Polacy ramię w ramię z Hitlerem

Niebywałe – to już osiemsetny wpis na Blogrysie! Zamiast jednak pisać podsumowanie minionej setki przedyskutowałem z Arkiem zagadnienie, które od kilku lat spędza sen z powiek domorosłym historykom: czy Polska w 1939 r. powinni sprzymierzyć się z Niemcami? Takiego kontrafaktycznego jubileuszu na Blogrysie jeszcze nie było.

Achtung! Długi wpis!

Zadaniem historyka nie jest wydawanie wyroków, obrona czy oskarżanie, ale gromadzenie argumentów „za i przeciw”, rozpatrywanie dylematów z przeszłości, odtwarzanie klimatu czasów, które są przedmiotem jego studiów. Historyk jest tłumaczem przeszłości – nie sędzią. Nigdy nie powstanie pełna, skończona synteza problemu tak złożonego jak położenie międzynarodowe Polski w latach 1938–1939.

– Marek Kornat

Borys: Od ładnych paru lat w polskim internecie trwają zajadłe dyskusje o okolicznościach wybuchu Drugiej Wojny Światowej. Ich uczestnicy odmieniają przez wszystkie przypadki „klęskę wrześniową” i zadają sobie pytanie, czy Polacy mogli jej uniknąć czyniąc ustępstwa Hitlerowi, a nawet zawierając z Niemcami tymczasowe przymierze przeciwko Sowietom. Mnie w tę debatę, jak wielu innych, wciągnęła książka Piotra Zychowicza pt. Pakt Ribbentrop-Beck – pisana pod tezę, argumentująca w sposób dość histeryczny, ale będąca mimo wszystko prowokującym i pasjonującym kawałkiem publicystyki historycznej. A Ciebie?

Arek: Przyznam, że książek Zychowicza nie znam, choć od kilku dobrych lat śledzę z mniejszą lub większą uwagą jego publicystykę i wystąpienia publiczne. Dlatego z dużym zainteresowaniem odniosłem się do Twojej propozycji przeczytania „źródła” – jak możemy określić książkę Władysława Studnickiego w kontekście tych wszystkich debat przetaczających się z różną częstotliwością przez polską przestrzeń publiczną.

Czytaj dalej Polacy ramię w ramię z Hitlerem

Wszystkie wyróżnienia moje (8)

strong

Jesteś rynkowym trybikiem

Posługiwanie się pojęciem „klienta” w tylu różnych sferach ludzkiej aktywności musi oznaczać, że w prawie wszystkich naszych codziennych działaniach istotnie zachowujemy się jak klienci na rynku. Stało się tak nie za sprawą przypadku, ale wskutek (…) całkowitego przemeblowania naszych instytucjonalnych praktyk. Obowiązkowe dokonywanie „wolnego wyboru” – lekarza, szpitala, szkoły dla naszych dzieci – jest zarazem ćwiczeniem ze społecznej tożsamości. Za każdym razem potwierdzamy nim naszą konsumenckość.

– Doreen Massey (The Guardian, 11/6/2013)

Polscy Tatarzy są polscy

Często podnoszony jest także zarzut, jakoby podkręcane przez nas nastroje antyimigranckie miały charakter rasistowski. To bzdura. Dla mnie kolor skóry przybyszów nie ma znaczenia. Kluczowe są kwestie bezpieczeństwa oraz obrony naszej tożsamości. Tak samo nie jesteśmy przeciwnikami islamu jako takiego, choć oczywiście uznajemy katolicyzm za religię objawioną. Sami utrzymujemy przyjazne stosunki z prof. Selimem Chazbijewiczem i wielkim szacunkiem darzymy środowiska polskich Tatarów. Powiem więcej, gdyby hipotetycznie doszło do sytuacji, kiedy ta społeczność będzie zagrożona ze strony radykalnych polskich konwertytów, czy radykalnych imigrantów, jako islam zbyt „rozwodniony”, to chciałbym, żeby działacze ONR-u jako pierwsi stanęli w obronie polskich Tatarów. Także z zaciśniętymi pięściami. Polskość środowisk tatarskich jest rzeczą niepodlegającą dyskusji.

– Aleksander Krejckant (Jagielloński24, 1/5/2016)

Czytaj dalej Wszystkie wyróżnienia moje (8)