Tagged: fantastyka Toggle Comment Threads | Skróty klawiaturowe

  • Borys 20:45 on 25/05/2018 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz
    Tags: , fantastyka, , , , , , , , , , ,   

    Nowej notki na razie nie będzie (16) 

    nnnrnb

    Czy raczej: „przez jakiś czas nie było”. Ale teraz już, jak widać, się pojawiła. Chociaż następnej przez jakiś czasu znowu może nie być. Nigdy nic nie wiadomo. Zobaczymy.

    Bywalcy Blogrysa wiedzą, że zimą i wiosną pisałem nadzwyczaj często. Bodajże na przełomie stycznia i lutego zrobiło się też regularnie. Przez kilka miesięcy nowe notki pojawiały się w każdą środę i niedzielę. Systematyczność napędzał początkowo ich mały zapas. Jednak gdy się wyczerpał, zacząłem robić bokami i w połowie kwietnia odpadłem. Pomyślałem zresztą, że jeżeli odstawię blogowanie, to rozpędzę swój artykuł poświęcony historii amerykańskiego hip-hopu i zdołam napisać parę zaległych recenzji.

    Nic takiego się nie zdarzyło.

    (More …)

    Reklamy
     
    • Cichy 19:28 on 31/05/2018 Bezpośredni odnośnik

      Co do geopolityki w fantastyce, to trochę jej jest w trylogii marsjańskiej Robinsona – ale faktycznie, poza tym nic mi nie przychodzi do głowy. Zastanawiające.

  • Borys 16:16 on 13/01/2018 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz
    Tags: fantastyka, ,   

    Sympatia do diabła 

    woland_berlioz

    „…Jam częścią tej siły,
    która wiecznie zła pragnąc,
    wiecznie czyni dobro.”

    — J.W. Goethe, „Faust”

    Michał Bułhakow to szczególna i tragiczna postać rosyjskiej – radzieckiej – literatury. Urodzony w Kijowie, był jednym z siedmiu synów wysoko postawionego urzędnika państwowego, teologa i znanego eseisty. Skończył medycynę, przez czas jakiś praktykował na smoleńskiej prowincji. W 1919 r. porzucił zawód i zajął się pisarstwem.

    Jego twórczość cieszyła się początkowo wielkim uznaniem Stalina. W latach dwudziestych Bułhakow był wręcz (mimowolnym?) protegowanym dyktatora. Wkrótce jednak komunistyczna krytyka rozpętała nagonkę na pisarza. Względy wielkiego szefa bolszewii uratowały go przed więzieniem, lecz nie uchroniły przed zakazem publikacji.

    Wpędzony w depresję Bułhakow spalił pierwszą wersję swej najwybitniejszej powieści, Mistrza i Małgorzaty. Wrzucił do ognia bruliony z gotowym rękopisem, któremu – po napisaniu na nowo i wydaniu w latach sześćdziesiątych, ćwierć wieku po śmierci autora – przeznaczone było stać się jednym z arcydzieł literatury światowej.

    „Los oszczędził Bułhakowi drastycznych represji, lecz przeprowadził go za to przez piekło nienawiści, zapoznania, niezrozumienia. Przekonany o swoim literackim posłannictwie i w ogóle posłannictwie literatury (…) uporczywie pisał, choć odebrano mu możliwość dotarcia do czytelnika. Co może być większą tragedią dla pisarza?”, mówiła w posłowiu Jadwiga Śliszowa.

    (More …)

     
    • G. 11:09 on 16/01/2018 Bezpośredni odnośnik

      weekend w ZSRR? chyba jestes wrogiem ludu ; ) oni zamiast weekendow mieli subotniki, co prawda brali w nich udzial glownie czlonkowie Komsomolu ale za to z jakim entuzjazmem
      okladki… bardzo ciekawy zbior, interesujaca jest ta z polskiego wydania (nr. 53) z 1992 r., autentyczne freski na murze pochodza z klatki schodowej przy ul. Sadowej 10, gdzie w mieszkaniu Berlioza goscil Woland ze swoja swita, malunki na scianach pozostawili fani tworczosci M. B., niestety, podczas jakiegos remontu administrator budynku bezpowrotnie je usunal
      nie pamietam czy czytales z polki ; ) ‚Zapiski na mankietach’?, to wlasnie zbior opowiadan z lekarskiej praktyki na smolenskiej prowincji, IMO genialny a niedoceniany w tworczosci M. B.

