30 kwintali – lista, lista coverów

POMIŃ WSTĘP I PRZEJDŹ OD RAZU DO RANKINGU

cover_definicja

O cover girl może innym razem. Dzisiejsze zestawienie poświęcimy przeróbkom muzycznym. Tytuł notki nawiązuje oczywiście do legendarnego programu telewizyjnego emitowanego w Dwójce w latach 1996-2005. Tak jak kwintal jest jednostką lżejszą i pośledniejszą od tony – stanowi zaledwie jej dziesiątą część, poza tym używa się go głównie do ważenia buraków – tak covery są z definicji wtórne względem utworów oryginalnych. „Wtórne” nie znaczy wszelako „gorsze”.

W internecie roi się od zestawień najlepszych coverów wszech czasów. Nieskromnie uznam, że mój na ich tle się wyróżnia. Po pierwsze, figurują na nim przeróbki tak zagraniczne jak i polskie. Po drugie, nie kompilowałem cudzych rankingów. Dobrałem wszystkie piosenki samodzielnie, co oznacza, że na poniższą listę trafiły znakomite utwory, których ze świecą szukać u konkurencji. Po trzecie, moim numerem jeden jest nieznany diament. Po czwarte, selekcja przebiegała w sposób przemyślany. Zanim więc przejdziemy do rankingu, słów kilka o metodologii. W poniższym zestawieniu nie znajdziecie:

• tzw. tribute acts, czyli seryjnych nawiązań do cudzej twórczości. Zignorowałem kawałki takich zespołów jak The Fab Four, Apocalyptica, Australian Pink Floyd Show, Dread Zeppelin i Gabba, które „zawodowo” trudnią się naśladowaniem, odpowiednio, Beatlesów, Metalliki, Wiadomo, Wiadomo i Wiadomo. Nie pomaga fakt, że Apocalyptica z czasem się usamodzielniła, a Dread Zeppelin zagrali kiedyś Kashmir w stylu reagee.

• amatorskich przeróbek gitarowych, których pełno na YouTubie. Amatorskich w sensie stylu, nie jakości, bo nietrudno znaleźć w powyższej kategorii utwory przynajmniej przyzwoite. Obecność jednego wyjątku na liście uzasadniam tym, że osobiście bootlegowałem go pewnej letniej nocy.

jess_greenberg
Przykład mikroskopijnych walorów akustycznych gitarowej przeróbki

• wersji heavymetalowych i jeszczebardziejmetalowych, chóralnych oraz instrumentalnych. W przedbiegach odpadły więc Gregorian z Losing My Religion (oryg. R.E.M.), Royal Philharmonic Orchestra z Like a Prayer (oryg. Madonna), Scala & Kolacny Brothers z Creep (oryg. Radiohead), oraz Yoshimi Tsujimoto ze Smooth Criminal (oryg. Michael Jackson) zagranym na tradycyjnych japońskich instrumentach. Dwa ostatnie kawałki są skądinąd znakomite – gorąco polecam.

• coverów zaśpiewane w innych językach, które brzmią tak samo jak oryginał. Wykluczyłem tym sposobem hiszpańskie Un Hombre Para Mi Ednity Nazario (oryg. Queen), włoskie Pregherò Adriana Celentana (oryg. Ben E. King), chińskie Dreams Faye Wong (oryg. The Cranberries) i norweskie Alle Vet Jo Det Kari Bremnes (oryg. Leonard Cohen). Do zestawienia trafiło natomiast – i to na wysokie miejsca – kilka obcojęzycznych adaptacji, które dodały od siebie coś więcej niż tylko tłumaczenie.

youve_got_the_love
Florencja mniej oryginalna niż sądzimy

• aranżacji, o których wszyscy myślą, że to oryginały. Killing Me Softly The Fugees, I Will Always Love You Whitney Houston (!), Nothing Compares 2 U Sinnead O’Connor, American Woman Lenny Kravitza, Unchained Melody The Righteous Brothers, You’ve Got the Love Florence + The Machine (!!), Girl You’ll Be a Woman Soon Urge Overkill, Valerie Marka Ronsona i Amy Winehouse (!!!), a nawet Bang, Bang Nancy Sinatry – właśnie tak, to wszystko są przeróbki. Przeróbki na tyle wybitne, iż pogrzebały pamięć o pierwowzorach. I nie ma tu dla nich miejsca właśnie dlatego, że zestawienie poświęcone jest coverom, a nie klasykom popu, które coverami są przy okazji.

