Królowie kultury

Paradox to szwedzki producent gier komputerowych specjalizujący się w strategiach historycznych. Ich portfolio jest imponujące, a perłę w koronie stanowi seria Europa Universalis, w której przez trzy wieki rządzimy wybraną nacją (niekoniecznie europejską) dbając o jej gospodarkę, armię, stosunki dyplomcrusader_kingsatyczne i włości kolonialne. Za prequel EU można z kolei uznać obie części Crusader Kings obejmującego okres późnego średniowiecza, od bitwy pod Hastings do zdobycia Konstantynopola.

Crusader Kings polecali mi wczesną wiosną Bartek z Leszkiem, a paradoksową szalę przeważył Tomek, który przez kilka czerwcowych dni przed zaśnięciem z zapałem referował swój podbój Starego Kontynentu w Europa Universalis. O doborze tytułu zdecydowała pierwotna rekomendacja wraz z ograniczeniami sprzętowymi posiadanego komputera. Założyłem konto na Steamie i kupiłem, chyba nawet w promocji, pierwszą część Królów Krzyżowców.

Jak to w produkcjach Paradoksu bywa, kilka godzin zajęło mi opanowanie interfejsu. Potem już do woli mogłem zachwycać się feudalną mechaniką gry. Inna „epicka” strategia, Civilization, przyzwyczaiła mnie do zarządzania zwartym państwem. Tymczasem CK oddało mi pod bezpośrednią kontrolę tylko dynastię oraz jej dwór. Zamiast więc zabezpieczać pługiem i mieczem interesy ekonomiczne całego powiązanego ze stolicą terytorium, musiałem raczej pielęgnować stosunki z wasalami posiadającymi swoją grową autonomię. Jednocześnie starannie wychowywałem progeniturę wiedząc, że w momencie śmierci mojej postaci wcielę się natychmiast w prawowitego następcę tronu.

Po opanowaniu wszystkich suwaków i przycisków nie bardzo wiedziałem, co właściwie w Crusader Kings należy robić, żeby „wygrać”. Dopiero po parokrotnym zresetowaniu kampanii dotarło do mnie, że gra jest samograjem tudzież sandboksem – robisz, co chcesz, a potem reagujesz na wyniki swoich działań. Otwarty świat w grach przygodowo-zręcznośćiowych kocham, ale w strategii…? Master of Orion, Warcraft i Jagged Alliance wychowały mnie inaczej. Po jakichś dwudziestu godzinach zabawy z dalszego „bezcelowego” grania w CK zrezygnowałem, bo na następnych dwieście nie miałem ochoty.

Czasu spędzonego przy Crusader Kings bynajmniej nie żałuję, ponieważ dzieło Paradoksu pomogło mi zrozumieć historycznego ducha feudalizmu lepiej niż wszystkie przeczytane książki o epoce razem wzięte (choć nie było ich znowu tak wiele). Edukacyjny walor tej gry jest niezaprzeczalny. Przypuszczam zresztą, że gdybym zabrał się od razu za „dwójkę”, jak zalecali Bartek i Leszek, to wygładzony interfejs i mechanika wciągnęłyby mnie mocniej.

Tak czy owak, Paradoks, ani żaden inny producent gier komputerowych, nie ma na razie w swojej ofercie tytułu, który jakiś czas temu sobie wymarzyłem. Otóż chciałbym kiedyś zagrać w „wielką” strategię rozpoczynającą się we wczesnej starożytności (albo nawet późnej prehistorii) a kończącą w (nie)dalekiej przyszłości, w której pokierowałbym dziejami wybranej cywilizacji. Rzecz w tym, że moja wymarzona gra koncentrowałaby się nie tylko na aspekcie militarnym, gospodarczym, eksploracyjnym i dyplomatycznym, ale przede wszystkim na Kulturze pisanej wielką literą. Co przez to dokładnie rozumiem?

Wszystko.

