Updates from Styczeń, 2018 Toggle Comment Threads | Skróty klawiaturowe

  • Borys 12:00 on 31/01/2018 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz
    Tags: , ,   

    Siedmioro dzieci i to 

    balony

    Czego baliście się w dzieciństwie?

    Użyłem drugiej osoby liczby mnogiej w określonym znaczeniu. Czego baliście się nie „Wy, którzy czytacie tę notkę”, ale „Ty i Twoi koledzy z podwórka, placu, pola”?1. Bo my lękaliśmy się osiedlowych żuli przyodzianych w powyciągane, czerwono-czarne swetry i dygotaliśmy na dźwięk wyliczanki „…trzy, cztery, zamknij drzwi na spusty cztery…” — słowem, nasz dziecięcy strach uosabiał Freddy Krueger, uzbrojony w metalowe pazury poparzony, psychopatyczny potwór z Koszmaru z ulicy Wiązów, który mordował nieletnich bohaterów (m.in. debiutującego Johnny’ego Deppa) w ich snach.

    Naszej paczce przewodził Rafał. Był o parę lat starszy ode mnie i miał niespotykany dryg do opowiadania historii z dreszczykiem. Pamiętam do dziś wstrząsające wrażenie, jakie wywarła na nas opowieść o czarnej, nieruchomej główce zaglądającej nocą do jego pokoju przez oszklone drzwi. Mocna była też historyjka o długowłosym Bobie ze święcącego wówczas triumfy serialu Twin Peaks, który pewnego deszczowego popołudnia brał prysznic w Rafałowej łazience.

    Podwórkowe seanse grozy kończyły się późnym wieczorem. Gdy wracaliśmy do domów nasyceni przerażającymi historiami — niektórzy stawali z Rafałem w gawędziarskie szranki, lecz ze wszystkich takich potyczek zawsze wychodził on zwycięsko — gdy szliśmy rozemocjonowani do domów, krzaki szeleściły inaczej niż zwykle a cienie wydawały się nienaturalnie długie. Człowiek oddychał spokojniej dopiero wtedy, gdy znalazł się za drzwiami swojej klatki schodowej… o ile mieszkał na parterze. Osoby, które mieszkały wysoko, miały wszak jeszcze do pokonania kilka spowitych w nieprzyjemnym półmroku pięter.

    freddy_kruegerRafał był fanem Freddy’ego Kruegera i nie omieszkał dzielić się z nami swoją fascynacją. Twierdził między innymi, że Freddy obserwuje nas niekiedy zza starego, zdezolowanego wózka dziecięcego, który porzucony przez właściciela stał smętnie przez kilka tygodni pod jednym z bloków. Kiedy resorami poruszał wieczorny wiatr, Rafał oznajmiał, że wózkiem buja osobiście sam Freddy. Nikt w to do końca nie wierzył, ale nikt nie miał też odwagi opuścić bezpieczny krąg wysypanego ceglanym miałem placu zabaw, żeby podejść do wózka, zajrzeć do środka i sprawdzić samemu.

    Pewnego razu — bynajmniej nie nocą, tylko w słoneczny, letni dzień — wyruszyliśmy na eksplorację piwnicy. Długi, zygzakowaty korytarz ciągnął się przez całą długość czteroklatkowego bloku. Zeszliśmy do lochu przez pierwszą klatkę i maszerowaliśmy gęsiego ku ostatniemu wyjściu. Światła oczywiście nie zapalaliśmy. Mieliśmy ze sobą latarkę, a poza tym promienie słońca przebijały się gdzieniegdzie do korytarza przez wąskie, brudne, zakratowane okienka komórek rozlokowanych po obu stronach.

    (More …)

    Reklamy
     
  • Borys 15:17 on 21/06/2017 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz
    Tags:   

    Duża przerwa 

    old_ecuador

    Po sześciu latach pracy w budzie najwyższa pora wycisnąć bezwstydnie długie, nauczycielskie wakacje do ostatniej kropelki słońca. Dziś poleciałem na drugi koniec świata (z noclegiem i przesiadką w Madrycie), na którym to końcu spędzę półtora miesiąca. Odnowię zapasy energii gogicznej i najem się autentycznego ceviche.

    Po krótkim wahaniu zdecydowałem, że nie wezmę ze sobą żadnego sprzętu elektronicznego. Połączę przyjemne z higienicznym, egzotyczną podróż z cyfrowym detoksem. Laptop (choć nowy i lekki), iPad (choć mały) oraz Kindle (choć wierny) zostają w domu. Smartfona nie mam, a empetrójka się nie liczy, bo nie angażuje oczu. Do plecaka spakowałem za to ledwie napoczętego moleskina oraz dwie grube książki.

    Kontaktu ze mną zatem nie będzie. Ale wbrew pozorom Blogrys nie będzie milczał w czasie wakacji! Zaprogramowałem Sztuczną Inteligencją pn. „Schedule”, by pisała notki pod moją nieobecność. Będzie Wam tutaj coś wyskakiwało stosunkowo często.

    Wszystkim życzę na lato wysp szczęśliwych i żegnam się dwoma rebusami.

    pomarancza-obrana-240g

    xf214_0706

    Kto nie zrozumiał, niech pocieszy się piosenką.

     
  • Borys 23:22 on 06/12/2013 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz
    Tags: ,   

    Granatowe szeregi 

    Po raz drugi skasowałem swoje konto na Facebooku. Okolicznik, od którego rozpoczyna się poprzednie zdanie, sugeruje, że należy wzruszyć ramionami i uśmiechnąć się z politowaniem. Skasował po raz drugi? Więc pewnie niedługo na fejsa wróci, potem usunie konto po raz trzeci, potem znowu wróci, ad nauseam i w koło Macieju. Oby nie. Moja poprzednia fejsbukowa abstynencja trwała bowiem dość długo, a na powrót namówili mnie znajomi. Obiecywali, że wirtualny kontakt przez FB będzie częstszy i lepszy niż przez maile.

    Nie był.

    Zetknąłem się kiedyś z hipotezą – wydaje mi się, że forsował ją Wojciech Orliński, ale nie mogę teraz tego znaleźć – że Facebook rozmyślnie gromadzi nasze zdjęcia i wypowiedzi, by kiedyś wykorzystać je przeciwko nam. Oczywiście, szantażowanie szarego Jana Nowaka zupełnie się nie opłaca, lecz gdy liczba użytkownika sięga miliarda, to statystyka zaczyna IM sprzyjać. Niektórzy z dzisiejszych Nowaków staną się za kilkanaście-kilkadziesiąt lat politykami, prezesami i celebrytami. A ich kompromitujące focie i rasistowskie komentarze z dawnych lat dalej będą zarchiwizowane w monstrualnych serwerowniach.

    Hipoteza brzmi atrakcyjnie, bo spiskowo, ale łatwo można ją podważyć: Korporacje nie snują tak dalekosiężnych planów. Kiedyś duże firmy planowały swoje przychody i rozchody na kilka lat do przodu, ale w ciągu minionych dekad okres ten uległ diametralnemu skróceniu. Modelu biznesowego Facebooka nie napędzi się mglistą prognozą, że za iks lat drobny procent gromadzonej przezeń informacji dojrzeje i zyska na wartości. Arek zaoponował w mailu, że przecież „dąży się do jakiejś wizji rozwoju firmy”, ale takie oficjalne wizje są bardzo ogólne i bardzo etyczne. Zresztą, po co w ogóle zawracać sobie głowę, kim Nowak stanie się w przyszłości, skoro już dzisiaj setki milionów Nowaków przynoszą firmie bajońskie sumy*?

    Społecznościówkowy potencjał należy więc zdiagnozować inaczej: Każdy z nas z osobna nic nie znaczy w fejsowym molochu, ale kilkaset milionów użytkowników przekłada się na miliardy dolarów zysku. Facebook zarabia na skrojonej reklamie, na sondowaniu gustów, na dynamice lajkowania. Wyżej wspomniany Orliński porównał portal do obory; ja wolę analogię zaczerpniętą z fizyki jądrowej. Nie mam tylko pojęcia, jak ciężka musi być kula użytkowników, by interes zaczął się opłacać.

