondaże mają jedną zaletę: oddają rzeczywistość (w chwili robienia, później same na nią wpływają), czego nie da się powiedzieć o mediach.

  6. Prawo głosu jest związane z prawami człowieka; a 'bycie lepszym czy gorszym wyborcą' jest kwestią drugorzędną w stosunku do 'bycia wyborcą' :)A sondaże fajnie wyglądają w gazecie, takie kolorowe są :P

  7. @Arek:Eliminacja sondaży nie implikuje równego traktowania partii politycznych w mediach. Po PiS-ie nie jeżdżono tak bardzo dlatego, że miał określone wyniki w sondażach (a przecież wygrał wybory) tylko ze względu na program i… tutaj dochodzimy do teorii układów i układzikówPo pierwsze, nikt Ci nie każe oglądać tylko tych programów i czytać tylko tych gazet, które jeżdżą po PiS-ie. :) Po drugie, popełniasz Błąd Sejiego, ponieważ moją koncepcję rozpatrujesz na polskim poletku politycznym, a polskie poletko polityczne, jak wiadomo, jest mocno skrzywione. Ja staram się myśleć globalnie i przyszłościowo. :) Po trzecie, nawet jeśli "eliminacja sondaży nie implikuje równego traktowania partii politycznych w mediach", to czy znaczy to, że "eliminacja sondaży nic by w gruncie rzeczy nie dała"?Bez sondaży będzie z pewnością ciekawiej, ale nie załatwia to kwestii równego dostępu do mediów lub ich obiektywności w podejściu do kandydatów.Od razu — na pewno nie. Ale nie uważasz, że po pewnym czasie bez sondaży (5-10 lat), sytuacja mogłaby się unormować? Stare partie przestałyby istnieć, na ich miejsce pojawiłyby się nowe, i nikt by tak do końca nie wiedział, kto dokładnie głosuje na tych, a kto na tamtych.Likwidacja sondaży nie likwiduje problemu ogłupiania.Ale czy by go nie zmniejszyła?P.S. Czy Seji weźmie udział w dyskusji?Mówisz, masz, Marcin już tu jest. :)@Lord:W praktyce sondaże to mniejsze zło. Ludzie idą za tłumem i głosują pod sondaż – ok, ale jak znikną sondaże to oni nie zrobią się nagle bardziej inteligentni. Cały czas będą szli za tłumem tylko teraz tym tłumem będą programy w mediach. No to teraz by się zaczęło dopiero. Pan z okienka decydowałaby o upadku bądź zwycięstwie danej opcji politycznej.O tym samym pisze chyba Arek w pierwszym przytoczonym przeze mnie cytacie powyżej. Patrz moja odpowiedź pod spodem. Krótko mówiąc: Pan z okienka, który pośrednio zachęca do głosowania na jakąś partię i wymachuje przy tym długim słupkiem ma więcej lansu od pana z okienka, który pośrednio zachęca do głosowania na jakąś partię i nie może podeprzeć się żadnymi danymi statystycznymi.Spójrz na PiS – patrząc na media to oni nie powinni przekroczyć progu wyborczego.Wiesz, ja mam akurat więcej szacunku dla katolickiej emerytki regularnie głosującej na PiS, niż dla jakiegoś młodego gościa, który w gruncie rzeczy popiera PO, ale pójść zagłosować to mu się już nie chciało.@Misiołak:A sondaże fajnie wyglądają w gazecie, takie kolorowe sąDo Tate Gallery się lepiej przejdź. :P@Scobin:Borysie, jak Ty sobie wyobrażasz zakaz robienia sondaży? Kto by go mógł uchwalić? Na jakiej podstawie?Skoro istnieje zakaz nawoływania do nienawiści rasowej i emitowania treści pornograficznych w telewizji przed którąś-tam-godziną, to potrafię sobie też wyobrazić zakaz robienia sondaży. Uchwaliłby go oczywiście parlament wprowadzając odpowiednią zmianę w konstytucji.@LawDog:Jak ja nie cierpię Smerfów!(I politycznych wpisów.)Dostaniesz bęcki od Zgrywusa! :)@Seji:Blokada sondazy to zwykla cenzura. :PE tam, jest pełno różnych zakazów, także tych, z publikowaniem pewnych treści. Dlaczego blokada sondaży miałaby czymś tak niezwykłym?

