Filmorys (17)

Po wieloletniej przerwie powraca Filmorys, czyli cykl krótkich recenzji niedawno obejrzanych filmów! Publikuję je na Filmasterze, tutaj będę zbierał piątkami. Ze względu na Filmasterowy limit znaków – który postanowiłem wykorzystać do cna – każda z poniższych mikrorecenzji liczy dokładnie 1000 znaków. Przycinanie okołotysiącznakowego tekstu do równych trzech zer zajmuje wbrew pozorom tylko kilka minut, a dostarcza więcej frajdy niż rozwiązanie sudoku.

It-Follows-kadr

Czytaj dalej Filmorys (17)

Obejrzane w 2016: Zaskoczenia (cz. 1)

8. Pamiętaj o niedzieli
(Remember Sunday; 2013)

remembersundayKonferencja Episkopatu Polski zasponsorowałaby w ciemno film o takim tytule. Wielebni biskupi cofnęliby jednak szybko pieniążki, oj cofnęliby, bowiem w tytułową niedzielę bohater najchętniej uprawiałby przedmałżeński seks z pewną słodziutką niebieskooką kelnerką.

Telewizyjne dziełko Jeffa Blecknera, reżysera słynnego serialu policyjnego Hill Street Blues z lat 80., jest w zasadzie typowym romansidłem… które ogląda się nadspodziewanie przyjemnie. Łaskawie pozwalam mu otworzyć niniejsze zestawienie ze względu na Alexis Bleidel (Rory z Gilmore Girls vel Kocham kłopoty) wyglądającą tutaj jak milion dolarów oraz całkiem wciągającą fabułę: girl meets boy, który cierpi na zaniki pamięci, a ona bierze go wkrótce za zboczeńca nagrywającego ich rozmowy.

Za wartość dodaną należy uznać występującego w drugoplanowej roli Barry’ego Shabakę Henley’a, czarnoskórego, charyzmatycznego aktora pojawiającego się w filmach Michaela Manna, łudząco podobnego do Foresta Whitakera. O Foreście przypomnimy sobie w niedzielę. Obiecuję, że zatoczymy koło.

Czytaj dalej Obejrzane w 2016: Zaskoczenia (cz. 1)

Filmorys (12)

W numerze:
Smaki miłości, czyli zaskakujący dobry film o miłości
Odważna, czyli Jodie Foster jako Paul Kersey w spódnicy
Alamar, czyli młody człowiek i morze
Hipnos, czyli gniot na schwał
Transfer, czyli ciemne strony Wojny z Terrorem
URO, czyli norweska sensacja

Czytaj dalej Filmorys (12)

Filmorys (10)

Ostatni Filmorys ukazał się dwa i pół roku temu. Potem z minirecenzjami przeniosłem się do zainicjowanego przeze mnie kolektywnego przedsięwzięcia, które nieopatrznie i nielojalnie porzuciłem, skuszony perspektywami roztaczanymi przez Filmastera. Przez długi czas to tam umieszczałem swoje 500-znakowe mikrorecki. Nie do końca odpowiadał mi jednak Filmasterowy skręt w stronę kinematografii niszowej, a także parę innych rzeczy, które bardzo wcześnie i wnikliwie wypunktował mi w prywatnej rozmowie Deckard, a które później w (nieco zbyt) ostrym tonie opisał u siebie MuadiM. Jakiś czas potem portal mojego imiennika przeszedł gruntowny lifting, lecz do nowego modelu nigdy się nie przekonałem. Drogi moje i Filmastera rozeszły się.

Co oznacza, że Filmorys, po dwudziestodziewięciomiesięcznej nieobecności, powraca. Najwyższy czas.

Czytaj dalej Filmorys (10)