Rapsodia bohemska

Jeżeli przeraża Cię, studencie, perspektywa rozpoczynającego się właśnie roku akademickiego, pamiętaj, że zawsze możesz zostać cyganem. Małą literą, bo nie chodzi o śniadych mieszkańców Warszawy ściągających haracz w postaci resztek kebaba z redaktora BlamBlama, lecz o przedstawicieli cyganerii artystycznej tudzież bohemy. Poniżej przedstawiam tłumaczenie artykułu, który ukazał się swojego czasu w Universitas, studenckim tygodniku Uniwersytetu w Oslo.

Bohema się odradza
Maren Ørstavik, Anders Gravir Imenes

Stresujesz się początkiem roku akademickiego? Wyluzuj i zrezygnuj ze wszelkich zahamowań. Przyda ci się w tym poniższy nieoceniony przewodnik po bohemie.

Bohema nie żyje, powiadasz? Wprost przeciwnie. Po zeszłorocznym kryzysie materialnym życie duchowe prowadzi jeden-zero, a stół został już nakryty dla nowej bohemskiej wiosny. Najwyższy czas sycić się swobodą, sztuką oraz miłością, i pozwolić moralizującym rycerzom cefałek na powolne wymarcie. Dokończ powieść, którą zacząłeś w wieku szesnastu lat, komponuj do poezji Bjørnsona, albo po prostu napisz haiku. Bohemy najlepiej doświadczać z dokładnie przetestowanym przewodnikem Uniwersytetu, opartym luźno na dziewięciu bohemskich przykazaniach z 1889 r. autorstwa bohemskiego bossa Hansa Jægera.

Nigdy nie będziesz miał stałej pracy
Szmal jest dla mięczaków. To strasznie niecygańskie wiedzieć dokładnie, skąd dostaniemy następną wypłatę. Dziel się swoją wiedzą udzielając korepetycji z francuskiego i matematyki miernym gimnazjalistom, albo zabawiaj kobiety w średnim wieku, które nie mają z kim iść do teatru — i odprowadzaj je potem do domów. Jeśli cię solidnie przyciśnie, możesz zawsze oddać krew, nasienie albo po prosto olać sprawę. Poza tym, czy niedługo nie wpłyną pieniądze z pożyczki studenckiej?

Nie można mieć zbyt kiepskiej reputacji
Nędzna reputacja jest typowym elementem bohemskiej egzystencji. Ale jak właśnie ty możesz sobie na nią zapracować, gdy większość dorosłych prezentuje mniej lub bardziej otwarcie swoje seksualne preferencje w Sieci, na mieście, albo w reality show? Pamiętaj, że twój wzgardliwy styl życia czyni cię nadzwyczaj atrakcyjnym: obcisła czerwona sukienka, spojrzenie będące raz to powolne i tępe, raz to intensywnie badawcze, i ochrypły od papierosów głos. Okręciłaś sobie świat dookoła małego palca, ponieważ nie jest ci do niczego potrzebny. Ale wielu ludzi źle cię zrozumie i będzie przypuszczać, że zauroczenie jest obustronne. Odrzuceni kochankowie będą więc rozpowiadać historie, jaka to z ciebie kurwa, nie rozumiejąc, że nie przyniesie to pożądanego skutku. Bo im więcej plotek, tym bardziej masz to gdzieś, i tym atrakcyjniejsza się stajesz.

Nienawidź i gardź wszystkimi wsiokami
Nie ma życia poza miastem. Kropka. Grønland i Grünerløkka to dwa pępki świata, a jeżeli przyjechałeś z prowincji, niezwłocznie zerwij ograniczające cię rodzinne więzi. Przedstawiciele bohemy są bardzo wybiórczy, zarówno jeśli chodzi o sposób, w jaki spędzają czas, jak i ludzi, z którymi to robią. Gdyby zetknięto ich z wsiokami, po prostu łyknęliby ratzeputzu i odwrócili się ostentacyjnie na pięcie (czy raczej na obcasie z owczej skóry). Wiejska romantyczność to choroba narodowa i trend gorszy od syfilisu. Brzydź się takimi smutnymi znajomościami jak zarazą — lepiej zalicz tę gorącą bileterkę z filharmonii, i zaraź się od niej chlamydiozą.