W mechanice mojej wymarzonej gry znalazłoby się miejsce i dla kultury materialnej, i dla kultury duchowej, i dla kultury społecznej, i dla kultury politycznej. Gracz mógłby kształtować naukę, technikę, sztukę, naukę, religię, filozofię, dynamikę społeczną, moralność, ideologię i ustrój polityczny. Wszystkie wątki przenikałyby się, wpływały na siebie w sposób nieliniowy i posiadały oczywiście pewne elementy losowe. Całość kulturowa zamknięta byłaby w ramach typowych dla strategii 4X.

swiat_czlowiekaJak taka synteza wyglądałaby na ekranie? Nie mam zielonego pojęcia. Przypuszczam jednak, że w stworzeniu gry kluczową rolę odegraliby antropolodzy. Na grzebanie w kodzie bym im nie pozwolił, ale na ekspertyzę kulturową już jak najbardziej. Przeczytałem kilka miesięcy temu antologię tekstów klasycznej antropologii, dzięki której poznałem szereg fascynujących sposobów myślenia o kulturze. Każdy z nich w ten czy inny sposób znalazłby odzwierciedlenie w mojej wymarzonej grze:

Ewolucjonizm usprawiedliwiłby umieszczenie w rozgrywce tradycyjnego drzewka technologicznego. Dyfuzjonizm podpowiedziałby jak skodyfikować oddziaływania pomiędzy poszczególnymi cywilizacjami. Szkoła durkheimowska określiłaby mechanikę społeczną i religijną. Relatywizm kulturowy sprawiłby, że każdą cywilizacją grałoby się „jakoś inaczej”. Psychokulturalizm dostarczyłby wskazówek dotyczących postaw i reakcji wirtualnej ludności. Konfiguracjonizm przedstawiłby negatywne skutki kulturowych rewolucji. Funkcjonalizm opisałby działanie instytucji i wszystkich „City Improvements”. Neoewolucjonizm wyjaśniłby znaczenie zasobów naturalnych dla rozwoju kultury. Wreszcie strukturalizm powiązałby wszystkie elementy w miodną całość.

Obawiam się, że moja wymarzona, totalna gra strategiczna nigdy nie powstanie. Jednak po jej ewentualnej premierze Paradox będzie musiał zwinąć interes.

Reklamy

4 uwagi do wpisu “Królowie kultury

  1. Ej, ale czemu najpierw wspominasz o Cywilizacji, a potem opisujesz nieistniejącą, wymarzoną grę która jakoś tak dziwnie przypomina Civ4 z dodatkami? Co do mechaniki rzecz jasna, a nie inspiracji – wątpię żeby w Firaxis mieli tyle czasu na projekty co Ty i czytali tą antologię.

    W ogóle w EU4 są 4 wieki (bez 24 lat). A w trójce z dodatkami to nawet 401 lat.

  2. Nie grałem w C4, ale wydaje mi się, że nie mogła posiadać takiego stopnia skomplikowania, na którym mi zależy, bo zbyt dobrze się sprzedawała. Mnie marzy się raczej strategiczno-kulturowy odpowiednik „Dwarf Fortress”, tyle że z normalnym interfejsem i nowoczesną grafiką. Zresztą, sam powiedz: Czy w C4 można od podstaw projektować ustrój polityczny? Kształtować stosunki na linii religia-państwo? Czy ludność jest opisana psychospołecznymi parametrami, które zmieniają się wolno przez wieki? Czy istnieje wyraźny rozdział na naukę, filozofię i technikę?

  3. A czy w którejkolwiek Civilizacji postęp naukowy był oddany realistycznie? Cały naród rzuca się na jedną technologie, opracowuje ją w 100%, a potem przerzuca się na następną? A jednak do tego nie ma masz zarzutów. Podobnie jest z kulturą i religią w nowych częściach serii. Wszystko ma swoją warstwę abstrakcji.

  4. Ale czy ja twierdzę, że był oddany realistycznie? Drzewka technologiczne są miodne, a jak się miało 10 lat, to „wynajdywanie” Feudalizmu, Stali i Komputerów było szalenie inspirujące, ale to oczywiście ogromne uproszczenie. Ja nie mówię, że Civ to kiepska seria – wprost przeciwnie – ale najwyraźniej nawet kolejne części nie posiadają takiego stopnia skomplikowania, o jakim piszę.

    Zalinkuję jeszcze dla innych zainteresowanych notkę, którą już Ci podsyłałem.
    http://erehstsoplliz.wordpress.com/2013/09/30/tesknota_za_glebia/

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s