    • Borys 17:08 on 16/01/2018 Bezpośredni odnośnik

      O, to ciekawostka z tymi malunkami na ścianie, chyba mało kto o tym wie. Nie, „Zapisków na mankietach” nie czytałem, ale pamiętam, jak kiedyś przed wizytą u dentysty straszyłeś mnie okrutnie Bułhakowską opowieścią o pacjencie, któremu wyrwano ząb razem z kawałkiem kości w żuchwie. :(

      2018-01-16 11:09 GMT+01:00 :

      >

  • Borys 10:07 on 24/07/2017 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz
    Tags: fantastyka, ,   

    Quatermain, Allan Quatermain 

    loeg-connery

    Leibniz głosił, że żyjemy w najlepszym możliwym świecie. Absolutnie nie może to być prawdą. Nasz świat przynajmniej pod jednym względem nie jest zoptymalizowany. Otóż w rzeczywistości alternatywnej – nazwijmy ją Szwatem Wan – ostatni etap kariery Seana Connery’ego potoczył się inaczej.

    W Szwiecie Wan pierwszy odtwórca roli Jamesa Bonda wystąpił zamiast Iana McKellena jako Gandalf w Jacksonowskiej trylogii Władcy Pierścieni, zaś w roku 2003 wcielił się w drugoplanową rolę Architekta w sequelu Matriksa. Publiczność pożegnał jako emerytowany pisarz William Forrester w pięknym, choć niepozornym filmie pt. Szukając siebie, ostatnim przed swoją aktorską emeryturą. Dziesięć lat później wstał z bujanego fotela i sprawił swym fanom morową niespodziankę: w finale Skyfall pojawił się na chwilę obok „nowego” 007 jako siwy Kincade, opiekun rodzinnej posiadłości Bondów w mglistej Szkocji.

    Powyższych fantazmatów castingowych nie wysysam bynajmniej z palca. Connery’emu faktycznie oferowano role Gandalfa i Architekta. Odmówił, bo „nie czytał Tolkiena” i „nie rozumiał scenariusza”. Zagrał w Szukając siebie – faktycznie świetnym dramacie – który swoją premierę miał już w 2000 r. W Skyfall się nie pojawił, gdyż koniec końców reżyser mu roli nie zaproponował (pewnie i tak by odmówił). W naszym świecie ostatnim filmem z udziałem Connery’ego była Liga Niezwykłych Dżentelmenów z 2003 r. Sean z pewnością i tego scenariusza nie zrozumiał, ale bał się popełnić dwukrotnie ten sam błąd. Pomylił się niestety znowu. Karierę winien był zakończyć na Forresterze.

    loeg-posterLND jest filmem kiepskim. Nie widać tego od razu, ponieważ jak na adaptację graficznej powieści Alana Moore’a przystało, odznacza się pewną erudycją. Oto superbohaterowie literatury fantastycznej i przygodowej XIX wieku – emerytowany łowca Allan Quatermain (Kopalnie króla Solomona), kapitan Nemo (tak!), Mina Harker (niedoszła narzeczona Draculi), niewidzialny człowiek, Dorian Gray (ten od portretu), agent specjalny Tom Sawyer (tak!!) oraz Dr. Jekyll / Pan Hyde (tak!!!) – łączą siły pod auspicjami tajemniczego pracownika brytyjskiego wywiadu przedstawiającego się jako M. (tak!!!!), aby powstrzymać złowrogiego, zamaskowanego badguya pragnącego doprowadzić do wybuchu Wielkiej Wojny w Europie.

