Obejrzane w 2016: Zaskoczenia (cz. 3)

2. Karol: Papież, który pozostał człowiekiem
(2006)

karol-papiez_ktory_pozostal_czlowiekiem2Pierwszy zgłoszę się do ułożenia listy błędów warsztatowych występujących w głośnym papieskim biopiku nakręconym krótko po śmierci jego bohatera. Zresztą jeszcze tragiczniej wypadł pod tym względem Karol: Człowiek, który został Papieżem, bo trudno ukazać w wiarygodny sposób dramat i grozę Drugiej Wojny Światowej nie dysponując odpowiednim budżetem ani nie posiadając doświadczenia w filmowaniu scen wojennych. Na szczęście część druga, w której śledzimy losy pontyfikatu Karola Wojtyły (lata 1978-2005), jest bardziej kameralna. Chociaż Jan Paweł II bez przerwy gdzieś podróżował, w scenariuszu starczyło miejsca na próbę psychologicznego portretu jego osoby.

Podkreślam: Błędy warsztatowe występują, całość jest miejscami toporna, zatwardziali ateiści będą mieli bekę i używanie — ale spod filmowej materii mimo wszystko przebija i promieniuje niezwykłość postaci Papieża-Polaka, wielkiego autorytetu moralnego, duchowego przywódcy minionego ćwierczwiecza; niezwykłość, która wyrzuca ten film prawie na sam szczyt Zaskoczeń 2017 r.

Niestety, Ojciec Święty w tym rozdaniu przegrał z multikulturowymi bandytami.

Czytaj dalej

Reklamy

Obejrzane w 2016: Zaskoczenia (cz. 1)

8. Pamiętaj o niedzieli
(Remember Sunday; 2013)

remembersundayKonferencja Episkopatu Polski zasponsorowałaby w ciemno film o takim tytule. Wielebni biskupi cofnęliby jednak szybko pieniążki, oj cofnęliby, bowiem w tytułową niedzielę bohater najchętniej uprawiałby przedmałżeński seks z pewną słodziutką niebieskooką kelnerką.

Telewizyjne dziełko Jeffa Blecknera, reżysera słynnego serialu policyjnego Hill Street Blues z lat 80., jest w zasadzie typowym romansidłem… które ogląda się nadspodziewanie przyjemnie. Łaskawie pozwalam mu otworzyć niniejsze zestawienie ze względu na Alexis Bleidel (Rory z Gilmore Girls vel Kocham kłopoty) wyglądającą tutaj jak milion dolarów oraz całkiem wciągającą fabułę: girl meets boy, który cierpi na zaniki pamięci, a ona bierze go wkrótce za zboczeńca nagrywającego ich rozmowy.

Za wartość dodaną należy uznać występującego w drugoplanowej roli Barry’ego Shabakę Henley’a, czarnoskórego, charyzmatycznego aktora pojawiającego się w filmach Michaela Manna, łudząco podobnego do Foresta Whitakera. O Foreście przypomnimy sobie w niedzielę. Obiecuję, że zatoczymy koło.

Czytaj dalej

Obejrzane w 2012: Rozczarowania

10. Sherlock Holmes (2009)
Listę największych filmowych rozczarowań minionego roku otwiera film, o którym z góry wiedziałem, że mnie rozczaruje, toteż i zawód był raczej niewielki. Literacki Sherlock Holmes to inspirująca postać, lecz Guy Ritchie nie wykorzystał tkwiącego w niej potencjału. Ekranowej charyzmie Roberta Downeya Jra nie mam nic do zarzucenia, ale kolorowy i dynamicznie zmontowany Londyn, do którego wrzucono nową inkarnację najsłynniejszego detektywa na świecie, zdecydowanie nie przypadł mi do gustu. Czekam zatem dalej na wiktoriański odpowiednik Siedem z Holmesem i Watsonem zamiast Somerseta i Millsa.

Czytaj dalej

Najlepsze z obejrzanych w 2011

Ostatni ranking najlepszych filmów obejrzanych przeze mnie w minionym roku (nie mylić z nowościami!) ukazał się trzy lata temu. Powróćmy do tradycji. W ramach rozgrzewki wymienię pięć skądinąd niezłych tytułów, które z rozmaitych powodów do bieżącego zestawienia się jednak nie załapały.

Czarny łabędź — bo choć baletowy horror Aronofsky'ego oglądało mi się bardzo dobrze, to nie mam w ogóle ochoty doń wracać.
Życie na podsłuchu — bo ukazuje agenturalną rzeczywistość nie bez charakterologicznej naiwności.
Poważny człowiek — bo z każdym kolejnym obejrzanym filmem braci Coen utwierdzam się w przekonaniu, że nie rozumiem ich twórczości (z wyjątkiem To nie jest kraj dla starych ludzi).
Mr. Nobody — bo zabrakło pomysłu na spojną i wciągającą fabułę.
Sierociniec — bo o ile trochę się przejąłem, o tyle wcale się nie bałem.

A najlepsze z obejrzanych w 2011 r. to: …

Czytaj dalej

Filmorys (9)

Dziewiąty Filmorys prezentuje się wyjątkowo przyzwoicie. Po pierwsze, ilość — na ruszt znów trafia dziesięć filmów. Po drugie, większość z nich to nowości (cztery produkcje nakręcono w tym roku — z czego jedna nie miała jeszcze premiery w Polsce — a dwie w roku ubiegłym). Po trzecie, jakość. Trzy filmy dostały pięć gwiazdek, i choć w przypadku dwóch z nich taki stan rzeczy nie powinien dziwić, to ten trzeci uważam za swoje osobiste "odkrycie". Nic, tylko oglądać. Ale najpierw — przeczytać.

Notabene, funkcjonalność Filmorysu zostaje rozszerzona. Pod każdym tytułem będzie teraz krył się link do zwiastunu. Powinienem był o tym pomyśleć już dawno temu.

Czytaj dalej

Filmorys (8)

Filmorys powraca po długiej przerwie i już na nowej platformie. Poniżej znajdziecie krótkie omówienia dziesięciu filmów — od klasyki kina począwszy, a na nowościach z ostatnich lat skończywszy. Zapraszam do lektury, a przy czterech lub pięciu gwiazdkach także do obejrzenia.

Czytaj dalej

Filmorys (1)


Kiedyś w Inkluzie publikowałem minirecenzje obejrzanych przeze mnie filmów. Minirecenzja to dobra rzecz — autor nie napracuje się tyle, co przy pełnowymiarowej, a odbiorcy i tak dowiedzą się z niej, czy dany film warto obejrzeć, czy też raczej należy go unikać. Niniejszym wracam więc do tamtej tradycji. Kolejne wpisy z cyklu Filmorys będą ukazywać się mniej więcej co miesiąc.

Czytaj dalej

Przyrzeczenia Jessego


W poprzednią sobotę w Norwegii odbyło się Święto Kina. Celebrowałem je sumiennie już czwarty rok z rzędu. Jako że wyjaśniałem zeszłej jesieni na łamach bloga, na czym polegają obchody, w poniższej notce przejdę od razu do rzeczy i przedstawię pokrótce filmy, jakie obejrzałem tego dnia na wielkim ekranie. Oba polecam, choć z dość odmiennych powodów.

Czytaj dalej