Tagged: biografia Toggle Comment Threads | Skróty klawiaturowe

  • Borys 16:00 on 10/08/2018 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz
    Tags: biografia   

    Ostatni viracocha 

    tratwa

    Był antropologicznym Indianą Jonesem rodem z Norwegii, który na zlecenie Hansa Günthera, hitlerowskiego eksperta od aryjskości zwanego „Papieżem Rasy”, wykradał czaszki tubylców z polinezyjskiego cmemntarza. Podczas Drugiej Wojny Światowej w dywersji szkolili go Brytyjczycy. Uznali wesołego blondyna za najbardziej pojętnego ucznia Kierownictwa Operacji Specjalnych. Natomiast krótko po wojnie dokonał rzeczy uważanej przez specjalistów i marynarzy za niemożliwą: Choć nie umiał pływać i bał się głębokiej wody (jawiącej mu się niczym „wrota do królestwa śmierci”), za pierwszym podejściem przeprawił się na tratwie z balsy przez pół Pacyfiku zadając kłam ówczesnym dogmatom etnograficznym.

    Poprzednim razem pisałem o jego dzieciństwie i miodowym roku spędzonym na Fatu Hivie. Dzisiaj – ciąg dalszy tej niezwykłej historii, po raz pierwszy spisanej przez Polaka ;)

    (More …)

    Reklamy
     
  • Borys 16:00 on 03/08/2018 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz
    Tags: biografia   

    Terai Mateata 

    tratwa

    Co tam norweskie idiomy, co tam ocenianie książek, co tam szkodliwość Twittera! Dzisiaj, przynajmniej przez wstępną chwilę, mowa będzie o nieskończenie ważniejszym zagadnieniu: Jak poderwać dziewczynę?

    Klubowi fachowcy zaproponują najsampierw nieśmiertelny tekst astronomiczno-angelologiczny, który złamał niejedno niewieście serce przy barowej ladzie:

    – Cześć, maleńka. Bolało, jak spadałaś z nieba?

    Istnieje też wariant, który nie dość, że przynosi na myśl skojarzenia z Silmarillionem, to na dodatek z miejsca wymusza na obiekcie podjęcie dialogu:

    – Cześć, maleńka, twój tato musiał być niezłym złodziejem.
    – Co? Dlaczego?
    – No bo skradł z nieba te dwie gwiazdy i umieścił je w twoich oczach.

    A co mówią zagraniczni eksperci? Na przykład nieoceniony Johnny Bravo należy do zwolenników podrywu kontekstowego. Radzi, by do kobiet napotkanych w samolotach tudzież na szybowiskach zwracać się bez ogródek per „latawico”, zaś do tych bibliotecznych uderzać w następujący sposób:

    – Jak tak lubisz czytać, to może poczytaj w moich myślach!

    Johnny Bravo jest jednak postacią fikcyjną. Tymczasem pewien Norweg w wieku maturalnym poderwał swoją (pierwszą) żonę mniej więcej takim tekstem:

    – Cześć, laleczko, może popłyniemy razem na bezludną wyspę?

    Liv Coucheron Torp, atrakcyjna siedemnastolatka z dobrego domu, nie umiała oprzeć się czarowi tego pozornie nieśmiałego chłopaka. Mało tego – na pytanie odpowiedziała pozytywnie! Wzięli ślub trzy lata później, w Wigilię Bożego Narodzenia 1936 r. Następnego dnia wyruszyli w bardzo długi rejs.

    Liv nie mogła jeszcze wtedy wiedzieć, że jej (pierwszy) mąż okaże się najsłynniejszym Norwegiem dwudziestego wieku, zaś obok trójki Ibsen–Munch–Grieg – najsłynniejszym w ogóle.

    (More …)

     
    • m. 10:05 on 04/08/2018 Bezpośredni odnośnik

      Napisałeś, że pisząc książkę zapomniał o tym, że sam był źródłem części swoich problemów. Tak mi się skojarzyło, że takie ucieczki na bezludne wyspy i zainteresowanie tymi tematami (np. wszystkie programy telewizyjne dziś itp.) to najczęściej wyobrażenie o bezludziu ludzi przyzwyczajonych do europejskiego, dosyć wygodnego życia. Jak widać zaczęło się to już całkiem dawno.