  8. Do Tate Gallery się lepiej przejdź.

    Byłem dwa razy. Lepiej poczytam komiks.

  9. @BorysJa nie widze sensu w ciszy przedwyborczej. Co ona ma dac? Tak samo z zakazem publikowania sondazy. Niech osbie beda, jak lud ciemny, to sie kieruje sondazami. Jak lud inteligentny, to ma wlasne zdanie.Tresci – zalezy jakie tresci. Pamietaj, ze demokracja to pewien konsensus (jak kazda umowa spoleczna zreszta).

  10. Arek writes:

    Seji wrócił :)@Borys"Po pierwsze, nikt Ci nie każe oglądać tylko tych programów i czytać tylko tych gazet, które jeżdżą po PiS-ie. :smile: Po drugie, popełniasz Błąd Sejiego, ponieważ moją koncepcję rozpatrujesz na polskim poletku politycznym, a polskie poletko polityczne, jak wiadomo, jest mocno skrzywione. Ja staram się myśleć globalnie i przyszłościowo. :smile: Po trzecie, nawet jeśli "eliminacja sondaży nie implikuje równego traktowania partii politycznych w mediach", to czy znaczy to, że "eliminacja sondaży nic by w gruncie rzeczy nie dała"?"1) Ale po PiS-ie jeździ mnóstwo mediów :) Są magazyny/programy robiące to w sposób bardziej obiektywny i te magazyny/programy idące z tłumem, o czym wspominał Lurd. Pozwalam sobie sądzić, że sporo tej niechęci do PiS-u nie wynika tylko z ich programu, ale także z małej liczby przyjaciół w największych magazynach/programach.2) Mówisz o Norwegii czy o jakimś innym kraju? I wyjaśnij mi proszę, na czym polega skrzywienie polskiego poletka :)3) Uważam, że eliminacja sondaży nie poskutkuje równością o której piszesz. Odpowiadasz Lurdowi o panu z okienka podpierającym się sondażami. Z pewnością, na część elektoratu ma to jakiś wpływ. Ale ów elektorat każdego dnia jest bombardowany określoną ilością informacji dotyczących sceny politycznej i sondaże są tylko ich częścią."Od razu — na pewno nie. Ale nie uważasz, że po pewnym czasie bez sondaży (5-10 lat), sytuacja mogłaby się unormować? Stare partie przestałyby istnieć, na ich miejsce pojawiłyby się nowe, i nikt by tak do końca nie wiedział, kto dokładnie głosuje na tych, a kto na tamtych."Stare partie? :) 5-10 lat? :) Zwróć Borysie uwagę, ile lat politycy są aktywni. Zmieniają piórka, ale mordy te same. A ich poglądy wcale nie zmieniają się tak bardzo – żyjesz chwile i już wiesz, co dany kandydat sobą prezentuje. Eliminacja sondaży nic w tej materii nie zmieni."Ale czy by go nie zmniejszyła?"A czy nie lepiej zastanawiać się nad tym, jak edukować społeczeństwo? Trzeba sobie wyznaczać wielkie cele, Borysie, a nie jakieś tam eliminacje sondaży :)"Wiesz, ja mam akurat więcej szacunku dla katolickiej emerytki regularnie głosującej na PiS, niż dla jakiegoś młodego gościa, który w gruncie rzeczy popiera PO, ale pójść zagłosować to mu się już nie chciało."Myślę podobnie. A widzisz, to kolejna ciekawa kwestia, która była poruszana w poprzednim temacie politycznym – jak zachęcić wyborców do głosowania? :)@Mateusz"Jak ja nie cierpię Smerfów!(I politycznych wpisów.)"Wyrób sobie wreszcie jakieś poglądy polityczne :P@Misiołak"Prawo głosu jest związane z prawami człowieka; a 'bycie lepszym czy gorszym wyborcą' jest kwestią drugorzędną w stosunku do 'bycia wyborcą' :smile:"O, właśnie!

