Filmorys (18)

raid2

Sommersby (1993)

sommersbyRzadki przykład adaptacji historycznego epizodu, która miast uwspółcześniać scenografię, rzuciła bohaterów w inną epokę. Z drugiej strony, oryginalne zdarzenia zekranizowano uprzednio w oryginalnym sztafażu, więc „Somersby’ego” idzie też potraktować jako zwykły remake. W 1548 r. z francuskiej wioski Artigat zniknął Martin Guerre porzucając żonę i małego synka. Powrócił dziesięć lat później i zamieszkał z powrotem z rodziną. Po trzech latach faceta zdemaskowano jako oszusta, skazano, powieszono. W filmie z 1993 r. Francję wymieniono na Południe Stanów Zjednoczonych, a XVI wiek – na drugą połowę lat 60. wieku XIX, czyli na okres tuż po wojnie secesyjnej.

W „Somersbym” najważniejszy element, czyli chemia między Richardem Gerem a Jodie Foster, jest bez wątpienia na swoim miejscu. Szkoda natomiast, że film pęka nagle na dwie połowy: trzymający w niepewności, niezgorszy melodramat, przeistacza się w nudny dramat sądowy. Tylko którą połowę należy uznać za prawdziwego „Somersby’ego”? Nie wiem.

★★★☆☆

Ja, Daniel Blake (I, Daniel Blake; 2016)

i_daniel_blakePrzeglądając pochlebne recenzje najnowszego dramatu Kena Loacha, brytyjskiego speca od kina społecznikowskiego, uderzyło mnie, że nikt jakoś nie zwrócił uwagi, iż spotkanie z Danielem Blakiem jest najlepszym sposobem na zrozumienie Brexiterów… a nawet wyborców Trumpa.

Daniel to starzejący się stolarz, który całe swoje życie rzetelnie przepracował, ale czy to wskutek niskich zarobków, czy może wskutek jakiejś życiowej lekkomyślności żadnych większych pieniędzy odłożyć nie zdołał. Nieoczekiwanie dopada go poważna choroba, traci pracę… i zderza się z bezdusznym, zbiurokatyzowanym systemem pomocy społecznej, który bardziej mu przeszkadza niż pomaga. Pojawia się ryzyko eksmisji, powędrowania na bruk, niezasłużonej egzystencjalnej klęski. I dlaczego ktoś taki w swej frustracji nie miałby zagłosować przeciwko establishmentowi niedoceniającego najwidoczniej etosu manualnej pracy?

Znakomity film z dwiema świetnymi scenami: tragikomiczną w bibliotece i przeszywającą w magazynie żywnościowym.

★★★★☆

Makbet (Makbet; 2015)

macbeth2015Brzydnieje uroda. Mógłbym obejrzeć znowu, jutro po jutrze i po jutrze jutro… choć moje obrzydzenie tylko by rosło. Sztukę Szekspira znam i doceniam, podobnie jak ekranizację Polańskiego sprzed czterdziestu lat. Tymczasem oglądając wersję Kurzela cierpiałem niczym Macduff w końcówce czwartego aktu. Ekran przemókł od patosu; oczy bolały od emfatycznej kolorystyki; serce krwawiło, gdy patrzyłem na dobrych skądinąd aktorów, którym kazano usztywnić się i deklamować jak na gimnazjalnym przedstawieniu.

Nie znam się? Recenzje są przeważająco pozytywne? Ha! Bo brzydota pięknieje! W swojej nieprzychylnej opinii nie jestem bynajmniej osamotniony. Blisko dziesięciu „top critics” serwisu Rotten Tomatoes wzgardziło propozycją Kurzela. Zgadzam się z Matthew Lickonem: jedynym sposobem na usprawiedliwienie partackiej stylistyki reżysera jest założenie, że próbuje on odpowiedzieć na pytanie: „co by było, gdyby Makbet łykał LSD?”. Kurzel opowiada wielki dramat z krzykiem i furią. Niestety, jest idiotą.

★☆☆☆☆

Raid (2011)

raidIndonezyjskie kino akcji wysokich obrotów i podwójnego rozczarowania. Pierwszy akt przez dobrych kilkadziesiąt minut igra z formą. Brutalna egzekucja w wykonaniu głównego badguya zapowiada wystawienie wrażliwości widza na ciężką, choć starannie wyreżyserowaną próbą. Pierwsze starcia antyterrorystów z „dresami” w mrocznym wieżowcu przywodzą na myśl filmy z zombiakami. „Atak na posterunek 13” skrzyżowany ze „Świtem żywych trupów”?

Niestety nie. Formuła survival horroru rozmywa się szybko jak sen niezłoty. Drugi akt przypomina południowowschodnioazjatycką wariację „Szklanej pułapki” z dwoma równorzędnymi bohaterami. I gdyby tylko utrzymano ten ton do końca, byłoby dobrze. Niestety, w akcie trzecim następuje kolejna gatunkowa wolta, która strzela scenariuszowi w głowę. „Raid” zamienia się bowiem w tępe łubudu z absurdalnym, zbędnym zwrotem akcji i długą sekwencją walki wręcz, znakomitą w sensie technicznym (jak zresztą wszystkie pozostałe), ale pasującą do ciągu wydarzeń jak pięść do nosa.