• przeróbek udanych, lecz niepotrzebnych, ponieważ pierwowzór się nie zestarzał, a rearanżacja nie zmieniła jego wydźwięku. Młodzież swojego czasu ekscytowała się Smooth Criminal w wykonaniu Alien Ant Farm, ale przecież oryginał Michaela Jacksona (wraz z teledyskiem) wciąż daje radę. Możemy posłuchać, jak Frank Sinatra śpiewa po swojemu Mrs. Robinson, lecz wersja Simona & Garfunkela i tak pozostanie nieśmiertelna. Eric Clapton nie strącił z piedestału Boba Marleya, Mary J. Blige nie usunęła w cień Eltona Johna, Aerosmith nie przebili Beatlesów, The Corrs nie mieli do zaproponowania nic lepszego niż R.E.M., a R.E.M. przegrał z kolei pojedynek z Chrisem Isaakiem (choć dużo nie brakowało). Owszem, I Heard It Through the Grapevine Creedence Clearwater Revival to kawał porządnego rocka… dopóki nie dowiemy się pocztą pantoflową o wcześniejszych wersjach. Szanujmy Arethę Franklin za Respect, ale Otis Redding również jest cudownie retro. A dlaczego ludzie wolą podążać za I Follow Rivers w wersji Triggerfinger niż za pierwowzorem Lykke Li, nie mam bladego pojęcia.

• coverów, które interpretują wcześniejszą piosenkę nowatorsko i z klasą, ale które i tak nie przebijają oryginału, zazwyczaj dlatego, że on sam był już bardzo charakterystycznym, a niekiedy wręcz legendarnym kawałkiem. Mam tu na myśli złagodzone Heartbeats (Jose Gonzalez; oryg. The Knife), przyspieszone Comfortably Numb (Scissor Sisters; oryg. Pink Floyd), wyostrzone Linger (Screeching Weasel; oryg. The Cranberries), ochrypłe Nothing Else Matters (Macy Gray; oryg. Metallica), cobainowskie The Man Who Sold the World (Nirvana; oryg. David Bowie), oszalałe Sweet Dreams (Marilyn Manson; oryg. Eurhytmics), dopalone Spread Your Wings (Blind Guardian; oryg. Queen), rozedrgane The Wicked Game (HIM; oryg. Chris Isaak), kompletnie zmienione Careless Whisper (The Gossip; oryg. George Michael) oraz zaczarowane Suzanne (Peter Gabriel; oryg. Leonard Cohen). Niemniej wszystkie te przeróbki warto poznać. Czasami tak jak ja będziecie woleli wrócić do „jedynej słusznej wersji”, a czasem pozostaniecie przy nowej. Kwestia gustu.

nirvana-the_man_who_sold_the_world
Nowy  Metal Gear Solid wypromował dopiero co cover The Man Who Sold the World Nirvany

• piosenek, które mi się nie podobają. To oczywista cecha każdego subiektywnego zestawienia, ale wypada ją tutaj podkreślić, bo posługując się kryterium gustu wyeliminowałem kilka coverów powszechnie lubianych, np. Why Can’t We Live Together Sade (oryg. Timmy Thomas) oraz I Fought the Law zespołu The Clash (oryg. The Crickets).

Przedstawiam zatem moje prywatne zestawienie trzydziestu najlepszych coverów (wyłączając te, których jeszcze nie znam… :)).

30. Crying in the Rain (a-ha; oryg. The Everly Brothers)

Norwegowie padli ofiarą własnego sukcesu. Ich największy szlagier Take On Me stał się hiciorem tak olbrzymim, że dziś, po trzydziestu latach, a-ha postrzegane jest jako one hit wonder. A przecież zespół Mortena Harketa, posiadacza „najwspanialszego falsetu w historii popu”, nagrał szereg dobrych, nostalgicznych, synthpopowych kawałków.

