Filmorys (25)

under_the_sun-kadr

Pod opieką wiecznego słońca
(Under the Sun; 2015)

under_the_sun-plakatW latach trzydziestych w ZSRR też panował zamordyzm, ale ludzie przynajmniej mieli kulturę. Ocenzurowaną, lecz mimo wszystko z humanistycznym ciężarem. W Korei Północnej nie ma nawet tego. Nieprzerwana indoktrynacja pochłania cały czas wolny obywateli.

Tak właśnie twierdzi Witalij Manski, rosyjski dokumentalista, który za zgodą północnokoreańskich władz pojechał z maleńką ekipą kręcić film o roku z życia małej Zin-mi. Wiedział, że przydzielą mu „opiekunów”, wiedział, że Wielki Brat pilnować będzie każdego kadru, ale nie sądził, że reżim zaplanuje jego rękami nakręcić ordynarną propagandówkę. Zdenerwował się i postanowił przechytrzyć partię. Filmował z ukrycia kulisy oficjalnych, zaaranżowanych scen, a potem jego asystentka podmieniała w toalecie karty pamięci.

Na ekranie widzimy więc głównie koszmarnie nudną propagandę – lekcje, wiece, akademie – spod której przeziera groteskowa rzeczywistość 25 milionów ludzi-marionetek. Mocna rzecz, choć mimo wszystko przydałyby się skróty montażowe.

★★★☆☆

Czytaj dalej

Reklamy

Filmorys (23)

it-kadr

To
(It; 2017)

Niestraszny horror i wykastrowana ekranizacja przecenionej powieści Stephena Kinga.

Pierwowzór był zbyt długi, rozwlekły, fabuła wielokrotnie rozsypywała się niczym rozbite lustro na fragmenty będące ni to rozdziałami zwartej narracji, ni to opowiadaniami o upiornym klaunie prześladującym dzieci – ale oryginał manewrował przynajmniej na dwóch planach czasowych i czerpał w kluczowych momentach energię ze swej asynchronicznej kompozycji. Śledziliśmy losy dzieciaków stawiających czoło krwiożerczemu, odwiecznemu Złu, a jednocześnie poznawaliśmy je jako osoby dorosłe. Warstwa psychologiczna pogłębiała się wręcz samodzielnie.

W Hollywood komuś jednak poplątały się baloniki w mózgu. Ja rozumiem, że trudno zamknąć ponad tysiąc stron prozy w dwuipółgodzinnym filmie, lecz rozwiązaniem naprawdę nie jest delegowanie „dorosłej” części do sequela. Co gorsza, reżyser pokazuje strachy bez niedomówień, raz za razem zachłystując się możliwościami komputerowych efektów specjalnych. Nie tędy łódka płynie.

★★★☆☆

it-kadr2

Czytaj dalej

Obejrzane w 2016: Najlepsze, cz. 2

virunga 2

5. Virunga
(2014)

Dawne dziecko-żołnierz, szlachetny belgijski arystokrata, francuska dziennikarka śledcza i prostoduszny opiekun zwierząt łączą siły, by obronić kongijski park narodowy Virunga, ostatnie siedlisko goryli górskich, przed partyzantami, kłusownikami oraz spragnionymi nafty korporacjami. Brzmi jak fabuła nowej powieści Johna Le Carré, ale to tylko — a właściwie aż — głośny film dokumentalny Netfliksu sprzed kilku lat. Pozycja tyleż gorzka, co obowiązkowa.

virunga

Czytaj dalej

Obejrzane w 2016: Najlepsze, cz. 1

rope 2

10. Sznur
(Rope; 1948)

Hitchcockowy kanon. Dwóch snobistycznych dupków morduje kolegę, ukrywa zwłoki w skrzyni, przykrywa ją obrusem i urządza kolację, na którą przychodzą między innymi ojciec i narzeczona denata, zastanawiający się na głos, co też mogło tak opóźnić przybycie Davida…

Alfred Hitchcock nakręcił Sznur, swój pierwszy technikolorowy film, w dziesięciu długich ujęciach. Większość z nich została sprytnie sklejona, tak, że liczba cięć wydaje się mniejsza niż dziewięć. Efekt: Formalny majstersztyk z imponującą cykloramą w tle (Hitchcock zalicza kameo przebrany za czerwony neon!). Ale: W Sznurze jest dużo gadania i mało akcji. To w zasadzie teatr telewizji. Niektórych zniecierpliwi.

rope

Czytaj dalej

Obejrzane w 2016: Zaskoczenia (cz. 3)

2. Karol: Papież, który pozostał człowiekiem
(2006)

karol-papiez_ktory_pozostal_czlowiekiem2Pierwszy zgłoszę się do ułożenia listy błędów warsztatowych występujących w głośnym papieskim biopiku nakręconym krótko po śmierci jego bohatera. Zresztą jeszcze tragiczniej wypadł pod tym względem Karol: Człowiek, który został Papieżem, bo trudno ukazać w wiarygodny sposób dramat i grozę Drugiej Wojny Światowej nie dysponując odpowiednim budżetem ani nie posiadając doświadczenia w filmowaniu scen wojennych. Na szczęście część druga, w której śledzimy losy pontyfikatu Karola Wojtyły (lata 1978-2005), jest bardziej kameralna. Chociaż Jan Paweł II bez przerwy gdzieś podróżował, w scenariuszu starczyło miejsca na próbę psychologicznego portretu jego osoby.

Podkreślam: Błędy warsztatowe występują, całość jest miejscami toporna, zatwardziali ateiści będą mieli bekę i używanie — ale spod filmowej materii mimo wszystko przebija i promieniuje niezwykłość postaci Papieża-Polaka, wielkiego autorytetu moralnego, duchowego przywódcy minionego ćwierczwiecza; niezwykłość, która wyrzuca ten film prawie na sam szczyt Zaskoczeń 2017 r.

Niestety, Ojciec Święty w tym rozdaniu przegrał z multikulturowymi bandytami.

Czytaj dalej

Obejrzane w 2012: Rozczarowania

10. Sherlock Holmes (2009)
Listę największych filmowych rozczarowań minionego roku otwiera film, o którym z góry wiedziałem, że mnie rozczaruje, toteż i zawód był raczej niewielki. Literacki Sherlock Holmes to inspirująca postać, lecz Guy Ritchie nie wykorzystał tkwiącego w niej potencjału. Ekranowej charyzmie Roberta Downeya Jra nie mam nic do zarzucenia, ale kolorowy i dynamicznie zmontowany Londyn, do którego wrzucono nową inkarnację najsłynniejszego detektywa na świecie, zdecydowanie nie przypadł mi do gustu. Czekam zatem dalej na wiktoriański odpowiednik Siedem z Holmesem i Watsonem zamiast Somerseta i Millsa.

Czytaj dalej

Filmorys (6)

Najwyższa pora na kolejny Filmorys, niewykluczone, że ostatni w tym roku. Uwagę zwraca nowa szata (typo)graficzna oraz całkiem wysokie notowania — aż pięć z dziewięciu omawianych dzisiaj tytułów zasłużyło w moim odczuciu na cztery gwiazdki. Niestety, nie ma żadnego must-see… za to jest jedno must-not-see. Zapraszam.

Czytaj dalej