    Miłośnicy prozy Haggarda, Verne’a, Stokera, Wellsa, Wilde’a, Twaina i Stevensona powinni w tym momencie zatrzeć ręce, a pasjonaci fantastycznej historii alternatywnej – oblizać się z mlaśnięciem. Sceptycy zwrócą z kolei uwagę, że tych postaci jest troszkę za dużo; koncepcja brzmi too wygrzew to be true. Rację będą mieli oczywiście ci ostatni. Nie wiem, czy późniejsi o dziesięć lat marvelowscy Avengersi są filmem fajniejszym (nie widziałem), lecz LND jest z pewnością filmem ułomnym.

    loeg-team

    Pierwsze pół godziny ogląda się całkiem nieźle. Katastrofa przychodzi wraz z drugim aktem. Montażysta kaleczy istotny wątek, literacka zabawa zamienia się w łubudu. Widać jak na dłoni, gdzie kończy się geniusz Moore’a, a zaczyna „innowacyjność” reżysera i scenarzysty. LND nie potrafi uratować ani charyzma Connery’ego (jedynego porządnego aktora w obsadzie), ani zwrot akcji związany z tożsamością Złego, ani tym bardziej fajne efekty specjalne przedstawiające Hulka… przepraszam, Pana Hyde’a (pozostałe efekty mają ciekawy steampunkowy sznyt, ale są plastikowe).

    Doprawdy, Wielki Szkot powinien inaczej pożegnać się z kinem. Z tym pożegnaniem, rozumianym jako końcowe sceny filmu, wiąże się zresztą zawód gigantyczny jak „Nautilus”. Toć to chyba jedno z największych rozczarowań metafilmowych wszech czasów! Będę musiał zaspojlerować:

    (More …)

     
  • Borys 13:09 on 15/03/2017 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz
    Tags: , disney, , fantastyka, , ,   

    Filmorys (17) 

    Po wieloletniej przerwie powraca Filmorys, czyli cykl krótkich recenzji niedawno obejrzanych filmów! Publikuję je na Filmasterze, tutaj będę zbierał piątkami. Ze względu na Filmasterowy limit znaków – który postanowiłem wykorzystać do cna – każda z poniższych mikrorecenzji liczy dokładnie 1000 znaków. Przycinanie okołotysiącznakowego tekstu do równych trzech zer zajmuje wbrew pozorom tylko kilka minut, a dostarcza więcej frajdy niż rozwiązanie sudoku.

    It-Follows-kadr

    (More …)

     
  • Borys 17:19 on 23/09/2016 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz
    Tags: fantastyka, ,   

    Opowieści z fantastycznych mielizn 

    W zeszłym roku zrecenzowałem antologię opowiadań nominowanych do nagrody im. Janusza Zajdla. Od pewnego czasu antologie owe ukazują się w Sieci w darmowym, czytnikowym formacie, co bardzo ułatwia ich lekturę.

    Najnowszą również przeczytałem. Zdążyłem z tym nawet przed ceremonią wręczenia nagrody. I niestety powtórzyć muszę to, co napisałem przed rokiem: „Wśród nominowanych utworów możemy oczekiwać szerokiej rozpiętości podgatunkowej, imponujących pomysłów i dojrzałego stylu. Możemy, ale jeśli nie chcemy się srodze rozczarować, lepiej nie oczekujmy.”

    Dojrzałego, ale wiernego fantastyce czytelnika, ponownie czeka prawie całkowity zawód. Dorota Dziedzic-Chojnacka drugi raz z rzędu napisała opowiadanie, w którym tylko ona wie, o co chodzi (Nihil fit sine causa). Całe szczęście, że tym razem zajęło jej to mniej stron. Świat przedstawiony w Koziorożcu i Smoku Magdaleny Kucenty jest umiarkowanie ciekawy w swej pulpowości, lecz o pozostałych elementach trudno powiedzieć coś dobrego. Simon Marcina Przybyłka cierpi z powodu erpegowego rodowodu oraz przeciągniętego twistu w końcówce. Tylko dla miłośników Wolsunga.

    Najbardziej podobała mi się Pajęczarka. Owszem, alternatywnowiktoriańskie opowiadanie Przemysława Zańki nie jest wybitne, ale wszystko w nim trybi, a jedna scenka jest wręcz mistrzowska, co natychmiast oddziela tę historię od zdyszanego peletonu pozostałych utworów. Właśnie Zańkowi pierwsze zdanie poprzedniego akapitu zawdzięcza słówko „prawie”. Twórczość „chłopa z Mazur” będę z ciekawością obserwował. Niech się rozwija polskiej fantastyce na zdrowie.

