Lub czasopisma

Jestem skrupulatny. Skrupulatnie też czytam: od deski do deski. W przypadku książek to akurat nic niezwykłego, choć z trudem przychodzi mi niestety ciśnięcie w kąt lektury, która po kilkudziesięciu stronach mnie nie porwała. Zwyczaj „totalnego” czytania dotyczy jednak również czasopism. I tu pojawia się kłopot (a może wprost odwrotnie…?), gdyż nie mam przez to czasu ani na dzienniki, ani na tygodniki. Zostają miesięczniki oraz publikacje rzadsze. W poniższej notce chciałem polecić Waszej uwadze periodyki zaliczające się do niszowych i dające wyborną okazję na regularne domóżdżanie się, z której ochoczo korzystam.

Znak

znakChełpię się biegłą znajomością jednego alfabetu i trzech języków. Dzięki temu mam niezłe rozeznanie na trzech rynkach prasowych: polskim, anglosaskim i norweskim. Oczywiście nie czytałem wszystkich magazynów o tematyce społeczno-humanistycznej, ale czuję się na siłach, by postawić odważną tezę: Polski Znak jest najlepszy. Na publicystyczny cud zakrawa fakt, że krótko po wojnie powstał w naszym kraju tak wyśmienity, ambitny miesięcznik, który ukazuje się nieprzerwanie od blisko 70 lat (w październiku ogłoszono jubileuszowy, siedemsetny numer).

Znak rzadko pochyla się nad bieżącymi wydarzeniami. Nie uświadczymy też na jego łamach nowin politycznych, którymi żyją gazety codzienne. Perspektywa redakcji jest programowo szeroka i każde wydanie poświęca się (choć nie w całości) jakiemuś konkretnemu tematowi. W tym roku były nimi: demografia i problem przeludnienia, narkotyki, ubój zwierząt, zaufanie w Kościele, ideologiczne podziały, rodzice tej samej płci, długowieczność, stosunek chrześcijaństwa do judaizmu oraz polscy mężczyźni.

Siłę Znaku stanowi jednak nie tyle różnorodność podejmowanych zagadnień, co ich rzetelne i uczciwe ujmowanie. Za przykład niech posłuży numer lutowy. Temat narkotyków najpierw został podjęty w neutralnym, ale merytorycznym artykule wstępnym. Potem otrzymaliśmy długi wywiad z psychofarmakologiem, profesorem Jerzy Vetulanim, z którego wynikało, że narkotyki wcale nie są takie złe, jak się powszechnie uważa. Pogląd ten podtrzymał tekst następny, poświęcony ich kulturowej roli w Europie i na świecie. Ale potem pojawił się też głos sceptyczny: przecież narkotyki powiązane są również z przestępczością…? Na deser czytelnik dostał zwięzły przegląd książek, w których substancje narkotyczne odgrywają pierwszoplanową rolę.

Znak jest poniekąd czasopismem katolickim, co zapewne odstrasza odeń dużą grupę potencjalnych czytelników. Spokojna głowa: artykuły związane bezpośrednio z wiarą i Kościołem stanowią z reguły nie więcej niż jedną piątą poszczególnych numerów (a są one grube, więc pozostałe cztery piąte składają się z pokaźnej liczby gęsto zadrukowanych stron). Natomiast w reszcie tekstów ze świecą szukać moralizującego tonu, czego najlepszym przykładem jest wyżej wspomniany numer o narkotykach, albo ten z czerwca, o homoseksualnych rodzicach.

Jeśli Znak skojarzy się komuś z Tygodnikiem Powszechnym, będzie to skojarzenie całkowicie uzasadnione, gdyż oba periodyki mają wspólny rodowód, lecz: Czytałem oba i Znak uważam za dużo lepszy, zdecydowanie mniej zabarwiony religią. Polecam gorąco.

