Tagged: holokaust Toggle Comment Threads | Skróty klawiaturowe

  • Borys 18:18 on 11/12/2017 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz
    Tags: , , holokaust   

    Hitler w dużym pokoju 

    Nordic_Resistance_Movement_flag

    Obejrzałem polecony mi przez kol. ob. Arka półtoragodzinny dokument pt. Wojownicy rasy (tytuł oryginalny: Rasekrigerne) wyprodukowany przez norweską telewizję publiczną NRK. Rzecz świeżutka jak Adolf w 1933 r. Swą premierę telewizyjną miała raptem tydzień temu.

    Enerkowscy reporterzy przez dwa lata obserwowali z bliska członków Nordyckiego Ruchu Oporu (NMB, od Den nordiske motstandsbevegelsen), neonazistowskiej organizacji założonej w drugiej połowie lat dziewięćdziesiątych. Rozmawiali z jej szefami, towarzyszyli łysym szeregowcom na wiecach, demonstracjach, zjazdach i nożowych piknikach.

    Skandynawskie służby bezpieczeństwa uważają NMB za najniebezpieczniejsze skrajnoprawicowe ugrupowanie w regionie. Dwa lata temu szwedzkie skrzydło utworzyło partię. Następne wybory parlamentarne odbędą się za rok; zobaczymy, jak powiedzie się brodatym, wytatuowanym chłopakom w demokratycznej walce o władzę.

    NRK pragnęło przedstawić „Nordyków” w neutralnym, obiektywnym świetle. Dokumentaliści na ich prośbę nie stosują określeń „naziści” ani „neonaziści”, które NMB uważa za polityczne obelgi ustawiające apriorycznie optykę dyskusji. W Wojownikach rasy członkowie ugrupowania są więc konsekwentnie nazywani „narodowymi socjalistami”, zgodnie z ideologią, z którą się utożsamiają.

    simon_lindberg.PNG

    Simon Lindberg

    Zamiar neutralności zrealizowano w stu procentach. Reporterzy przeprowadzili wywiady m.in. z Simonem Lindbergiem i Håkonem Forwaldem, przywódcami odpowiednio szwedzkiej i norweskiej frakcji NMB. Pytania są proste, konkretne. „Kto jest twoim wzorem do naśladowania?”. „Jakie jest wasze zadanie?”. „Co sądzisz o Holokauście?”. „Czy rozmawiałbyś ze mną, gdybym był Żydem?”. Przepytywani nie owijają w bawełnę. „Politycznie rzecz biorąc: Hitler”. „Walka z homoseksualnym lobby”. „Systematyczna eksterminacja narodu żydowskiego w czasie Drugiej Wojny Światowej się nie wydarzyła”. „Nie, nie moglibyśmy rozmawiać, gdybyś był Żydem [śmiech]”. Tylko na jedno pytanie udzielają oględnej odpowiedzi. „Ilu was jest?”. „Nie powiem”. „Dlaczego?” „Liczy się jakość członków, nie ilość”.

    Żadnych adnotacji czynić nie będę. Dokument w obiektywny sposób sportretował środowisko skandynawskich neonazistów. Wielka to sztuka. Nietaktem z mojej strony byłoby więc wyrażać własną opinię na temat NMB. Niech każdy wyrobi ją sobie sam. Wojowników rasy w ślad za Arkiem gorąco polecam, wersja z angielskimi napisami dostępna jest tutaj. Nie mam pojęcia, czy i kiedy pojawi się tłumaczenie polskie.

    Poniżej komentuję cztery sprawy. Będzie mowa o kłamstwie Holokaustu, niezwykłych babciach, szwedzkiej policji i norweskiej telewizji. Vorwärts!

