Po piśmie

W 2004 r. Jacek Dukaj był na szczycie. Ogłosił właśnie czwartą powieść, za którą chwilę później otrzymał swoją czwartą Nagrodę im. Janusza A. Zajdla.

Pomyślałem wtedy, że gdyby przytrafiło mu się coś camusowatego, byłaby to niepowetowana strata dla polskiej fantastyki naukowej. Prawie dwie dekady później Dukaj jest cały i zdrowy, jednak w międzyczasie wydarzyło się coś innego, czego przewidzieć wówczas nie umiałem: autor Innych pieśni zarzucił powieściopisarstwo.

Czytaj dalej Po piśmie

Przyzwyczailiśmy się, że książka musi być łatwa i przyjemna w lekturze, ma bardziej bawić niż uczyć?

Nie tylko o to chodzi. Polski czytelnik jakieś 20, 30 lat temu wyszedł z etosu, w którym kultura była czymś więcej niż zbiorem niematerialnych nośników przyjemności. Bo np. także wyzwaniem, zagadką, ścieżką aspiracyjną czy, jak to ujmuje Rorty, ćwiczeniem egzystencjalnym. Na Zachodzie takie nastawienie umarło dużo wcześniej, ale u nas trzymało się do połowy lat 90. Od tamtego momentu nastąpiło odwrócenie ról i to, czy coś się czytelnikowi podoba, czy jest on w stanie bez żadnego wysiłku przyswoić treść dzieła, wyznacza wartości i warunki brzegowe kultury, i to nie tylko w obiegu popularnym, masowym. Nie ma już literatury niepodlegającej dyktatowi mas.

– Jacek Dukaj (Dziennik.pl, 5/6/2019)

Przeczytane w 2015: Fikcja

Pomruki burzy • Ten wspaniały dzień • Cała jaskrawość + Siekierezada • Starość aksolotla • Przemyślny szlachcic Don Kichote z Manczy (tom pierwszy)

Pomruki burzy
(The Gathering Storm; 2009)

the_gathering_stormW 2015 r. przeczytałem zastraszająco mało beletrystyki i literatury pięknej – trzy razy mniej niż literatury faktu et consortes. Uparłszy się, by umieścić na poniższej liście pięć tytułów, musiałem wrzucić tu również „Pomruki burzy”, dwunasty (sic!) tom cyklu fantasy pt. „Koło Czasu”. Daje mi to okazję do złożenia krótkiej samokrytyki: Jest to tomiszcze, którego czytać nie powinienem, gdyż ilość stron przewyższa znacząco nie tylko ich jakość, lecz także prywatną przyjemność płynącą z lektury. M. S. się w tym momencie pewnie wzdrygnął, a A. S. pokręcił z zażenowaniem głową.

Skąd więc mój masochizm vel ewidentne marnowanie czasu? Cóż, przygodę z „Kołem Czasu” rozpocząłem jeszcze w liceum, a ponieważ cykl kończy się ostatecznie „już” na tomie czternastym, z uporem godnym lepszej sprawy chcę poznać tę historię do końca. Tym bardziej, że po przedwczesnej śmierci autora Roberta Jordana, trzy ostatnie tomy napisał Brandon Sanderson, pisarz obdarzony piórem zdecydowanie lżejszym. Byłem ciekaw, jak sobie poradził.

I rzeczywiście: „Pomruki burzy” są czytadłem przyzwoitym, ba, w gruncie rzeczy najlepszą częścią od tomu czwartego (sic!). Sanderson starannie pieli fabułę ze zbędnych intryżek i zbytecznych postaci, domykając zarazem niektóre z wątków głównych. Dobrze rozwiązuje problem szaleństwa protagonisty czyniąc go na powrót bohaterem, za którego chce się trzymać kciuki. Zainteresowanym szczegółami polecam recenzję z „Esensji”. Nie moją – ja sam napisałem dawno temu o pięciu pierwszych tomach dla „Inkluza”.

Czytaj dalej Przeczytane w 2015: Fikcja

Przeczytane w 2014: Fikcja

7. Konrad Wallenrod (Adam Mickiewicz)

konrad_wallenrodBohaterem poematu Mickiewicza jest zakamuflowany Litwin, który z zemsty dokonuje wyrafinowanego sabotażu w Zakonie Krzyżackim. Tak naprawdę jednak utwór nie ma wiele wspólnego z historycznymi faktami i stanowi przede wszystkim metaforę polskich problemów politycznych w XIX wieku. Konradowi Wallenrodowi poświęciłem osobną notkę, w której pisałem, że „tak do końca mi się nie podobał”. Niemniej, z perspektywy czasu widzę, iż była to jedna z bardziej wartościowych rzeczy przeczytanych w 2014 r. Jak ma nie zachwycać, skoro zachwyca.

Czytaj dalej Przeczytane w 2014: Fikcja