    Za pierwszym razem zrezygnowałem z FB obawiając się o swoją prywatność; teraz rezygnuję, gdyż wzrosła moja świadomość konsumencka. Nie zgadzam się na dalszy udział w przedsięwzięciu, które nijak mnie nie wzbogaca (ani materialnie, ani umysłowo**) i które, oferując iluzję bycia bliżej znajomych, zaprzęga mnie do generowania gigaforsy dla cudzej kieszeni. Mogę być płacącym klientem, który jest autentycznie zainteresowany świadczoną usługą, ale nie chcę być prokastynacjonującym tworzywem przestrzeni reklamowej.

    Pragnienie podmiotowości sprawia też, że coraz bardziej wzrasta mój sceptycyzm względem Gmaila. Zastanawiam się nad alternatywami, przyglądam się Hushmailowi, czekam na uruchomienie StartMaila. Poniewczasie zorientowałem się bowiem, iż w trójkącie „prywatność – darmowość – dużo miejsca na serwerze” można złapać tylko za dwa wierzchołki. Na razie jednak widzę, że rządy przejawiają skłonność do traktowania mailowej alternatywy jako działalności wywrotowej. Trzeba cierpliwie czekać na dalszy rozwój sytuacji.

    ____________________

    • Pokuszę się o hipotezę, że politykami i prezesami będą zostawać ludzie, którzy, po pierwsze, zamiast trwonić swoją prywatność, umiejętnie wykorzystują internet do budowy wizerunku, oraz którzy, po drugie, nie tracą dziś czasu na lolowanie zdjęć kotków i na wtrącanie swoich trzech groszy do każdej sieciowej błahostki.

    ** Genderowa krucjata na wallu Staszka na nic się nie zdała.

     
    • Seji 07:50 on 07/12/2013 Bezpośredni odnośnik

      „Genderowa krucjata na wallu Staszka na nic się nie zdała.”

      Brzmi interesująco. Próbowałeś wyjaśnić Staszkowi, że kobieta ma prawo do wyjścia z domu? ;)

    • Borys 10:29 on 07/12/2013 Bezpośredni odnośnik

      Ależ krucjata była genderowa, nie antygenderowa!

    • Seji 11:14 on 07/12/2013 Bezpośredni odnośnik

      Znaczy się Scobin prowadził natarcie pod sztandarem równości i nienarzucania ról społecznych? W sumie, jak zerkam na jego bloga, to wydaje mi się, że to się zaraz ekskomuniką skończy. ;)

    • Borys 12:07 on 07/12/2013 Bezpośredni odnośnik

      Raczej kontrnatarcie. Broni(ł) genderystów przed przekłamanymi atakami biskupów i publicystów katolickich. Twój Modulator Psioniczny najwyraźniej działa i ma wspaniały zasięg.

    • Seji 12:16 on 07/12/2013 Bezpośredni odnośnik

      Czas zatem na fazę drugą. Bądź łaskaw podesłać Staszkowi formularz wstąpienia do Iluminatów Bawarskich. :>

    • MuadiM 21:00 on 21/12/2013 Bezpośredni odnośnik

      A ja zmieniłem zdanie co do Facebooka. Co prawda nadal pozostaje on tylko dopełnieniem zainteresowań i tematów, ale stał się jednak dla mnie jakimś miejscem, jednym miejscem-platformą, gdzie podsuwane są mi różnorodne tematy, które wcześniej sobie wytyczam oraz tematy, teksty od znajomych. Oczywiście, jako miejsce, gdzie poluje się na fotkę z super miną albo jako miejsce, gdzie wciąż się czuwa („siedzę na Fejsie kilka godzin dziennie…”) – nadal pozostaje dla mnie mistrzostwem obciachu. A jako szaremu Kowalskiemu nie grozi mi żadna kariera polityczna (inna) w przyszłości, wiec także ewentualnym szantażem się nie przejmuję, choć zadziwienie moje wielkie było wczoraj, jak Facebook podetknął specjalistyczny sprzęt płetwonurka (link do Allegro) po moim drobnym zakupie z tego asortymentu 2 dni wcześniej w Allegro.
      Wesołych Świąt Borysie! :)

    • Borys 23:32 on 21/12/2013 Bezpośredni odnośnik

      Jeżeli na Facebooku masz tak dobranych znajomych, że faktycznie większość z nich podsuwa Ci ciekawe tematy i że dyskutujecie o nich w inteligentny sposób – to szczerze gratuluję, ale mnie ta sztuka się nie udała. Zresztą, może to mój zestaw RSS-owych feedów jest tak dopieszczony, że strumień nowości na Fejsie nie był w stanie mu dorównać? :)

      Wesołych Świąt!

    • MuadiM 00:29 on 22/12/2013 Bezpośredni odnośnik

      Ci znaczący znajomi na Facebooku to znajomi głównie z serwisów, blogów, portali. Kolegę z dawnych szkolnych lat jednego (choć naukowiec) ze znajomych usunąłem, bo nie mogłem wytrzymać jego znaczącej nietolerancji i uprzedzeń. Jak napisałem, Facebook jest i raczej pozostanie w przyszłości: tylko dopełnieniem. Choć to ‚tylko’ jest znaczące, przyznaję i momentami staje się z tylko — ‚aż’. Przykład z dziś: na Twoją wypowiedź o niefortunnej ekranizacji Wiedźmina i braku jakichkolwiek przygodowych serii sprawnie i atrakcyjnie zrealizowanych – natknąłem się właśnie poprzez Facebooka. :)

    • Arek 10:09 on 16/01/2014 Bezpośredni odnośnik

      A nie rozważałeś powrotu na NK?

    • xpil 10:38 on 22/02/2018 Bezpośredni odnośnik

      Ach, niebieska Twarzoksiążka, temat – rzeka. Rzucałem ten nałóg ze trzy razy w ciągu ostatnich… nie pamiętam już ilu lat, to ostatnie podejście miało miejsce gdzieś tak ze dwa lata temu i póki co nie ciągnie mnie do powrotu.

      Miałem po drodze (nie-)przyjemność administrować dwiema całkiem sporymi grupami FB, po parędziesiąt tysięcy ludków każda (jedna polska i jedna filipińska) – robienie tego pod swoim prawdziwym nazwiskiem może być naprawdę nieprzyjemne, zwłaszcza jeżeli różne paździerze zaczynają do człowieka dzwonić na prywatną komórkę w sobotę o piątej nad ranem i rzucać groźby karalne, bo ktoś dostał bana, albo bo ktoś nie dostał bana.

      Poza tym, tak jak piszesz, przydatność FB jest dla końcowego użytkownika zerowa (a właściwie ujemna); przyjaciół mam na GG, telefonie lub e-mailu, a na Twarzoksiążce mogę liczyć tylko na zmasowany atak kretyńskich reklam oraz gwarancję braku prywatności.

      Dziękuję, postoję.

    • Borys 15:57 on 22/02/2018 Bezpośredni odnośnik

      Ja na FB jednak wróciłem, chociaż w ogóle nie korzystam z jego podstawowych funkcji, tzn. mam zablokowaną znakomitą większość znajomych, żeby nie zalewali mi ściany banałami :) Sam też niczego nie wrzucam. Więc po co mi FB? Do kontaktowania się z niektórymi osobami za pomocą messengera (GG, tęsknię!) i do otrzymywania powiadomień o nowościach na interesujących mnie stronach (dlaczego wszyscy nie mogą korzystać z RSS? korzystanie z RSS powinno być jedną z podstawowych umiejętności nabywanych na lekcjach informatyki, szczególnie dzisiaj, w dobie alternatywnego, granatowego internetu).