    (More …)

    Reklamy
     
  • Borys 21:32 on 10/07/2017 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz
    Tags: , , holokaust, , , , , , ,   

    Obejrzane w 2016: Najlepsze, cz. 1 

    rope 2

    10. Sznur
    (Rope; 1948)

    Hitchcockowy kanon. Dwóch snobistycznych dupków morduje kolegę, ukrywa zwłoki w skrzyni, przykrywa ją obrusem i urządza kolację, na którą przychodzą między innymi ojciec i narzeczona denata, zastanawiający się na głos, co też mogło tak opóźnić przybycie Davida…

    Alfred Hitchcock nakręcił Sznur, swój pierwszy technikolorowy film, w dziesięciu długich ujęciach. Większość z nich została sprytnie sklejona, tak, że liczba cięć wydaje się mniejsza niż dziewięć. Efekt: Formalny majstersztyk z imponującą cykloramą w tle (Hitchcock zalicza kameo przebrany za czerwony neon!). Ale: W Sznurze jest dużo gadania i mało akcji. To w zasadzie teatr telewizji. Niektórych zniecierpliwi.

    rope

    (More …)

     
  • Borys 15:20 on 26/06/2017 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz
    Tags: , holokaust   

    Nowej notki na razie nie będzie (13) 

    nowej_notki_na_razie_nie_bedzie_8

    1. Cezary Krysztopa, prawicowy rysownik satyryczny, wygląda jak syn Bogusława Lindy i Cezarego Pazury.

    2. Znakomite motto dla wszystkich polemistów, nie tylko w erze dyskusji na buniu: „Niech twoje poglądy będą skrajne, ale starannie uzasadnione. Bądź zawsze gotów na ich zmianę, jeżeli tylko ktoś przedstawi solidne kontrargumenty.” Niestałe skrajne poglądy są bez wątpienia ciekawsze od poglądów letnich, lecz tożsamościowo niewzruszonych.

    3. Niedawno kilka razy przytrafiło mi się coś takiego, że szedłem sobie chodnikiem, z naprzeciwka nadchodziła inna osoba, z oddali wydawało mi się, że jej twarz jest znajoma, ale z bliska – już taka nie była. Dziwne wrażenie. Rysy twarzy wydawały się wręcz morfować na moich oczach. Czy tak właśnie wygląda życie z prozopagnozją? Pewnie nie. Dla prozopagnostyków każda twarz wygląda tak samo.

    4. „Zasadzał się on [pomysł] na tym, by obszar KL Auschwitz-Birkenau z przyległościami przekazać Niemcom na wieczność jako niepodzielne ich dziedzictwo, pomnik ich kultury, techniki, obyczaju, militarna zdobycz w skali tysiącleci.” To Marian Pilot. No ale coś za coś. Po Drugiej Wojnie Światowej należało wysiedlić wszystkich Niemców z Badenii-Wirtembergii i oddać kraj w wieczne posiadanie Żydom. Alternatywny Izrael na terenie Europy? Ciekawe, jak wskutek takiego zabiegu potoczyłaby się historia naszego kontynentu i reszty świata.

    5. Muhammad Ali był największy. Umiał fruwać jak motyl, umiał żądlić jak pszczoła, ręka wroga nie trafi, jeśli oko ujrzeć nie zdoła.

    6. Wyższą odmianą zwrotu akcji jest zwrot gatunku. Czytasz sobie książkę lub oglądasz film. Wydaje ci się, że rozpoznałeś już schemat gatunkowy. Wtem okazuje się, że kryminał przeistacza się w dramat (Gdzie jesteś, Amando) albo thriller w horror (Drabina Jakubowa). To najfajniejsza niespodzianka, jaką mogą zgotować nam powieściopisarze, reżyserzy i scenarzyści, choć oczywiście czytelnicy / widzowie o ograniczonych horyzontach estetyczno-intelektualnych na taki manewr zareagują z obrzydzeniem. Uwaga: zwrotu gatunku nie należy mylić z nieokreślonością gatunkową, czyli sytuacją, gdy twórcy świadomie mieszają ze sobą kilka schematów (The Host: Potwór, Atak na posterunek 13).

     
  • Borys 19:29 on 11/10/2015 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz
    Tags: , holokaust, , , ,   

    Nowej notki na razie nie będzie (10) 

    1. Od półtorej dekady trwa złota era serialu. Epickie narracje niespodziewanie pokawałkowano na godzinne porcje i przeniesiono do telewizji. Wszyscy znamy z pierwszej ręki niektóre przejawy tego zjawiska – Rodzinę Soprano, Prawo ulicy, Breaking Bad, Grę o tron, House of Cards – i jesteśmy bardzo zadowoleni z takiego obrotu rzeczy.

