Przeczytane w 2009, cz. 1

Relatywnie rzecz biorąc, miniony rok nie był dla mnie specjalnie udany pod względem czytelniczym. Po pierwsze, przeczytałem mniej niż zwykle. Co prawda nadal więcej niż statystyczny Polak i statystyczny Norweg razem wzięci i pomnożeni przez statystycznego Amerykanina, bo bez mała 40 książek, ale zazwyczaj przez moje łapki i oczka przewija się 45-50 tytułów rocznie. Miejmy nadzieję, że to jednorazowy wypadek przy pracy a nie początek tendencji zniżkowej spod znaku "dorosłości pożerającej wolny czas". Jednakowoż z żalem muszę też zawiadomić, że w 2009 r. nie trafiła mi się żadna lektura wybitna lub przynajmniej mocno zapadająca w pamięć (a zazwyczaj w przeciągu dwunastu miesięcy jakaś się trafia). Wręcz przeciwnie — spotkały mnie trzy spore zawody beletrystyczne. Ale po kolei.

Czytaj dalej Przeczytane w 2009, cz. 1