Ale mądrzy ci Rzymianie!

osiol_oslu_najpiekniejszy

Obeliks byłby innego zdania, jednak wygląda na to, że Rzymianie (starożytni) o życiu wiedzieli wszystko. Oddziedziczywszy zrozumienie spraw ludzkiego świata po Grekach, wzbogacili je własnymi doświadczeniami kulturowymi i politycznymi. Kto nie wierzy, niech odkurzy klasyków, porozmawia na klatce schodowej z sąsiadem-filologiem klasycznym lub niech przynajmniej przejrzy jakąś kolekcję łacińskich sentencji.

Taki właśnie pokaźny zbiór, ogłoszony przez polski portal Imperium Romanum, polecałem Waszej uwadze w poprzednim Kablu Od Internetu. Oczywiście, sam również go przepatrzyłem celem wynotowania subiektywnie najciekawszych aforyzmów.

Większość z nich przypadła mi do gustu ze względu na niebanalną treść (np. Assidue addiscens ad senium venioNieprzerwanie ucząc się, dochodzę ku starości), choć inne, znane mi od dawna w spolonizowanej wersji, przykuły oko łacińską formą (np. Quod licet Iovi, non licet bovi — Co wolno Jowiszowi, nie wolno wołowi, czyli swojskie „Co wolno wojewodzie, to nie tobie, smrodzie”). Jeszcze inne połączyły spostrzegawczość z urodą, jak na przykład przecudne, wieloznaczne Asinus asino pulcherrimusOsioł osłu najpiękniejszy.

Tym sposobem mój prywatny zbiór światłych cytatów i mądrych aforyzmów poszerzył się o ponad pół setki pozycji zgromadzonych pod tagiem „łacina”. Zapraszam do przejrzenia.

Dowiecie się między innymi, że nudne zebranie w pracy najlepiej przerwać okrzykiem O spectaculum miserum et acerbum! i że od retorycznego pytania „co, ze mną się nie napijesz?” lepiej brzmi władcze aut bibat, aut abeat. Blogrys radzi – poznacie też źródło wielkiego dochodu dostepne dosłownie każdemu (magnum vectigal est parsimonia).

 

____________________
Ilustracja nagłówkowa jest fragmentem fotografii Tima Greena (Flickr, CC).

Reklamy

Kabel od internetu (17)

kabel_od_internetu2

LITERATURA: Która książka z akcją toczącą się w Polsce jest najlepiej rozpoznawalna w kontekście światowej historii literatury? Oczywiście Pan Tadeusz. W Wielkiej Brytanii analogiczną rolę pełni Duma i uprzedzenie, we Francji Trzej muszkieterowie, a w Stanach Zjednoczonych Przygody Tomka Sawyera. Metodologia wykazu jest z pewnością amatorska, uproszczona, internetowa, ale infografiki prezentują się elegancko i wyczerpująco. Obejmują cały świat, z Czarnogórą, Pakistanem, Filipinami oraz Angolą włącznie.

TECHNOLOGIA: Chcesz prowadzić nasłuch radiowy, ale nie masz w domu odpowiedniego sprzętu? Nic prostszego, kliknij tutaj. Możesz na przykład posłuchać tajemniczej „żużżałki” nadającej od lat siedemdziesiątych na częstotliwości 4625 kHz monotonny sygnał przerywany od czasu do czasu rosyjskimi słowami. Nie wiadomo, kto jest właścicielem stacji (najprawdopodobniej rosyjska armia), ani do czego służy. Jedna z bardziej przerażających hipotez głosi, że „żużżałka” to element systemu obronnego „Периметр” zwanego również „Martwą Dłonią”. Nadajnik umieszczono w głębi Rosji i jego zamilknięcie miałoby oznaczać, że został zniszczony w ataku nuklearnym. Wtedy nastrojone nań rosyjskie wyrzutnie w automatycznym odwecie wystrzeliłyby w świat swoje rakiety. Brrr.

Czytaj dalej Kabel od internetu (17)

Syn Człowieczy

dore.jpg

Kto ma uszy, niechaj słucha!

Niedawno przeczytałem od deski do deski Nowy Testament. Zacząłem co prawda od Księgi Rodzaju, lecz „starozakonna” połowa Pisma Świętego pokonała mnie kronikarską objętością. Duchowe treści przegrywały w jej czeluściach nierówną walkę z długimi jak życie Noego wyliczankami genealogicznymi. Przeskoczyłem zatem o tysiąc lat naprzód do Ewangelii św. Mateusza. Od razu zrobiło się treściwiej.