★★★☆☆

Pięć skradzionych lat (被偷走的那五年; 2013)

the_stolen_yearsNetflix ma tę niewątpliwą zaletę, że od czasu do czasu człowiek obejrzy na nim film, którego nie zobaczyłby nigdzie indziej. Nie mówimy tu o sytuacji, w której platforma posiada wyłączność na jakąś produkcję, lecz o tej rzadkiej chwili, w której algorytm podsunie subskrybentowi jakiś egzotyczny tytuł, a tenże subskrybent pomyśli sobie „a co mi tam, w końcu jest leniwe niedzielne popołudnie, niech stracę te półtorej godziny!”.

„Bèi tōu zǒu dì nà wǔ nián” do polskiej dystrybucji chyba nigdy nie trafiły, gdyż nie mają oficjalnego polskiego tytułu. Przetłumaczyłem Googlem. Kto komu skradł i dlaczego? Główna bohaterka o uroczym imieniu He Man po wypadku zapada w śpiączkę. Obudziwszy się odkrywa, że jest… rozwódką. Czy niecierpliwy mąż rozwiódł się z nią „in absentia”? Nie do końca. Ten na poły schematyczny chiński melodramat zaskoczy (zachodniego) widza jeszcze parę razy, a jego największą zaletę okaże się smutne zakończenie, na które nie odważyłaby się analogiczna hollywoodzka produkcja.

★★★☆☆

Reklamy

6 uwag do wpisu “Filmorys (18)

  1. „Ja, Daniel Blake” widziałem i oceniam tak sobie.

    Jeśli dobrze pamiętam w filmie mieszkanie jest jego własnością. Dlaczego nie wziął odwróconej hipoteki? To jest bankowe złodziejstwo ale bez dzieci do przekazania majątku to i tak nie ma znaczenia.

    Ano tak, wtedy film nie miałby sensu i nie można by tłuc w państwo jak w bęben…

  2. Na pewno jest jego własnością? Może to po prostu „wieczny wynajem”? W UK ludzi często nie stać na zakup własnego M3. Tak czy owak, też się dziwiłem, że facet niczego nie odłożył na stare lata. Jednak krytykowanie filmu z tego powodu zalatuje korwinizmem. Tam przede wszystkim chodzi o to, że system opieki społecznej kiepsko działa.

  3. Miałem takie wrażenie po obejrzeniu filmu, że to było jego mieszkanie ale już średnio pamiętam więc może się mylę.

    Szukanie błędów logicznych zalatuje korwinizmem?! Borys, poważnie? Co dalej? Obiekcje wobec wpuszczania wszystkich jak leci do unii zalatują faszyzmem? Popieranie dostępu do antykoncepcji zalatuje lewactwem? Zawiodłem się…

    System opieki społecznej – właśnie w tym rzecz. Na pewno działa kiepsko? Popatrz co musieli wymyślić scenarzyści żeby to miało jakikolwiek sens. Koleś jest samotny, nieradzi sobie we współczesnym świecie, jest poważnie chory, nie ma żadnego potomstwa i żadnych oszczędności ani majątku. Każda z tych rzeczy sama nie jest jakoś specjalnie niespotykana ale trzeba zgromadzić wszystkie naraz żeby film miał sens. Toż to manipulacja w celu wymuszenia reakcji emocjonalnej.

    Takim osobom oczywiście też trzeba pomagać. Czy system może działać lepiej? Zawsze. Nawet w Norwegii. Czy działa kiepsko – wątpię. No ale film z przesłaniem „system nie jest idealny, ale mimo wszystko sieć socjalna jest bardziej rozbudowana niż kiedykolwiek w przeszłości” nikogo by nie ruszył, nie?

  4. > Koleś jest samotny, nieradzi sobie we współczesnym świecie, jest poważnie chory, nie ma żadnego potomstwa i żadnych oszczędności ani majątku.

    No ale przecież Ty spełniasz już trzy z tych kryteriów. Kto wie, czy za 30 lat też nie będziesz spełniał wszystkich? Ba-dum tssss.

    A tak bardziej na serio, to zgadzam się, że postać Blake’a nie jest w 100% typowa. Ale:
    1) Tam była jeszcze samotna kobieta z dwójką dzieci, która borykała się z podobnymi problemami.
    2) Piszesz, że wątpisz, czy system działa kiepsko. Ale przecież my BRYTYJSKIEGO systemu opieki społecznej, niewykluczone, że on właśnie działa kiepsko (w porównaniu do niemieckiego, norweskiego albo nawet polskiego), i właśnie to krytykował reżyser. Może. Nie wiem.

  5. „No ale przecież Ty spełniasz już trzy z tych kryteriów. Kto wie, czy za 30 lat też nie będziesz spełniał wszystkich? Ba-dum tssss.” Niziutko.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s