Nigdy nie przepuść okazji do miłości
Aczkolwiek monogamia jest powszechnie aprobowana, formalnie uchwalona i czasami przyjemna, przedstawiciel bohemy jest notorycznie niewierny. Kochaj swoją panią całym swym sercem, a tym, co zostanie, dziel się hojnie z sikoreczkami nocy. Upewnij się tylko, że twoja wybranka dzieli do pewnego stopnia twój styl życia, i przygotuj się, że od czasu do czasu będzie czyniła ci publicznie wstręty w foyer Glassbaren; że opowie twojej grupie seminaryjnej, że płaczesz po coitusie; i że wsypie kilogram mąki do twojego prania; aż wreszcie wyłączy komórkę i odejdzie ze swoim kochankiem. Niech żyje namiętność!

Nigdy nie przepuść okazji do wywołania skandalu
A okazje będą pojawiać się często. To bohemska zasada kciuka. Pamiętaj, że szynkwasy, uliczne rogi i audytoria są dla ciebie, i nie bój się wyrażać swoich opinii tam, gdzie trzeba. Rzucaj zgniłymi owocami w kiepskich wykładowców, aktorów i muzykantów; przejmij didżejski mikrofon w The Villa i stań naprzeciwko spragnionej tańca publiczności, aby deklamować ody miłosne do słodkiej barmanki; zaczepiaj dziewczynę swojego ćwiczeniowca pod latarnią i zwymiotuj na jej buty, aby w końcu powiedzieć, że ty — również — ją kochasz.

Nigdy nie uderzysz bliźniego za mniej niż pół patyka
Prawdziwy przedstawiciel bohemy zna wartość dobrych i wypróbowanych przyjaciół, więc nie zawaha się zaprosić ich na dim sum w Nodee albo na niedzielny bruncz do Granda — aby potem pozwolić im wspaniałomyślnie na zapłacenie rachunku. Brzydki postępek? Skąd, szmal, jak wiadomo, jest dla mięczaków. W przeciągu dziesięciu lat wszystko się wyrówna, a za sto lat wszystko będzie zapomniane. Jeśli ktoś od ciebie pożyczył — mniej niż pół patyka — nie zażądasz w zamian niczego ponad kawę tu, dwa kieliszki wina tam i luncz w Restauracji Oscarsgate.

Gardź dniem powszednim, dniem wczorajszym i dniem jutrzejszym
Żyjesz dziś tylko po to, by któregoś dnia w przyszłości wyciągnąć się w hamaku i nazwać szczęśliwym? Pracujesz ciężko, żeby kupić sobie sportową brykę? Zasuwasz w Acta i sprzedajesz ustrukturyzowane produkty w domu spokojnej starości? A może jesteś bezrobotnym studentem-artystą, który diluje marychę pod najbliższym gimnazjum? Być może nie jesteś z siebie dumny, ale potrzebujesz pieniędzy, by kupować towary niezbędne do realizowania swej wizji. Butelka wina, nowy Mac, prostytutka? Przedstawiciel cyganerii nie jest skrępowany żadnymi marzeniami o przyszłości. Nie ma niczego i trzyma to nic mocno obiema rękami, mocno, mocno, tak mocno, że aż boli. A boli, w gruncie rzeczy, cały czas.

Będziesz sobą za wszelką cenę
Czujesz, że chciałbyś powiedzieć o tak wielu rzeczach, ale nie wiesz za bardzo jak. To oczywiście wina społeczeństwa. Jest tak kurczowo uczepione norm i tak mocno upstrzone zakazami, że aż się boisz, iż twoja wola artystycznego wyrazu została na zawsze upośledzona. Dlatego z czystym sumieniem możesz zaczynać pisanie nowej powieści co drugi tydzień, upijać się czerwonym winem w celu zapomnienia o dzisiejszych nieudanych wierszach i trzymać się z dala od przypominającego więzienie stałego zatrudnienia — jesteś w końcu kreatywnym człowiekiem, który nigdy nie straci w siebie wiary. To właśnie wiedza, że większość spraw, których my, ludzie, się podejmujemy, jest absurdalna, sprawia, że możesz pozbierać te nieliczne sensowne fragmenty do kupy i poświęcić dla nich wszystko. Ale mimo wszystko nie warto rezygnować z dalszego studiowania literaturoznawstwa. Tak na wszelki wypadek.