      2018-02-22 10:38 GMT+01:00 :

      >

    • xpil 11:08 on 08/03/2018 Bezpośredni odnośnik

      Do RSS używam NewsBlur (btw. pisałem o tym kilka razy u siebie: https://xpil.eu/?s=newsblur). Używanie FB do subskrypcji RSS to jakby używać kombajnu Vistula do zbierania grzybów. Da się, ale są lepsze sposoby ;) A za GG nie trzeba tęsknić tylko trzeba zacząć używać!

  • Borys 21:10 on 06/10/2012 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz
    Tags:   

    Dobrze czytam 

    Od 2000 r. zapisuję sobie w zielonym kajecie tytuły przeczytanych książek. To poniekąd ćwiczenie z pychy: przyjemnie jest móc stale przypominać sobie na piśmie, że moja osobista czytelnicza średnia bije na głowę nie tylko tą polską, ale nawet norweską. Jednocześnie dostarczam zmysłowi statystycznemu pożywki informacyjnej dotyczącej corocznych zmian w lekturowym tempie i beletrystycznym odsetku.

    Do tej pory nie próbowałem zdigitalizować listy przeczytanych pozycji. Przez krótką chwilę romansowałem z LibraryThing, ale gdy uświadomiłem sobie, jak wybrakowana jest polska część ich katalogu i ile krotek1 musiałbym wklepać ręcznie, odpuściłem. Jednak jakoś przed wakacjami dowiedziałem się od Bartosza o innym serwisie tego typu: Goodreads. Wstępna inspekcja wykazała, że GR zdecydowanie lepiej radzi sobie z polskojęzycznymi wydawnictwami2. Założyłem więc konto, na próbę przeniosłem z kajeciku jedną pozycję, drugą, trzecią…

    …i po przeszło trzech miesiącach skompletowałem wreszcie swą listę przeczytanych. Jest publiczna, więc każdy może oklaskiwać okładkowy kolaż tutaj. …

    (More …)

     
    • anonymous 16:10 on 08/10/2012 Bezpośredni odnośnik

      Staszek writes:Przeczytałem, ale właśnie w akademiku ogłosili zagrożenie przeciwpożarowe, więc może więcej napiszę potem. :-P

    • Misiolak 20:10 on 09/10/2012 Bezpośredni odnośnik

      Podpuściłeś mnie z Goodreadem – przepisuje z Biblionetki, a tu dalej pełno dziur :/

    • DeckardPL 21:10 on 09/10/2012 Bezpośredni odnośnik

      Zastanawiam się, czy podziwiać czy pukać się w czoło, gdy widzę takie szczegółowe zestawienia sposobu wypełniania sobie czasu :-DPocieszające jest to, że książki zajmują u mnie stałą pozycję obok innych form spędzania "czasu wolnego" (inne to internet, oglądanie filmów/seriali, sport i słuchanie podcastów zwykle łączone ze sportem lub internetem ;-)Moje konto na LT co prawda trochę pokryło się kurzem, ale też i tempo czytania nie poraża. Od ok. 3 tygodni czytam Iron Council Chiny Mieville'a, za jakieś dwa powinienem skończyć. Zasadniczo jeżeli dobrze liczę, to w tym roku przeczytałem… jakichś 7-8 pozycji książkowych (nie liczę kodeksów) i trochę komiksów/graphic novels. Wyczerpuję biblioteczkę, zaś lista kolejnych rzeczy do zdobycia powolutku się powiększa (obecnie to kilkanaście pozycji).

    • anonymous 21:10 on 12/10/2012 Bezpośredni odnośnik

      Arek writes:Wpisz lepiej Twoje pozycje z działu "To read" ;)

    • Borys 15:10 on 14/10/2012 Bezpośredni odnośnik

      Staszek: Ty też jarasz się jak winda w Babilonie? :)Misiołak: Napisałem Ci coś o tym na Fejsie. :)Deckard: Raz na dziesięć lat wolno. :)Arek: W komentarzach jest na bank ograniczenie znaków. :)

    • anonymous 09:10 on 21/10/2012 Bezpośredni odnośnik

      Arek writes:Szcunek ludzi ulicy za tą pracę, którą tu wykonałeś :) Ale pytanie brzmi: czy czytanie po trzykroć "Władcy Pierścieni" także liczysz? ;-)

    • Borys 19:10 on 27/10/2012 Bezpośredni odnośnik

      Nie, statystyka nie uwzględnia repet. :)

  • Borys 17:09 on 04/09/2011 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz  

    Tabulacja 

    (More …)

     
    • WesolyArek 11:09 on 05/09/2011 Bezpośredni odnośnik

      Najbardziej spodobało mi się to zestawienie:Znani i lubiani: * o Einsteinie * o Holmesie * o Tsubasie;D

    • Borys 12:09 on 05/09/2011 Bezpośredni odnośnik

      A "o Bogu i wiewiórce" Cię pewnie zbulwersowało? :)

  • Borys 00:12 on 28/12/2009 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz  

    Coś z biblioteki 

    (More …)

     
    • DeckardPL 20:12 on 29/12/2009 Bezpośredni odnośnik

      W zasadzie też jestem userem LT, ale nie zaglądam tam od tygodni – powód: nie bawi mnie wklepywanie moich nowych książek (posiadana baza ssie, jeżeli chodzi o dopasowanie ISBNu).A dołączając do zabawy:Kim jesteś? The Atrocity ArchivesJak się czujesz? The ScarGdzie mieszkasz? GlasshouseDokąd chciałbyś się udać? AccelerandoUlubiony sposób podróżowania? Perdido Street StationNajlepszy przyjaciel? WastelandTy i Twoi znajomi to…? Desolation RoadJaką pogodę lubisz? NeuromancerCzego się boisz? BlindsightNajlepsza radą, jaką możesz dać? Perdido Street StationMyśl dnia? The Atrocity archivesJak chciałbyś umrzeć? Inny wiatr

    • Borys 21:12 on 29/12/2009 Bezpośredni odnośnik

      Ale masz problem z angielskimi, czy tylko z polskimi?

  • Borys 17:08 on 01/08/2009 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz
    Tags: ,   

    Pan magister 

    Dwa lata minęły jak z bicza strzelił. Zresztą, co tam dwa lata. Pamiętam, że gdy dziecięciem będąc poznałem znaczenie terminu "absolwent" (oczywiście za pośrednictwem doskonałego filmu z Dustinem o takim właśnie tytule), pomyślałem sobie, że nawet jeśli i ja kiedyś będę absolwentem, to nastąpi to dopiero w niewyobrażalnie wręcz odległej przyszłości. Cóż…

    (More …)

     
    • Borys 17:08 on 02/08/2009 Bezpośredni odnośnik

      Agnieszka ::: 2009-06-19 19:04:00Gratuluję!!! Zarówno zdobycia tytułu magistra jak i powyżej wymienionych umiejętności. :)

    • Borys 17:08 on 02/08/2009 Bezpośredni odnośnik

      Mateusz ::: 2009-06-19 19:13:00No. Teraz możesz wrócić do Polski.

    • Borys 17:08 on 02/08/2009 Bezpośredni odnośnik

      Staszek ::: 2009-06-19 21:52:00Również gratuluję!Do końca mojej magisterki jeszcze rok cały, ale też mam poczucie, że faktycznie można się przy tej okazji sporo nauczyć. Pisanie prac, jeśli są porządne, w ogóle uczy człowieka bardzo dużo (znacznie więcej niż zakuwanie na tradycyjne egzaminy…).

    • Borys 17:08 on 02/08/2009 Bezpośredni odnośnik

      Borys ::: 2009-06-19 22:40:00Dziękuję, że mnie oklaskujecie. :)@Mateusz:Wracam w niedzielę. Bądź tak miły, zerknij do gazetki i znajdź mi jakąś fajną posadę, zajmie Ci to chwilę.@Staszek:Prawda, prawda. Pisząc pracę masz większą swobodę, możesz popuścić wodze… no nie tyle fantazji, co intelektu. Dlatego też niegłupim rozwiązaniem jest zastępowanie egzaminów (w przypadku niektórych przedmiotów) projektami (choćby i stricte researchowymi) na koniec semestru.

