Nie rób z tego wielbłądzicy, cz. 2

Lepiej późno niż wcale. Druga i ostatnia część blogowego minicyklu z kwiatkami z kursu arabskiego ukazuje się z dużym poślizgiem, tzn. na długo po zakończeniu rzeczonego kursu. Powody takiego stanu rzeczy długo można by wymieniać; ten najważniejszy to fakt, że w drugiej połowie kursu Naufel się opamiętał i częstotliwość sadzenia kwiatków drastycznie spadła. Poza tym — starzy muzułmanie mawiają, że nieszczęścia i poganie chadzają parami — zawieruszył mi się karteluszek, na którym te z rzadka kwitnące kwiatki skrupulatnie sobie wynotowywałem. Z otchłani (nie)pamięci udało mi się wygrzebać ich thalatha, a więc trzy.

— Zwierzęta w języku arabskim odgrywają zupełnie inne role niż w językach europejskich — rzecze Naufel. — Mówiłem już wam, że „pies” to największa zniewaga. Z kolei „świnia” w języku arabskim kojarzy się bardzo pozytywnie. Tatuś często mówi do swoich dzieci: „Ty świnio! Świnie jedne! Co za świnie!”. A dzieci się wtedy śmieją, oczka im się śmieją, hi hi hi, bo wiedzą, że tatuś jest z nich dumny, że on tak naprawdę mówi do nich: „Jacy wy jesteście mądrzy! Jacy śliczni! Jak ja was kocham!”.

Mieliśmy w klasie Marokańczyka, który nie znał arabskiego, bo urodził się w Norwegii. Marokańczyk ów nazywał się Abdul-Wahhab. Gdy przyszła jego kolej na zapisanie swojego imienia na tablicy po arabsku, Naufel zapytał go podstępnie:
— A wiesz, co twoje imię oznacza?
Abdul-Wahhab pokręcił głową.
— Twoje imię znaczy… — zaczął Naufel, po czym ugryzł się jakby w język, spojrzał na nas nieufnie, odchrząknął i dokończył: — No więc druga część twojego imienia, „Wahhab”, znaczy, „który daje i daje i daje”.
Zapadło milczenie. Ktoś w klasie nie wytrzymał i zapytał:
— A pierwsza część?
— No więc pierwsza część… Tylko się nie śmiejcie, bo nie ma z czego — Naufel spojrzał na nas groźnie. — No więc „Abdul” oznacza, hm, oznacza „niewolnik” — ktoś nie wytrzymał i parsknął. — Czego się śmiejcie? — rozzłościł się Naufel. — Przecież wiadomo, że chodzi o „niewolnika Allaha”, wśród muzułmanów nie ma innych niewolników!

— A wiecie, co po arabsku znaczy „Jezus”? — zapytał nas chytrze Naufel, wymawiając imię z angielska, czyli jako „dżizus”. — To znaczy… Szpieg! Donosiciel! Natomiast arabska wersja imienia „Jezus” to „Isa” — dokończył łagodniej.

* * *

Na zakończenie kursu każdy z nas dostał dyplom. I preambuła tego dyplomu stanowiła ostatni kwiatek, bowiem, choć kurs miał mieć charakter stricte świecki, dokument rozpoczynał się od słów: „W imieniu Allaha miłosiernego i litościwego zaświadcza się, że…”.

Ale wtedy byliśmy już nauczeni, że nie robi się z byle czego wielbłądzicy.

Post przeniesiony z Blogspota (9.07.2009)

____________________
Autorem zdjęcia wielbłądów jest Shinya Ichinohe.

Reklamy

5 myśli w temacie “Nie rób z tego wielbłądzicy, cz. 2

  1. Borys 02/08/2009 / 17:08

    Misiołak ::: 2009-07-09 14:36:00 Z matematyką na bakier?

  2. Borys 02/08/2009 / 17:08

    Staszek ::: 2009-07-09 14:52:00Rozumiem, że nie trafiłem w target. :-)

  3. Borys 02/08/2009 / 17:08

    Staszek ::: 2009-07-09 12:46:00+0,85 dla przykładów.+1 dla zakończenia notki.Razem +2,15, brawo!

  4. Pingback: 500 | BLOGRYS

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s