    Natomiast Zajdla za najlepsze fantastyczne opowiadanie polskie opublikowane w 2015 r. otrzymał Robert Wegner za Milczenie owcy. Dziełko paradoksalnie do antologii nie trafiło, ponieważ zawłaszczył je konkurencyjny (także darmowy) zbiór pt. Legendy polskie wydany przez Allegro. Wegner omawia w prozatorskiej formie zagadnienie budzenia się samoświadomości u AI. Robi to sprawnie, lecz trop ten był wszak przerabiany w fantastyce naukowej setki razy, a Wegnerowska fabuła bynajmniej nie porywa.

    Na zakończenie swojej cytowanej wyżej recenzji napisałem, że „jeżeli wszystkie inne rodzime utwory fantastyczne opublikowane w zeszłym roku faktycznie były od nich [opowiadań nominowanych do Zajdla] gorsze, biada nam”. Ale Legendy polskie ratują poniekąd sytuację.

    Milczenie owcy oraz Spójrz mi w oczy Elżbiety Cherezińskiej należą akurat do słabszej części zbioru. Błyskotliwy jest Zwyczajny gigant Jakuba Małeckiego, energiczny retelling legendy o Panu Twardowskim, który doczekał się nawet dwóch krótkich, fajnych kontynuacji filmowych w reżyserii Tomasza Bagińskiego. Ubawiłem się przy Śniętych rycerzach Rafała Kosika – opowiastce o informatyku, któremu kazali pilnować rodzinnych owiec na hali. Niezłe wrażenie robi też liryczny Kwiat paproci Radka Raka, autora powieści o podejrzanie rzewnym tytule, której pozytywne recenzje najwyraźniej nie były przesadzone. Łukaszowi Orbitowskiemu w Niewidzialnym powinęła się niestety noga, jednak należy go pochwalić za klimat i stylistyczny eksperyment.

    Nie biadajmy zatem przedwcześnie. Z polską fantastyką nie jest najgorzej. Z elektoratem zajdlowskich opowiadań – nie najlepiej.

     
  • Borys 19:34 on 06/04/2015 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz
    Tags: fantastyka, , , , muzyka online, ,   

    Kabel od internetu (11) 

    1. Czy każda parzysta liczba naturalna większa od dwóch jest sumą jakichś dwóch liczb pierwszych? Pozytywna odpowiedź na to pytanie nosi nazwę hipotezy Goldbacha, lecz jak dotąd nie została udowodniona. Istnieje więcej pozornie prostych, ale wciąż nierozwiązanych problemów matematycznych.

    2. Tak miał wyglądać świat oglądany przez okulary od Google’a. Pamiętacie jeszcze o tym projekcie? Jeżeli zastanawialiście się, dlaczego nagle zrobiło się o nim cicho i dlaczego Glass nie trafił do sprzedaży, to wyjaśniam: testy wypadły negatywnie, a postronni ludzie hejtowali gadżet na całego. Google zresetowało pomysł i obmyśla wszystko od nowa. The New York Times napisał parę miesięcy temu zajmujący artykuł o całej sprawie.

    3. Kilka stron z muzyką online, których pewnie nie znaliście: starocie, alternatywa, chillout, pop i spółka, kawałki wybrane demokratycznie, wszystko. Notabene, każda witryna oparta jest na innej koncepcji.

    (More …)

     
  • Borys 16:08 on 01/08/2009 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz
    Tags: fantastyka, ,   

    Pomarańcza Tony’ego 


    Są takie knigi, brajdaszkowie i frendkowie moi, o które toczy się bladi fajting między nurt-majn-nurtem a jego odnogą fantastico. Jedną z nich jest wydany w 1962 r. „Klokwork oryndż” Tony’ego, to znaczy Anthony’ego, Burgessa, czyli „Mechaniczna pomarańcza” po naszemu. Fantastyczni smołysze nie bez ajronii będę twierdzić, że nurt-majn-nurt woli wulgarniaście zagarnąć buka starego Tony’ego dla siebie niż przyznać, że among utworów sajfaj również znajdują się tru perełki. Majn-boje z kolei nie bez racji zripostują, że w „Oryndżu” elementów fantastico jest tylko małe abitow i że służą one nie jako sztafaż, ale jako odskocznia-podskocznia umożliwiająca Tony’emu zaprezentowanie pewnych tez, soszjal ajdijas i opinii. Ja sam lonsam mógłbym oczywiście zająć neutralną pozycję jak jakiś tchórzliwy san af da bycz bez kręgosłupa poglądowego i wglądowego, ale w tym konkretnym kejzie wolę opowiedzieć się po stronie majn-bojów. Kniga Tony’ego to zdecydowanie bardziej literatura piękna przez duże „bele” niż fantastico… lecz ofkoz formalna klasyfikacja nijak nie wpływa na fakt, że mamy tu, brajdaszkowie i frendkowie moi, po prostu do czynienia z bukiem z gatunku weri gud weri gud indid.

