Wszystkie wyróżnienia moje (5)

Zawsze istnieć będą ludzie zdolni znaleźć wymówkę dla czynienia zła, niezależnie od wyznawanej ideologii. Absurdem jednak jest negowanie, że niektóre ideologie są bardziej podatne na przemoc niż inne. […] Jeżeli ktoś, kto uważa, że jego pogląd P jest słuszny i ważny, zabije kogoś innego, ponieważ tamten się z nim nie zgadza, to powiemy, że pogląd P skłonił pierwszą osobę do przemocy. Ale właśnie nie do końca tak jest. Trzeba najpierw dorzucić do P dodatkowe przekonanie – że dopuszczalne […] jest wymuszanie słusznych, ważnych poglądów […] przemocą wymierzoną w tych, którzy ich nie wyznają. I to właśnie owo drugie przekonanie, nazwijmy je D, dostarcza motywu dla przemocy. […]

Tutaj dochodzimy do sedna sprawy: w skład niektórych ideologii wchodzą […] przekonania takie jak D […], w skład innych nie. Jest w pełni rozsądnym sprawdzić, czy jakaś określona ideologia je zawiera. […] Sprawę należy rozpatrywać systematycznie. Sprawdzanie tego nie jest ani nienawiścią, ani fobią. Można zbadać pod tym względem chrześcijaństwo, islam, ateizm, demokrację, marksizm itd. Stwierdzenie, że żadna ideologia nie zawiera przekonań takich jak D […] jest naiwne i błędne. Uznanie, że wszystkie ideologie zawierają przekonania w rodzaju D, również.

James Hannam (22/01/2016)

Czytaj dalej Wszystkie wyróżnienia moje (5)

Reklamy

Wszystkie wyróżnienia moje (4)

Tetlock przeprowadził słynne, trwające dwadzieścia lat badanie, w ramach którego grupa ekspertów dokonała łącznie około 28 tysięcy przewidywań związanych m.in. z polityką, wojną i ekonomią. Eksperci prognozowali przyszłość na jeden do dziesięciu lat naprzód. Porównując później ich przewidywania z rzeczywistością, Tetlock odkrył, że równie dobrze można by kazać małpie rzucać strzałkami do tarczy.

Powyższa konkluzja stała się bon motem. Była jednak jeszcze druga, którą zapamiętało niewiele osób. Choć przewidywania przeciętnego eksperta okazały się istotnie niewiele lepsze od zgadywania w ciemno, niektórzy poradzili sobie nadzwyczaj dobrze. Tetlock nazwał ich „superprognostykami”. [Jak odróżnić ich od pozostałych?] Należy wystrzegać się ekspertów, którzy mówią „ponadto” częściej niż „jednakże” – ludzi, którzy dają się ponieść swym argumentom nie umiejąc okiełznać ich przeciwstawnymi poglądami – oraz tych, którzy uznają rzeczy za „niemożliwe” lub „pewne”.

Ana Swanson (4/1/2016)

Czytaj dalej Wszystkie wyróżnienia moje (4)

Wszystkie wyróżnienia moje (3)

Forma [państwa] wymaga wyjątkowej powagi, ponieważ jeśli ma być prawdziwa, trwała i skuteczna, to musi się odwoływać do nieprzebranego zapasu energii, inaczej stanie się tragifarsą własnej idei. […] Polska w tym świetle poza pewnymi okresami nigdy nie była państwem. Polskiej wspólnocie politycznej brakuje siły i powagi dla państwowości, która sprawia, że polityka staje się sprawcza sama z siebie. […] Państwo w Polsce jest tylko płaszczem, którym wspólnota okrywa się, aby nie zmarzła w silnym przeciągu wiatru historii pomiędzy Zachodem i Wschodem.