  11. @ArekDopóki one nie wyrabiają mnie, niech tak zostanie. :)

  12. @Arek"Blad Sejiego"? :PTak, wrocilem, powoli sie odkuwam. ;) A gdzie bylem – niebawem na blogu. :)

  13. Ja myślę, że na pohybel statystykom to wygrałby UPR. :)Bo ostatnio sytuacja była rodzaju "zagłosowałbym na X, ale trzeba pomóc PO dokopać PIS, więc zagłosuję na PO". Z jednej strony słusznie, z drugiej…

  14. @Arek:1) Ale po PiS-ie jeździ mnóstwo mediów :smile: Są magazyny/programy robiące to w sposób bardziej obiektywny i te magazyny/programy idące z tłumem, o czym wspominał Lurd. Pozwalam sobie sądzić, że sporo tej niechęci do PiS-u nie wynika tylko z ich programu, ale także z małej liczby przyjaciół w największych magazynach/programach.Okej, ja się zgadzam, że PiS to szczególny przypadek mocno antypatycznego tworu politycznego. Ale jedna jaskółka wiosny nie czyni — przypominam, że moją propozycję analizujemy w możliwie szerokiej perspektywie. I tu krótka dygresja związana z Twoim punktem drugim:2) Mówisz o Norwegii czy o jakimś innym kraju? I wyjaśnij mi proszę, na czym polega skrzywienie polskiego poletka :smile:Przede wszystkim na tym, że w Polsce prawdziwa (albo względnie prawdziwa, bo do różnych przekrętów dochodzi cały czas) demokracja istnieje dopiero od 20 lat. Kształtowanie się obywatelskiej postawy społeczeństwa zajmuje dużo więcej czasu, może nawet kilka pokoleń. Możliwość brania przykładu z sąsiednich państw tego zbytnio nie przyspieszy.I tak, mówię o Norwegii. :)3) Uważam, że eliminacja sondaży nie poskutkuje równością o której piszesz. Odpowiadasz Lurdowi o panu z okienka podpierającym się sondażami. Z pewnością, na część elektoratu ma to jakiś wpływ. Ale ów elektorat każdego dnia jest bombardowany określoną ilością informacji dotyczących sceny politycznej i sondaże są tylko ich częścią.Według mnie — bardzo ważną częścią, dlatego że ludzie to zwierzęta stadne i lubią podążać za tłumem, dopasowywać się do istniejących mód. Co innego, gdy Durczok mówi Ci z okienka, na kogo masz głosować; co innego, gdy ten sam Durczok czarno na białym udowadnia Ci, że prawie cała grupa społeczna, do której należysz (np. studenci) głosuje na daną partię. Wtedy rodzi się kolektywny, samonapędzający się konformizm.Stare partie? :smile: 5-10 lat? :smile: Zwróć Borysie uwagę, ile lat politycy są aktywni. Zmieniają piórka, ale mordy te same. A ich poglądy wcale nie zmieniają się tak bardzo – żyjesz chwile i już wiesz, co dany kandydat sobą prezentuje.No więc dłużej niż 5-10 lat. Może trzeba będzie czekać, aż "stare" pokolenie polityków odejdzie w niebyt. Czy to coś zmienia? Czasem trzeba myśleć przyszłościowo.A czy nie lepiej zastanawiać się nad tym, jak edukować społeczeństwo? Trzeba sobie wyznaczać wielkie cele, Borysie, a nie jakieś tam eliminacje sondaży :smile:Jakieś propozycje? :)A widzisz, to kolejna ciekawa kwestia, która była poruszana w poprzednim temacie politycznym – jak zachęcić wyborców do głosowania? :smile:Proste. Umożliwić głosowanie przez internet, a może nawet przez esemesy.@Dabroz:Ja myślę, że na pohybel statystykom to wygrałby UPR. :smile:A niechby i wygrał. Właśnie o to się rozchodzi, żeby…Bo ostatnio sytuacja była rodzaju "zagłosowałbym na X, ale trzeba pomóc PO dokopać PIS, więc zagłosuję na PO". Z jednej strony słusznie, z drugiej……walczyć z tym sposobem myślenia. I jeszcze z tym: "Zagłosowałbym na X, ale sondaże mówią, że X jest poniżej progu wyborczego, więc nie zagłosuję, bo to bez sensu".Z innej beczki: Czy ktoś z Was jest w stanie podać jakąkolwiek zaletę sondaży przedwyborczych (z punktu widzenia ogółu społeczeństwa) — poza zaspokajaniem zwykłej ludzkiej ciekawości?