    Z drugiej strony seriale pozbawiły nas tylu wybitnych pełnometrażowych filmów! Nie obejrzymy nigdy bezkompromisowego, dwugodzinnego dramatu o nauczycielu chemii, który postanawia dorobić na produkcji i sprzedaży narkotyków, niszcząc mimowolnie własną rodzinę. Nie obejrzymy nigdy metafizycznego thrillera na miarę Siedem opowiadającego o dwójce detektywów tropiących seryjnego mordercę w Luizjanie. Ani przewrotnej sensacji o psychopatycznym pracowniku policji, który morduje morderców. Ani komediodramatu o ekscentrycznym lekarzu, który rozwiązuje zagadkę śmiercionośnej choroby niczym Sherlock Holmes zagadkę zbrodni. I tak dalej, i tak dalej. No bo czy Skazani na Shawshank, Czas apokalipsy Pulp Fiction byłyby lepszymi fabułami, gdyby poddać je dekompresji i przekształcić na seriale? (More …)

     
  • Borys 20:12 on 06/12/2008 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz
    Tags: holokaust   

    Ko*iksy, cz. 1 

    Nie lubię komiksów. Tak w ogóle, tak po prostu. Ani tych humorystycznych, ani tych dramatycznych, określanych nierzadko mianem "powieści graficznych". Uważam, że jest to miałki rodzaj literatury (jeżeli w ogóle komiksy wolno do literatury zaliczyć), miałki na wszystkich możliwych poziomach: i fabularnym, i psychologicznym, i dialogowym. Komiksowe medium zresztą od początku wydaje się stać na przegranej pozycji. Ile narracyjnej głębi da się wydobyć z kombinacji kolorowych obrazków z krótkimi wypowiedziami wrzucanymi w dymki? Podczas gdy pisarze mają możliwość operowania całym bogactwem języka literackiego ze wszystkimi jego niuansami, podczas gdy reżyserzy mogą posługiwać się obrazem w sposób płynny i korzystać ze zróżnicowanego repertuaru zabiegów wizualnych, twórcy komiksów stoją gdzieś pomiędzy tymi dwoma światami, nie mogąc tak naprawdę dosięgnąć ani jednego, ani drugiego.

    Gdy byłem mały, oczywiście czytałem komiksy — "Kaczory Donaldy", "Asteriksy", "Tytusy", "Kajka i Kokosze". Potem z nich wyrosłem. Z komiksami "poważnymi", przeznaczonymi dla dorosłych zetknąłem się kilka razy… i to mi wystarczyło. Ze szczątkowych informacji i pojedynczych przesłanek potrafiłem wyrobić sobie negatywne zdanie na ich temat. Zdanie, nazwijmy rzecz po imieniu, trafne. Jako że ze swoją opinią nigdy się nie kryłem i otwarcie głosiłem bezwzględną wyższość literatury tradycyjnej nad komiksami, szybko trafiłem na oponenta w postaci Mateusza, znanego w mazowieckich kręgach apologety i kolekcjonera "dymkowych" opowieści. Mateusz z uporem godnym lepszej sprawy przy każdej okazji zapytywał mnie: "Skąd możesz wiedzieć, że nie lubisz, skoro nie czytałeś tych najlepszych?". Na rzucenie rękawicy nie musiałem długo czekać.

