Tagged: ekonomia Toggle Comment Threads | Skróty klawiaturowe

  • Borys 14:00 on 18/03/2018 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz
    Tags: , , , ekonomia,   

    Lek na całe zło 

    fish.jpg

    Z okazji niedzieli (wolnej od handlu) przygotowałem uduchowioną układankę wypisów związanych z chrześcijaństwem: Remi Brague dostrzega przynajmniej jedną pozytywną cechę europejskiego ateizmu, Stanisław Gródź przytacza Afrykę postkolonialną jako niezbity dowód żywotności chrześcijaństwa, Marcin Kędzierski wskazuje na zaskakujący związek między sekularyzacją a kryzysem ekonomicznym. Potem dwie ostre, krótkie, celne uwagi dotyczące tzw. „postępu”, który rzekomo stoi w opozycji do religii. Na koniec Szymon Hołownia – pozytywnie, z nutką zadumy.

    Nienawiść do chrześcijaństwa wśród niektórych Europejczyków jest bardzo żywa. Spotkać ją można zwłaszcza w środowisku przywódców politycznych i w środowiskach mediów. Ta nienawiść, nad którą oczywiście ubolewam, ma jednak przynajmniej jedną cechę pozytywną. Stanowi ona niezbity dowód na to, że nasza kultura ma głębokie chrześcijańskie korzenie. Bo gdy nienawidzi się samego siebie, to istnieje potrzeba atakowania czegoś, co stanowi najgłębszą, najbardziej intymną tożsamość. (…)

    Utrapienie polega na tym, że gdy zabronimy sobie możliwości patrzenia w górę, to na dłuższą metę utracimy również zdolność widzenia w przód, w kierunku przyszłych pokoleń.

    – Remi Brague (18/7/2016)

    (More …)

    Reklamy
     
    • G. 08:01 on 20/03/2018 Bezpośredni odnośnik

      czytajac tak sprzeczne tezy mam problem z interpretacja czy ‚lekiem na cale zlo’ chrzescijanstwo jest czy nie jest…
      IMO przemyslenia R. Brague zbyt przeintelektualizowane

      na miejscu Holowni pytanie bym sformulowal: ‚zanim skonczymy nasza ziemska wedrowke…’, jego jako katolika, przesadza o…
      zreszta twierdzic ze ‚kosciol to fascynujaca droga’ mija sie z prawda bo tam rowniez wiele mrocznych i kretych sciezek

    • Borys 18:32 on 20/03/2018 Bezpośredni odnośnik

      Akurat z Braguem zgadzam się najmocniej. Jest taki świetny aforyzm Gustave’a Le Bona, że „narody rzadko żyją dłużej niż ich bogowie”. Uwaga odnośnie Hołowni – słuszna.

  • Borys 18:38 on 13/12/2017 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz
    Tags: , ekonomia, , , , ,   

    Nowej notki na razie nie będzie (14) 

    nnnrnb

    internet_explorer-old.PNGDowiedziałem się, że w starych wersjach Internet Explorera, jeszcze z końca lat dziewięćdziesiątych, przeglądarka w oryginalny sposób radziła sobie z nieznanym kodowaniem znaków. Jeżeli informacja o stronie kodowej nie była umieszczona w nagłówku witryny, IE przeprowadzał statystyczną analizę częstotliwości występowania liter w tekście. Język był rozpoznawany na podstawie powstałego histogramu. Oczywiście, przeglądarka myliła się za każdym razem, gdy słów było za mało, albo gdy by©y ekstraordynaryjne.

    Mawiają, że bitcoin to pieniądz przyszłości. Ba, mawiają też, że blockchain, czyli rozproszona baza danych, na której oparte jest działanie bitcoina, posłuży w przyszłości także do innych celów: do prowadzenia ksiąg wieczystych, do podpisywania umów, do rejestrowania aut, do głosowania.

    Wypadałoby zgrabnie przetłumaczyć blockchain na polski. Wyszło mi coś takiego:

    blockchain = blokołańcuch = klocołańcuch = klocuch

    Kto zrozumiał, ten zrozumiał.