    • Borys 17:08 on 02/08/2009 Bezpośredni odnośnik

      Misiołak ::: 2009-06-20 11:10:00No! nareszcie dorównałeś mi :P w końcu godny partner do dyskusji.BTW: w NO magistrom przyznają nowe mieszkania? ;)

    • Borys 17:08 on 02/08/2009 Bezpośredni odnośnik

      charleene ::: 2009-06-20 16:30:00Gratulacje :-)Jako osoba mieszkająca z jednym do trzech fizyków z większym bądź mniejszym stażem i podsłuchująca czasem ich rozmowy ("Julka, ile elektronów zmieści się w sześciennym pudełku o boku…" – wypalił kiedyś mój tatuś do mej siostry przez telefon), śmiem twierdzić że punkt drugi nabytych w czasie pisania magisterki umiejętności i cech robi z Ciebie Prawdziwego Fizyka =)

    • Borys 17:08 on 02/08/2009 Bezpośredni odnośnik

      Borys ::: 2009-06-21 18:09:00@Misiołak & Charleene: Dzięki. :)@Misiołak: Na razie jeszcze nie, jak dokopią się do nowego rezerwuaru nafty, to zaczną przyznawać. Ja po prostu postanowiłem połączyć pożyteczne z przyjemnym. :)@Charleene: Ale pytanie taty miało być podchwytliwe? :)

    • Borys 17:08 on 02/08/2009 Bezpośredni odnośnik

      Seji ::: 2009-06-19 18:20:00Gratulacje. :)

    • Borys 17:08 on 02/08/2009 Bezpośredni odnośnik

      Jeremiah ::: 2009-07-02 16:46:00Kongratulejszyn, man, teraz już tylko doktorat i profesura – z górki ;)

  • Borys 17:08 on 01/08/2009 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz
    Tags:   

    Wiesz, że kończysz studia… 

    (More …)

     
    • Borys 17:08 on 02/08/2009 Bezpośredni odnośnik

      Piotr Potera ::: 2009-06-13 13:40:00Gratulacje! :) Jestes chyba jedyna osoba, ktora moge nazwac magistrem (czy jakims tam norweskim odpowiednikiem), bez ironicznego usmieszku na twarzy.

    • Borys 17:08 on 02/08/2009 Bezpośredni odnośnik

      Jeremiah ::: 2009-06-13 14:52:00Panie, no ale co teraz?!

    • Borys 17:08 on 02/08/2009 Bezpośredni odnośnik

      Borys ::: 2009-06-13 15:16:00@Piotr:Dziękuję, ale…@Piotr & Jeremiah:…ja jeszcze nie jestem magistrem, chociaż już prawie-prawie. Na razie, zgodnie z treścią notki, czytam to, co sam napisałem. :)

    • Borys 17:08 on 02/08/2009 Bezpośredni odnośnik

      Tomasz Sroczyński ::: 2009-06-13 15:44:00Nie prawie-prawie tylko nicht-nicht :PA teraz wybacz, muszę wrócić do pisania swojej magisterki.

    • Borys 17:08 on 02/08/2009 Bezpośredni odnośnik

      blamblam ::: 2009-06-14 11:37:00Przysrałeś właśnie polskiemu systemowi edukacyjnemu! Czuję się urażony!Nicht-nicht!

    • Borys 17:08 on 02/08/2009 Bezpośredni odnośnik

      Tomasz Sroczyński ::: 2009-06-13 13:17:00Tylko się nie zachłyśnij :P

    • Borys 17:08 on 02/08/2009 Bezpośredni odnośnik

      Misiołak ::: 2009-06-14 21:26:00Bullshit :P

    • Borys 17:08 on 02/08/2009 Bezpośredni odnośnik

      Jeremiah ::: 2009-07-02 16:42:00Tomuś, jak Ci idzie? ;)

    • Borys 17:08 on 02/08/2009 Bezpośredni odnośnik

      Borys ::: 2009-06-13 13:32:00Coś czuję, że po raz pierwszy nacisnąłeś nicht-nicht nie ze spontanicznej złośliwości, ale z autentyczną niechęcią. :P

  • Borys 00:02 on 10/02/2008 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz  

    Wszystkie komputery idą do nieba 

    (More …)

     
    • LordThomas 13:02 on 10/02/2008 Bezpośredni odnośnik

      Komputery ateistow, tak jak ateisci i ich psy, ida do piekla.

    • Kirtan 17:02 on 10/02/2008 Bezpośredni odnośnik

      Przy nim wpatrywałem się z wściekłością w zamrożony pasek postępu programu do lokalizowania badsectorów, kiedy to szlag trafił stusześćdziesięciogigowy twardy dysk (nie udało się go odratować).

      Hmm, czy to jest ta sprawa, o ktorej mysle? Bo jesli tak, to tobie padla w tym dysku elektronika = ]

    • Borys 18:02 on 10/02/2008 Bezpośredni odnośnik

      @Lord: A agnostyków wbija się na pal. Wiesz, taka ironia losu — i tak całe życie siedzieliście okrakiem na tym płocie. :P@Kirtan: Same shit different name. :)@Masato: +1. :)

    • MasatoPl 18:02 on 10/02/2008 Bezpośredni odnośnik

      Widzisz Borysie, jaki ten Lord nieoczytany? W "Bastionie" niewierny trafił do nieba. To, że nieba, piekła czy Boga nie ma to inna sprawa, ale jednak trafił.Nie mówię już o tym, że ateiści to z natury lepsi ludzie. Chrześcijanin zrobi dobrego uczynka, by do nieba trafić i mieć dobrze (czyli samolub, ot co), podczas gdy ateista zrobi dobry uczynek dla dobra drugiego człowieka. No i to nie ateiści jeździli na krucjaty, nawracali siłą, nie dawali się do niczego przekonać uznając jedynie Słowo Boże.Ramen. Rzekłem.

    • Borys 21:02 on 10/02/2008 Bezpośredni odnośnik

      @LawDog: Jest zupełnie odwrotnie, system wartości jest uniwersalny i ma źródło psychoewolucyjne, a chrześcijaństwo — jak każda wielka religia — po prostu czerpało z niego garściami. Mówiłem Ci już, że przecież P.N.E. ludzie wcale masowo się nie okradali, nie gwałcili i nie zabijali.

    • anonymous 21:02 on 10/02/2008 Bezpośredni odnośnik

      LawDog writes:

      Masato – ateiści nie robią czegoś w imię drugiego człowieka, lecz w imię chrześcijańskiego systemu wartości, którym przesiąknięta jest kultura Zachodu. A komputery szlag trafia i idą do piekła.

    • LordThomas 21:02 on 10/02/2008 Bezpośredni odnośnik

      Masato – idziesz do piekla.Mateusz – slusznie mowisz.Borys – nie zabijali sie bo wyreczaly ich w tym niedziwiedzie i tygrysy. A nie dla tego ze nie bylo wtedy religii.

    • Borys 23:02 on 10/02/2008 Bezpośredni odnośnik

      Lordzie, błądzisz, co mają wspólnego niedźwiedzie i tygrysy z "chrześcijańskim systemem wartości, którym przesiąknięta jest kultura Zachodu"?

    • anonymous 01:02 on 11/02/2008 Bezpośredni odnośnik

      LawDog writes:

      Borysie, mówiłem Ci już, że się okradali, gwałcili i zabijali. I robią to nadal. Psychoewolucyjne źródło to co najwyżej religia może mieć.