Tomasz F. Krawczyk (15/1/2016)

Czytaj dalej Wszystkie wyróżnienia moje (3)

Wszystkie wyróżnienia moje (2)

Szaleństwo egalitaryzmu powoduje, że dopuszczamy równoprawność wszystkich etyczności. Skoro nasza własna nie jest szczególna, to traci swoją wartość, a więc siłę przyciągania, czyli atrakcyjność. Objawia się to m.in. w ten sposób, że elity francuskie przekonują, iż cywilizacja islamu jest tak samo dobra, jak cywilizacja chrześcijańska. Jeśli tak się dzieje, to przybysze nie mają najmniejszego powodu do asymilacji. W społeczeństwie multi-kulti – w społeczeństwie wielu równoprawnych etyczności – wszystko wolno, albowiem każda norma kulturowa jest równie dobra.

Krzysztof Rak (2/12/2015)

Czytaj dalej Wszystkie wyróżnienia moje (2)

Wszystkie wyróżnienia moje (1)

Nasz popęd ku tworzeniu sensu jest wystarczający potężny, by obrócić nihilizm przeciwko niemu samemu. Fryderyk Nietzsche, autor jednej z najbardziej zjadliwych diagnoz nihilizmu w dziejach Zachodu, napisał u schyłku XIX wieku, iż człowiek „woli raczej pożądać nicości, niżli wcale nie pożądać” [przeł. Leopold Staff]. Ten gęsty aforyzm opiera się na zasadniczej myśli Nietzscheańskiej filozofii, akceptowanej dziś tak powszechnie, że niemal nierozpoznawalnej: istoty ludzkie same tworzą sobie sens z życia. […]

Nasza umiejętność tworzenia sensu jest tak wszechstronna i potężna, że potrafimy dzięki niej znieść niemalże każdy rodzaj egzystencji, z niekończącym się cierpieniem włącznie, o ile tylko nasz los zostanie wpleciony w jakąś większą, przepełnioną sensem opowieść. Ludzie przetrwali i odnieśli sukces w najbardziej niegościnnych środowiskach Ziemi – na arabskich pustyniach i na arktycznych połaciach – dzięki owej zdolności organizowania wspólnego życia wokół symbolicznych konstelacji sensu: anirniitów, kapitału, jihadu. „Mając swe dlaczego? życiowe”, pisał Nietzsche, „godzimy się z każdem niemal jak?” [przeł. Stanisław Wyrzykowski].

Roy Scranton (21/12/2015)

Czytaj dalej Wszystkie wyróżnienia moje (1)

Nikogo nie potrzebujesz

Yuval Noah Harari, historyk z Hebrajskiego Uniwersytetu w Jerozolimie i autor książki Sapiens: A Brief History of Humankind, komentował niedawno w Edge galopujący postęp. Poniżej przetłumaczyłem końcowy, najciekawszy fragment wywiadu. Pogrubienia i skróty pochodzą ode mnie. Cały artykuł w polskiej wersji trafił do Magazynu Świątecznego GW.

[Technologia] rozwija się dużo szybciej niż ludzkie społeczeństwo i ludzka moralność, co wywołuje wielkie napięcia. (…) Najjaskrawszym przykładem jest załamanie się instytucji rodziny oraz wspólnoty, i zastąpienie ich przez państwo oraz rynek. W gruncie rzeczy przez całe dzieje każdy człowiek żył jako część malutkiej, niezwykle ważnej struktury, na którą składało się jakieś 200 osób – twoja wioska, twoje plemię, twoi sąsiedzi. Znałeś wszystkich, oni znali ciebie. Być może za nimi nie przepadałeś, ale od nich zależało twoje życie. Zapewniali ci niemal wszystko, czego potrzebowałeś do przetrwania. Byli twoim ubezpieczeniem zdrowotnym. Twoim bankiem, twoją szkołą, twoją policją, wszystkim. Nie istniał żaden fundusz emerytalny, stanowiły go twoje dzieci. Jeśli straciłeś rodzinę i wspólnotę, to albo szybko ginąłeś, albo musiałeś znaleźć jakieś zastępstwo.