29. Candy Shop (The Dan Band; oryg. 50 Cent)

Hip-hopowy kawałek brzydkiego Murzyna w futrze był utworem tyleż wulgarnym, co niezamierzenie śmiesznym. The Dan Band wykorzystał świadomie obie cechy rearanżując piosenkę w odmiennym stylu. Utwór nagrano na potrzeby ścieżki dźwiękowej pierwszej części The Hangover. Stamtąd pochodzi też wpadające w ucho Right Round Flo Ridy, które nie jest co prawda coverem, ale wykorzystało chórek z You Spin Me Round Dead or Alive.

28. Telefony (Kasia Kowalska; oryg. Republika)

W 2010 r. Kasia Kowalska wydała album koncertowy z największymi przebojami Republiki i Grzegorza Ciechowskiego. Choć Kowalska posiada całkiem niezły aparat wokalny,  lepiej słuchać tych piosenek w oryginale. Z jednym, przytoczonym tutaj wyjątkiem. Do Telefonów bardziej pasuje babska pretensja niż męska histeria.

27. Stairway to Heaven (Rodrigo y Gabriela; oryg. Led Zeppelin)

Z jakiegoś niezrozumiałego powodu Schody do nieba nigdy mnie do siebie nie przekonały. Utwór jest ładny, lecz coś mi w nim zarazem przeszkadza. Rodrigo y Gabriela w swojej gitarowej interpretacji pozbyli się tego czegoś – czymkolwiek to nie było.

26. Big Yellow Taxi (Counting Crows feat. Vanessa Carlton; oryg. Joni Mitchell)

W jednym z odcinków Świata według Bundych Alowi chodziła po głowie pewna piosenka, ale za Chiny nie mógł przypomnieć sobie jej tytułu ani nie potrafił jej zanucić. Sam miałem tak kiedyś z nową wersją Big Yellow Taxi. Zidentyfikowałem ją przypadkiem dopiero po wielu latach, dzięki sympatycznej przeróbce Martyny Jakubowicz. (A Bundy’ego dręczyła Anna Arthura Alexandra. Tam naprawdę jest fragment „hm mhm HIM”!)

25. Nightcall (London Grammar; oryg. Kavinsky)

Pierwowzór Kavinsky’ego to manifest synthwave’u. Poza tym nie ułożono jak dotąd lepszej piosenki do nocnej jazdy autem. Ale nuta, którą Hannah Reid wyciąga w drugiej zwrotce przeróbki London Grammar, przyprawia mnie o dreszcz. Na tym właśnie polega wartość dodana coverów.

24. All Along the Watchtower (The Jimi Hendrix Experience; oryg. Bob Dylan)

Świat poznał przeróbkę Jimiego Hendriksa zaledwie sześć miesięcy po premierze oryginału. Tekst Boba Dylana został unieśmiertelniony na grobie jego aranżacji. Smakosze popkultury od 2009 r. kojarzą All Along the Watchtower z ostatnim lotem Archiego nad skutą lodem Antarktydą. Dodajmy przy okazji, że Hey Joe też był coverem.

23. Always On My Mind (Elvis Presley; oryg. Brenda Lee)

Ta piosenka miała szczęście do przeróbek, bo rewelacyjnie zaśpiewał ją też Willie Nelson, a pod koniec lat osiemdziesiątych Pet Shop Boys uraczyli nas przyspieszoną wersją. No ale Elvis to Elvis. Jego Always on my Mind przebija nawet słynne Love Me Tender, które, notabene, także było poniekąd coverem. Tamten kawałek Presleya przetworzył bowiem melodię  pewnej ballady z czasów Wojny Secesyjnej.

