Drżyjcie, Litwini!

Konrad Wallenrod był wielkim mistrzem zakonu krzyżackiego tylko przez chwilę, w ostatniej dekadzie XIV wieku, 20 lat przed Grunwaldem. Krzyżacy pod jego przywództwem wyprawiali się wielokrotnie na Litwinów, wszelako wiodło im się raczej mizernie. Adam Mickiewicz wymyślił więc, że Wallenrod mógł być tak naprawdę Litwinem, który jako dziecko cudem przetrwał krzyżacką rzeź, a potem został przygarnięty i wychowany przez miemiecką rodzinę. Gdy dorastał, litewski wajdelota – poeta-śpiewak – potajemnie zaszczepił w nim prawdziwą tożsamość narodową i pomógł obmyślić zemstę. Wallenrod wstąpił do zakonu krzyżackiego, piął się w górę hierarchii, a zostawszy w końcu wielkim mistrzem dokonał wielkiego sabotażu.

Poemat Konrad Wallenrod (1828) stanowi metaforę polskich problemów politycznych w XIX wieku i nie ma wiele wspólnego z historycznymi faktami. Pomysł Mickiewicza jest jednak naprawdę fajny. Jeżeli nie umiecie go tak od razu docenić, wyobraźcie sobie serial o Mohammedzie, który jako jedyny mieszkaniec syryjskiej wioski przeżywa eksplozję dronowego pocisku, zostaje przygarnięty przez europejską parę backpackerów, emigruje do Stanów, zapisuje się do partii demokratycznej… Albo zastanówcie się nad potencjałem literackim powieści o zbuntowanym nastoletnim ateiście, który by rozsadzić Kościół od środka, idzie do seminarium, daje się wyświęcić na kapłana, zostaje biskupem, potem kardynałem… Albo pomyślcie chociaż, że prezydent Polski mógłby szpiegować dla Rosjan!

Czytałem Wallenroda w zeszłym roku. Tak do końca mi się nie podobało, ale wynotowałem kilka niezłych fragmentów. Ten poniższy przypomniał mi na przykład mało znany cytat z Einsteina, że „ludzie są jak morze – czasem łagodni i przyjaźni, czasem burzliwi i zdradliwi, przede wszystkim to jednak woda” (więcej perełek w mojej kolekcji):

Ty sam mówiłeś, że zwyczajni ludzie
Są jako konchy, co się w bagnie tają:
Ledwie raz na rok, falą niepogody
Wypchnięte, z mętnej pokażą się wody,
Otworzą usta, raz westchną ku niebu
I znowu wrócą do swego pogrzebu.

Następny jest jak znalazł dla Putina, jeśli pretekstem dla inwazji na Litwę będzie ograniczenie swobód religijnych ortodoksyjnej mniejszości rosyjskiej:

Drżyjcie, Litwini! Już się chwila zbliża,
Gdy z murów Wilna błyśnie znamię krzyża.

Kiedy zostanie już przebity korytarz do Kaliningradu, pokonani litewscy patrioci pogrożą:

Obiegę Litwy wsi, zamki i miasta;
Gdzie nie dobiegę, pieśń moja doleci;
Bard dla rycerzy w bitwach, a niewiasta
Będzie ją w domu śpiewać – i kiedyś w przyszłości
Z tej pieśni wstanie mściciel naszych kości.

A „zielone ludziki” na to pobłażliwie odpowiedzą:

Ja… czasem lubię te posępne jęki
Niezrozumiałej litewskiej piosenki.

W ogóle w Wallenrodzie odnajdziemy zgrabną pochwałę muzyki jako takiej…

Serce człowieka wino rozwesela,
Ale piosenka jest dla myśli winem.

…oraz przestrogę przed ambicją:

Wielkie serca, Aldono, są jak ule zbyt wielkie:
Miód ich zapełnić nie może, stają się gniazdem jaszczurek.

To też jest ładne:

Szczęśliwa przyjaźń! Świętym jest na ziemi,
Kto umiał przyjaźń zabrać ze świętemi.

Skoro już zabrałem się za cytowanie polskich wieszczy, na deser proponuję egzystencjalny dystych z Króla-Ducha Juliusza Słowackiego:

A na toż by to nasza mądrość była,
Gdyby przed śmiercią skonać nie uczyła?

Powiedz „Nie!” poematom elfickim, czytaj poezję polskąKonrad Wallenrod, Król-Duch i wiele innych wybitnych utworów dostępnych jest na Wolnych Lekturach.

____________________
Autorem ilustracji w nagłówku jest Hartwig HDK (CC).

Advertisements

Jedna uwaga do wpisu “Drżyjcie, Litwini!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s