    (More …)

     
    • Borys 23:08 on 01/08/2009 Bezpośredni odnośnik

      Misiołak ::: 2009-06-03 11:53:00Nie jestem przekonany do tej nowomowy, czy aby na pewno Robercik zrobił dżob rajt?

    • Borys 23:08 on 01/08/2009 Bezpośredni odnośnik

      Borys ::: 2009-06-03 12:10:00Ale mówisz teraz, brajdaszku, o mojej notce czy o "Oryndżu"? Ja jestem tylko nędznym imitatorem, gdzie mi tam do Tony'ego czy Robercika.

    • Borys 23:08 on 01/08/2009 Bezpośredni odnośnik

      Misiołak ::: 2009-06-04 11:44:00Z pewnością recenzja zyskałaby na przejrzystości bez nowomowy. I nie zastanawiałbym się czy coś takiego można w ogóle czytać, o polubieniu nie wspominając.

    • Borys 23:08 on 01/08/2009 Bezpośredni odnośnik

      Staszek ::: 2009-06-04 15:25:00A ja skontruję, dla mnie recenzja w języku znakomita!

    • Borys 23:08 on 01/08/2009 Bezpośredni odnośnik

      Charleene ::: 2009-06-08 23:13:00ŚWIETNA recenzja. Znaczy, treść jak treść, ale forma dodaje blasku ;]

    • Paweł Birgiel 09:39 on 29/10/2018 Bezpośredni odnośnik

      Przeczytałem całe :D. Szanuję decyzję za wykorzystanie nadsatu.

      Niestety, Robert Stiller nie żyje od dwóch lat, więc wersji niemieckiej nigdy się raczej nie doczekamy.

  • Borys 13:11 on 25/11/2008 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz
    Tags: , , fantastyka, , , , , , ,   

    Filmorys (6) 

    Najwyższa pora na kolejny Filmorys, niewykluczone, że ostatni w tym roku. Uwagę zwraca nowa szata (typo)graficzna oraz całkiem wysokie notowania — aż pięć z dziewięciu omawianych dzisiaj tytułów zasłużyło w moim odczuciu na cztery gwiazdki. Niestety, nie ma żadnego must-see… za to jest jedno must-not-see. Zapraszam.

    (More …)

     
    • meserfantasy 17:11 on 25/11/2008 Bezpośredni odnośnik

      Buntownik z wyboru i Ucieczka z Alcatraz naprawdę dwa bardzo dobre filmy polecam!!!

    • Staszko 18:11 on 25/11/2008 Bezpośredni odnośnik

      "Stan totalnego wkurwu" wygrywa w kategorii "Tekst ostatniego tygodnia listopada".Znalazłeś "Kafkę"! To bardzo dobrze. Ja się przyznam, że nie szukałem.

    • Borys 20:11 on 25/11/2008 Bezpośredni odnośnik

      Seji: Ale wiesz, ja akurat na brak fabularnego sensu nie narzekam, bo przecież film jest tak czy owak kinem łubudu,,, ale właśnie na ten sposób prowadzenia postaci (BTW, dziękuję, Staszko! :)).

    • Seji 20:11 on 25/11/2008 Bezpośredni odnośnik

      Sequel Underworld obejrzyj. Dopiero raz z druga czescia pierwszy film ma jakikowliek sens.

  • Borys 00:09 on 05/09/2008 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz
    Tags: , , , erotyk, fantastyka, , , , , , marvel, pixar,   

    Filmorys (5) 

    Piąty Filmorys ukazuje się po trzymiesięcznej wakacyjnej przerwie. Pod lupę trafiło dziewięć filmów, a więc o jeden więcej niż w trzech poprzednich odcinkach. Forma cyklu, zgodnie z Waszymi życzeniami — które stanowiły z kolei odpowiedź na moje zapytanie — pozostaje niezmieniona; dalej też oceny wystawiam przy użyciu prostego systemu pięciu gwiazdek.

