Najlepsze z usłyszanych w 2015

Znów sporządziłem YouTube’ową playlistę najfajniejszych piosenek usłyszanych w minionym roku. Określenie „najfajniejsze” pasuje tu bardziej niż „najlepsze”, ponieważ na mojej liście dominuje pop, wkręcający się co prawda w ucho, ale zazwyczaj niezbyt ambitny. Bądź co bądź słucham muzyki z doskoku. Popowi towarzyszy na szczęście wiele rodzynków.

Kilka słów komentarza:

• Moim największym odkryciem 2015 r. jest soulowy zespół Monophonics, który poznałem dzięki kawałkowi Deception.

• Za najlepszą piosenką zeszłego roku uważam chyba Elastic Heart Sii z fenomenalnym zapętlonym samplem w tle i rewelacyjnym teledyskiem. Sia na propsie, bo przecież w 2014 r. niezmiernie podobał mi się jej Chandelier.

• Najpiękniejszym utworem okazał się z kolei Keep Me Warm Toma Rosenthala i Aleksa Brenchleya, który zawsze już będzie kojarzył mi się z melancholijnym końcem świata, zagładą żyjących i odciętymi od metafizyki myślącymi robotami, słowem, ze Starością aksolotla Jacka Dukaja.

• Miłośnikom muzyki świata polecam La Gota Fria Carlosa Vivesa (o którym już wspominałem), Bienvenidos Systema Solar, Jammu Africa Ismaela Lo, Sunshine Matisyahu (choć to akurat po angielsku), Quelqu’un m’a dit Carly Bruni oraz Tomorrow Salifa Keity (który bardzo wzbogacił finał filmu Ali).

• Tak, na playliście naprawdę znalazły się dwie piosenki Taylor Swift. Nic nie poradzę, to błyskotliwy pop w stanie czystym (półtora miliarda YouTubowiczów nie może się mylić!), a na dodatek Wildest Dreams zręcznie naśladuje styl Lany Del Rey, co pociesza mnie w obliczu faktu, że Lana od czasów Born to Die nie nagrała dobrej płyty. Na wszelki wypadek sprawdziłem – Swift zdała test BBC Live Lounge, umie śpiewać na żywo (może nie rewelacyjnie, ale umie), więc wszystko jest w porządku. Aha, ten młody Clint Eastwood w teledysku do Wildest Dreams to jego syn.

Prezydent, Prezydent oraz I Love Coco trafiły oczywiście na listę dla jaj. Ale dzięki „coco” w tytule tej drugiej trafiłem przypadkowo na Coco Parov Stelar z Lilją Bloom, piosenkę dobrą, mroczną i jak najbardziej na serio.

• Dopiero niedawno zetknąłem się z wielkim szlagierem polskiego popu lat dziewięćdziesiątych, Zabij mnie Varius Manksu. Będę musiał w końcu obejrzeć te Młode wilki.

• W minionym roku poznałem cztery wspaniałe ścieżki dźwiękowe: do filmów Moonrise Kingdom, Love i Fargo, oraz do gry Bioshock. Na playliście reprezentują je pojedyncze piosenki, ale gorąco polecam odsłuchanie soundtracków w całości (odpowiednio: tutaj, tutaj, tutaj. Piosenki z Bioshocka tutaj, muzyka oryginalna tutaj).

• Pojedyncza piosenka reprezentuje też Discochłostę, genialny disco-satyryczny album Braci Figo Fagot. Oczywiście tylko dla tych, którzy umieją docenić ten styl.

• Na playliście znalazł się Daniel Lemma z If I Used to Love You, choć jeszcze lepszym utworem jest Worries. Tej ostatniej piosenki nie ma jednak, o dziwo, na YouTubie. Można posłuchać jej tutaj.

• A jeżeli ktoś uważa, że słucham zdecydowanie za dużo popu, bum-klapu i innych głupot, może w jego lub jej oczach zbawi mnie ta cudowna piosenka.

Na koniec bonus: Playlista 2013, którą sporządziłem kilka miesięcy temu.

Autor

Borys

Nauczyciel z Oslo. Bloguję na https://blogrys.wordpress.com

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s