Lek na całe zło

fish.jpg

Z okazji niedzieli (wolnej od handlu) przygotowałem uduchowioną układankę wypisów związanych z chrześcijaństwem: Remi Brague dostrzega przynajmniej jedną pozytywną cechę europejskiego ateizmu, Stanisław Gródź przytacza Afrykę postkolonialną jako niezbity dowód żywotności chrześcijaństwa, Marcin Kędzierski wskazuje na zaskakujący związek między sekularyzacją a kryzysem ekonomicznym. Potem dwie ostre, krótkie, celne uwagi dotyczące tzw. „postępu”, który rzekomo stoi w opozycji do religii. Na koniec Szymon Hołownia – pozytywnie, z nutką zadumy.

Nienawiść do chrześcijaństwa wśród niektórych Europejczyków jest bardzo żywa. Spotkać ją można zwłaszcza w środowisku przywódców politycznych i w środowiskach mediów. Ta nienawiść, nad którą oczywiście ubolewam, ma jednak przynajmniej jedną cechę pozytywną. Stanowi ona niezbity dowód na to, że nasza kultura ma głębokie chrześcijańskie korzenie. Bo gdy nienawidzi się samego siebie, to istnieje potrzeba atakowania czegoś, co stanowi najgłębszą, najbardziej intymną tożsamość. (…)

Utrapienie polega na tym, że gdy zabronimy sobie możliwości patrzenia w górę, to na dłuższą metę utracimy również zdolność widzenia w przód, w kierunku przyszłych pokoleń.

– Remi Brague (18/7/2016)

Czytaj dalej Lek na całe zło

Reklamy

Nowej notki na razie nie będzie (14)

nnnrnb

internet_explorer-old.PNGDowiedziałem się, że w starych wersjach Internet Explorera, jeszcze z końca lat dziewięćdziesiątych, przeglądarka w oryginalny sposób radziła sobie z nieznanym kodowaniem znaków. Jeżeli informacja o stronie kodowej nie była umieszczona w nagłówku witryny, IE przeprowadzał statystyczną analizę częstotliwości występowania liter w tekście. Język był rozpoznawany na podstawie powstałego histogramu. Oczywiście, przeglądarka myliła się za każdym razem, gdy słów było za mało, albo gdy by©y ekstraordynaryjne.

Mawiają, że bitcoin to pieniądz przyszłości. Ba, mawiają też, że blockchain, czyli rozproszona baza danych, na której oparte jest działanie bitcoina, posłuży w przyszłości także do innych celów: do prowadzenia ksiąg wieczystych, do podpisywania umów, do rejestrowania aut, do głosowania.

Wypadałoby zgrabnie przetłumaczyć blockchain na polski. Wyszło mi coś takiego:

blockchain = blokołańcuch = klocołańcuch = klocuch

Kto zrozumiał, ten zrozumiał.

Czytaj dalej Nowej notki na razie nie będzie (14)

Wszystkie wyróżnienia moje (3)

Forma [państwa] wymaga wyjątkowej powagi, ponieważ jeśli ma być prawdziwa, trwała i skuteczna, to musi się odwoływać do nieprzebranego zapasu energii, inaczej stanie się tragifarsą własnej idei. […] Polska w tym świetle poza pewnymi okresami nigdy nie była państwem. Polskiej wspólnocie politycznej brakuje siły i powagi dla państwowości, która sprawia, że polityka staje się sprawcza sama z siebie. […] Państwo w Polsce jest tylko płaszczem, którym wspólnota okrywa się, aby nie zmarzła w silnym przeciągu wiatru historii pomiędzy Zachodem i Wschodem.

Tomasz F. Krawczyk (15/1/2016)

Czytaj dalej Wszystkie wyróżnienia moje (3)

Lajkuj przyjaźń

Prawdopodobnie wiesz już, że:
• Od kilkudziesięciu lat zachodnie społeczeństwa zarządzane są na modłę utylitarną, co ma swoje dobre (nikt nie usiłuje nas ideologicznie ściąć na gilotynie) jak i złe (liberalna erozja wartości) strony.
• Nowym trendem w ekonomii jest behawioryzm, który uczy manipulowania emocjami konsumentów dla zysku.
• Korporacje wykorzystują aktywnie media społecznościowe do celów brandingowych, czyli do zarabiania grubego szmalu na naszych wirtualnych relacjach.
• W naszym skrajnie urynkowionym społeczeństwie przyjaźń staje się towarem, i to w kilku różnych znaczeniach tego słowa.

O tym wszystkim opowiada w bardzo zajmujący sposób niedawny artykuł z The Guardiana. Długi i po angielsku, więc pozwoliłem sobie przetłumaczyć kilka najbardziej frapujących akapitów:

Czytaj dalej Lajkuj przyjaźń

Niewidzialna ręka

Stawiam dolary przeciwko złotówkom, że tematy rynkowe bliskie są sercu wielu spośród odwiedzających Blogrysa. Co prawda chyba nigdy dotąd nie pisałem bezpośrednio o ekonomii, lecz notki poświęcone piractwu, finansowaniu kultury i „kupowaniu” głosów były hojnie komentowane. Wiem też, że wśród subskrybentów moich wynurzeń znajduje się przynajmniej jeden neoliberał i przynajmniej jeden zwolennik gospodarki centralnie planowanej. Przeczytawszy więc nader interesujący (choć długi i po angielsku) artykuł Lisy Herzog o rynku, wiedziałem, że muszę opublikować na Blogrysie bryk – po części po to, by samemu wszystko sobie poukładać, po części po to, by podlać blog koncentratem ekonomicznej wiedzy. Nadzieja na ożywioną dyskusję też zrobiła oczywiście swoje. Argumenty za i przeciwko (wolnemu) rynkowi są niewątpliwie bardziej flejmogenne niż porównywanie Kaczyńskiego do Saurona.

Czytaj dalej Niewidzialna ręka

Trochę kultury?

Kluczem do wydajnej intelektualnej pracy są cogodzinne pięciominutowe przerwy. Trzeba pozwolić odpocząć umysłowi od intensywnie zgłębianego zagadnienia i zająć go przez chwilę czymś innym, czymś, co pozwoli mu się odprężyć, lecz zarazem utrzyma go w stanie umiarkowanej koncentracji. Lord i ja wiemy o tym ucinając sobie króciutkie pogawędki na chacie w trakcie godzin pracy. Oczywiście, nigdy przenigdy nie rozmawiamy o pierdołach. Niezmiennym tematem naszych intelektualnych mikrokonwersacji jest kondycja stanu ludzkiego: Lubimy wspólnie dumać nad możliwościami jej poprawy. Ostatnio, zainspirowani problematyką interpretacji twórczości Herberta, pochyliliśmy się nad kulturą i kwestią finansowania tejże z budżetu państwa. Oto główne spostrzeżenia składające się na wyciąg z tamtej dyskusji. Rzecz jasna, poszczególne punkty nie mają żadną miarą definitywnego charakteru (pięć minut przerwy minęło szybko i musieliśmy wracać do pracy!); są aporetyczne i częściowo nieuczesane. Zapraszamy do polemiki pod szyldem „Czy należy finansować kulturę?“.

Czytaj dalej Trochę kultury?