Antropologia kultury na poważnie

Wśród moich przyjaciół odnaleźć można przedstawicieli najróżniejszych profesji. Między innymi — antropologii kulturowej. Ale antropologię kulturową, jak każde inne poletko humanistyczne, uprawiać można na najróżniejsze sposoby. Na przykład na kolanach, głosząc abstrakcyjną równość wszystkich kultur, przy jednoczesnym wymownym marszczeniu nosa na widok cygańskich muzykantów. Zupełnie odmienne podejście stosuje Wojciech Cejrowski. Nie jest co prawda zawodowym antropologiem, lecz "tylko" wytrawnym podróżnikiem. Jednak tak jak każdy fizyk musi być po trosze matematykiem, tak każdy podróżnik siłą rzeczy przygląda się innym kulturom i posiada na ich temat wiedzę z pierwszej ręki.


Cejrowski w swojej książce Gringo wśród dzikich plemion, złożonej z luźnych zapisków z wypraw w dorzecze Amazonii i do Ameryki Środkowej, nie patyczkuje się i stawia sprawę jasno — my jesteśmy Biali, a oni są Dzicy. Dzicy, jak to Dzicy, w tropikalnej głuszy są u siebie, więc trzeba się z nimi liczyć, niezależnie od tego, czy właśnie nam pomagają, czy też właśnie przed nimi uciekamy. Mądrość szamana i doświadczenie przewodnika bywają nieocenione, co nie zmienia faktu, że… to my jesteśmy Biali, a oni są Dzicy.

Trudno powiedzieć, czy autor Gringo wśród dzikich plemion faktycznie lekko się wywyższa ponad rzeczone dzikie plemiona. Każdy, kto widział Cejrowskiego w telewizji lub na YouTube, wie, że jest on postacią kontrowersyjną, zjadliwą, o rozbieganych, złośliwych oczkach. Odrobina owej zjadliwości jest również widoczna na kartach książki. Cejrowski niby szanuje kulturową odmienność… ale z drugiej strony nie możemy być pewni, czy nie traktuje przedstawicieli tej kultury jako swoistej atrakcji turystycznej, egzotycznej rozrywki dla spragnionego mocnych wrażeń Białego.

Gringo wśród dzikich plemion czyta się szybko i przyjemnie. Mimo to mam pewne opory przed nazwaniem Cejrowskiego dobrym gawędziarzem. Po pierwsze, wolę, gdy anegdoty i opowiastki podróżnicze przeplatają się z (niewielkimi) dawkami "encyklopedycznej" wiedzy na temat odwiedzanych państw i krain. U Cejrowskiego tej ostatniej nie znajdziemy wcale; poszczególnym, krótkim i szybkim podrozdziałom przyświeca raczej motto "veni, vidi, vici". Po drugie, liczne przypisy autora, w zamierzeniu niesamowicie dowcipne, nie są wcale śmieszne. Składają się raczej na poglądową lekcję ciężkiego humoru. Po trzecie, Cejrowski, jak na kogoś, kto tyle lat podróżuje do buszu, jest bardzo pruderyjny. Raz za razem podkreśla, że oni tam wszyscy chodzą nago albo prawie-nago, i że tego samego oczekują od przybyszy, i że jejku-jejku, jaki to straszliwy wstyd, jak stare Indianki obserwują cię podczas kąpieli, i jakie ogromne zażenowanie, jak dzieci przyglądają ci się, jak srasz.

Gringo wśród dzikich plemion to lektura niewątpliwie oryginalna. Zapewne kombinacji oryginalności i lekkiego stylu zawdzięcza niezwykle wysokie — trzecie! — miejsce w rankingu Biblionetki. Ani oryginalność, ani lekkość stylu nie muszą jednak iść w parze z wybitnością. Zdecydowanie wolę więc impresje podróżnicze Łysiaka (Wyspy zaczarowane, Asfaltowy saloon) — z tym że Łysiak, choć Biały, i też prawicowiec, nie jeździł do Dzikich.

Reklamy

15 uwag do wpisu “Antropologia kultury na poważnie

  1. Chyba nieuważnie czytałeś, jeżeli wydaje Ci się, że to laurka. Pomijając fakt, że notka poświęcona jest Cejrowskiemu-podróżnikowi, a nie Cejrowskiemu-publicyście. Zresztą, lepszy kontrowersyjny i idący pod prąd prawicowiec niż nudny lewak.