22. Love Is Blindness (Jack White; oryg. U2)

Najnowsza ekranizacja Wielkiego Gatsby’ego nie jest filmem szczególnie dobrym, choć miała wszelkie warunki, by takim się stać. Warto na przykład obejrzeć go ponownie dla ścieżki dźwiękowej, w której co dosłownie dziesięć minut natykamy się na rarytas. Do rankingu trafia nowa wersja Love Is Blindness zaśpiewanego z pasją przez Jacka White’a (tego z The White Stripes od Seven Nations Army). Bije na głowę oryginał U2 – przyznam zresztą, że im starszy jestem, tym mniej przemawia do mnie muzyka Bono i spółki.

Natomiast soundtracku Wielkiego Gatsby’ego wypada przesłuchać w całości, na przykład dla Hearts a Mess Gotyego, Young and Beautiful Lany Del Rey i rozjazzowanej przeróbki Crazy In Love w wykonaniu Emeli Sandé oraz Orkiestry Bryana Ferry’ego. Jeśli chodzi o tę ostatnią piosenkę, zwracam również uwagę na wolny, rozerotyzowany autocover nagrany dla odmiany dla sountracku 50 twarzy Greya (również niczego sobie).

21. Notoryczna narzeczona (Patrycja Polek; oryg. Kult)

Do tej aranżacji mam osobisty stosunek. Nie dość, że nagrywałem ją samodzielnie aparatem fotograficznym w najwyżej położonej wsi w Polsce w chłodną lipcową noc, to na dodatek jest to jedyny utwór z listy, który miałem przyjemność wysłuchać na żywo. Niech mnie jednak kule biją, jeśli wersja Patrycji Polek nie jest lepsza od oryginału! A że młode talenty należy promować, przy okazji zamieszczę link do albumu, na którym znalazło się więcej Patrycjowego wokalu.

20. Summer in the City (Joe Cocker; oryg. The Lovin’ Spoonful)

Żelazną pozycją w każdym rankingu coverów jest With a Little Help From My Friends Joe Cockera (oryg. The Beatles), piosenka pogodna i zaśpiewana z wielkim sercem. Obiecałem jednak, że moje zestawienie nie będzie – na przekór tematyce – odtwórcze. Wybrałem więc inny kawałek Cockera, mój ulubiony, który także okazuje się przeróbką. Zresztą, już kiedyś o nim wspominałem.

19. Hallelujah (Jeff Buckley; oryg. Leonard Cohen)

Gdyby Jeff Buckley nie utonął w Mississippi, obchodziłby w tych dniach czterdzieste dziewiąte urodziny. Wielką sławę zyskał dopiero pośmiertnie, w dużej mierze za sprawą wybitnego covera znanej pieśni Leonarda Cohena. Poza oryginałem warto też poznać kilka innych tej wdzięcznej ballady wersji – Bono, shrekową, hebrajską – jednak to właśnie Buckley zaśpiewał ją najlepiej. W przekładzie Zembatego: Tajemny akord kiedyś brzmiał / Pan cieszył się, gdy Dawid grał / Ale muzyki nikt tak dziś nie czuje.

18. One (Stary Olsa; oryg. Metallica)

Za Wikipedią: “Stary Olsa (Стары Ольса) to białoruski folkowy zespół muzyczny opierający swoją twórczość na muzyce epoki średniowiecza i renesansu”. Białorusini zarchaizowali wiele znanych kawałków, m.in. Child in Time Deep Purple, Californication Red Hot Chili Peppers oraz Another Brick in the Wall Pink Floyda. Mnie najbardziej podoba się przeróbka One Metallici, ponieważ słowa utworu pasują prawie idealnie do takiego wykonania. U Starej Olsy podmiotem lirycznym staje się rycerz konający na pobojowisku. Zwrotka o maszynie podtrzymującej życie i wers o minie lądowej przeszkadzają wyobraźni tylko odrobinę.

17. Love Will Tear Us Apart (Susanna and the Magical Orchestra; oryg. Joy Division)

…bo każda ambitna piosenka o miłości zasługuje na wolny i magiczny cover.

16. Whiskey in the Jar (Metallica)

Zabawna sprawa, ale moja znajomość z Metallicą zaczęła się właśnie od Whiskey w dzbanie, tradycyjnej pieśni irlandzkiej, którą rozsławiła aranżacja The Dubliners w latach sześćdziesiątych i którą trzydzieści lat później chłopaki od Nothing Else Matters przerobili na żwawy, choć nadal sentymentalny rock. Od tamtej pory uważam, że ballady wychodzą Metallice najlepiej.