    • Borys 15:04 on 04/08/2018 Bezpośredni odnośnik

      Święta racja. Według mnie najważniejszy morał płynący z jego niepowodzenia jest taki, że nie doceniamy nie tylko zdrowia („nikt się nie dowie, jako smakujesz aż się zepsujesz”), ale i nowoczesnej medycyny, która nam to zdrowie zapewnia, a w razie czego ratuje.

  • Borys 11:00 on 15/04/2018 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz
    Tags: biografia, ,   

    Matka Guayasamína 

    guayasamin-mujer

    Imaynatan munanki chaynallatataq munasunki.
    Miłością, którą obdarzysz innych, inni obdarzą i ciebie.
    — powiedzenie keczuańskie

    Historia jest koszmarem, z którego staram się przebudzić.
    — James Joyce, Ulisses

    W jego talent wierzyła na początku tylko matka – odwiecznym, naiwnym, nieugiętym zwyczajem wszystkich matek. Gdy Oswaldo był małym chłopcem, Dolores Calero, pokierowana macierzyńską intuicją, pchnęła życie synka na właściwą, wspaniałą trajektorię.

    Jak to uczyniła? Słowem zachęty odmierzonym starannie niczym miarka kukurydzianej mąki? Uśmiechem promiennym jak andyjski, czerwcowy świt? Cichym, serdecznym pocałunkiem na dobranoc, któremu towarzyszyło jedno jedyne zdanie wyszeptane do ucha tuż przed snem?

    Niech to już pozostanie ich tajemnicą.

    Oswaldo odwdzięczył się matce w najpiękniejszy sposób, w jaki człowiek może podziękować człowiekowi: Unieśmiertelnił ją w sztuce. Owszem, niby nic nowego. Inni malarze robili to tyle razy wcześniej. O ile jednak Rembrandt, Cézanne, Van Gogh, a nawet Warhol i Picasso portretowali swoje rodzicielki, kładli na płótnie konkretne twarze, o tyle Guayasamín, spadkobierca dwóch wielkich malarskich tradycji, uczynił coś więcej: namalował Matkę.

    (More …)

     
    • sebasista 15:06 on 16/05/2018 Bezpośredni odnośnik

      Wow, poruszająca historia. Czytało się wspaniale.

    • Anonim 04:47 on 08/02/2019 Bezpośredni odnośnik

      Tak , to historia Człowieka w wielkim skrócie bardzo pięknie opisana❤️

  • Borys 16:44 on 16/04/2016 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz
    Tags: balzac, biografia, encyklika, , , , ,   

    Przeczytane w 2015: Leletrystyka 

    Z uporem godnym lepszej sprawy będę lansował określenie ukute przeze mnie kilka miesięcy temu. Przypominam: leletrystyka to niebeletrystyka, czyli zbiorcze określenie na książki popularnonaukowe, historyczne, literaturę faktu, wszelką non-fiction, a nawet rozmaite podręczniki i poradniki.

    (More …)

     
    • maciejwojciechmarkisz 21:04 on 16/04/2016 Bezpośredni odnośnik

      ,,Podkreślam z całą mocą: Dudek nie kruszy kopii, nie stara się udowodnić ani przemycić żadnej tezy. Strona po stronie opisuje fakty, przytacza daty, cytuje wypowiedzi.” – I to jest zawsze zaleta pana Dudka, którego słucha się/czyta z wielką przyjemnością. Bardzo cenię i tak, nie jest przy tym nudny.

    • stanislawkrawczyk 20:54 on 17/04/2016 Bezpośredni odnośnik

      Dwa luźne spostrzeżenia:

      1. Stefana Zweiga znam z opowiadania „Schachnovelle”, bardzo dobra rzecz (była tłumaczona m.in. na polski i angielski, mnie udało się po długich staraniach przeczytać po niemiecku).