  2. W laurce zapomniales o prawicowym debilizmie tego wytrawnego publicysty.

  3. @LordW Norwegii? Cóż, w Norwegii nie trzeba się wypróżniać w podzwrotnikowym gąszczu, wypatrując jednocześnie jadowitych węży, jadowitych pająków i jadowitych roślin. A jak już jest po wszystkim, nie trzeba podcierać się liściem, ew. iść się umyć do rzeki pełnej piranii i innego dziadostwa.Gdyby było inaczej, to myślę, że fakt, że ktoś mi się przygląda podczas wypróżniania się, byłby akurat najmniejszym problemem.

  4. Originally posted by Borys:

    Gdyby było inaczej, to myślę, że fakt, że ktoś mi się przygląda podczas wypróżniania się, byłby akurat najmniejszym problemem.

    Co nie znaczy, że to normalne wśród Białych i jak się pisze o wężach, pająkach oraz całej reszcie to nie można napisać również o Dzikich wpatrujących się w anusa.

  5. Originally posted by Borys:

    … jakie ogromne zażenowanie, jak dzieci przyglądają ci się, jak srasz.

    Boje się spytać jak to wygląda w norwegii.

  6. @LordWidzisz, czytając Cejrowskiego odnosi się wrażenie, że trzy największe zagrożenia czyhające na Białego w amazońskiej dziczy, to:1) chodzący nago Dzicy, do których "ubioru" trzeba się dostosować;2) dzieci Dzikich przyglądające się Białemu podczas załatwiania się, żeby zobaczyć, czy wychodzący kał również będzie Biały;3) wódz wypożyczający Białemu na noc jedną ze swoich żon i pytający go, jak tam jego (Białego) pinga-pingaA o starożytnym kulcie anusa ani słowa. Hmm… Mateusz, dalej szukasz tematu na magisterkę?

  7. Poprawię Sejiego odnośnie "nie prawica, nie liberał, ani żaden faszysta kowboj czacza, to normalny komunista".Wielokrotnie pisałem nie znoszę tego gościa za jego poglady i moze wylądować jako pierwszy człowiek na Marsie. I tak będę czuł do niego antypatię. I Borys zdaje się że na wyrost to "wytrawny". Wytrawni to sa travellerzy np. Ian Wrigt etc. W Polsce wytrawny dla mnie był Tony Halik. WC dopiero raczkuję od kilku lat. Ale może to być zaślepione moją antypatią.

  8. Originally posted by arti040:

    On po prostu mowi wprost, co mysli (i za to go cenie). Problem w tym, ze 90% ludzi najzwyczajniej w swiecie nie lubi jak im sie mowi "wprost".

    Albo też 90% nie lubi tego co on myśli/mówi.

  9. "Trudno powiedzieć, czy autor Gringo wśród dzikich plemion faktycznie lekko się wywyższa ponad rzeczone dzikie plemiona."Nie, nie chodzi o wywyzszanie sie. On po prostu mowi wprost, co mysli (i za to go cenie). Problem w tym, ze 90% ludzi najzwyczajniej w swiecie nie lubi jak im sie mowi "wprost". Gdyby bylo inaczej, nie powstalaby dyplomacja ;-)

  10. Pewnie tak. Pan Cejrowski nie jest raczej mainstreamowym facetem.

  11. Arek writes:Spoko notka.A to nie w tej książce było o śmiertelnym motylu i płaceniu na Kubie pesos?

  12. @Borejko

    Wielokrotnie pisałem nie znoszę tego gościa za jego poglady i moze wylądować jako pierwszy człowiek na Marsie.

    Ale dokładnie za jakie poglądy (za które poglądy)?@Arek:

    A to nie w tej książce było o śmiertelnym motylu i płaceniu na Kubie pesos?

    Ta sama. Czytałeś?

  13. Najlepsze było jak przekraczał granicę na ubezpieczenie zdrowotne i jak trafił do gościa kolekcjonującego kał. :)

  14. Arek writes:Rok temu :)Wyżej wymienione sceny zapadły mi w pamięci, ta z pesos chyba najbardziej :) Do tego dochodziły jakieś cyrki z paszportem bodajże. Tak czy siak, Cejrowski dostarczył mi mnóstwo frajdy, świetnie się bawiłem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s