Obejrzane w 2020: Zaskoczenia

El Camino (2019)

Chociaż do Breaking Bad mam kilka obrazoburczych pretensji – za nieudany uważam cały czwarty sezon, którego intrygę oparto o nieporadny, wydumany, w gruncie rzeczy nielogiczny fortel – to mimo wszystko historię o nauczycielu chemii gotującym metaamfetaminę należy uznać za wartościowy, pieczołowicie nakręcony serial.

Nie chciałem oglądać pełnometrażowego epilogu obawiając się, że netfliksowy produkcyjniak pozostawi w mojej pamięci wyłącznie niesmak. Jednak jakiś czas po telewizyjnej premierze zorientowałem się, że Vince Gilligan, twórca BB, odpowiada i za jego reżyserię, i za scenariusz. Gilligan nie odcinałby chyba w kiepskim stylu kuponów? Skusiłem się.

El Camino stanowi stonowane domknięcie wątku Jessego Pinkmana (ze zbędnym cameo Waltera White’a, zbędnym tym bardziej, że Aaron Paul jest lepszym aktorem dramatycznym od Bryana Cranstona). Jako zakończenie BB sprawdza się tak samo dobrze jak finałowy odcinek serialu. Oczywiście, to rzecz adresowana wyłącznie dla osób znających i lubiących „oryginał”.

Ale gdyby ktoś przypadkiem obejrzał El Camino i dopiero potem, zaciekawiony, sięgnął po serial? Czemu nie?

Czytaj dalej Obejrzane w 2020: Zaskoczenia

Obejrzane w 2016: Zaskoczenia (cz. 3)

2. Karol: Papież, który pozostał człowiekiem
(2006)

karol-papiez_ktory_pozostal_czlowiekiem2Pierwszy zgłoszę się do ułożenia listy błędów warsztatowych występujących w głośnym papieskim biopiku nakręconym krótko po śmierci jego bohatera. Zresztą jeszcze tragiczniej wypadł pod tym względem Karol: Człowiek, który został Papieżem, bo trudno ukazać w wiarygodny sposób dramat i grozę Drugiej Wojny Światowej nie dysponując odpowiednim budżetem ani nie posiadając doświadczenia w filmowaniu scen wojennych. Na szczęście część druga, w której śledzimy losy pontyfikatu Karola Wojtyły (lata 1978-2005), jest bardziej kameralna. Chociaż Jan Paweł II bez przerwy gdzieś podróżował, w scenariuszu starczyło miejsca na próbę psychologicznego portretu jego osoby.

Podkreślam: Błędy warsztatowe występują, całość jest miejscami toporna, zatwardziali ateiści będą mieli bekę i używanie — ale spod filmowej materii mimo wszystko przebija i promieniuje niezwykłość postaci Papieża-Polaka, wielkiego autorytetu moralnego, duchowego przywódcy minionego ćwierczwiecza; niezwykłość, która wyrzuca ten film prawie na sam szczyt Zaskoczeń 2017 r.

Niestety, Ojciec Święty w tym rozdaniu przegrał z multikulturowymi bandytami.

Czytaj dalej Obejrzane w 2016: Zaskoczenia (cz. 3)

Obejrzane w 2016: Zaskoczenia (cz. 1)

8. Pamiętaj o niedzieli
(Remember Sunday; 2013)

remembersundayKonferencja Episkopatu Polski zasponsorowałaby w ciemno film o takim tytule. Wielebni biskupi cofnęliby jednak szybko pieniążki, oj cofnęliby, bowiem w tytułową niedzielę bohater najchętniej uprawiałby przedmałżeński seks z pewną słodziutką niebieskooką kelnerką.

Telewizyjne dziełko Jeffa Blecknera, reżysera słynnego serialu policyjnego Hill Street Blues z lat 80., jest w zasadzie typowym romansidłem… które ogląda się nadspodziewanie przyjemnie. Łaskawie pozwalam mu otworzyć niniejsze zestawienie ze względu na Alexis Bleidel (Rory z Gilmore Girls vel Kocham kłopoty) wyglądającą tutaj jak milion dolarów oraz całkiem wciągającą fabułę: girl meets boy, który cierpi na zaniki pamięci, a ona bierze go wkrótce za zboczeńca nagrywającego ich rozmowy.

Za wartość dodaną należy uznać występującego w drugoplanowej roli Barry’ego Shabakę Henley’a, czarnoskórego, charyzmatycznego aktora pojawiającego się w filmach Michaela Manna, łudząco podobnego do Foresta Whitakera. O Foreście przypomnimy sobie w niedzielę. Obiecuję, że zatoczymy koło.