  15. @BorysZaleta sondazy: sklaniaja niezdecydowanych do wybrania partii iz aglosowania. Wygrana demokracji to nie jest wygrana pana X czy partii Y, ale to, ze ktos pojdzie i zaglosuje.

  16. @Borys"Skoro istnieje zakaz nawoływania do nienawiści rasowej i emitowania treści pornograficznych w telewizji przed którąś-tam-godziną, to potrafię sobie też wyobrazić zakaz robienia sondaży. Uchwaliłby go oczywiście parlament wprowadzając odpowiednią zmianę w konstytucji".Sporo by musiało być tych odpowiednich zmian. Trzeba by wykreślić zapis o wolności słowa. A wtedy strach się bać, co by się mogło stać.

  17. Arek writes:

    @Borys"Przede wszystkim na tym, że w Polsce prawdziwa (albo względnie prawdziwa, bo do różnych przekrętów dochodzi cały czas) demokracja istnieje dopiero od 20 lat. Kształtowanie się obywatelskiej postawy społeczeństwa zajmuje dużo więcej czasu, może nawet kilka pokoleń. Możliwość brania przykładu z sąsiednich państw tego zbytnio nie przyspieszy."I jak rozumiem, eliminacja sondaży ma pomóc w ukształtowaniu tej postawy? Jeśli odpowiedź brzmi "tak", to się nie zgodzę :) To, że jakaś mała część społeczeństwa zdaje sobie sprawę z doniosłości aktu wyborczego nie zmienia faktu, że większa część – jeśli już pójdzie – to głosuje pod mordy najfajniej mówiące w TV.Zapytaj sam siebie – czy czytałeś przed wyborami program którejś z partii politycznych?"Według mnie — bardzo ważną częścią, dlatego że ludzie to zwierzęta stadne i lubią podążać za tłumem, dopasowywać się do istniejących mód. Co innego, gdy Durczok mówi Ci z okienka, na kogo masz głosować; co innego, gdy ten sam Durczok czarno na białym udowadnia Ci, że prawie cała grupa społeczna, do której należysz (np. studenci) głosuje na daną partię. Wtedy rodzi się kolektywny, samonapędzający się konformizm."Jak wyżej – Ci, co pójdą zagłosować "bo wypada" zagłosują na najlepiej brzmiących w mediach, a nie będą się zastanawiać, czy ten wybór będzie najlepszy dla ich kraju. Część posłucha Durczoka, część Ziemkiewicza, część Żakowskiego.I jak wspominałem – rzeczywiście, eliminacja sondaży coś da. Ale nie jest to "bardzo ważna część" jak uważasz.Czy jest kraj, w którym istnieje prawny zakaz publikacji sondaży wyborczych? "Jakieś propozycje? :smile:"Myśl nad kolejną politologiczną propozycją :)Jak bowiem, nie naruszając wolności słowa, zmobilizować dziennikarzy do rzetelności, a polityków do kwestii ideowych? I czy w ogóle da się jakoś zastopować tabloidyzację polityki?I co do zalet sondaży: politologia wykorzystuje je w maksymalnym stopniu :)@Mateusz"Dopóki one nie wyrabiają mnie, niech tak zostanie. :)"A nie plułbyś sobie w brodę, gdyby po wygranych wyborach nakazano palić wszystkie komiksy na stosach? :)@Dabroz"Ja myślę, że na pohybel statystykom to wygrałby UPR. :smile:"Nie byłbym aż takim optymistą. Istnieje trochę wyborców o prawicowych poglądach, którzy oddaliby swój głos na Unię, lecz nie sądzę, by przeskoczyli 10%. Aż tyle krypto-konserw u nas nie ma :)"Bo ostatnio sytuacja była rodzaju "zagłosowałbym na X, ale trzeba pomóc PO dokopać PIS, więc zagłosuję na PO". Z jednej strony słusznie, z drugiej…"Na tej samej zasadzie jak (polityczna poprawność off) kilku murzynów zagłosowało na Obamę bo jest mulatem (polityczna poprawność on). Zawsze znajdą się ludzie, którzy się nie zastanawiają, nie wyedukujesz wszystkich.

