Reality bites

Natknąłem się na niego nieopodal biblioteki. "Niego", bo chociaż fizjonomia przysłonięta szerokimi okularami przeciwsłonecznymi nie pozwalała na jednoznaczne określenie płci, dało się ją poznać po bladej klatce piersiowej wyzierającej spod rozpiętego, krótkiego, czarnego chałatu. Poza tym standard: czarne buty na koturnach, czarne spodnie z dużą ilością kieszeni i metalowych kółek, długie, rozpuszczone włosy skryte pod czarną chustą upstrzoną trupimi czaszkami. Wyglądał na zdezorientowanego; na anarchistycznie zagubionego wśród licznych budynków rządowych znajdujących się w tym kwartale.

Gdy mijałem go po zawietrznej, usłyszałem nagle pokorny głos i zapytanie skierowane najwyraźniej do mnie:

— Przepraszam bardzo, wiesz może, gdzie jest urząd zatrudnienia?

Odpowiedziałem, zgodnie z prawdą, że nie wiem.

— Dziękuję bardzo i życzę miłego dnia.

Post przeniesiony z Blogspota (18.07.2009)

Reklamy

Autor

Borys

Nauczyciel z Oslo. Bloguję na https://blogrys.wordpress.com

Jeden komentarz na temat “Reality bites”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s