15. Africa (Tukuleur; oryg. Toto)

Jakiś wojownik o społeczną sprawiedliwość napisał, że Africa jest piosenką neokolonialną. Śpiewany po francusku cover senegalskiego Tukuleur go chyba nie usatysfakcjonuje. Ale francuski rap brzmi tam tak dobrze, że przebija nie tylko oryginał, a nawet pewną fantastyczną wersję a cappella.

14. Hotel California (Gipsy Kings; oryg. The Eagles)

Powtarza się sytuacja ze Stairway to Heaven. Doceniam walory oryginalnego Hotel California, lecz czegoś mi tam brakuje. Oto jednak gitary biorą do rąk Cygańscy Królowie – i wszystko jest już w porządku. Zresztą, jak dla mnie Gipsy Kings mogliby zaśpiewać wszystkie piosenki na tej liście. Jeżeli jednak ktoś od rumby catalany woli fińskich emerytów, polecam cover Hotel California w wykonaniu Eläkeläiset.

13. To France (Blind Guardian; oryg. Mike Oldfield)

Gdybym układał zestawienie pod kątem rozziewu między oryginałem a przeróbką, To France zajęłoby niechybnie pierwsze miejsce. Na pohybel dzwonom rurowym!

12. Walking in Memphis (Cher; oryg. Marc Cohen)

Każdy, kto oglądał Z Archiwum X, zakochał się w przeróbce Cher od pierwszego wsłuchania. Walking in Memphis w jej wykonaniu posłużyło za niespodziewaną, wspaniałą ilustrację muzyczną do jednego z najlepszych odcinków o przygodach agentów Muldera i Scully pt. The Post-Modern Prometheus.

11. Smells Like Teen Spirit (Leszek Możdżer; oryg. Nirvana)

Miało nie być wersji instrumentalnych, ale czy mogę zrobić wyjątek dla jazzowej, abstrakcyjnej interpretacji Leszka Możdżera? Jeżeli nie, jako alternatywę proponuję wersję Tori Amos.

10. Paint It Black (Marie Laforet; oryg. The Rolling Stones)

W pierwszą dziesiątkę wprowadza nas francuski i ekspresowy (bo nagrany jeszcze w tym samym roku) cover szlagieru Stonesów. Egzystencjalna melancholia głęboko zakorzeniona w języku Sartre’a i Camusa doskonale pasuje do utworu, w którym wszystko zostaje pomalowane na czarno.

9. Hot n Cold (Los Colorados; oryg. Katy Perry)

Najfajniejsza piosenka Katy Perry doczekała się dwóch przeróbek w stylu retro. Aranżacja The Baseballs jest bezbłędna, ale i odrobinę pretensjonalna. Wolę chałupniczą estetykę ukraińskiego Los Colorados, którzy na swoim koncie mają jeszcze kilka niezłych coverów. Panie i panowie, oto Гарячий і холодний Katariny Peruy.

8. Zanim pójdę (Czesław Śpiewa; oryg. happysad)

Oryginał wpadł mi kiedyś w ucho, ale „życzliwy” kolega wyjaśnił niezwłocznie, że słuchanie happysadu to spory obciach. Smuteczek. Nagle okazało się, że Zanim pójdę zaśpiewał też Czesław, który cieszy się bodajże znacznie większym poważaniem w hipsterskim środowisku. Nowej wersji słucham bez żadnych obawień.

7. Blue Velvet (Lana Del Rey; oryg. The Clovers)

Przeróbka Lany Del Rey podobna jest do wersji, którą słyszymy w pierwszorzędnym thrillerze Davida Lyncha pod tym samym tytułem. Aranżacja filmowa nawiązywała z kolei mocno do piosenki Bobby’ego Vintona… ale to także nie był oryginał. Po pierwowzór musimy cofnąć się aż do 1955 r. Okaże się wtedy, że różnica między kawałkiem The Clovers a coverem Lany jest na tyle duża, iż wersję pani od Blue Jeans mogę z czystym sumieniem umieścić na siódmym miejscu.