    Mateusz zaproponował mi oto, bym zapoznał się z trzema tytułami stanowiącymi ukoronowanie dokonań trzech różnych podgatunków: komiksu psychologiczno-obyczajowego, komiksu biograficzno-historycznego oraz komiksu superbohatersko-sensacyjnego. Przyjąłem wyzwanie, spodziewając się wyłącznie pozyskania dodatkowych argumentów przemawiających za bylejakością "powieści graficznych". …

    (More …)

     
    • mwisniewski 20:12 on 06/12/2008 Bezpośredni odnośnik

      Kwestię "ukoronowań dokonań trzech różnych podgatunków" pominę, a i mój komentarz zbyt długi nie będzie. Starałem się dotrzeć do Borysa na kilka sposobów i… cóż, tego dowiemy się zapewne z kolejnej komiksowej notki. Jak nie drzwiami, to oknem. "Surowe, ale sprawiedliwe — tak tylko można nazwać moje opinie o Black Hole i Mausie…" Od dzisiaj masz monopol na prawdę. :)Wyjaśnij mi jeszcze: czy książki również są dla Ciebie jakimś "gatunkiem"?

    • Borys 21:12 on 06/12/2008 Bezpośredni odnośnik

      Kwestię "ukoronowań dokonań trzech różnych podgatunków" pominę"

      Ale uważasz, że nadużyłem określenia "ukoronowanie" czy "podgatunek"? Jeśli to drugie — patrz niżej. Jeśli to pierwsze — wskaż mi zatem komiks historyczny lepszy Twoim zdaniem od "Mausa" i komiks psychologiczno-obyczajowy lepszy od "Czarnej dziury". Z chęcią się zapoznam… :)

      cóż, tego dowiemy się zapewne z kolejnej komiksowej notki.

      Pamiętaj tylko, że jedna jaskółka wiosny nie czyni. :)

      Wyjaśnij mi jeszcze: czy książki również są dla Ciebie jakimś "gatunkiem"?

      Ale pytasz ironicznie? Mnie po prostu chodziło o wprowadzenie małej hierarchii na potrzeby tej notki, ale decydowały względy czysto językowe. Jeżeli założymy, że i "zwyczajne" książki, i komiksy są częścią literatury, to można mówić o dwóch oddzielnych gatunkach.

    • Staszko 23:12 on 06/12/2008 Bezpośredni odnośnik

      Trudno mi się wypowiedzieć w kwestiach adremiczno-merytorycznych, ponieważ komiksów nie czytam w ogóle. Kiedyś — tak dawno, że najstarsi antropolodzy nie pamiętają — przeczytałem kilka(-naście) Thorgali i jednego Szninkla (nie licząc polskiej klasyki: Tytusa czy Kajka i Kokosza). Mam do nich duży sentyment, czy jednak dziś uznałbym je za dzieła ważne i piękne? Nie wiem. Są rzeczy, do których się nie wraca, ponieważ powrót mógłby je zniszczyć.Notkę jednak przeczytałem z zainteresowaniem, niewątpliwie spowodowanym po części przez jej wyrazistość. (Znakomity skądinąd pomysł z ocenianiem w skali lawdogów!). Jak mówię: nie zabieram (nikomu) głosu w dyskusji. Pamiętam jednak, że sporo dobrego słyszałem o "Sandmanie" (sam wszakże nie miałem go nigdy w rękach). Czy próbowałeś się zapoznać z którymś numerem?

    • Seji 00:12 on 07/12/2008 Bezpośredni odnośnik

      Lawdog, moge napisac Borysowi po porstu, ze sie nie zna, czy tez powinienem dodac, ze jest glupi i ma wszy? ;)I skoro komiks to nie literatura, to ksiazki z obrazkami takze literatura nie sa. Sprytne.

    • mwisniewski 12:12 on 07/12/2008 Bezpośredni odnośnik

      @SejiPójdź za głosem serca! ;)

    • Borys 13:12 on 07/12/2008 Bezpośredni odnośnik

      Staszek: Ja też sporo dobrego słyszałem o "Sandmanie" i parę lat temu przeczytałem pierwszy tom. Daję nie więcej niż pięć lawdogów, nic szczególnego.Seji: Jeżeli w książce cała fabuła opowiedziana jest za pomocą obrazków, mamy do czynienia z literaturą dziecięcą. Chcesz więc powiedzieć, że komiksy są dla dzieci? Spoko, zgadzam się.