Nigdy niczego nie żałuj
Postawa kluczowa, która wiąże całą bohemę ponad podziałami państwowymi, czasowymi, ustrojowymi i ekonomicznymi. Nauczyliśmy się jej od Hansa Jaegera, Jamesa Deana, Miry Craig i Michaela Jacksona. Życie jest do bani, ale nie warto o tym myśleć. Przedstawiciel bohemy jest szczęśliwy w swoim nieszczęściu — lub w swej śmierci.

Dziewięć oryginalnych przykazań bohemy

Pojawiły się drukiem w ósmym numerze czasopisma Impressionisten, które było wydawana przez i dla bohemy pod przewodnictwem różnych redaktorów naczelnych. Przez długi czas uważano, że autorem przykazań jest Hans Jæger, ale najprawdopodobniej to małżeństwo Kroghów, Christian i Oda, zażartowało sobie z niego i wydało przykazania pod jego nazwiskiem. Biedaczek Jæger wziął to bardzo do siebie i był przekonany, że ostatnie przykazanie było adresowane specjalnie do niego przez Odę.

1. Pisz swoje własne życie.
2. Podetnij swoje rodzinne korzenie.
3. Man kann seine Eltern nie schlecht genug behandeln.
4. Nigdy nie uderzysz bliźniego za mniej niż pięć koron.
5. Nienawidź i gardź wszystkimi prowincjuszami, takimi jak: Bjoernstjerne Bjoernson, Kristo-fer Kristo-fersen i Kolbenstvedt.
6. Nie noś mankietów z celuloidu.
7. Nie przepuść okazji do uczynienia skandalu w Teatrze Christiania.
8. Nigdy nie żałuj.
9. Odbierz sobie życie.

Czy TY należysz do bohemy?

Istnieje bohemska moda, bohemskie puby i bohemscy pozerzy. Istnieją artyści, którzy walczą ze swymi demonami, swoją autonienawiścią i swoją potrzebą tworzenia. Istnieją też ludzie uwielbiający mieszać się z bohemską śmietanką, choć nie poznaliby egzystencjalnego niepokoju, nawet gdyby ugryzł ich w dupę. A ty, jaki jesteś? Buntowniczy, samodestruktywny, czy tylko bajeczny?

1. Jaki jest twój stosunek do prostytutek?
a) Niektóre z moich najlepszych przyjaciółek są prostytutkami!
b) Przespałem się z kilkoma, by realizować swoją sztukę.
c) We wtorki mamy wieczorki branżowe.
d) Korzystam czasami z ich usług.
e) Prostytutki to społeczne męty.

2. Chcesz poderwać dziewczynę. Co zrobisz?
a) Nazwę ją swoją muzą i w głębokim upojeniu czerwonym winem ułożę symfonię na jej cześć.
b) Nie odważę się jej poderwać, bo jestem tak cholernie wrażliwy na odrzucenie.
c) Obejmę ją w pasie i zaprowadzę za najbliższy róg, by całować się z nią pod murem.
d) Włożę coś do jej drinka.
e) Zapytam, czy często tutaj bywa.

3. Chcesz poderwać faceta. Co zrobisz?
a) Zaproponuję, że będę mu pozowała do aktu.
b) Bez przekonania spróbuję odebrać sobie życie na jego podwórku, tak, żebyśmy mogli razem pojechać na pogotowie.
c) Założę swoją ciemnoczerwoną sukienką i oprę się o ścianę w jego polu widzenia.
d) Nie podrywam facetów, tylko pozwalasz wybranym facetom podrywać mnie.
e) Poproszę przyjaciółkę, żeby mu powiedziała, że mi się podoba.

4. Złapałeś rzeżączkę. Co robisz?
a) Żaden problem — mam kartę stałego klienta w klinice "Olafia".
b) Nic. Ciało żyje swoim życiem, nie należy go ograniczać.
c) "Zaprzyjaźniony" lekarz wypisze mi antibiotyk i przy okazji dorzuci trochę morfiny.
d) Studiuję oczywiście medycynę, więc mam wszystko, czego mi trzeba.
e) Jestem prawiczkiem / dziewicą, a wtedy trudno o rzeżączkę.