    No to jedziemy. Miłośnicy komiksów i fanatyczni wielbiciele The X-Files, przygotujcie się, bo zaraz będziecie chcieli mnie rozszarpać.

    (More …)

     
    • Seji 08:09 on 05/09/2008 Bezpośredni odnośnik

      Oj Borysie, Borysie, a jak wyszlismy z kina to mowiles, ze Iron Man fajny. :P

    • Borys 11:09 on 05/09/2008 Bezpośredni odnośnik

      @Seji: Fajna to była Leslie Bibb. :)@Scobin: Przyznanie dwóch gwiazdek wynika z przyjętego przeze mnie systemu oceniania. Dwie gwiazdki oznaczają bowiem "film kiepski", a trzy — "film wporzo". Niestety. "Iron Man" jest summa summarum filmem bardziej kiepskim niż wporzo. Oczywiście w moim subiektywnym odczuciu, bo ja po prostu nie przepadam za "cukierkowatymi" comic movies. :)

    • anonymous 11:09 on 05/09/2008 Bezpośredni odnośnik

      Staszek writes:

      Mnie się w "Iron Manie" podobały domieszki ironii. Chociaż z perspektywy czasu przyznaję, że fabuła w zasadzie prosta jak drut. Ale skoro oglądało się miło, to może nie taki zły? Na Twoim miejscu dałbym trzy gwiazdki, bo lex retro non agit. :-)Dzięki za notkę o "THX 1138": nie miałem o niej pojęcia, a rzeczywiście warto na pewno obejrzeć i porównać z "Gwiezdnymi Wojnami".

    • mwisniewski 18:09 on 05/09/2008 Bezpośredni odnośnik

      Niestety, Seji, Borys powoli cofa wszystko to, co kiedyś powiedział i napisał o czymś, mającym związek z komiksami. Jeśli kiedyś było "fajne" (he, he, he, zdrajca), to dzisiaj już takie z pewnością nie jest. :)Borys, idź sobie "Misia" pooglądać. :P

    • Seji 07:09 on 08/09/2008 Bezpośredni odnośnik

      Lawdog – po porstu trzeba bedzie kiedys Borysa dopasc i zorbic mu kuracje metoda "Hulk smash" ;)

    • Borys 19:09 on 08/09/2008 Bezpośredni odnośnik

      Już ja Wam niezadługo zafunduję na Blogrysie kurację, dymsiarze cholerni. :)

    • Misiolak 12:09 on 15/09/2008 Bezpośredni odnośnik

      Nie dasz rady po LOBOtomii :P

  • Borys 18:06 on 06/06/2007 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz
    Tags: fantastyka, , , ,   

    Aye czy argh? 


    Trzecia część Piratów z Karaibów rozczarowała mnie. Chyba nie na tyle, by żałować pieniędzy wydanych na bilet, lecz z pewnością na tyle, by westchnąć i zamarudzić o zmarnowaniu wielkiego potencjału. Klątwa Czarnej Perły pozostaje najlepszą częścią trylogii i z perspektywy czasu oceniam ją na 5/6, chociaż dobrze byłoby zweryfikować wrażenia i obejrzeć film raz jeszcze. Widziana w zeszłe wakacje Skrzynia umarlaka zasłużyła sobie już tylko na czwórkę z minusem, a Na krańcu świata daję zaledwie nędzną trójeczkę. A teraz uzasadnienie, czy raczej wyliczanka wad.

    (More …)

     
    • anonymous 21:06 on 06/06/2007 Bezpośredni odnośnik

      JCF writes:"Film przymula"Slang! Slang!;D

    • MasatoPl 12:06 on 07/06/2007 Bezpośredni odnośnik

      Rzadko się zdarza, że kontynuacje są lepsze od pierwowzoru. Kilka wyjątków tylko potwierdza regułę. Moim zdaniem po udanym po udanym produkcie twórcy powinni albo zostawić go w spokoju, albo zobaczyć jak im się uda druga część, albo ogłosić wielką serię i wydawać kolejne części co rok. Przez 10 lat.