      2. Zgadzam się w całej rozciągłości, jeśli chodzi o „Laudato si'”.

    • Borys 06:32 on 18/04/2016 Bezpośredni odnośnik

      Ale po długich staraniach związanych z przeczesywaniem bibliotek i antykwariatów, czy z wyciskaniem siódmych potów ze swojego niemieckiego? :)

      2016-04-17 21:54 GMT+02:00 BLOGRYS :

      >

    • stanislawkrawczyk 08:43 on 18/04/2016 Bezpośredni odnośnik

      Wyciskaniem. ;)

  • Borys 22:02 on 04/02/2012 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz
    Tags: biografia, , izrael, , , miłosz, , platon, ,   

    Najlepsze z przeczytanych w 2011 r. — niebeletrystyka 

    (More …)

     
    • scobin 20:02 on 06/02/2012 Bezpośredni odnośnik

      "Zniewolony umysł" przeczytałem, rewelacja. "Państwo" przeczytałem prawie całe, jakoś przerwałem i nigdy nie dokończyłem. ;-)Ogólnie dzięki za omówienia, miło się czytało. Ciekawa jest dla mnie zwłaszcza informacja o Epikurze, interesująco się to czyta w kontekście pewnej obserwacji dotyczącej szczęścia, o której słyszałem kiedyś bodajże na wykładzie prof. Janusza Czapińskiego. Obserwacja ta mówi – obym niczego nie przekręcił! – że poziom dochodów w polskim społeczeństwie nie koreluje z poziomem szczęścia (w takim zakresie, w jakim można je mierzyć w psychologicznych badaniach ilościowych) w sposób liniowy. Ściślej mówiąc, poziom szczęścia jest najwyższy przy osiągnięciu pewnego progu, średnio bodaj 2500 zł netto na osobę w rodzinie. Oczywiście to są bardzo zgrubne dane, można by pod ich adresem skierować całą wuchtę zastrzeżeń metodologicznych i wskazać na potrzebę niezliczonych uściśleń, ale chyba coś jest na rzeczy.

    • anonymous 12:02 on 07/02/2012 Bezpośredni odnośnik

      Arek writes:Boro, ale czemu niepokój czułeś czytając o wpływie zewnętrznego oporu?

    • Borys 13:02 on 07/02/2012 Bezpośredni odnośnik

      Staszek: Też niedawno czytałem o nieliniowym stosunku ilości posiadanych pieniędzy od odczuwanego szczęścia — ale nie pamiętam gdzie. Swoją drogą, ciekawe, czy faktycznie chodzi tu o pieniądze ("pieniądze szczęścia nie dają"), czy też o ogniwo pośrednie, jakim jest zawód i praca. Może być tak, że intratne posady powodują u pracowników więcej stresu niż te (nieco) gorzej płatne. A dlaczego miałoby tak być? Cóż, z intratnymi posadami często wiążą się wygórowane ambicje pracownika oraz duża odpowiedzialność, jaka na nim spoczywa.Arek: No bo wiesz, człowiek niby chciałby być beztroski, a bez troski może być jeszcze słabiej niż z troską. To trochę jak z wolnym czasem: jeżeli masz go mało, mądrze go wykorzystujesz, jeżeli masz go dużo, zaczynasz się obijać.

    • scobin 00:02 on 08/02/2012 Bezpośredni odnośnik

      @BorysTak, też przypuszczam, że rodzaj pracy może mieć duże znaczenie.

  • Borys 00:04 on 11/04/2007 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz
    Tags: biografia, einstein   

    Ostatnie słowa Einsteina 

    Biografie czytuję rzadko. Nie przeczę, że potrafią być zajmujące, ale jako gatunkowi literackiemu przydzielam im dość niski priorytet na swojej liście książek do przeczytania. Dzieło Jürgena Neffe dostałem w prezencie urodzinowym (w tym momencie pozdrowienia należą się cioci Ewie), więc postanowiłem zrobić wyjątek i nie odkładać lektury w nieskończoność. W podjęciu mężnej decyzji pomogła mi ranga bohatera: Albert Einstein, najwybitniejszy naukowiec XX wieku, jeden z trzech największych fizyków wszech czasów i człowiek stulecia według Time’a.

    (More …)

     
c
Compose new post
j
Next post/Next comment
k
Previous post/Previous comment
r
Odpowiedz
e
Edycja
o
Show/Hide comments
t
Idź do góry
l
Go to login
h
Show/Hide help
shift + esc
Anuluj