    (More …)

     
    • m. 20:55 on 14/12/2017 Bezpośredni odnośnik

      Dobrze zauważyłeś ten numer SS11. Myślałem, że tylko mi jakoś zapadł w pamięci bo często go przeglądałem. Ale rzeczywiście jest on naszpikowany tytułami kultowymi, nawet w tych krótkich zajawkach jest Buggy Boy i Swiv. Aż przekartkowałem cyfrowo jeszcze raz całość.

  • Borys 18:20 on 08/02/2016 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz
    Tags: bioetyka, ekonomia, , , Niemcy, , , , syria   

    Wszystkie wyróżnienia moje (3) 

    Forma [państwa] wymaga wyjątkowej powagi, ponieważ jeśli ma być prawdziwa, trwała i skuteczna, to musi się odwoływać do nieprzebranego zapasu energii, inaczej stanie się tragifarsą własnej idei. […] Polska w tym świetle poza pewnymi okresami nigdy nie była państwem. Polskiej wspólnocie politycznej brakuje siły i powagi dla państwowości, która sprawia, że polityka staje się sprawcza sama z siebie. […] Państwo w Polsce jest tylko płaszczem, którym wspólnota okrywa się, aby nie zmarzła w silnym przeciągu wiatru historii pomiędzy Zachodem i Wschodem.

    Tomasz F. Krawczyk (15/1/2016)

    (More …)

     
  • Borys 23:23 on 27/07/2015 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz
    Tags: ekonomia, , ,   

    Lajkuj przyjaźń 

    Prawdopodobnie wiesz już, że:
    • Od kilkudziesięciu lat zachodnie społeczeństwa zarządzane są na modłę utylitarną, co ma swoje dobre (nikt nie usiłuje nas ideologicznie ściąć na gilotynie) jak i złe (liberalna erozja wartości) strony.
    • Nowym trendem w ekonomii jest behawioryzm, który uczy manipulowania emocjami konsumentów dla zysku.
    • Korporacje wykorzystują aktywnie media społecznościowe do celów brandingowych, czyli do zarabiania grubego szmalu na naszych wirtualnych relacjach.
    • W naszym skrajnie urynkowionym społeczeństwie przyjaźń staje się towarem, i to w kilku różnych znaczeniach tego słowa.

    O tym wszystkim opowiada w bardzo zajmujący sposób niedawny artykuł z The Guardiana. Długi i po angielsku, więc pozwoliłem sobie przetłumaczyć kilka najbardziej frapujących akapitów:

    (More …)

     
  • Borys 16:09 on 08/09/2013 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz
    Tags: ekonomia, ,   

    Niewidzialna ręka 

    Stawiam dolary przeciwko złotówkom, że tematy rynkowe bliskie są sercu wielu spośród odwiedzających Blogrysa. Co prawda chyba nigdy dotąd nie pisałem bezpośrednio o ekonomii, lecz notki poświęcone piractwu, finansowaniu kultury i „kupowaniu” głosów były hojnie komentowane. Wiem też, że wśród subskrybentów moich wynurzeń znajduje się przynajmniej jeden neoliberał i przynajmniej jeden zwolennik gospodarki centralnie planowanej. Przeczytawszy więc nader interesujący (choć długi i po angielsku) artykuł Lisy Herzog o rynku, wiedziałem, że muszę opublikować na Blogrysie bryk – po części po to, by samemu wszystko sobie poukładać, po części po to, by podlać blog koncentratem ekonomicznej wiedzy. Nadzieja na ożywioną dyskusję też zrobiła oczywiście swoje. Argumenty za i przeciwko (wolnemu) rynkowi są niewątpliwie bardziej flejmogenne niż porównywanie Kaczyńskiego do Saurona.

    (More …)