Gdybym miał ocenić Nowy Testament jako zwykłą książkę do czytania – co oczywiście jest optyką absurdalną – musiałbym podsumować ją trójką z plusem. Nie sposób odmówić Księdze walorów literackich i poetyckich. Jednakowoż potrójne powtórzenie opowieści o życiu, czynach oraz śmierci Jezusa z Nazaretu wystawia cierpliwość czytelnika na próbę[1], Dzieje Apostolskie są rozwlekłe, wskazania etyczne zawarte w Listach gdzieniegdzie się zdezaktualizowały, a lektura Apokalipsy św. Jana, choć niewątpliwie wyświetla w naszej wyobraźni dojmujące obrazy, to jednocześnie przynosi pewne zrozumienie dla słów Dody, która kiedyś stwierdziła, że Biblia była pisana „po ziołach”… czy jakoś tak.

Jeślibym zaś chciał tu napisać o ciężarze treści Nowego Testamentu, czy to postrzeganym religijnie, czy „tylko” kulturowo, to albo musiałbym skrzyżować ze sobą dwa banały, albo nie skończyłbym przed wyżej wspomnianą apokalipsą. Znienacka przejdę więc do sedna tego wpisu.

Niektórzy wiedzą, że w internecie wisi sobie kolekcja cytatów i aforyzmów, które od lat skrzętnie wynotowuję z przeczytanych książek. Zajrzyjcie, zajrzyjcie, bo niedawno dodałem tam pewną prawdę o miłości wypowiedzianą przez kontrowersyjnego pisarza, dziesięć aforyzmów Gustave’a Le Bona, geopolityczną summę Sandora Maraia, dwa najsłynniejsze fragmenty Makbeta oraz pięć bon motów Bułhakowa, wynik powtórnej lektury Mistrza i Małgorzaty.

Natomiast w trakcie lektury Nowego Testamentu zaznaczyłem 228 najpiękniejszych, najciekawszych wersetów. Skończyłem digitalizować swoje notatki w weekend i obok „świeckiej” kolekcji pojawiła się oto kolekcja „biblijna”.

Zachęcam do przejrzenia.

Osoby niewierzące i antybiblijne skusi być może kategoria cudownie anachronicznych, niekiedy wprost dziwacznych Kwiatków – mój ulubiony to ten o minie zawiniętej w chustkę – lub Inwektywy i pogróżki. Tę ostatnią adresuję do Rycerzy Ortalionu: Najwyższa pora, abyście rozbudowali swój słownik zaczepek i zamiast pytać przechodniów, czy mają jakiś problem, zaczęli „przykładać siekierę do korzenia drzew”, „solili ogniem” albo „paśli rózgą żelazną”, jak na katolickich Polaków-patriotów przystało.

Żarty na bok. Kolekcję poświęcam pamięci Karola Wojtyły, błogosławionego Jana Pawła II, Ojca Świętego, Świadka Nadziei.

Maranatha.

____________________
Ilustracja wykorzystana w nagłówku jest fragmentem ryciny Gustave’a Doré,

  1. Aczkolwiek doceniam różne podejścia Ewangelistów do tego samego tematu. Widać jak na dłoni, że Mateusz pisał dla Żydów, że Łukasz wywiązał się z biograficznego obowiązku najrzetelniej i że Jan teologizował. Tylko wersja św. Marka wnosi niewiele nowego; wydaje się skrótem Mateusza tudzież Łukasza.

Drżyjcie, Litwini!

Konrad Wallenrod był wielkim mistrzem zakonu krzyżackiego tylko przez chwilę, w ostatniej dekadzie XIV wieku, 20 lat przed Grunwaldem. Krzyżacy pod jego przywództwem wyprawiali się wielokrotnie na Litwinów, wszelako wiodło im się raczej mizernie. Adam Mickiewicz wymyślił więc, że Wallenrod mógł być tak naprawdę Litwinem, który jako dziecko cudem przetrwał krzyżacką rzeź, a potem został przygarnięty i wychowany przez miemiecką rodzinę. Gdy dorastał, litewski wajdelota – poeta-śpiewak – potajemnie zaszczepił w nim prawdziwą tożsamość narodową i pomógł obmyślić zemstę. Wallenrod wstąpił do zakonu krzyżackiego, piął się w górę hierarchii, a zostawszy w końcu wielkim mistrzem dokonał wielkiego sabotażu.

Poemat Konrad Wallenrod (1828) stanowi metaforę polskich problemów politycznych w XIX wieku i nie ma wiele wspólnego z historycznymi faktami. Pomysł Mickiewicza jest jednak naprawdę fajny. Jeżeli nie umiecie go tak od razu docenić, wyobraźcie sobie serial o Mohammedzie, który jako jedyny mieszkaniec syryjskiej wioski przeżywa eksplozję dronowego pocisku, zostaje przygarnięty przez europejską parę backpackerów, emigruje do Stanów, zapisuje się do partii demokratycznej… Albo zastanówcie się nad potencjałem literackim powieści o zbuntowanym nastoletnim ateiście, który by rozsadzić Kościół od środka, idzie do seminarium, daje się wyświęcić na kapłana, zostaje biskupem, potem kardynałem… Albo pomyślcie chociaż, że prezydent Polski mógłby szpiegować dla Rosjan!

Czytaj dalej Drżyjcie, Litwini!