Żurek w Norwegii

Przyrządzenie żurku w Norwegii to niemała sztuka. Po pierwsze, nie kupimy tutaj zakwasu. Tradycyjnych piekarni nie ma w Oslo w ogóle, natomiast w zwyczajnych supermarketach brak zakwasu w butelce jest z reguły najmniejszym z niedostatków. Żurkowej „esencji” nie dostaniemy także w tureckich sklepach, chociaż sprzedają w nich przeróżne egzotyki z batonikami „Prince Polo” włącznie.

Po drugie, na tradycje kiełbasiane Norwegii należy spuścić zasłonę milczenia. Biała kiełbasa jest tutaj towarem nieznanym. Nie można zresztą wiele oczekiwać w tym względzie po kraju, którego język jednym słowem określa „kiełbasę”, „parówka” i „serdla” („pølse”, wym. [pulse]).

Należy więc wziąć sprawy we własne ręce. Zakwas trzeba przyrządzić samemu, a białą kiełbasę – wymyślić od nowa.

Jak dotąd próbowałem wyprodukować zakwas czterokrotnie. Biotechnologia dopisała tylko raz. W pozostałych trzech przypadkach mączny roztwór albo porastał pleśnią, albo zalęgały się w nim muszki. Czyli: tworzyłem życie, lecz nie potrafiłem stworzyć żurkowego prefabrykatu! Chuchanie, dmuchanie, regularne mieszanie i stawianie w ciepłym, suchym, ciemnym miejscu nie pomagało. Chociaż już na samym początku zaopatrzyłem się w kamienne naczynie i gazę do jego przykrywania, mój „odsetek sukcesu” oscylował na żałośnie niskim poziomie.

Zagadkę rozwiązał Seji, który doradził mi wymieszanie mąki żytniej z wodą w proporcji pięciu łyżek na pół litra. Uzyskana tym sposobem rzadka konsystencja rzucała wyzwanie wszystkim internetowym przepisem, które zalecały gęstość śmietany i regularne „dokarmianie” barszczu mąką w trakcie fermentacji. Przepis (mamy) Sejiego się sprawdził. W kamionce nic co prawda nie zabulgotało, ale fermentacja zaszła. Mieszałem parę razy dziennie i po pięciu dniach zakwas, cichutki, niepozorny, bez pleśni i bez owadów, był gotów. Pachniał przy okazji czosnkiem, co nie powinno dziwić, gdyż pierwszego dnia wrzuciłem do środka dwa przekrojone ząbki.

Pozostała kwestia kiełbasy. Udałem się do najlepszego z norweskich supermarketów – Meny – gdzie odnalazłem półkę z mięsnymi delikatesami i po dłuższej deliberacji zdecydowałem się kupić ćwierćkilogramową paczkę „surowego bratwursta” masarni Jacobs, który wyglądem najbardziej białą kiełbasę przypominał. Nie jest to bynajmniej coś szczególnie drogiego (50 koron), lecz życzę wiele szczęścia osobie, która zdecyduje się na poszukiwanie produktu tego typu w innym niż Meny miejscu.

Po bojach zaopatrzeniowych gotowanie żurku było już proste i przyjemne.

Do litra wody wrzucamy liście laurowe i wsypujemy kilka szczypt angielskiego ziela. Wrzucamy dwie obrane marchewki, jedną pietruszkę oraz kiełbasę. Gotujemy trzy kwadranse. Dorzucamy obrane, pokrojone w kostkę ziemniaki i gotujemy następne trzy kwadranse. Przesmażamy posiekaną cebulę i dodajemy ją do garnka. Gdy ziemniaki są miękkie, wlewamy zakwas – gdzieś tak jedną trzecią litra – i czekamy jeszcze dziesięć minut aż wszystko dobrze się wymiesza i podgrzeje. Na koniec solimy jedną płaską łyżeczką soli, pieprzymy i wsypujemy garstkę roztartego w dłoniach majeranku.

Kiełbasę można wyłowić i jeść na osobnym talerzu z musztardą lub pokroić ją w plasterki i wrzucić z powrotem do zupy. Resztę zakwasu warto zachować w słoiku w lodówce i na jego bazie produkować kolejny.

____________________
Autorem zdjęcia wykorzystanego w nagłówku jest Varchar N.

Reklamy

3 uwagi do wpisu “Żurek w Norwegii

  1. jak robisz zurek to moze zaczniesz tez robic biala kielbase ; )
    brakuje mi kosteczek boczku przyrumienionego przed cebula a kielbase tylko przygrzewa sie w wywarze na poczatku zeby oddala smak i nie byla surowa
    majeranek do zuru? ciekawy eksperyment, musze sprobowac
    chapeau bas Master Chef ; )

  2. Boczek zachowałem na fasolkę po bretońsku następnego dnia. :)

    2016-02-08 21:27 GMT+01:00 BLOGRYS :

    >

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s