     
    • anonymous 08:09 on 24/09/2013 Bezpośredni odnośnik

      Arek writes:Hm… _Z2_ "Rynek nakłania ludzi do materialistycznego patrzenia na świat, przyczynia się do cwaniactwa, wymienia solidarność społeczną na kapitalistyczny egoizm." Po pierwsze, ludzie patrzą materialistycznie na świat sami z siebie na pewnym poziomie (piramida potrzeb), więc to nie wina rynku. Po drugie, cwaniactwo owszem, czasem popłaca, ale nie na dłuższą metę – jeśli mamy do czynienia z realnym wolnym rynkiem, a nie jakąś jego wydmuszką, to konsument głosuje nogami i wcześniej czy później cwaniactwo przestanie się opłacać. Po trzecie, kapitalistyczny egoizm zwalczasz wartościami moralnymi, które na wolny rynek muszą być nakładane (mówi o tym Kościół)._Z3_ "Wszyscy wiemy, że w praktyce o naszych zarobkach decyduje nie tylko pracowitość, ale także rodowód socjoekonomiczny (np. pokierowanie naszym wykształceniem przez rodziców) oraz losowo przydzielone cechy fizyczne, psychiczne i intelektualne. Poza tym rynkowa metoda budowania społecznej sprawiedliwości przedkłada potrzeby materialne nad wartości moralne i duchowe." Po pierwsze, lepiej jest premiować pracowitość niż zakładać, że jest się w stanie wyrównać rodowód lub owe losowo przydzielane cechy. Po drugie, znów kłania się piramida potrzeb oraz założenie, że na PWR to moralnie prowadzony biznes będzie premiowany._Z4_ "Nawet jeśli na wzroście gospodarczym korzystać będą i zamożni, i ubodzy (co nie jest wcale pewne), to rynek sam w sobie nie gwarantuje, że ci pierwsi nie będą zyskiwać na nim najwięcej. Nagromadzenie się nierówności ekonomicznych prędzej czy później doprowadzi do załamania się całego systemu, więc gwałtowny wzrost gospodarczy wcale nie jest zjawiskiem pożądanym." Tutaj jest największy problem, który można wypełnić tylko tą moralnością, o której wspominałem. Tj. PWR zakłada, że nie ma monopoli i że powinna funkcjonować prawdziwa konkurencja – tyle że każdy będzie bronił kawałka własnego tortu i trick polega na tym, aby nie posługiwać się brudnymi metodami. I tutaj właśnie wjeżdża moralność.

    • Borys 15:09 on 24/09/2013 Bezpośredni odnośnik

      Ad. Z2: Ale jeżeli ludzie są materialistyczni z natury i jeżeli uznamy to za przywarę, to niewskazane jest wprowadzenie systemu, który tę przywarę będzie umacniał. Co do cwaniactwa, to rzecz w tym, że wolny rynek nigdy nie będzie idealny, więc cwaniactwo de facto często będzie popłacać. Natomiast moje zdanie co do wartości moralnych porządkowanych przez Kościół chyba znasz i tu się zgadzamy.Ad. Z3: Hm, "premiować pracowitość"? Obaj doskonale wiemy, że pracowity i uczciwy robotnik, który wyrabia 130% normy, nigdy nie osiągnie pułapu zamożności leniwego syna wziętych adwokatów.

    • anonymous 08:09 on 27/09/2013 Bezpośredni odnośnik

      Arek writes:Z2 – Ale ten system premiuje przede wszystkim pracowitość, inteligencję, spryt. Materializm jest tego wszystkiego odpryskiem. Czy system może w ogóle ten materializm wyplenić, jakoś zredukować? Bardzo wątpię. Ludzię zawsze chcą coś MIEĆ, ku smutkowi Fromma. Natomiast cwaniactwo to wykorzystywanie sytuacji w granicach wyznaczanych przez prawo przez wrodzony spryt danej jednostki i tyle. I co do tego popłacania… nie do końca tak jest. Im bardziej masz wyedukowanych obywateli, tym bardziej świadome decyzje konsumenckie podejmują. Nie wciśniesz Niemcom tego samego kitowego produktu, który wciśniesz biednym Polakom. Dotyczy to generalnej zasady, w której, na dłuższą metę, opłaca się robić dobry produkt i nie cwaniakować na grubości asfaltu/zawartości soku w soku/ilości konserwantów, gdyż klient jest wtedy zwyczajnie wierny Twemu dobremu produktowi.Z3: Tak, Borysie, zgadzam się i mi się to nie podoba (błogosławmy Buffeta!), ale w kapitaliźmie z nakładką moralnej nauki Kościoła ów pracowity robotnik znacząco zwiększa swoje szanse na awans tudzież załapanie się do lepszej pracy. Ponadto, ten leniwy syn wziętych adwokatów i tak może gówno osiągnąć, ponieważ klient, zobaczywszy, że ma z doczynienia z osobą niezbyt palącą się do intensywnej roboty, wybierze syna tego robotnika, wychowanego w etosie ciężkiej pracy.