    • anonymous 15:06 on 07/06/2007 Bezpośredni odnośnik

      Misiołak writes:Hmmm… Piraci 10: Żeglując po nieboskłonie… z kosmicznej otchłani przybywają chtulhupodobni galaktyczni korsarze szukając zaginionego ziomka :P

    • Kirtan 20:06 on 07/06/2007 Bezpośredni odnośnik

      Cooz. Z sequelami filmow jest na odwrot niz z sequelami gier. Najczesciej:]

    • anonymous 22:06 on 07/06/2007 Bezpośredni odnośnik

      JCF writes:A jakie znasz dobre kontynuacje gier? Bo nie wiem, czy nie wymienię większej ilości tych gorszych.

    • MasatoPl 08:06 on 08/06/2007 Bezpośredni odnośnik

      Final Fantasy się liczy jako kontynuacja? Jeśli nie to na przykład "Fallout", "Baldur's Gate", "Gothic"…

    • anonymous 09:06 on 08/06/2007 Bezpośredni odnośnik

      JCF writes:Deus Ex 2, Warcraft 3, Quake 2, SoF 2…Tutaj i tutaj znajdziesz wyjątki, generalizowanie nie jest dobre.

    • Kirtan 10:06 on 08/06/2007 Bezpośredni odnośnik

      JFC, sprawdz w slowniku co znaczy "najczesciej" :]Nic nie generalizuje. Osobiscie spotkalem sie w wiekszosci z dobrymi kontynuacjami. Nie mowie ze tak jest zawsze, bo nie jest, ale IMO czesciej niz w filmach. Zreszta, generalizowanie jest teraz na topie:]

    • Borys 12:06 on 08/06/2007 Bezpośredni odnośnik

      Moim skromnym, sequele gier są faktycznie częściej udane niż sequele filmowe. W przypadku tych drugich na myśl przychodzi mi tylko "Zabójcza broń", "Terminator" i "Gwiezdne wojny" (jeszcze kilka by się znalazło). Jeśli chodzi o gry, potrafiłbym chyba wymieniać trochę dłużej, ale oczywiście tam też zdarzają się wpadki.

    • Seji 21:06 on 08/06/2007 Bezpośredni odnośnik

      I Indiana Jones ;). I generalnie sie zgadzam, Piraci 3 niestety zawodza.

    • anonymous 23:06 on 08/06/2007 Bezpośredni odnośnik

      LawDog writes:Przynajmniej wszystkie sequele Blejda były w pytę.

    • MasatoPl 12:06 on 09/06/2007 Bezpośredni odnośnik

      I Harry'ego Pottera.I nie zapominajmy o Simsach. :)

    • anonymous 21:06 on 09/06/2007 Bezpośredni odnośnik

      LawDog writes:Masz coś do Blejda? :P

    • anonymous 21:06 on 09/06/2007 Bezpośredni odnośnik

      Misiołak writes:To chyba innego Blejda oglądaliśmy, Law. Ale o tym już kiedyś była mowa… :P

    • Seji 22:06 on 09/06/2007 Bezpośredni odnośnik

      Blade – serial jest fajny :)

    • LordThomas 16:06 on 10/06/2007 Bezpośredni odnośnik

      Ano. Serial byl fajny, ale filmy to jakas zenada…

    • anonymous 22:06 on 10/06/2007 Bezpośredni odnośnik

      LawDog writes:Sam jesteś "żenada". :P

    • anonymous 01:07 on 20/07/2007 Bezpośredni odnośnik

      Anonymous writes:pojebalo cie! to byla najlepsza czesc! duzo smiechu a wojna na wirze byla swietna..do muzyki tez nie mozna sie doczepic! najbardziej zdenerwowal mnie los Will aTurnera z ktorego zrobiono totalnego dupka zdrajce itp A tobie jak sie nei podoba to sie wypchaj! Skrzynia umarlaka to byl;a najglupsza czesc

    • MasatoPl 20:07 on 21/07/2007 Bezpośredni odnośnik

      Nie mogę się powstrzymać…Buahahahahahaha!

c
Compose new post
j
Next post/Next comment
k
Previous post/Previous comment
r
Odpowiedz
e
Edycja
o
Show/Hide comments
t
Idź do góry
l
Go to login
h
Show/Hide help
shift + esc
Anuluj