Tak wyglądała sytuacja przez kilkaset tysięcy lat ewolucji. Nawet gdy rozpoczęła się historia, jakieś 70 000 lat temu, nawet gdy nastały zmiany, gdy pojawiło się rolnictwo, miasta, imperia i religie, na tym fundamentalnym poziomie wszystko pozostało po staremu. Jeszcze około 1700 r. większa część ludzi wciąż żyła w obrębie swoich rodzin i wspólnot. (…) Będąc psychologiem ewolucyjnym na początku XIX wieku i obserwując zalążki rewolucji przemysłowej, mógłbyś z pełnym przekonaniem stwierdzić, że te nadchodzące przemiany wyjdą ludziom na korzyść, lecz w żaden sposób nie wpłyną na podstawowy układ społeczeństwa. Składa się ono z tych małych klocków, rodzin i wspólnot, ponieważ tak to wymyśliła ewolucja. Ludzie muszą tak żyć. Nie będą mogli inaczej.

Ale spójrzmy na minione 200 lat. Co widzimy? Załamanie się tej struktury po milionach lat ewolucji. Nagle, w ciągu zaledwie dwóch wieków, rodziny i wspólnoty rozpadły się. Role, które odgrywały przez dziesiątki tysięcy lat, zostały rychło przekazane do nowych sieci rozpiętych przez państwo i rynek. Nie potrzebujesz dzieci, wystarczy fundusz emerytalny. Nie potrzebujesz nikogo, żeby się tobą zajmował. Nie potrzebujesz sąsiadów, sióstr i braci w wypadku choroby. Zajmie się tobą państwo. Państwo zapewni policję, edukację, opiekę zdrowotną, wszystko. (…)

W większości zaawansowanych społeczeństw człowiek żyje dziś jako wyalienowana jednostka, bez żadnej wspólnoty, z bardzo małą rodziną. (…) Małżonek albo małżonka, ewentualnie jedno albo dwoje dzieci, które mogą żyć w innym mieście, nawet w innym państwie. Widujesz je raz na kilka miesięcy i to wszystko. (…) Spójrzmy na Japonię, która prawdopodobnie jest pod tym względem o jakieś 20 lat do przodu. Pojawiają się tam nowe społeczne zjawiska: ludzie z wirtualnymi partnerami. Albo ludzie, którzy nigdy nie wychodzą z domów i żyją poprzez komputery. Nie wiem, czy tak będzie wyglądać przyszłość, jednak zdumiewa mnie fakt, iż zważywszy na biologiczne uwarunkowanie naszego gatunku, należałoby uznać coś takiego za niemożliwość – a jednak stało się to rzeczywistością. (…)

Możemy też nauczyć się czegoś z rewolucji agrarnej. Niektórzy eksperci uważają, że rolnictwo stanowi największą pomyłkę w historii ludzkości, w sensie szkody wyrządzonej jednostce. Oczywiście, na poziomie zbiorowym rolnictwo w niesamowity sposób pomnożyło potęgę ludzkości. Bez rolnictwa nie mielibyśmy miast i królestw i imperiów i tak dalej, ale życie takiego fellaha w starożytnym Egipcie życie stało się prawdopodobnie gorsze niż życie łowcy-zbieracza 20-30 tysięcy lat wcześniej. Fellahowie musieli pracować o wiele ciężej. Ciało i umysł homo sapiens ewoluowało przez miliony lat przystosowując się do wspinaczki na drzewa, zbierania owoców, biegania za gazelami, szukania grzybów. I nagle musisz przez cały dzień kopać kanały, przynosić wodę z rzeki w wiadrach, ścinać kukurydzę, mleć ją – to wszystko wyczerpuje ciało i nuży umysł. W zamian za całą tą ciężką robotę, chłopów czekało gorsze wyżywienie. (…) Pojawiły się hierarchie z masowym wyzyskiem klas niższych przez elity. (…)

Nikt nie wątpi, że nowoczesne technologie ponownie pomnożą kolektywną potęgę ludzkości, lecz pytanie brzmi: Co stanie się na poziomie indywidualnym? Historia uczy nas, że zbiorowy krok do przodu może okazać się jednostkowym krokiem do tyłu. Mniej szczęścia, więcej cierpienia. (…)

________________
Ilustracja wykorzystana w nagłówku pochodzi z książki pt. Future Cities (1979).