    • LordThomas 09:02 on 11/02/2008 Bezpośredni odnośnik

      P.N.E. sie nie zabijali bo byly tygrysy i niedzwiedzie ktore ich z tego wyreczaly. Gdyby nie bylo zagrozenia z ich strony to ludzie by sie zabijali rowniez P.N.E. Zdajesz sie twierdzic, ze poniewaz sie nie zabijali wtedy to dowodzi istnienia "zrodla psychoewolucyjnego" z ktroego wywodza sie systemy wartosci. A ja ci mowie, ze to dowodzi tylko malego zageszczenia populacji ludzkiej i duzej aktywnosci tygrysow/niedzwiedzi.

    • Borys 11:02 on 11/02/2008 Bezpośredni odnośnik

      Panowie, coś nie możemy się dogadać, każdy jeden mówi o czymś innym. Moja teza brzmi tak:System etyczny obowiązujący dzisiaj w zachodniej kulturze NIE jest taki jaki jest, dzięki religii chrześcijańskiej. Owszem, co nieco jej zawdzięcza, bo oczywiste jest, że chrześcijaństwo miało ogromny wpływ na kulturę — ale rzecz w tym, że zakazy etyczne "nie zabijaj", "nie kradnij" itd. mają przede wszystkim źródło w psychoewolucji, nie w religii chrześcijańskiej.Jeszcze inaczej: Religia, tak jak mówi LawDog, ma oczywiście również psychoewolucyjne źródło, ale NIE jest nadrzędna w stosunku do etyki. I etyka, i religia mają wspólne źródło. I przez wieki przenikały się wzajemnie. Cały myk polega jednak na tym, że wartości etyczne da się uzasadnić BEZ odwoływania się do transcendencji religijnej (choć większość wierzących ma zupełnie inne zdanie na temat — błędne).

    • MasatoPl 14:02 on 11/02/2008 Bezpośredni odnośnik

      Ja Wam powiem tak – ogromna większość osób przebywających w Polsce w więzieniu to chrześcijanie. I co, e, e?

    • anonymous 22:02 on 11/02/2008 Bezpośredni odnośnik

      LawDog writes:

      No i?Bo żeś teraz trochę przywalił. :)

    • LordThomas 14:02 on 12/02/2008 Bezpośredni odnośnik

      Borys: Faktycznie mowilismy o roznych rzeczach. Zejde wiec do twojego poziomu :PTrue. Religia i etyka maja wspolne zrodlo. Religia jest o tyle nadrzedna, ze dziala tam gdzie sama psychoewolucja nie wystarcza. Z niej boiwem wynika, ze "nie zabijaj" bo sam mozesz kiedys zostac zabity. Pomaga sie innym bo oni moga pomoc tobie w przyszlosci. Do tego dochodzi przyjemne uczucie w mozgu jak postapi sie "wlasciwie". Tyle ze to wystarczalo jak ludzie dzialali na poziomie instynktow. Wraz z rozwojem samoswiadomosci ludzkiej psychoewolucja zawodzi bo jesli przykladowo jesl sytuacja w ktorej postapienie "nie wlasciwie" da jakies wymiarne kozyszci a nie ma szans zeby ktos sie o tym dowiedzial (jednoczesnie postapienie "wlasciwe" bedzie szkodliwe i rowniez nikt nigdy sie o tym nei dowie) to w zasadzie jedyne co przeszkadza to to glupie uczcie w glowie ze nie powinno sie tak robic. Ale jak ma sie wspomniana samoswiadomosc psychoewolucyjna to mozna to olac i czesc (w roznym stopniu w zaleznosci od samoswiadomosci – maga byc wyrzuty sumienia a moze nie bedzie nic). I tu upatruje przyczyn powstania religi – ludzkosc sobie ja wymyslila w zamiezchlych czasach zeby radzic sobie (a w zasadzie dokladnie odwrotnie – zeby sobie nie musiec z nimi radzic) z problemami opisanymi wyzej.Masato: A ogromna wiekszosc ludzi zabijajaca sie w afryce to murzyni. I?

    • anonymous 17:02 on 12/02/2008 Bezpośredni odnośnik

      Staszek writes:

      Przemku, to nie tak."Nie mówię już o tym, że ateiści to z natury lepsi ludzie. Chrześcijanin zrobi dobrego uczynka, by do nieba trafić i mieć dobrze (czyli samolub, ot co), podczas gdy ateista zrobi dobry uczynek dla dobra drugiego człowieka. No i to nie ateiści jeździli na krucjaty, nawracali siłą, nie dawali się do niczego przekonać uznając jedynie Słowo Boże".Chrześcijanin (o ile poważnie traktuje Biblię, nauczanie Kościoła albo w ogóle jest konsekwentny) dlatego robi dobre uczynki, że jest to logiczną konsekwencją jego wiary i miłości dla drugiego człowieka, który jest dobrem samym w sobie (chociaż czasami potrafi to dobro skutecznie przykryć). Jak chcesz, to mogę Ci na to poszukać cytatów u św. Pawła.Borysie, logicznie argumentujesz. Ale wydaje mi się, że Wasz pomysł na ewolucję załamuje się trochę przy humanistyce. Bo po co człowiek wykształcił coś tak niepraktycznego jak np. poezja? Dlaczego obaj czytamy książki? Czemu malarze jeszcze nie wymarli (oprócz malarzy ściennych)? A jeżeli ewolucja nie radzi sobie z humanistyką, to niby czemu miałaby sobie radzić z religią?Poza tym (to znowu do Przemka) ludzie potrafią się zabijać nawet z powodu koloru skarpetek. No, ze skarpetkami może trochę przesadzam, ale niedawno trafiłem na przykład gangersów, którzy zaciukali jakiegoś turystę, bo miał niewłaściwy kolor ubrania (oznaczający przynależność do innego gangu). Źródło: C. Oyster, "Grupy".Z mojego punktu widzenia ci ludzie, którzy masowo mordowali w imię religii, byli po prostu złymi chrześcijanami. Są lepsi wyznawcy Jezusa. Tak samo jak istnieją dobrzy i źli ateiści. Ale nie zgadzam się ze zrównaniem: uważam, że chrześcijaństwo proponuję naprawdę sensowną wizję człowieczeństwa i że trafia np. w takie egzystencjalne potrzeby człowieka, które niełatwo przyjdzie zaspokoić światopoglądowi ateistycznemu (obaczcie tzw. samobójców niedzielnych, którzy strzelają sobie w głowę przy kawie, bo doszli do wniosku, że całe ich dotychczasowe życie było po nic. Względnie częste po czterdziestce). Oraz że umożliwia głębsze uwewnętrznienie norm moralnych niż poglądy ewolucyjne (choć pewnie nie każdy chrześcijanin, czego żałuję, z tej możliwości korzysta).Niemniej nie neguję tego, że Borys może być człowiekiem szczęśliwym i nieszkodliwym. :-PPS. A większość przestępców w Europie to imigranci, i co?(dla pewności wyeksplikuję, że żartuję ;) ).