    • Borys 14:12 on 07/12/2008 Bezpośredni odnośnik

      Seji: Ale po co mam Ci cokolwiek udowadniać? W wolnych chwilach możesz zaczytywać się nawet "Dziećmi z Bullerbyn". Fajna rzecz, bardzo ją lubiłem, jak byłem mały.

    • mwisniewski 14:12 on 07/12/2008 Bezpośredni odnośnik

      @BorysMasz rację, są też komiksy dla dzieci.

    • Seji 14:12 on 07/12/2008 Bezpośredni odnośnik

      Udowodnij, ze Sin City jest dla dzieci.

    • mwisniewski 15:12 on 07/12/2008 Bezpośredni odnośnik

      To było niskie. :)

    • Seji 19:12 on 07/12/2008 Bezpośredni odnośnik

      Borys zmienia sie w Jacka Kurskiego.

    • Borys 20:12 on 07/12/2008 Bezpośredni odnośnik

      Moje opinie dot. "Black Hole" i "Mausa" — z uzasadnieniem — znajdziecie powyżej. Jeżeli chcecie podyskutować, polecam dokładnie przeczytanie notki (koniecznie ze zrozumieniem — metoda Sejiego, czyli "czytam trzy losowo wybrane zdania całości", nie wchodzi w grę), ustosunkowanie się do moich poglądów i przedstawienie własnych kontrargumentów. Jeżeli natomiast sądzicie, że "Black Hole" i "Maus" nie są wcale dobrymi komiksami, to spoko — czekam na informacje o jakichś lepszych.

    • anonymous 23:12 on 07/12/2008 Bezpośredni odnośnik

      Arek writes:Świetna notka.

    • Misiolak 00:12 on 08/12/2008 Bezpośredni odnośnik

      Denna notka. Trudno dyskutować z: "wyrobiłem sobie negatywną opinię i teraz się w niej utwierdzę". Nieustannie zdumiewa mnie podobnie martyrologiczna postawa. Nie lub, nie czytaj – wyjdzie na zdrowie.

      twórcy komiksów stoją gdzieś pomiędzy tymi dwoma światami, nie mogąc tak naprawdę dosięgnąć ani jednego, ani drugiego

      Mrrrrrok graniczący z immerrrrsją…

      komiks psychologiczno-obyczajowy lepszy od "Czarnej dziury"

      …to oczywiście "Niebieskie pigułki".

    • anonymous 11:12 on 08/12/2008 Bezpośredni odnośnik

      Arek writes:@Misiołak – Ale możesz dyskutować z przedostatnim akapitem recki "Black Hole" oraz trzecim i czwartym akapitem recenzji "Maus". Rozumiem, że Borys deklaruje swoją niechęć do komiksów, ale podaje argumenty. Czemu nie próbować ich zbić?

    • Borys 11:12 on 08/12/2008 Bezpośredni odnośnik

      @Misiołak: Upraszczasz. Nie "wyrobiłem sobie negatywną opinię i teraz się w niej utwierdzę", tylko:1. Moja opinia nt. komiksów była (i jest) negatywna.2. Spróbowałem ją zweryfikować zasiadając do lektury dwóch komiksów wskazanych mi przez Mateusza jako bardzo dobre.3. Czytałem bez uprzedzeń.4. Rzeczone komiksy uważam za kiepskie — dlaczego, dokładnie wyjaśniłem (i oceniałem je po prostu jako utwory fabularne, z dokładnie tych samych powodów mógłbym skrytykować książkę lub film).5. Jako że miało to być komiksy "bardzo dobre" — podtrzymuję swoją opinię nt. komiksów w ogóle.

    • Borejko 20:12 on 08/12/2008 Bezpośredni odnośnik

      Odnośnie Mausa bo tylko tego czytałem- zgodzę się z Tobą że sporo popularności zdobył dzięki tematyce, natomiast kreska wydaje mi się ze właśnie podkreśla "dramat narodu żydowskiego".No ale cóż o gustach sie nie dyskutuje, a poza tym jakimś specem od obrazkół nie jestem.

