Nowy Rok

Producent Blogrysa przysłał mailem podsumowanie mojej zeszłorocznej aktywności blogowej i przypomniał mi tym samym, że ostatnio nie najlepiej to wygląda:

blogrys2014

Nie potrzebuję, rzecz jasna, zewnętrznego wykresu, by wiedzieć, że w 2014 r. zatrważająco rzadko łapałem za klawiaturę. Pomysły na blogowe notki zapisywałem skrupulatnie w dedykowanym pliku tekstowym, lecz w treść przekuwałem ich bardzo drobny ułamek. Gorzki żal rozlewa się również na teksty cięższego kalibru, czyli przeglądy, recenzje i artykuły popularno-naukowe tudzież popularno-filozoficzne; piszę ich przynajmniej dwa razy mniej niż bym chciał. Nie brakuje pomysłów, nie brakuje chęci, więc pewnie czasu nie starcza? O dziwo, starcza. Niska produktywność skorelowana jest przede wszystkim z niską motywacją. I cierpię, bo przecież pisanie sprawia moc frajdy w trakcie i mnóstwo satysfakcji po.

Na pewno ktoś kiedyś gdzieś ogłosił hipotezę – a może nawet skonstruował całą psychologiczną teorię – zgodnie z którą osoby cierpiące na brak motywacji znajdują wydumane usprawiedliwianie swej bezczynności. Otóż ja także znalazłem i przez parę miesięcy w nie wierzyłem: Pisać nie pozwalał mi rzekomo czteroletni, powolny laptop, któremu rozchybotał się lewy zawias ekranu. Wyobrażałem sobie, że gdy tylko kupię nowego notebooka, najlepiej MacBooka, to natychmiast odzyskam dryg i trzaskać będę jeden tekst za drugim.

A potem przeczytałem o Hemingwrite, crowdfundingowym projekcie maszyny do pisania na miarę nowych czasów. Hemingwrite wybija litery nie taśmą na papierze, lecz elektronicznym atramentem na ekranie, a gotowe dokumenty zamiast na biurko trafiają prosto do chmury. Pomysł w zasadzie zacny – sam chciałbym posiadać urządzenie elektroniczne służące tylko do pisania (i zintegrowane z Dropboksem) – choć zastrzeżenia budzi design obudowy, a nadzieją na szczęśliwe doprowadzenie przedsięwzięcia do końca nie napawają na razie losy innego e-inkowego wynalazku, opóźniającego się Earla.

Na Hemingwrite’a wpłacono dotychczas ponad ćwierć miliona dolarów. Kim są darczyńcy? Przed oczami wyobraźni pojawili mi się hipsterscy wannabe-pisarze, którzy siedzą w Starbucksach i zgarbieni „uwalniają swoje myśli” na kolorowych maszynach do pisania zamiast na wysłużonych laptopach. Ech, czy narzędzie ma aż takie znaczenie?

Moment samokrytycznej refleksji przyszedł natychmiast.

Raport WordPressa donosi, że w 2014 r. największą ilością wkliknięć cieszyły się notki Dziwne śruby (tutaj druga część), Konserwatyzm, liberalizm, socjalizm, Najlepsze z usłyszanych w 2013 (cz. 3) i Gender złamał mi rękę. Nie mam wątpliwości, że gdybym przez kilka miesięcy intensywnie blogował tylko o Norwegii, poglądach Janusza Korwina-Mikkego, muzyce oraz genderze, to statystki odwiedzin zostałyby szybko doładowane. Jednak w przeszłości zapowiadanie tematów prowadziło tylko do niedotrzymywania obietnic, więc tym razem się odeń powstrzymam. Obym po prostu blogował częściej. Hipsterską maszynę do pisania musi mi zastąpić Małpa Do Pisania. Opowiem przy następnej okazji.

Advertisements

2 uwagi do wpisu “Nowy Rok

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s