    • Borys 17:02 on 12/02/2008 Bezpośredni odnośnik

      @Lord: 1. Czy "nadrzednosc" religii w stosunku do etyki polega wedlug Ciebie tylko na tym, ze "religia dziala tam, gdzie sama psychoewolucja nie wystarcza" (w sensie, w jakim wytlumaczyles to ponizej)? Bo jesli tylko w takim, to troche trudno mowic o "nadrzednosci" w zwyczajowym znaczeniu tego slowa, nie uwazasz? Religia nie jest "nadrzedna", po prostu ma do spelnienia jakas role, tak jak role do spelnienia ma np. sprzataczka w szpitalu — ale to przeciez nie znaczy, ze sprzataczka jest w stosunku do tego szpitala "nadrzedna".2. Napisales: I tu upatruje przyczyn powstania religi – ludzkosc sobie ja wymyslila w zamiezchlych czasach zeby radzic sobie (a w zasadzie dokladnie odwrotnie – zeby sobie nie musiec z nimi radzic) z problemami opisanymi wyzej.Czy z tego ma wynikac cos "pozytywnego" dla religii ze wspolczesnego punktu widzenia? Innymi slowy: To byl z Twojej strony kontrargument czy neutralne spostrzezenie?@Masato, bron sie. Lorda mozesz oskarzyc o rasizm. :)

    • MasatoPl 22:02 on 12/02/2008 Bezpośredni odnośnik

      Borysie, nie będę oskarżał Go o rasizm. To tak, jakbym oskarżał go o wiarę w Boga. To przez *nich* jest takie określenie. Gdyby światem rządzili ateiści, to wszyscy byliby równi, mieli miesięczny przydział książek (50 dowolnych), od groma wolnego czasu i jeszcze praca, którą by lubili (ktoś tę książkę pisać musi). Nie mówiąc o braku uprzedzeń. Nieładnie, ks, ks.A, Staszku, kogo wyznają owi gangerzy? ;) I IMHO jeśli jest liczba mnoga wyrazu angielskiego, w Twoim przypadku "gangers", to chyba nie może być "gangersów". Liczba mnoga liczby mnogiej? Ale ja nie jestem anglistą, polonistą, gdzie mnie o tym gadać, szaremu chłopu.

    • LordThomas 23:02 on 12/02/2008 Bezpośredni odnośnik

      No wiec tak:Borys:1. To juz dyskusja nad znaczeniem slowa 'nadrzedna'. Mozemy nazawc to co opisalem 'podrzedna'. Albo 'rurki z kremem'.2. Ogolnie to spostrzezenie, ale ja osobiscie ciesze sie ze starozytni jakos sobie radzili z nabyta inteligencja na tyle zeby jakies spoleczenstwa trzymajace sie kupy stworzyc i przekazac geny dalej. Nawet jesli uzywali religi. A z 'wspolczesnym punktem widzenia' to jest taki motyw ze ja wcale nie uwazam ze rola religi ktora ta spelniala na poczatku dziejow ludzkich zostala zakonczona.Staszek:1. Chrzescijanin robi dobre uczynnki bo to logicznie wynika z jego wiary. Ok. Ale jesli bedzie robil zle uczynki to pojdzie do piekla co tez wynika z jego wiary. Malo kto sie nie zgodzi z logicznoscia postepowania 'dobrze' wynikajaca z takich zalorzen, ale nie wiem czy o to Ci chodzilo.2. Ludzie pisza poezje, tworza sztuki teatralne czy dziergaja gobeliny bo maja 'za duzo' wolnego czasu. Zwierzeta skupiaja sie na zdobywaniu zywnosci i kopulowaniu. Ludzie tez tak robili na bardzo wczesnym etapie rozwoju (no z tym kopulowaniem to maja do dzis :P ). Pozniej zrobilo sie duzo czasu ktory trzeba bylo jakos spozytkowac, a jednoczesnie zwiekszyly sie mozliwosci intelektualne (to dzieki nim bylo wiecej czasu w pierwszej kolejnosci – ludzkosc lepiej sobie radzila z zapewnieniem warunkow bytowych) co zaowocowalo takimi kwiatkami jak humanistyka.3. 'Samobojcy niedzielni' itp.. Dokladnie tak. To jest powod dla ktorego religia powstala i jak dla mnie jest rowniez potrzebna w dzisiejszych czasach. Jak to ujales: "chrześcijaństwo proponuję naprawdę sensowną wizję człowieczeństwa i że trafia np. w takie egzystencjalne potrzeby człowieka, które niełatwo przyjdzie zaspokoić światopoglądowi ateistycznemu". Tak wlasnie.Masato:Wymiekles :)

    • anonymous 00:02 on 13/02/2008 Bezpośredni odnośnik

      LawDog writes:

      Masato, wybacz, ale – jak dla mnie – piszesz bzdury albo nie wiesz, co piszesz. Borysie – Lordu Cię miażdży. :)

    • Borys 18:02 on 13/02/2008 Bezpośredni odnośnik

      Originally posted by Scobin:

      Borysie, logicznie argumentujesz. Ale wydaje mi się, że Wasz pomysł na ewolucję załamuje się trochę przy humanistyce. Bo po co człowiek wykształcił coś tak niepraktycznego jak np. poezja? Dlaczego obaj czytamy książki? Czemu malarze jeszcze nie wymarli (oprócz malarzy ściennych)? A jeżeli ewolucja nie radzi sobie z humanistyką, to niby czemu miałaby sobie radzić z religią?

      W starej (1999), ale jarej turówce "Alpha Centauri", w którą ostatnio pogrywam w wolnych chwilach, niedługo po rozpoczęciu rozgrywki odkrywa się "technologię" o nazwie "Secrets of the Human Brain", opatrzoną następującym opisem:"All past research on memory, learning, the senses,and other aspects of the human brain did not answerone basic question: what is the biological mechanismof self-awareness? Research into Biogeneticsand Social Psych finally resolves the last ofthe Secrets of the Human Brain, providing mankindwith understanding of the fundamentals of consciousness."Moja odpowiedź na Twoje pytanie brzmi: Na razie nie wiadomo, bo w realu jeszcze nie odkryliśmy "Tajemnic Ludzkiego Mózgu". Na razie nauka nie zna ścisłych mechanizmów rządzących działaniem naszych umysłów. Na razie nie znamy wzorów na samoświadomość, kreatywność, poczucie estetyki itd. Wiele osób uważa, że nie poznamy ich nigdy. Ja jestem odmiennego zdania, bo wiedząc o ogromnym postępie nauk przyrodniczych w przeciągu minionych 200 lat, nie widzę powodów do takiego pesymizmu. Powtórzę za Hilbertem: Wir mussen wissen, wir werden wissen. ;)Dopóty jednak się nie dowiemy, dopóki Twoje pytanie musi pozostać bez konkretnej i wyczerpującej odpowiedzi. Osobiście uważam, że wszelkie ludzkie procesy myślowe nie zwiększające bezpośrednio darwinowskiej zdolności przetrwania i prokreacji, należy "po prostu" tłumaczyć jako swoiste efekty uboczne umiejętności abstrakcyjnego myślenia — która to umiejętność, w szerszym wymiarze, w przetrwaniu i prokreacji już jak najbardziej pomaga.Originally posted by Lord Thomas:

      1. To juz dyskusja nad znaczeniem slowa 'nadrzedna'. Mozemy nazawc to co opisalem 'podrzedna'. Albo 'rurki z kremem'.

      Tomek, nie jesteśmy teraz w Warszawie, więc postaraj się wspiąć na wyższy szczebel retoryki i nie zasłaniaj się semantyką. :) Obaj dobrze wiemy, co to znaczy "nadrzędna". Zapytuję więc wprost: Czy tak jak LawDog uważasz, że etyka wynika z religii (że to religia ukształtowała etykę), czy też tak jak uważasz, że etyka i religia są równorzędne i obie kształtują się nawzajem?Originally posted by Lord Thomas:

      Zwierzeta skupiaja sie na zdobywaniu zywnosci i kopulowaniu. Ludzie tez tak robili na bardzo wczesnym etapie rozwoju (no z tym kopulowaniem to maja do dzis P: ).

      Aha, to jeść przestałeś? :) Ja wiem, że "eating a girl out", no ale bez przesady. :PLawDog, masz oficjalny zakaz wypowiedzi na moim blogu. :P

    • anonymous 23:02 on 19/02/2008 Bezpośredni odnośnik

      JJThompson writes:

      Ciekawie piszecie. Śmieszy mnie tylko próba wartościowania i klasyfikowania uczynków ludzi zależnie od ich wiary/braku wiary. Ulegacie jednak pewnemu złudzeniu – to co ludzie wierzący nazywają "sumieniem" posiada każdy człowiek. Wiąże się to z wrodzoną empatią [ta oczywiście może być na różnym poziomie w zależności od osobnika]. Religia jest tylko pochodną, próbą skodyfikowania tych pierwotnych, plemiennych zależności między ludźmi w konkretnej grupie etnicznej, czy kulturowej.Nie widzę różnicy w tym, że pomoże mi Arab, Murzyn, Niemiec, Muzułmanin, Chrześcijanin, czy Samarytanin. Oceniam go jako człowieka: jeśli zatrzymał się i mi pomógł to jestem mu wdzięczny i życzę mu aby mu się dobrze wiodło w życiu, a jeśli odwrócił głowę i poszedł załatwiać swoje sprawy to kij mu w trzecie oko.