Czytaj dalej Obejrzane w 2016: Zaskoczenia (cz. 1)

Obejrzane w 2012: Rozczarowania

10. Sherlock Holmes (2009)
Listę największych filmowych rozczarowań minionego roku otwiera film, o którym z góry wiedziałem, że mnie rozczaruje, toteż i zawód był raczej niewielki. Literacki Sherlock Holmes to inspirująca postać, lecz Guy Ritchie nie wykorzystał tkwiącego w niej potencjału. Ekranowej charyzmie Roberta Downeya Jra nie mam nic do zarzucenia, ale kolorowy i dynamicznie zmontowany Londyn, do którego wrzucono nową inkarnację najsłynniejszego detektywa na świecie, zdecydowanie nie przypadł mi do gustu. Czekam zatem dalej na wiktoriański odpowiednik Siedem z Holmesem i Watsonem zamiast Somerseta i Millsa.

Czytaj dalej Obejrzane w 2012: Rozczarowania

Najlepsze z obejrzanych w 2011

Ostatni ranking najlepszych filmów obejrzanych przeze mnie w minionym roku (nie mylić z nowościami!) ukazał się trzy lata temu. Powróćmy do tradycji. W ramach rozgrzewki wymienię pięć skądinąd niezłych tytułów, które z rozmaitych powodów do bieżącego zestawienia się jednak nie załapały.

Czarny łabędź — bo choć baletowy horror Aronofsky'ego oglądało mi się bardzo dobrze, to nie mam w ogóle ochoty doń wracać.
Życie na podsłuchu — bo ukazuje agenturalną rzeczywistość nie bez charakterologicznej naiwności.
Poważny człowiek — bo z każdym kolejnym obejrzanym filmem braci Coen utwierdzam się w przekonaniu, że nie rozumiem ich twórczości (z wyjątkiem To nie jest kraj dla starych ludzi).
Mr. Nobody — bo zabrakło pomysłu na spojną i wciągającą fabułę.
Sierociniec — bo o ile trochę się przejąłem, o tyle wcale się nie bałem.

A najlepsze z obejrzanych w 2011 r. to: …

Czytaj dalej Najlepsze z obejrzanych w 2011

Filmorys (9)

Dziewiąty Filmorys prezentuje się wyjątkowo przyzwoicie. Po pierwsze, ilość — na ruszt znów trafia dziesięć filmów. Po drugie, większość z nich to nowości (cztery produkcje nakręcono w tym roku — z czego jedna nie miała jeszcze premiery w Polsce — a dwie w roku ubiegłym). Po trzecie, jakość. Trzy filmy dostały pięć gwiazdek, i choć w przypadku dwóch z nich taki stan rzeczy nie powinien dziwić, to ten trzeci uważam za swoje osobiste "odkrycie". Nic, tylko oglądać. Ale najpierw — przeczytać.

Notabene, funkcjonalność Filmorysu zostaje rozszerzona. Pod każdym tytułem będzie teraz krył się link do zwiastunu. Powinienem był o tym pomyśleć już dawno temu.

Czytaj dalej Filmorys (9)

Filmorys (8)

Filmorys powraca po długiej przerwie i już na nowej platformie. Poniżej znajdziecie krótkie omówienia dziesięciu filmów — od klasyki kina począwszy, a na nowościach z ostatnich lat skończywszy. Zapraszam do lektury, a przy czterech lub pięciu gwiazdkach także do obejrzenia.

Czytaj dalej Filmorys (8)

Filmorys (1)


Kiedyś w Inkluzie publikowałem minirecenzje obejrzanych przeze mnie filmów. Minirecenzja to dobra rzecz — autor nie napracuje się tyle, co przy pełnowymiarowej, a odbiorcy i tak dowiedzą się z niej, czy dany film warto obejrzeć, czy też raczej należy go unikać. Niniejszym wracam więc do tamtej tradycji. Kolejne wpisy z cyklu Filmorys będą ukazywać się mniej więcej co miesiąc.

Czytaj dalej Filmorys (1)

Przyrzeczenia Jessego


W poprzednią sobotę w Norwegii odbyło się Święto Kina. Celebrowałem je sumiennie już czwarty rok z rzędu. Jako że wyjaśniałem zeszłej jesieni na łamach bloga, na czym polegają obchody, w poniższej notce przejdę od razu do rzeczy i przedstawię pokrótce filmy, jakie obejrzałem tego dnia na wielkim ekranie. Oba polecam, choć z dość odmiennych powodów.

Czytaj dalej Przyrzeczenia Jessego