    • Borys 14:09 on 29/09/2013 Bezpośredni odnośnik

      Ad. Z2: I tutaj właśnie leży pies pogrzebany. Czy wolny rynek premiuje "pracowitość, inteligencję, spryt" uznając te cechy za ważne i pozytywne? Czy raczej wyznacza cel "zarób jak najwięcej", a od społeczeństwa będzie zależeć, jak ten cel zrealizuje? Zwolennik wolnego rynku powie, że to pierwsze, przeciwnik, że raczej to drugie. Nawet jeżeli wolny rynek będzie funkcjonował w sposób "zdrowy", tak jak w Twoich ukochanych Niemczech, to i tak pojawią się problemy wymienione w P4 i P5.Ad. Z3: Tutaj z kolei pojawiają się magiczne słowa "kapitał" i "odsetki"… Poza tym, klient może i wybierze syna robotnika, ale raz na jakiś czas będzie musiał iść do syna adwokata — bo wymaga tego system — i zapłacić mu grube pieniądze za leniwą godzinę notarialnego parafowania dokumentów.

    • anonymous 12:10 on 02/10/2013 Bezpośredni odnośnik

      Arek writes:Z2 – Borysie, nie można zestawić "zarób jak najwięcej" z "pracowitością, inteligencją, sprytem" bo jedno to cel, a drugie teo cechy ;) Ogólnie, każdy chce zarobić, ale tutaj chodzi o metody dojścia do tego bogactwa.Z3 – Ale ja zakładam, że syn robotnika też został adwokatem ;-)

    • Borys 14:10 on 02/10/2013 Bezpośredni odnośnik

      Ad. Z2: Ale nie wydaje Ci się, że "sercem" kapitalizmu jest właśnie ten cel, a nie te cechy? Kapitalizm jako taki jest etycznie neutralny. Wolny rynek mówi tylko, że każdy może się bogacić zaspokajając popyt wytwarzaną przez siebie podażą.Ad. Z3: Szkoda tylko, że synowi robotnika nie miał kto opłacić dobrych studiów prawniczych na Harvardzie…

  • Borys 00:03 on 11/03/2013 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz
    Tags: ekonomia,   

    Bo tak! 

    (More …)

     
    • DeckardPL 23:03 on 30/03/2013 Bezpośredni odnośnik

      Kapitalizm w erze Reagana właśnie przestał funkcjonować – rozruch gospodarki i kraju to jedno, ale to właśnie wtedy uruchomiono system odrywania pieniędzy od rzeczywistej ich wartości, aby nadać Stanom nowy pęd i wykorzystać narzędzia niedostępne (wówczas) Chinom, ZSRR czy większej części EWG.

    • Borys 21:04 on 06/04/2013 Bezpośredni odnośnik

      Meltzer zgłasza większe pretensje do ustawy Gramma-Leacha-Blileya, która po prawie siedemdziesięciu latach znów pozwoliła na łączenie banków komercyjnych z inwestycyjnymi. Zwyczajnym obywatelom kazano tym samym ponosić odpowiedzialność za wpadki inwestorów — a ci ostatni się z kolei rozpuścili.

    • anonymous 10:04 on 08/04/2013 Bezpośredni odnośnik

      Anonymous writes:"Merytorycznie rzecz biorąc z lektury Why Capitalism? nie dowiedziałem się prawie niczego."No widzisz. Było warto tracić tak czas? Mogłeś w tym czasie robić "projekty"…

  • Borys 12:06 on 28/06/2011 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz
    Tags: ekonomia, ,   

    Trochę kultury? 