    • anonymous 23:02 on 19/02/2008 Bezpośredni odnośnik

      JJThompson writes:

      "2. Ludzie pisza poezje, tworza sztuki teatralne czy dziergaja gobeliny bo maja 'za duzo' wolnego czasu. Zwierzeta skupiaja sie na zdobywaniu zywnosci i kopulowaniu. Ludzie tez tak robili na bardzo wczesnym etapie rozwoju"Zatem ludzie w epoce kamienia łupanego, którzy robili malunki naskalne mieli za dużo wolnego czasu?

    • anonymous 22:02 on 25/02/2008 Bezpośredni odnośnik

      Staszek writes:

      "Nie widzę różnicy w tym, że pomoże mi Arab, Murzyn, Niemiec, Muzułmanin, Chrześcijanin, czy Samarytanin. Oceniam go jako człowieka: jeśli zatrzymał się i mi pomógł to jestem mu wdzięczny i życzę mu aby mu się dobrze wiodło w życiu, a jeśli odwrócił głowę i poszedł załatwiać swoje sprawy to kij mu w trzecie oko".Wiesz, on mógł Ci pomóc np. dlatego, że patrzyła na to jego dziewczyna. Motywacja jednak jest ważna.Aha, jest taki klasyk w teorii wartości, który nazywa się Max Scheler. Uporządkował on wartości w następujący sposób: hedonistyczne, witalne, duchowe, transcendentne. Te ostatnie dotyczą np. wiary w Boga (ale nie tylko). Okazuje się, że jeśli autentycznie je wyznajemy, to nasz sposób postępowania ulega znaczącej zmianie. I pojęcie "dobrego człowieka" dla ateisty oraz dla chrześcijanina wcale nie jest takie samo. Dla chrześcijanina "dobry" to "taki jak Chrystus". Oczywiście nie trzeba się z tym zgadzać, ale chciałem zasygnalizować, że "bo on mi pomógł" to nie jest jedyne uznawane przez etyków kryterium oceny moralnej czynów. :-)Tomku, chrześcijanin nie dlatego unika zła, że pójdzie za nie do piekła, ale dlatego, że nienawidzi grzechu (tzn. unika go; słowo "nienawiść" ma w Biblii dość specyficzny sens), który jest (w chrześcijańskiej wizji człowieka) zaprzeczeniem jego własnej prawdziwej naturze. I człowiek, dzięki miłości Bożej w nim obecnej i jemu danej, tę obcość grzechu w sobie odkrywa.Co więcej, zbawienia nie dostaje się za uczynki. Biblia wyraźnie o tym mówi (np. św. Paweł w Liście do Efezjan).Borysie, o ile mi wiadomo, to obecny stan filozofii nauki jest taki, że NIGDY nie będziemy wiedzieć wszystkiego na pewno, ponieważ dla pewnych zjawisk można szukać jedynie teoretycznego wyjaśnienia (nie da się ich opisać na poziomie obserwacji). A teorii naukowych nie można zweryfikować konkluzywnie, tzn. nie można ich w ostateczny sposób potwierdzić. Jeśli np. formułujesz prawa fizyczne, to są one "w stu procentach" prawdziwe tylko wtedy, gdy znasz WSZYSTKIE stosowne fakty z przeszłości, teraźniejszości oraz (bagatela) z przyszłości. W innym wypadku zawsze może się zdarzyć wyjątek. Np. teoria Newtona zawiodła, gdy przyszło do wyjaśniania ruchu przedmiotów poruszających się z ogromnymi prędkościami.Czyli dla fenomenu świadomości można poszukiwać różnych wyjaśnień teoretycznych, ale nawet jeżeli poznamy działanie wszystkich nerwów i każdego elektronu (swoją drogą też przecież wcale nie jest pewne, czy elektrony istnieją), to nigdy nie będziemy mogli powiedzieć z pełnym przekonaniem, że oto POZNALIŚMY mechanizm działania świadomości. Zaryzykowałbym stwierdzenie, że naukowiec, który mówi, iż jest inaczej, myli się albo kłamie.

    • anonymous 22:02 on 25/02/2008 Bezpośredni odnośnik

      Staszek writes:

      Przemku:- masz rację, że można byłoby pisać "gangerzy", ale mamy już precedens: "komandosi". To mi wystarcza. Poza tym (i to ma większą wagę) mój szacunek dla języka jest nieco różny w różnych miejscach; tutaj np. pozwalam sobie na swobodne nazewnictwo, ale zachowuję interpunkcję i ortografię. Gdzie indziej z pewnością pisałbym precyzyjniej także pod względem stylu;- gangerzy mogli wyznawać kogokolwiek, wiara lub jej brak nie miała tu IMHO większego znaczenia (być może podobnie było w wypadku krzyżowców; trudno to jednak sprawdzić);- światopogląd ateistyczny stworzyli np. marksiści. W ich systemie wszyscy mieli być równi. Skończyło się… nie najlepiej. Braku uprzedzeń także nie zanotowano.Ogólnie wydaje mi się, że powinieneś pisać bardziej hipotetycznie. ;) Twoje oczytanie, wiedza i inteligencja są zdecydowanie powyżej przeciętnej dla Twego wieku, ale pewne rzeczy po prostu przychodzą z czasem. Więc niekiedy warto napisać "wydaje mi się" albo "czy nie sądzicie, że…?".Pozostali: jeżeli się nie zgadzacie albo z Masato, albo z kimkolwiek innym, to możecie to zaznaczyć w bardziej elegancki sposób. :-) Bo tak to jest troszkę… wykluczające?

    • anonymous 22:02 on 25/02/2008 Bezpośredni odnośnik

      Staszek writes:Humanistyka jako produkt uboczny: ale dlaczego humaniści nie wyginęli? Przecież to przeszkadza w rozmnażaniu. :D W samozachowaniu zresztą czasami takoż.

    • Borys 21:03 on 18/03/2008 Bezpośredni odnośnik

      Originally posted by Staszek:

      Borysie, o ile mi wiadomo, to obecny stan filozofii nauki jest taki, że NIGDY nie będziemy wiedzieć wszystkiego na pewno, ponieważ dla pewnych zjawisk można szukać jedynie teoretycznego wyjaśnienia (nie da się ich opisać na poziomie obserwacji). A teorii naukowych nie można zweryfikować konkluzywnie, tzn. nie można ich w ostateczny sposób potwierdzić. Jeśli np. formułujesz prawa fizyczne, to są one "w stu procentach" prawdziwe tylko wtedy, gdy znasz WSZYSTKIE stosowne fakty z przeszłości, teraźniejszości oraz (bagatela) z przyszłości. W innym wypadku zawsze może się zdarzyć wyjątek. Np. teoria Newtona zawiodła, gdy przyszło do wyjaśniania ruchu przedmiotów poruszających się z ogromnymi prędkościami.

      Z Twoją tezą zgadzam się w pełni. Nie zgadzam się jednak z konkluzją, czy raczej z Twoim sposobem jej sformułowania. Oto on(a):

      Czyli dla fenomenu świadomości można poszukiwać różnych wyjaśnień teoretycznych, ale nawet jeżeli poznamy działanie wszystkich nerwów i każdego elektronu (swoją drogą też przecież wcale nie jest pewne, czy elektrony istnieją), to nigdy nie będziemy mogli powiedzieć z pełnym przekonaniem, że oto POZNALIŚMY mechanizm działania świadomości.