    • Misiolak 01:12 on 10/12/2008 Bezpośredni odnośnik

      Punkt 1 i 5 stoją w sprzeczności z punktem 3.Punkt 2 – nie kwestionuje Lawdogowych polecanek, ale do Borysa niekonicznie muszą przemawiać Lawdogowe debeściaki; "W poszukiwaniu straconego czasu" też podobno jest bardzo dobre, a dla mnie to droga przez mękę. Punkt 4 – "podyskutujmy"."Czarnej dziury" nie czytałem, bo nie pociągają mnie "falliczno-waginalne symbole". Wolę uczciwego pornola. Może przeczytam przy okazji."Mausa" uważam zaś za komiks dobry. Po pierwsze, to opowieść starego człowiek poskładana ze strzępów przez tego młodego, nie ma rewolucji, ale i nie ma tragedii. Po drugie, według mnie rysunek dobrze uzupełnia narrację, ale kreska to rzecz gustu. Po trzecie, zgrzytu nie zauważyłem, to przedewszystkim opowieść Włodka spisana przez Arta, kto opisuje siebie w ciemnych barwach? A i leciwa pamięć bywa zawodna. Po czwarte, "Folwark zwierzęcy" pewnie też jest zły, bo to nie ludzie ino zwierzęta. Świńska kwestia raczej mnie nie rusza, owszem knurek nie za dobrze się kojarzy, ale skoro kultem otaczamy schabowego (jak Francuzi żabie udka), to chyba należy nam się prosiak.Czekam, co powiesz o "Strażnikach".

    • Staszko 13:12 on 18/12/2008 Bezpośredni odnośnik

      Boryyysie, ale nie odpowiedziałeś na pytanie o "Sin City". Dla dzieci czy nie dla dzieci? (ja nie czytałem komiksu, widziałem tylko film). Nie uskrajniajmy tez ponad miarę. :)

    • Borys 16:12 on 18/12/2008 Bezpośredni odnośnik

      @Misiołak: Punkt 1 i 5 nie stoją w sprzeczności z punktem 3. Po prostu trochę inaczej rozumiemy słowo "uprzedzenia" w tym konkretnym kontekście. Zasiadałem do lektury nie z nastawieniem "ale to będzie głupie", ale z "może będzie faktycznie fajne i wreszcie zmienię zdanie". Nie było, nie zmieniłem.A co "Mausa": "Po pierwsze" i "po drugie" — rzecz gustu. "Po trzecie" — no sorry, ale chyba dawno to czytałeś, bo nie ma wątpliwości, że "współczesny" Władek jest przedstawiony jako niezbyt miły staruszek. "Po czwarte" — zwróć uwagę, że w "Folwarku zwierzęcym" cała fabuła została zredukowana do płaszczyzny tytułowego folwarku. Natomiast akcja "Mausa" nie rozgrywa się w świecie kotów i myszy, lecz w "realu", tyle tylko, że Żydzi występują jako myszy, Niemcy jako koty itd. DOPISEK: U Orwella mamy więc alegorię pełną gębą, u Spiegelmana tylko nie prowadzący do niczego zoomorfizm.I przyznam, że nie patrzyłem wcześniej na kwestię "uświnienia" Polaków przez pryzmat schaboszczaka. Ciekawa interpretacja. ;)@Staszek: Dla dzieci, dla dzieci, jasne, że dla dzieci.

    • Misiolak 23:12 on 22/12/2008 Bezpośredni odnośnik

      Borysie, najpierw piszesz, że nie lubisz komiksów i masz uprzedzenia. Po chwili okazuje się, że w twoim słowniku "nie lubię" i "uprzedzenia" mają zupełnie inną definicję. Póżniej idziesz w zaparte i okazuje się, że komiksy z dużą dozą przemocy i porno też są dla dzieci. Może przedstawisz jakieś konkretne stanowisko, zamiast siedzenia okrakiem na płocie i cenzurowania postów. Nie masz argumentów, więc się wkurzasz, że Seji jedzie po bandzie?

    • Borys 00:12 on 23/12/2008 Bezpośredni odnośnik

      Borysie, najpierw piszesz, że nie lubisz komiksów i masz uprzedzenia. Po chwili okazuje się, że w twoim słowniku "nie lubię" i "uprzedzenia" mają zupełnie inną definicję.