Le Monde Diplomatique

Dyplomatyczny świat to miesięcznik, młodszy krewniak francuskiego dziennika Le Monde. Na swoich łamach podejmuje zagadnienia społeczne, ekonomiczne i, oczywiście, polityczne. Francuskiego bynajmniej nie znam, czytam LMD po norwesku. Magazyn ukazuje się bowiem w niemal trzydziestu wersjach językowych, także po polsku. Wszystkie edycje są do siebie treściowo podobne, bo lwią część artykułów przekłada się z francuskiego oryginału, a redaktorzy krajowi dodają do nich kilka swoich tekstów. Polskiego wydania w ręku nie miałem, ale to norweskie raczy czytelnika bardzo staranną (i wielokrotnie złożoną) norweszczyzną.

Publikacje w LMD poświęcone są sprawom bieżącym, ale odznaczają się dużą – niekiedy bardzo dużą – gęstością. Można dowiedzieć się z nich mnóstwa interesujących szczegółów i poznać szereg niuansów, o których milczą inne gazety i telewizyjne dzienniki. Podczas lektury swojego pierwszego numeru bardzo się zresztą wzruszyłem, ponieważ w prawie każdym artykule podawane są źródła cytatów. Postawmy jednak sprawę uczciwie: Le Monde Diplomatique jest pismem ostentacyjnie lewicowym i niektórym osobom jego polityka wydawnicza nie będzie pasować. Mnie pasuje, ale niezupełnie wystarcza, więc rozglądam się wciąż za konserwatywną przeciwwagą.

Polecam. Pomyślcie zresztą, jakie świetne otwarcie da Wam LMD w sytuacjach towarzyskich. Wystarczy rzucić od niechcenia: „A czytałaś już najnowszy le mąd?”.

le_monde_diplomatique

Philosophy Now

Filozofię teraz przedstawiałem na innych łamach parę lat temu, ale ponieważ tamta witryna najwyraźniej padła i nie mogę zalinkować swojego tekstu, po prostu się zacytuję:

Philosophy Now jest dwudziestoletnim czasopismem poświęconym popularyzowaniu filozofii. Cel programowy jednoznacznie wyłuszczono na stronie internetowej: „Deprawowanie niewinnych obywateli poprzez przekonywanie ich, że filozofia może być ekscytująca, warta zachodu i zrozumiała; oraz dostarczanie światłej, przyjemnej lektury tym, którzy dali się już uwieść muzie filozofii, osobom takim jak studenci filozofii i akademicy”. (…) Wydawcy twierdzą, że na dzień dzisiejszy magazyn jest najpoczytniejszym czasopismem filozoficznym w anglojęzycznym świecie. Jak dotąd ukazało się 87 numerów.

Mógłbym napisać, że Philosophy Now to filozoficzny Scientific American, lecz takim stwierdzeniem wyrządziłbym krzywdę wydawnictwu Lewisa. W PN nie znajdziemy bowiem uproszczonych omówień najnowszych akademickich ustaleń. Pismo mierzy wyżej, rozpina szeroko swój zakres tematyczny, a artykuły odznaczają się wyraźnym zacięciem eseistycznym. Czytelnik nie czuje się nigdy traktowany jak tuman, któremu łopatologicznie próbuje się wytłumaczyć zawiłe filozoficzne spostrzeżenia. Owszem, Philosophy Now zwraca się także, a może przede wszystkim, do laików, lecz zakłada u swoich czytelników zarówno inteligencję jak i elementarną wiedzę o filozofii.