6. Get Lucky (Daughter; oryg. Daft Punk)

Wielki hit Daft Punku zaśpiewany na wolno, na smutno, lecz z zachowaniem charakterystycznego rytmu. Rewelacja. Jedna z tych przeróbek, których trzeba posłuchać na własne uszy, gdyż wyobrazić sobie takiego wykonania tego energetycznego przeboju po prostu nie sposób.

5. Ta ostatnia niedziela (Marek Dyjak; oryg. Mieczysław Fogg)

Wybacz, Mietku. Swojego czasu zaśpiewałeś Tę ostatnią niedzielę genialnie, ale Twoja wersja była, zdaje się, także coverem. A wykonanie Marka Dyjaka jest, choć może wydawać się to niemożliwe, jeszcze lepsze. Bądź co bądź, on naprawdę się powiesił – i to na lince samochodowej.

4. Talking To a Stranger (Birds of Tokyo; oryg. Hunters & Collectors)

Przestałem słuchać Trójki, gdy zaczęła nachalnie promować Piotra Bukartyka, którego piosenek wprost nie mogę zdzierżyć. Potem dałem stacji jeszcze jedną szansę, ale okazało się, że słuchacze wolą głosować wciąż na Bukartyka niż na przykład na fenomenalny cover Talking to a Stranger, który nie wydostał się z Poczekalni Listy Przebojów Programu Trzeciego. Zespołem Birds of Tokyo zachwycałem się już w osobnym wpisie.

3. Jeszcze w zielone gramy (Raz Dwa Trzy; oryg. Wojciech Młynarski)

Adam Nowak zaśpiewał Jeszcze w zielone gramy zupełnie inaczej niż Wojciech Młynarski. Wydobył z utworu ogromny ładunek poetycki i zamienił go w siedmiominutową, przybierającą na sile opowieść o zaprzepaszczonych szansach i niepohamowanej woli życia, która wciąż na nowo rozpala jego szarość kolorami nadziei. Miłośnicy poezji śpiewanej powinni jak najszybciej zapoznać się z pozostałymi coverami Młynarskiego oraz przeróbkami Osieckiej z albumu Czy te oczy mogą kłamać?

2. Hurt (Johnny Cash; oryg. Nine Inch Nails)

W niemal wszystkich internetowych zestawieniach coverów piosenka Jonny’ego Casha trafia na pierwsze miejsce. Zasłużenie, bo ze świecą szukać innego kawałka, w który legendarny, stojący u progu śmierci wokalista wlałby tyle szczerego bólu. Ja jednak swój osobisty ranking zakończę za chwilę na jeszcze mocniejszej – i piękniejszej – nucie.

1. Coming Back To You (Martin Gore; oryg. Leonard Cohen)

Martin Gore, współtwórca Depeche Mode, śpiewa Leonarda Cohena z samego szczytu Wieży Pieśni. Posłuchajcie.

____________________
Tędy traficie do playlisty ze wszystkimi utworami. Tropicielom coverów polecam strony The Covers Project oraz Second Hand Songs. Autorem zdjęcia wykorzystanego w nagłówku jest Kumar McMillan. Jeżeli uważasz zestawienie za interesujące, polecam się na przyszłość i proponuję „zaprenumerowanie” Blogrysa na jeden ze sposobów widocznych u góry na bocznej belce.

Reklamy

7 uwag do wpisu “30 kwintali – lista, lista coverów

  1. Po pierwsze, piszesz o tym tak jakbyś się na tym znał – a wszyscy wiemy, że od kilku miesięcy płyty BFF nie chcą Ci wyskoczyć z odtwarzacza.
    Po drugie i ostatnie, za długie, nie czytam.

  2. Faaaaaascynujące zestawienie. Bez kitu, przestudiowałem całe. Wstęp wyszedł chyba jeszcze ciekawszy niż lista :) Teraz do pracy odpalę sobie playlistę; swoją drogą fajnie budujesz multimedialny przekaz, playlista to świetny pomysł, oszczędza odpalanie 30 kawałków pojedynczo.