  18. @Seji:Zaleta sondazy: sklaniaja niezdecydowanych do wybrania partii iz aglosowania.Nie kupuję tego. Jeżeli ktoś jest zupełnie niezdecydowany, to lepiej, żeby nie głosował w ogóle, niż żeby ktoś miał mu powiedzieć, na kogo głosować. Jeżeli ktoś jest trochę niezdecydowany, niech sam pomyśli i podejmie decyzję.Wygrana demokracji to nie jest wygrana pana X czy partii Y, ale to, ze ktos pojdzie i zaglosuje.Innymi słowy, gdyby wszyscy zaczęli głosować na podstawie wyniku rzutu k20, to demokracja też by wygrała? Wygrana demokracja jest wtedy, gdy wyborcy poprzez samodzielny pomyślunek stają się świadomymi wyborcami i obywatelami.@Scobin:Sporo by musiało być tych odpowiednich zmian. Trzeba by wykreślić zapis o wolności słowa. A wtedy strach się bać, co by się mogło stać.Ale, Staszku, przecież i tak nie ma czegoś takiego jak nieograniczona wolność słowa. I jakoś krzywda się nikomu nie dzieje. Poza tym, skoro "cisza przedwyborcza" nie narusza wolności słowa, to dlaczego "wiekuista sondażowa cisza wokółwyborcza" miałaby ją naruszać?@Arek:To, że jakaś mała część społeczeństwa zdaje sobie sprawę z doniosłości aktu wyborczego nie zmienia faktu, że większa część – jeśli już pójdzie – to głosuje pod mordy najfajniej mówiące w TV.To akurat inny problem, który poruszyłem w kontekście poprzedniej usprawniającej demokrację notki.Zapytaj sam siebie – czy czytałeś przed wyborami program którejś z partii politycznych?Polskich? Nie, ale w Polsce, ze zrozumiałych powodów nigdy nie głosowałem. Programy kilku partii norweskich przeglądałem, ale żadnego nie czytałem od deski do deski. Jednak jesienią odbędą się tutaj wybory parlamentarne i myślę, że tym razem będę bardziej wnikliwy.I jak wspominałem – rzeczywiście, eliminacja sondaży coś da. Ale nie jest to "bardzo ważna część" jak uważasz.Ale od czegoś trzeba zacząć.Czy jest kraj, w którym istnieje prawny zakaz publikacji sondaży wyborczych?Pewnie w Korei Północnej, ale to dlatego, że tam nie ma wyborów. :)Jak bowiem, nie naruszając wolności słowa, zmobilizować dziennikarzy do rzetelności, a polityków do kwestii ideowych? I czy w ogóle da się jakoś zastopować tabloidyzację polityki?Nie mam pojęcia. Gdy przyjdzie mi coś do głowy, spodziewajcie się kolejnej upolitycznionej notki. :)

