Nowej notki na razie nie będzie (12)

1. Ujrzawszy w metrze reklamę książki obyczajowej (Ferrante?) zacząłem dumać, czy tomik poezji mógłby stać się bestsellerem na miarę Kodu Leonarda da Vinci albo 50 twarzy Greya. Pytanie brzmi absurdalnie i naiwnie, no ale gdyby tak wydawnictwo ów tomik porządnie wypromowało, podsunęło ludziom pod nos w mediach, rozesłało egzemplarze nawet do blogerów książkowych i recenzentów zazwyczaj nie zajmujących się poezją, zainicjowało cykl rozmów, słowem — gdyby z autentycznym zapałem, pełnym profesjonalizmem i wykorzystaniem narzędzi marketingowych wszelakiej maści spróbowało jakiś zbiór wierszy wylansować? Wierszy, które nie byłyby leśmianowskimi zawijasami ani chirurgicznymi barańczakami, ale nie byłyby też prostackie ani częstochowskie, tylko takie w sam raz, koftowe, osieckie.

Czy istniałaby realna szansa na osiągnięcie czytelniczej masy krytycznej, sytuacji, w której zbiorek sprzedałby się na pniu w dziesiątkach tysięcy egzemplarzy, przez kilka miesięcy byłby na ustach wszystkich jako wydarzenie literackie roku, a autor stałby się z tygodnia na tydzień bogatym człowiekiem? Czy taka sytuacja mogłaby zaistnieć w Polsce? Za granicą? Kod Leonarda da Vinci skanalizował społeczną podejrzliwość wobec kościoła katolickiego, 50 twarzy Greya wydoił ciągoty do BDSM. A czy zręczny poeta wespół z gotowym do podjęcia ryzyka wydawcą potrafiliby zrymować pospolitą chęć powiększenia kapitału kulturowego „szerokiego odbiorcy” z ogromnym sukcesem komercyjnym?

Czytaj dalej Nowej notki na razie nie będzie (12)

Małpa Do Pisania

Pamiętam amigowy CygnusEd z niebieskim tłem. Pamiętam profesjonalny, szary, dosowy TAG polskiej proweniencji. Gramotni i wieloletni użytkownicy komputerów z rozrzewnieniem nie tylko stare gry, lecz również stare edytory tekstowe. Gimby nie znają.

Nie pomnę, jakie wrażenie wywarł na mnie w połowie lat dziewięćdziesiątych Microsoft Word. Prawdopodobnie niezbyt wielkie; przełom w formatowaniu nastąpił trochę wcześniej za sprawą Ami Pro. Tak czy owak, z kolejnych odsłon Worda korzystałem długo z niekłamaną przyjemnością. Niestety, po kilku latach linuksowej przerwy dość skutecznie odrzucił mnie odeń interfejs wstążki. Dziś używam programu Microsoftu wyłącznie w pracy. Do tworzenia materiałów dydaktycznych nadaje się nieźle. Ale w domu, do prawdziwego pisania – czy to notek blogowych, czy wielostronicowych artykułów – zatrudniam Małpę. Czytaj dalej Małpa Do Pisania