O dyskryminacji w pewnej superprodukcji

riggs_murtaughBohaterami wyśmienitej tetralogii Zabójcza broń są policjanci Martin Riggs i Roger Murtaugh. Postaci skonstruowano na zasadzie kontrastu: Riggs jest białym, narwanym młokosem, a Murtaugh czarnym, postępującym by the book funkcjonariuszem z wieloletnim stażem. W gliniarzy wcielili się bezbłędnie Mel Gibson (nie policjant, ale naprawdę biały) i Danny Glover (nie policjant, ale naprawdę czarny).

Teraz wyobraźmy sobie, że we wszystkich czterech częściach cyklu Murtaugha odgrywa, zamiast autentycznego czarnoskórego aktora, ucharakteryzowany na Afroamerykanina Sean Connery. Bynajmniej nie dla jaj; ot, producenci stwierdzają, że nie znaleźli odpowiedniego Murzyna do roli Murzyna, więc zaangażowano aktora białego i podwyższono jednocześnie budżet charakteryzatorom. Owszem, łatwiej byłoby zmienić Murthaugha na białego w scenariuszu, ale pogrubmy hipotezę i przyjmijmy, że Zabójcza broń była ekranizacją książki, a reżyser chciał wiernie trzymać się pierwowzoru.

starling_lecterO, na przykład u Thomasa Harrisa agentka FBI in spe Clarice Starling była kobietą, więc w filmie kreowała ją inna kobieta, Jodie Foster. Mężczyzna qua mężczyzna nie pasowałby do tej roli z powodów fabularnych. Ale gdyby i tu producenci nie mogli znaleźć odpowiedniej aktorki i zatrudnili, dajmy na to, Johnny’ego Deppa, a potem odpowiednio go ucharakteryzowali? Wiek pasuje, bo Depp urodził się tylko o rok później niż Jodie Foster. Nikt też nie powinien mieć wątpliwości, że utalentowany aktor doskonale poradziłby sobie z odegraniem innej płci. Co prawda, jest o 5 cm wyższy od Anthony’ego Hopkinsa, ale wystarczyłoby przecież ustawić kamerę pod odpowiednim kątem, aby agentka Starling nie górowała fizycznie nad Hannibalem Lecterem. Nie takie sztuczki znają zdjęciowcy.

Czytaj dalej O dyskryminacji w pewnej superprodukcji

Reklamy

Władca Sejmu, cz. 1

Niejednokrotnie dawałem tu wyraz swojej fascynacji Władcą Pierścieni i tolkienowskim uniwersum. Do tematu zawsze podchodziłem z pełną powagą, ale ostatnia krążyła mi po głowie taka oto rozchichotana myśl: a gdyby dla każdego z bohaterów LoTR-a znaleźć odpowiednik na polskiej scenie politycznej? Oto pierwsza część zestawienia, w której do Sejmu i okolic trafia Drużyna Pierścienia. Dla lepszego efektu nie wymieniam „naszych” z nazwiska i linkuję tylko zdjęcia.

Czytaj dalej Władca Sejmu, cz. 1

Trzecie czytanie (7)

Tak dla porządku wyjaśnię, że ponowną lekturę Władcy Pierścieni zakończyłem jeszcze w zeszłym roku. Czytanie wyprzedziło po prostu w pewnym momencie blogowanie i nie pozwoliło się dogonić. Poniższy cykl zbliża się już jednak do finału; oto przedostatni odcinek.

(xlvi) Świat Tolkiena jest kompletny pod względem historycznym i lingwistycznym, ale brakuje w nim religii. Nie mam tu na myśli wiary w elementy transcendentalne i paranormalne, bo przecież Śródziemie przenika magia, a jego mieszkańcy doskonale zdają sobie z tego sprawę. Zastanawia jednak brak regularnych rytuałów, ceremonii i obrzędów. Czytelnik spotyka się z ich przejawem chyba tylko raz, przy okazji posiłku w Henneth Annûn:

Usadowiono ich obok Faramira, na okrytych skórami baryłkach, znacznie wyższych niż ławy dla ludzi, tak że hobbici w sam raz wygodnie sięgali do stołu. Kapitan i wszyscy wojownicy przed zabraniem się do jedzenia chwilę stali milcząc, zwróceni ku zachodowi. Faramir dał znak obu gościom, że powinni w tym naśladować ludzi.

– Zawsze tak robimy – rzekł, gdy znowu usiedli. – Zwracamy oczy w stronę Numenoru, który przeminął, poza Numenor ku ojczyźnie elfów i dalej jeszcze, poza nią, ku tej krainie, która nie przemija.

Czytaj dalej Trzecie czytanie (7)

Trzecie czytanie (5)

(xxxiii) Gandalf był potężnym czarodziejem, ale na palcach jednej ręki można zliczyć przypadki, w których zrobił bojowy użytek ze swojego magicznego arsenału. Mithrandir specjalizował się raczej w coachingu, mentoringu, dyplomacji i wyrafinowanej manipulacji. Jeśli chodzi o konfrontacje siłowe z jego udziałem, na myśl przychodzi przede wszystkim powstrzymanie Balroga na moście Khazad-Dumu. Natomiast mało kto pamięta, że na krótko przed dotarciem do Morii Drużyna Pierścienia została w nocy zaatakowana przez Wargów. Odpędził je, jakżeby inaczej, Gandalf.

Nagle postać Gandalfa jak gdyby urosła w migotliwym blasku ognia. Czarodziej wyprostował się niby groźny olbrzym, kamienny posąg starożytnego władcy na szczycie wzgórza. Pochylił się błyskawicznie, chwycił płonącą gałąź i ruszył przeciw wilkom. Bestie cofnęły się przed nim. Gandalf cisnął wysoko pod niebo roziskrzoną żagiew. Rozpaliła się białym blaskiem niby grom, a Czarodziej grzmiącym głosem krzyknął:

— Naur an edraith ammen! Naur dan i ngaurhoth!

Rozległ się huk i trzask, drzewo nad jego głową rozkwitło nagle oślepiającym bukietem ognia. Płomień niósł się z drzewa na drzewo. Szczyt wzgórza zalśnił jaskrawym światłem. Miecze i sztylety obrońców zaskrzyły się płomieniami.

Czytaj dalej Trzecie czytanie (5)

Trzecie czytanie (4)

(xxvii) Założenie Pierścienia przez Froda #3: Pod Wichrowym Czubem w trakcie ataku Nazguli na obozowisko bohaterów Frodo zakłada Pierścień, powodowany częściowo paniką, a częściowo przymuszony samą obecnością wysłanników Nieprzyjaciela. Jak wiemy, nie kończy się to dlań najlepiej. Pierścień czyni go co prawda niewidzialnym dla przyjaciół, lecz nad wyraz widzialnym dla wroga, który nie marnuje okazji i rani hobbita w okolicach serca przeklętym sztyletem.

Czytaj dalej Trzecie czytanie (4)

Trzecie czytanie (3)

(xix) Jeszcze kilka słów o Tomie Bombadilu. Różne nacje nazywały zagadkowego brodacza po swojemu: U krasnoludów znano go jako Forna, u Ludzi Północy jako Oralda, a u elfów jako Iarwaina Ben-adara. To ostatnie miano brzmi, hm, żydowsko. Może Tom nie był tak naprawdę żadnym duchem przyrody, lecz osiadłym w Starym Lesie starym syjonistą?

Czytaj dalej Trzecie czytanie (3)