    Kluczem do wydajnej intelektualnej pracy są cogodzinne pięciominutowe przerwy. Trzeba pozwolić odpocząć umysłowi od intensywnie zgłębianego zagadnienia i zająć go przez chwilę czymś innym, czymś, co pozwoli mu się odprężyć, lecz zarazem utrzyma go w stanie umiarkowanej koncentracji. Lord i ja wiemy o tym ucinając sobie króciutkie pogawędki na chacie w trakcie godzin pracy. Oczywiście, nigdy przenigdy nie rozmawiamy o pierdołach. Niezmiennym tematem naszych intelektualnych mikrokonwersacji jest kondycja stanu ludzkiego: Lubimy wspólnie dumać nad możliwościami jej poprawy. Ostatnio, zainspirowani problematyką interpretacji twórczości Herberta, pochyliliśmy się nad kulturą i kwestią finansowania tejże z budżetu państwa. Oto główne spostrzeżenia składające się na wyciąg z tamtej dyskusji. Rzecz jasna, poszczególne punkty nie mają żadną miarą definitywnego charakteru (pięć minut przerwy minęło szybko i musieliśmy wracać do pracy!); są aporetyczne i częściowo nieuczesane. Zapraszamy do polemiki pod szyldem „Czy należy finansować kulturę?“.

    (More …)

     
    • LordThomas 11:06 on 29/06/2011 Bezpośredni odnośnik

      I co? Żadnego flejma?Weź Borys może napisz o Google+ to ktoś się zainteresuje.

    • anonymous 12:06 on 30/06/2011 Bezpośredni odnośnik

      LadyAnna :P writes:Myśl, która mi przychodzi do głowy czytając cały artykuł: po kiego grzyba finansować coś co dziś zwiemy kulturą, jeśli każdy "kulturalny" człowiek i tak bardziej doceni coś, co zostało stworzone jakiś czas temu?Poza tym większość ludzi jest tak pochłonięta konsumpcyjną stroną życia, że nawet by pewnie tego nie docenili albo (co gorsza) nalegaliby na finansowanie właśnie programów typu talk-show. Jak znamy naszych kochanych polityków – pewnie by ulegli presji publicznej i cały ten pomysł zmieniłby się w karykaturę pierwowzoru.Ośmielę się nawet stwierdzić, że głos ludu mógłby być za finansowaniem nauki, jeśli tylko dobrze przedstawić sprawę. W końcu to informatycy dbają o działanie facebooka czy youtube'a, inni inżynierowie tworzą mosty, drogi, nowe modele telefonów komórkowych…

    • anonymous 13:06 on 30/06/2011 Bezpośredni odnośnik

      LadyAnna :P writes:Pomysł finansowania kultury głąbie :P Mówię tylko, że finansowanie nauki ma większe szanse powodzenia.W ogóle jak śmiesz naśmiewać się z moich wypowiedzi? Zapomnij o małym "co nieco" :P

    • LordThomas 13:06 on 30/06/2011 Bezpośredni odnośnik

      Yyy… no dobra, masz racje, a ja się mylę :P

    • LordThomas 13:06 on 30/06/2011 Bezpośredni odnośnik

      Originally posted by anonymous:

      … i cały ten pomysł zmieniłby się w karykaturę pierwowzoru.Ośmielę się nawet stwierdzić, że głos ludu mógłby być za finansowaniem nauki …

      Pomysł by nie wypalił, a NAWET mógłby doprowadzić do finasowania nauki? Faktycznie słabo :P

    • anonymous 14:06 on 30/06/2011 Bezpośredni odnośnik

      LadyAnna :P writes:Ogłaszam wszem i wobec zwycięstwo cycków nad intelektem! :D

    • Borys 15:06 on 30/06/2011 Bezpośredni odnośnik

      @LadyAnna:Poza tym większość ludzi jest tak pochłonięta konsumpcyjną stroną życia, że nawet by pewnie tego nie docenili albo (co gorsza) nalegaliby na finansowanie właśnie programów typu talk-show.Pomysł Lorda został w analogiczny sposób zmasakrowany przez mojego byłego kolegę z pokoju w pracy, obecnie Doktora od Kwantowego Efektu Halla, który powiedział, że gdyby zezwolić na takie "swobodne" finansowanie kultury, to na każdym rogu wyrósłby stadion piłkarski. Właśnie dlatego konieczne byłoby wprowadzanie jakichś ograniczeń. Tylko że takie ograniczenia to problematyczna i arbitralna rzecz. Ogłaszam wszem i wobec zwycięstwo cycków nad intelektem!Pamiętaj, że wielu informatyków ciągle dzielnie walczy!

    • LordThomas 15:06 on 30/06/2011 Bezpośredni odnośnik

      No i poziom bloga leci w dol :P Zaraz Borys bedzie bany rozdawal.