5. Dlaczego pijesz?
a) Żeby zapomnieć o smutku. Życie to piekło!
b) Żeby pamiętać o smutku. Lepiej sobie radzę, gdy pozostaję w kontakcie ze złem tego świata.
c) Bo pysznie smakuje. Mmm, mojito…
d) Bo odczuwam fizyczny ból po zbyt wielu dniach bez choćby jednej szklaneczki. Lub dwóch.
e) Alkohol to diabelski płyn do płukania ust.

6. Jak często żałujesz?
a) Co niedzielę. W każdą niedzielę.
b) Zawsze. Żałuję swoich postępków, tego, co powiedziałem mamie przez telefon, tego, co napisałem na egzaminie i tego, co kupiłem w Ikei.
c) Nigdy, życie jest zbyt krótkie.
d) Gdy coś idzie nie tak.
e) Gdy ranię innych.

7. Czy próbowałeś odebrać sobie życie?
a) Nie, zostawię to komuś innemu.
b) Próbuję od czasu do czasu, ale jak dotąd bez rezultatu.
c) Tylko nieumyślnie.
d) …Bez komentarza
e) Nie, to obrzydliwe w stosunku do wszystkich, którzy mnie kochają!

Wyniki

Najwięcej a): Leniwy pozer. Jesteś leniwy, nieudolny, powolny i szczęśliwy. Lubisz zadawać się z innymi artystami, ale na swoim własnym projekcie zbankrutowałeś. Nigdy nie stworzysz niczego wartościowego. Wiesz o tym. Wiedzą o tym twoi przyjaciele. Ale to nic nie szkodzi, bo twoja dziewczyna jest dziedziczką fortuny. Rada: Trzymaj swoje skoki w bok w tajemnicy.

Najwięcej b): Samodestruktywny artysta. Twoja sztuka nie jest czymś, o co prosiłeś. Musisz ją tworzyć, musisz się wyrażać. To brutalne, trudne i bolesne. Gdy życie ci się opiera, pijesz więcej niż powinieneś, aby złagodzić skutki egzystencjalnego odkrycia, że życie jest mroczne. Rada: Zgłoś się do lekarza zanim będzie za późno.

Najwięcej c): Femme fatale. Nie interesuję cię sztuka, bo jesteś jej dziełem. Łatwo cię zaliczyć… omyłkowo… do dwóch poprzednich kategorii, ale obce ci są ambicje tworzenia, i dlatego potrafisz cieszyć się życiem bardziej niż tamci. Póki co. Rada: Piękność przemija — znajdź sobie pracę. Przyda ci się, gdy nikt nie będzie ci już chciał kupować drinków.

Najwięcej d): Intelektualista. Posiadasz nadzwyczajne zdolności intelektualne. Przebierasz w posadach jak w ulęgałkach. jesteś asem wszystkich egzaminów i uwodzisz swoje koleżanki z ćwiczeń dwuznacznymi spojrzeniami i głębokimi poglądami. Być może wydajesz się zimny, lecz posiadasz w sobie coś transcendentnego i jesteś przez to niezwyciężony. Rada: Tak ci się przynajmniej wydaje.

Najwięcej e): Wesołek. Nie odznaczasz się brudnymi myślami, uczynkami ani upodobaniami. Jesteś niewinny niczym pupka niemowlęcia. Rada: Zajrzyj na następną stronę.

Reklamy

6 uwag do wpisu “Rapsodia bohemska

  1. Już myślałem, że napiszesz "Nudzi Ci się?", ale z drugiej strony nie będziesz przecież kontestował czegoś, co ukazało się w NORWESKIEJ prasie. :PPoza tym pamiętaj, że nawet nad Norwegami wisi widmo Skończenia Się Nafty (TM). :D

  2. No, ponoc do 2050 i wtedy kazdy dostanie milion koron z funduszu zabezpieczajacego i caly kraj przerzuci sie na turystyke. :PA kontestowac moge, jak napisza cos nie po mojej mysli. ;)

  3. Świetny tekst, wyśmienite tłumaczenie (jak mniemam?), dzięki. ;)Aha: jak, drogi Borysie, brzmi Twoja odpowiedź na pytanie piąte i szóste bohemicznego testu?

  4. Dziękuję. Moja odpowiedź na pytanie piąte to a) albo b), zależy od nastroju i okoliczności picia. Na szóste — oczywiście c).

  5. Agnieszka writes:Ech. Chyba do cyganichy to mi daleko. -> Smutna (?) refleksja wysnuta na podstawie wyniku testu. :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s