Mniej więcej od momentu, w którym czasopismo stało się dwumiesięcznikiem, wydawcy postanowili też orientować tematycznie każdy kolejny numer. Przykłady zagadnień poruszanych na przestrzeni ostatnich (dwu)miesięcy to niemieccy dziewiętnastowieczni myśliciele, miłość, filozofia dla najmłodszych, David Hume, nihilizm moralny i metafizyka. Obok artykułów tematycznych pojawiają się także teksty „luźne”, a całość okraszona jest nowinkami filozoficznymi, felietonami, listami od czytelników, krzyżówką, recenzjami książek, filozoficznymi omówieniami filmów, a nawet krótkimi opowiadaniami. Zestawienie bardziej niż apetyczne. Obecnie każdy numer liczy 54 strony (formatu A4). Ilustracji jest niewiele, tekstu dużo.

philosophy_now

Książki. Magazyn do czytania

Książkę niebeletrystyczną można zrecenzować na dwa sposoby: albo normalnie, omawiając jej wady i zalety, albo pisząc esej, w którym bardzo mało będzie o tytule jako takim, a bardzo dużo o zagadnieniu, które porusza. Jeżeli autor recenzji sam posiada odpowiednią wiedzę, przedstawia owe zagadnienie samodzielnie, wchodząc gdzieniegdzie w polemikę z książką. Jeśli nie posiada, referuje pokrótce jej treść. O literaturze pięknej również można pisać w okrężny sposób: Wystarczy pochylić się nad życiorysem autora, nad okolicznościami powstania powieści bądź nad kwestiami społecznymi, których dotyka fabuła.

Recenzowanie „eseistyczne” wydaje się trochę niepoważne, ale cóż poradzić: tego typu teksty są bardzo poczytne. I najwyraźniej świetnie się sprzedają. Napędzają takie szacowne czasopisma jak Los Angeles Review of Books, The Times Literary Suplement, The New York Review of Books i London Review of Books. Wypróbowałem zresztą to modus operandi osobiście rok temu i z rezultatu jestem nadzwyczaj zadowolony.

Książki. Magazyn do czytania to Agorowy kwartalnik poświęcony w całości literaturze. Jakiego typu recenzje w nim dominują, już wiecie. Na uwagę zasługuje też dział „50 książek, które czyta świat” prezentujący nowości wydawnicze z całego świata, które nie zostały na razie przełożone na język polski. Inicjatywa godna pochwały, czasopismo warte prenumeraty.

ksiazki-magazyn

Inne

Znak, Philosophy Now i Książki kupuję. Norweski LMD hojnie udostępnia swoje artykuły w sieci. Podobny model wydawniczy stosują magazyny popularno-naukowe Aeon i Nautilus, oraz czasopismo historyczno-ideowe Lapham’s Quarterly. Aeon trudno właściwie nazwać periodykiem w tradycyjnym tego słowa znaczeniu, ponieważ publikuje swoje teksty „strumieniem”. Wystarczy jednak pierwszego dnia każdego miesiąca zrzucić te najciekawsze na Kindla i już mamy nowy miesięcznik.

Osobom znającym język angielski polecam bez wahania wszystkie trzy wydawnictwa. Aeon umieszcza u siebie nierzadko fascynujące i inspirujące artykuły. Nautilus nie boi się eksperymentować z formą: poza tradycyjnymi tekstami publikuje również sfilmowane wywiady i kompilacje najciekawszych komentarzy internautów. Z kolei w LQ na uwagę zasługują głównie eseje; nie warto natomiast zaprzątać sobie uwagi pierwszymi numerami, gdyż na początku istnienia pisma poziom artykułów był zdecydowanie niższy.

Wpisujcie miasta i swoje ulubione czasopisma!

Reklamy

3 uwagi do wpisu “Lub czasopisma

  1. „LMD” nie jest takie złe, choć ich lewicowe zabarwienie – kilkukrotnie ocierające się wręcz o propagandę niewrażliwą na fakty – może razić. Na pewno jest na wysokim poziomie – a to dla czytelnika polskiej prasy stanowi rzadkość ;)

    Natomiast jak wiesz, po „Znaku” oczekiwałem dużo więcej. Poczekam jeszcze z ostatecznym wyrobieniem sobie zdania – z dwa numery przeczytam, które mi polecisz – ale póki co nie jest najlepiej ;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s