    Moje luźne refleksje:

    – Whiskey in the Jar – no ciekawe, mnie ten kawałek kojarzy się głównie z Thin Lizzy, o którym nawet nie wspominasz. Wcześniej, na studiach, poznałem polską szantową wersję pt. „Pod Jodłą”. A tak w ogóle to najpierw spotkałem ten utwór w „Wyspie skarbów” Stevensona, mając lat może ze 12 :)

    – Moja pierwsza myśl jak zobaczyłem temat wpisu to był Johnny Cash, ale oczywiście się załapał. Ja wahałbym się między „Hurt” a „One” – oba te utwory w oryginałach są dla mnie pozbawione z emocji, zwłaszcza „One” – nie ciepię U2, dla mnie grają jak pralka automatyczna, a w ten utwór jest w dodatku wyjątkowo, nawet jak na Bono, wyjęczany. Za to wielki Cash tchnął w oba całą swoją życiową mądrość i doświadczenie. Samym wykonaniem, bez zmiany choćby kropki w tekście! Swoją drogą klip do „Hurt” do dzieło sztuki samo w sobie.

    – „Hotel California” – wiadomo. Choć ja bardzo lubię też wersję Eaglesów, to jedno z najstarszych moich muzycznych wspomnień, z wczesnego dzieciństwa. A cover GKs wprost cudownie wypada w filmie, Jesus Quintana to ktoś, kogo się nie zapomina. Oczywiście widziałeś „Big Lebowskiego”?

    – z tropów kresowych ja sięgnąłbym po The Ukrainians i chyba „Koroleva ne pomerla” – or. „The Queen Is Dead” The Smiths. Ale to dlatego, że ich akurat znam, a Stary Olsa nic mi nie mówi. The Ukr. coverowali też kilka innych kawałków The Smiths, jak również Velvet Underground (równie piękne „Chekannya” – przeróbka „Venus In Furs”). Takie folkrockowe granko, bardzo fajne, z przedziwnym akcentem, bo frontmanem jest Peter Solowka, urodzony w Anglii Ukrainiec :)

    Tak w ogóle chyba się nasiedziałeś się nad tym wpisem, jest „przepracowany” (jak mówią na psychoterapii ;) i przemyślany.

    Kończę i w te pędy odpalam Twoją playlistę, pozdrowionka.

  3. @Arek: Ić stond.

    @Bibliomisiek: Dzięki za obfity komentarz! Tak, trochę czasu spędziłem przy tym wpisie. Nie bez powodu poprzedni ukazał się prawie miesiąc temu. Wiedziałem jednak, że inteligentni czytelnicy docenią opis „metodologii” we wstępie. :) Co do playlisty, to początkowo umieściłem link do niej między wstępem a właściwym zestawieniem, ale pomyślałem, że takie rozwiązanie sprawi, iż ludzie zamiast choćby pobieżnie zapoznać się z moimi komentarzami, od razu będą klikać w playlistę. Socjotechnicznie przeniosłem więc odnośnik do niej do stopki. :)

    Ad. Thin Lizzy: Tej wersji nie znałem, niezła, ale po Metallikowej żadna inna muzyka nie będzie mi już pasować do tego utworu.

    Ad. Johnny Cash: Pełna zgoda co do oryginału „One”, ale jeśli chodzi o covery Casha, to „One” i „Hurt” są tylko wierzchołkiem góry lodowej. Polecam Ci gorąco wszystkie jego sześć albumów z cyklu „American Recordings”. Muzyka do ekranizacji powieści Cormaka McCarthy’ego powinna pochodzić wyłącznie z tych płyt.

    Ad. „Hotel California”: Tak, widziałem „Big Lebowskiego”, ale mnie ten film się nie-bardzo, ja w ogóle mam dość sceptyczny stosunek do twórczości braci Coen. Tak naprawdę podobały mi się tylko „Fargo” i „To nie jest kraj dla starych ludzi”.

    Ad. tropy kresowe (dobre określenie): Obsłucham, dzięki.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s