    • Misiolak 11:07 on 01/07/2011 Bezpośredni odnośnik

      Tu też mam trollować?Czy warto inwestować w naukę? Tak. Czy warto inwestować w kulturę? Tak. Z punktu widzenia państwa obie dziedziny są istotne, choć działają różnie.Kultura powinna być jak najbardziej otwarta i szeroko dostępna, bo tworzy/wzmacnia markę np. "wszystko, co amerykańskie, jest dobre". Z kolei nauka powinna być możliwie zamknięta, by innym sprzedawać swoją wiedzę możliwie drogo. I tu odzywa się kulturalne wsparcie, dzięki któremu państwo może sprzedać drożej :)Ad. 1) Jak wszystko, to wszystko :PAd. 2) Mecenat nadal istnieje w formie rozproszonej – odbiorcy końcowi płacą artyście. Ba! Dzięki technice artysta może nawet sam sobie mecenasować. BTW: dzisiejsza kultura wysoka to niegdysiejsza kultura popularna.Ad. 3) Rozrywka – natychmiastowy i niepodważalny wpływ kultury na jakość życia obywateli. Nie ma to jak relaksik przy książce, muzyce, filmie, widowisku sportowym itd. po ciężkiej pracy na dobrobyt państwa. BTW: nauka też nie jest wolna od uznaniowości.Ad. 4) Globalnie wygra ten, kto ma lepszy PR. Problemy: – binarny system nauka/kultura nie wyklucza uznaniowości, bo głosuję na kulturę myśląc o Jamalu a wsparcie dostaje malowidło smoleńskie. Podobnie z nauką – daję na walkę z rakiem, idzie na traktory;- wybór konkretnych artystów/naukowców prowadzi zaś do nadmiernego rozproszenia środków.Wybór dziedzin nauki/kultury wydaje się złotym środkiem, ale nadal mocno kulawym.IMO pytanie nie powinno brzmieć "Czy należy finansować?" tylko "Jak najlepiej rozdysponować środki?".PS. Sport – wykonawcy finansowani z puli kulturalnej, zaplecze techniczne z naukowej. :)

    • WesolyArek 09:07 on 09/07/2011 Bezpośredni odnośnik

      Ciekawy wpis, dzięki. Bliżej mi do zrównywania roli kultury i nauki tj. do Twojego punktu widzenia, Borysie. Jesteśmy zanurzeni w kulturze i w żadnym razie nie jest to hipotetyczność.W ogóle, przy okazji umierania naukowców lub artystów z głodu trzeba sobie zadać pytanie o dziedziny życia, które są często niedostatecznie efektywne z punktu widzenia ekonomii, lecz muszą funkcjonować dla społeczeństwa. Przykład pierwszy z brzegu – komunikacja miejska. Z trójki komunikacja miejska – kultura – nauka jest ona najbardziej wymierna, daje najszybszy efekt, ale zarazem każdy z tych elementów – choć przecież tak różny – ma swój udział w dobrobycie społeczeństwa.Więc tak, finansować ;-)