      Ależ ja przecież nie twierdzę, że nasze poznanie mechanizmu działania świadomości będzie absolutne. Opisująca go teoria będzie miała dokładnie taki sam charakter, jak każda inna — nie będzie można jej nigdy zweryfikować konkluzywnie. Ale dlaczego niby ma to świadczyć o "niedołęstwie" całego przedsięwzięcia?Kiedyś o grawitacji nie wiedziano nic, dzisiaj wiadomo bardzo dużo. I nawet jeśli "bardzo dużo" nie jest "wszystkim", to ogromny postęp w tej dziedzinie trudno zanegować. Właśnie o takim samym postępie miałem na myśli pisząc o dogłębnym poznaniu ludzkiej świadomości. Gdy odkryjemy na nią "wzór", będzie on stanowił wyśmienity punkt wyjścia do dalszych badań, nawet jeśli nie będzie niczym "totalnym", tak jak niczym totalnym nie jest E=mc^2.Rzecz w tym, że na razie nauki ścisłe nie dały w ogóle rady opisać mechanizmów rządzących świadomością (tak jak w XIV w. nie były jeszcze w stanie powiedzieć czegokolwiek o grawitacji), więc na razie nie mogę odpowiedzieć na Twoje pytanie dotyczące m.in. roli humanistyki w ewolucji. I proszę o cierpliwość. :)

      Zaryzykowałbym stwierdzenie, że naukowiec, który mówi, iż jest inaczej, myli się albo kłamie.

      Bodajże dwieście lat pewien wielki uczony powiedział, że jeśli jest coś, co na zawsze pozostanie poza granicami ludzkiego poznania, to skład chemiczny gwiazd…

    • anonymous 07:03 on 25/03/2008 Bezpośredni odnośnik

      Staszek writes:Bardzo lapidarnie odpowiem, bo trudno wiele dodać (oba stanowiska już jakby wyczerpane): mam nadzieję, że na pytanie o rolę humanistyki w ewolucji odpowiemy sobie kiedyś razem w niebie. :-D

    • Borys 13:03 on 25/03/2008 Bezpośredni odnośnik

      Tylko nie w niebie. :)

    • anonymous 20:03 on 27/03/2008 Bezpośredni odnośnik

      LawDog writes:Ech, z takim podejściem nigdy nie wydostaniecie się z koła Samsary. :)

    • anonymous 20:02 on 19/02/2011 Bezpośredni odnośnik

      Nikel writes:ma jeszcze przed soba dużo wcieleń, zanim wkońcu pójdzie do nieba

  • Borys 18:01 on 17/01/2008 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz  

    Wideodrom 

    (More …)

     
    • Seji 18:01 on 17/01/2008 Bezpośredni odnośnik

      To czytnik z wysuwana tacka czy zjadajaca plyty szczelina? Jak tacka, to powinno sie udac wyciagnac ja na sile (zabieg jednorazowy, potem kup nowy czytnik). Jak szczelina, to pewnie musisz calosc ozebrac, polamac i dopiero sie dogrzebiesz.

    • MasatoPl 18:01 on 17/01/2008 Bezpośredni odnośnik

      Jedna ryska nie zaszkodzi. Poza tym dziś można takie płyty naprawić za kilka złotych. A może u Was nie ma takich bajerów, co, Norwegu?:)

    • Borys 19:01 on 17/01/2008 Bezpośredni odnośnik

      Ale nie da się właśnie "ostrożnie". :( Musiałbym kombinerkami złapać i wyciągać.Edit: Złapałem i wyciągnąłem… plastikową nakładkę, którą kończyła się tacka. Nawet jej nie zerwałem z tacki, zeszła "dobrowolnie" (było tylko na nią nałożona). I teraz zagadka logiczno-inżynieryjna: Mam szczelinę o grubości jednego centymetra. Brzeg tacki "właściwej" zaczyna się po drugiej stronie, na ok. centymetr w głąb. Nie mam jej jak ucapić, bo kombinerki nie wchodzą (za wąsko). Obcążki scyzorykowe też nie. Jakieś pomysły, anybody, please?

    • Seji 19:01 on 17/01/2008 Bezpośredni odnośnik

      Sztywny drut zagiac w hak :P Albo wsadz tam palesc i zlap za wyciecie w tacce.

    • Seji 19:01 on 17/01/2008 Bezpośredni odnośnik

      No to kombuinuj ostroznie, zeby kolek zebatych nie polamac (plastik).

    • Borys 19:01 on 17/01/2008 Bezpośredni odnośnik

      Tacka. Rozwiązania siłowe są złe. :)

    • MasatoPl 20:01 on 17/01/2008 Bezpośredni odnośnik

      "Borysa z płytą problemy" akt I, scena I.Spróbuj rozciąć otwór i paluchem wyjąć. I kup zwykły odtwarzacz. Albo konsolę.

    • Seji 20:01 on 17/01/2008 Bezpośredni odnośnik

      Borys, sie wie. :P

    • Borys 20:01 on 17/01/2008 Bezpośredni odnośnik

      Sztywny drut. Wyciągnąłem tackę. I… dacie wiarę? Płyta została w środku. :( Zaklinowała się chyba o górną krawędź jakiegoś g…EDIT: Pełen sukces. Na samym końcu należało skorzystać z najprostszej możliwej metody. Potrząsnąłem telewizorem, a potem odwróciłem go do dołu szczeliną. Kompakt sam się wysunął. Niestety, został zraniony w trakcie ekstrakcji. Dwie krótkie rysy przy brzegu.PS. Seji, dzięki za podpowiedzi. Co dwóch fanów "MacGyvera" to nie jeden. :P

    • Kirtan 22:01 on 17/01/2008 Bezpośredni odnośnik

      Borys, nie prosciej bylo kupic ekranowany kabel, miast przewalac grafe na kompie:P?

    • Borys 12:01 on 18/01/2008 Bezpośredni odnośnik

      Kirtan: Nie łapię. I co niby miałbym połączyć tym ekranowanym kablem?

    • Kirtan 21:01 on 18/01/2008 Bezpośredni odnośnik

      Wrocmy do problemu "szarych kolorow" sprzed wybuchu:-)Wiem, jak bylo u mnie z lapkiem. Na kablach od S-Video sa cholerne straty. Im dluzszy kabel tym gorzej. Dlatego powinien byc ekranowany.

    • Borys 16:01 on 19/01/2008 Bezpośredni odnośnik

      A, o to chodzi. No racja, faktycznie. Z drugiej strony… Przy łączeniu np. czytnika DVD i TV kablem SCART-SCART strat nie ma praktycznie w ogóle, nawet jeśli kabel jest tani i nieekranowany. S-video z jednej strony robi aż taką różnicę? Nigdy wcześniej o tym nie słyszałem.

    • Kirtan 17:01 on 19/01/2008 Bezpośredni odnośnik

      Powiem Ci tak: nie czytalem zadnych publikacji na ten temat. Wiem, jak to wyglada w praktyce. Zwykle (w sensie tanie) kable S-Video dluzsze niz 30cm (akurat na taka odleglosc moge lapka w domu od telewizora postawic;-) ) powoduja powstawanie szumow obrazu i, co sam juz zauwazyles, szarzenie kolorow. Nie wiem, czemu tak sie dzieje.Edit:http://pl.wikipedia.org/wiki/S-Video – warto sie zapoznac. Wyjasnia twoj problem.

    • anonymous 00:01 on 22/01/2008 Bezpośredni odnośnik

      LawDog writes:

      Pamiętam czasy, jak się ten kabel wspólnie kupowało. I ten sklep, w którym były cztery kasy, a przy każdej odsyłano nas do kolejnej. Na szczęście kabelek się przydał. :P

c
Compose new post
j
Next post/Next comment
k
Previous post/Previous comment
r
Odpowiedz
e
Edycja
o
Show/Hide comments
t
Idź do góry
l
Go to login
h
Show/Hide help
shift + esc
Anuluj