  19. @BorysTu juz wchodzimy na temat tego, jaki powinien byc wyborca. Niestety, w demokracji wyborca jest przecietny (cenzus wiekku i tyle). Rozwiniete spoleczenstwa maja wyborcow swiadomych, ale na to pracuje sie latami – takze przez dzialania politykow.M.in. dzieki sondazom przecietny wyborca wie, ze sa jakies wybory i ze costam moze sobie wybrac. Dlugo trzeba, zeby wybieral swadomie, ale da sie to zrobic.I owszem, wole 20 idiotow glosujacych na bazie rzutu k20, niz jednego madrego, ktory wybierze swiadomie. Najlepiej byloby miec 20 madrali przy urnie, ale takie rzeczy to tylko w Erze. ;)

  20. Arek writes:

    @BorysCzyżbym wyczuwał powolne wycofywanie się? :)"To akurat inny problem, który poruszyłem w kontekście poprzedniej usprawniającej demokrację notki."No niezupełnie. Zakładasz, że likwidacja sondaży spowoduje, że wyborcy będą się musieli zastanowić. Ja uważam, że jakiś maluteńki procent i może się zastanowi, ale reszta zagłosuje pod mordy gadające populistyczne brednie."Polskich? Nie, ale w Polsce, ze zrozumiałych powodów nigdy nie głosowałem. Programy kilku partii norweskich przeglądałem, ale żadnego nie czytałem od deski do deski. Jednak jesienią odbędą się tutaj wybory parlamentarne i myślę, że tym razem będę bardziej wnikliwy."Ze względu na obywatelstwo możesz głosować i tu i tu?Zrób to koniecznie :)"Ale od czegoś trzeba zacząć.""Pewnie w Korei Północnej, ale to dlatego, że tam nie ma wyborów. :smile:"Odpowiedź na te dwa fragmenty się zazębia – jeśli, prócz skrajnego przykładu, nie jesteśmy w stanie podać kraju, w którym sondaże są zakazane to… nie powinno się ich zakazywać. Widzisz, uważam, że jeśli rzeczywiście miałyby szkodliwy wpływ, to już dawno temu np. rząd Wielkiej Brytanii podjąłby stosowne kroki.Nie zapominaj proszę o tym, jakie sondaże pełnią inne role – ocena bieżących wydarzeń politycznych, nastroje społeczeństwa, jak wyniki sondaży przedwyborczych przekładają się na rzeczywiste wyniki… mnóstwo rzeczy potrzebnych politologowi :)"Nie mam pojęcia. Gdy przyjdzie mi coś do głowy, spodziewajcie się kolejnej upolitycznionej notki. :smile:"Czekam :)@Seji"owszem, wole 20 idiotow glosujacych na bazie rzutu k20, niz jednego madrego, ktory wybierze swiadomie. Najlepiej byloby miec 20 madrali przy urnie, ale takie rzeczy to tylko w Erze. ;)"I mam uwierzyć, że gdyby w wyniku tak przeprowadzonych wyborów do władzy doszliby albo skrajna prawica albo skrajna lewica to nie dołączyłbyś do chóru lamentujących? Albo uciekających?A, przypomniało mi się – to chyba Ty napisałeś przecież, że wybór Hitlera do władzy do był wypadek przy pracy. Cóż, ja nie akceptuję takich wypadków przy pracy. Sam piszesz o świadomych wyborcach – zacznijmy ich edukować już dziś!

  21. @ArekWypadki przy pracy sie zdarzaja – w tym sensie w kontekscie wyborow, ze wybieraja zwykle tego, kto najglosniej/najlepiej krzyczy. Dlatego np. wygral PiS 2 lata temu – bo pojechali na tych strunach, ktore zagraly.I oczywiscie, ze dolaczylbym do ruchu opo^W^W^W^W lamentujacych. ;) Niestety, godzac sie na demokracje godze sie na to, ze nie zawsze wygra moj kandydat.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s