    • MuadiM 17:07 on 15/07/2011 Bezpośredni odnośnik

      Czy warto inwestować w kulturę? Pewnie że warto. Jako obywatel gotów jestem ponosić w związku z tym nawet spore koszta. Może nawet duże koszty. :D Tak myślę. :D Przeciętny Kowalski, gdy usłyszy o kulturze, odpowie: "Ja jestem za tą całą kulturą [jest w tym momencie bardzo kulturalny], popieram, dawajta kasiorę na kulturę." Jednak gdy ktoś, coś uzmysłowi mu, że poniesie realne koszty z tym związane jako podatnik; niechybnie spuści z tonu. Czym innym jest gotowość deklaracyjna obywateli, a niestety czym innym realna, szara rzeczywistość. Osobiście pisząc jak najbardziej serio – jestem "za kulturą"; jestem za wspieraniem, finansowaniem kultury. Nie tylko dla wartości, również uważam, że wspomniane różne korzyści są jak najbardziej realne. Z drugiej zaś strony w jaką "branżową dziedzinę życia" nie warto inwestować z jakichś tam powodów? Warto inwestować dużo pieniędzy w wojsko, policję, sądownictwo, szkolnictwo, marynarkę wojenną i straż morską, nawet w "Stowarzyszenie Umarłych Poetów" lub obronę cywilną. Generalnie prawie wszystko, w co się zainwestuje przyniesie / "odwdzięczy się"; dając jakieś określone korzyści. Pytanie: Co może sprawić, że przeciętnemu Kowalskiemu bliższe będzie inwestowanie w kulturę i kultura sama w sobie, aniżeli straż miejska, publiczne przedszkola albo nie wiadomo co robiąca "państwowa inspekcja przestrzeni niezagospodarowanych i poszukiwania odchyleń norm budowlanych"? Odnośnie wspomnianego powstawania wielu, olbrzymich stadionów – Może kiedyś się przydadzą jako lądowniki dla statków "obcych". :D Oczywiście inwestowanie w kulturę to pojęcie skomplikowane, ocierające się wręcz o nieuchwytność, ulotność; dla niektórych nawet absurd. Organizując bezpłatną wystawę obrazów [lokal udostępnia miasto młodemu artyście darmowo] albo rzeźb już znanego, ale wschodzącego, młodego artysty zapewniamy mu jego promocję. Promocję wizerunku danego artysty, miejsca, regionu, państwa. Nie tylko możemy liczyć na sprzedaż obrazu / rzeźby / instalacji, itp. Możemy liczyć na mniej zauważalne zyski, jak wpływy do budżetu miasta / państwa z portfeli przyciągniętych turystów zagranicznych – ci muszą po drodze zjeść hamburgera, obejrzeć Humanbombera, zjeść gdzieś obiad, wypić colę, kupić zapalniczkę, papierosy, zapłacić za pobyt w hotelu / motelu. Jest szansa, że po drodze kupią pocztówki z danego miasta i upominki w małym sklepiku. Ewentualnie upominki i ciekawe, oryginalne wyroby za stoisk na starówce, gdzie akurat nie umkną im stosy zaskakujących ich przedmiotów w ramach trwającego święta dni twojego miasta. :D Jest szansa, że tacy turyści wybiorą "naszą" miejscowość / region na spędzenie przyszłorocznego urlopu wakacyjnego. Dobrymi przykładami udanego wsparcia kultury i tworzenia pozytywnego wizerunku miasta są festiwale, święta, konkursy, pokazy, występy w Rzeszowie, Zamościu, Włodawie, które potrafią przyciągnąć turystę z całej Polski, a także turystę zagranicznego i wyprzedzają w tym bardzo często olbrzymi wobec nich zakompleksiony, zaniedbany i wiecznie płaczący Lublin [największe miasto w całym rejonie poł.-wsch. Polski]. Jeśli statystyczny Kowalski ma pomyśleć o publikacjach Herberta, zastanowić się czy chce / nie chce płacić abonamentu radiowo-telewizyjnego; musi widzieć kulturę dookoła, przynajmniej w jakiejś mierze. Ten szczebel regionalny kultury, lokalny, miejscowy; posunięcia władz miejskich, samorządowych muszą współgrać z określoną polityką władz państwowych – przynajmniej w jakiejś mierze. Przeciętny Kowalski musi to czuć i widzieć; albo na co dzień, albo raz na jakiś czas, albo choć od święta.

  • Borys 16:05 on 19/05/2011 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz
    Tags: ekonomia   

    Skąd się biorą kryzysy ekonomiczne? 

    (More …)

     
    • Misiolak 16:05 on 19/05/2011 Bezpośredni odnośnik

      No ba :)

    • WesolyArek 17:05 on 20/05/2011 Bezpośredni odnośnik

      LOL.

    • MuadiM 20:05 on 27/05/2011 Bezpośredni odnośnik

      Pytanie na logikę; z innej branży:>Klientka {wyglądająca na niegłupią, klasa tzw.średnia} przychodzi do sklepu ze skakanką, co kupiła 2 dni temu i mówi:> ,,Kupiłam skakankę, jednak jest za krótka {zmartwiona mina}; nie wiem, czy je się jakoś wydłuża?''

c
Compose new post
j
Next post/Next comment
k
Previous post/Previous comment
r
Odpowiedz
e
Edycja
o
Show/Hide comments
t
Idź do góry
l
Go to login
h
Show/Hide help
shift + esc
Anuluj