      Dobrze, jeżeli więc nie zgadzasz się na moje rozumienie słowa "uprzedzenia", to powiem po prostu, że go nadużyłem. Trzeba było napisać: "Do lektury Black Hole zasiadłem więc z "tabulą rasą", starając się zapomnieć o swoim sceptycyzmie". Mój błąd.

      Póżniej idziesz w zaparte i okazuje się, że komiksy z dużą dozą przemocy i porno też są dla dzieci.

      Ale mówisz teraz o "Sin City"?

      Może przedstawisz jakieś konkretne stanowisko,

      Pierwszy akapit powyższej notki.

      zamiast siedzenia okrakiem na płocie i cenzurowania postów. Nie masz argumentów, więc się wkurzasz, że Seji jedzie po bandzie?

      Moje "ocenzurowanie" Sejiego nie ma nic wspólnego z tematem, ale z tym, że rzeczony Seji już drugi raz zamienia dyskusję w pyskówkę poprzez dryfowanie, dygresje, ignorowanie silniejszych kontrargumentów i wbijanie szpileczek w te najsłabsze. Nie chciało mi się już z nim dłużej gadać na tym poziomie (choć, przyznaję, nie powinienem był się dać sprowokować), więc zrobiłem EOT.

    • Misiolak 08:12 on 23/12/2008 Bezpośredni odnośnik

      Oczywiście pomijając fakt, że u kogoś wcześniej uprzedzonego trudno o wtórny obiektywizm.Borysie, ostatnio widzę, że głupoty wypisujesz. Komiks jest nośnikiem informacji, podobnie jak klasyczna książka czy film. Jaką treścią zapełni się przestrzeń między jego okładkami zależy od autora. Sztuka tworzenia komiksu polega na umiejętnej kompozycji obrazu i tekst (a tu bardzo wiele zależy od klasy artysty), zaś to, co najważniejsze w komiksie dzieje się między kadrami. Podobnie w standardowej książce najważniejsze kryje się między słowami.Pisanie o ułomnym dziecku filmu i literatury dobitnie świadczy, że tego medium nie czaisz kompletnie. Zatem poraz wtóry – daruj sobie, nie lubisz komiksu, nie czytaj, bo teorie, które tu próbujesz budować, są po prostu śmieszne.PS. W podobnym duchu – nadal nie dowiedziałem się od ciebie na czym polega LARP w konwencji 'manga', zwłaszcza w zestawieniu z thrillerem czy sensacją. Manga nie może być thrillerem? Znowu mieszasz zbiory z podzbiorami.

    • mwisniewski 11:12 on 23/12/2008 Bezpośredni odnośnik

      Misiu, w przypadku Borysa i jego podejścia do komiksu świątęczną misję "prostowania" można sobie darować. :)

    • Borys 16:12 on 23/12/2008 Bezpośredni odnośnik

      @Misiołak

      Oczywiście pomijając fakt, że u kogoś wcześniej uprzedzonego trudno o wtórny obiektywizm.

      Proszę i radzę, radzę i proszę, nie idź w ślady Sejiego i nie łap mnie za pojedyncze słowa. Napisałem już powyżej, że zamiast "uprzedzony" powinno być "sceptyczny".

      Komiks jest nośnikiem informacji, podobnie jak klasyczna książka czy film.

      Powiedziałbym, że przede wszystkim nośnikiem fabuły. To dość ważne rozróżnienie, bo porównuję komiks z literaturą czy filmem właśnie dlatego, że we wszystkich trzech przypadkach mamy do czynienia z fabułą. Chociaż oczywiście fabuła jest rodzajem informacji.

      Pisanie o ułomnym dziecku filmu i literatury dobitnie świadczy, że tego medium nie czaisz kompletnie.

      Kiepski kontrargument godzien tzw. "poważnych krytyków literackich". Jeśli coś się komuś nie podoba, tzn. że tego nie czai, tak?

      Zatem poraz wtóry – daruj sobie, nie lubisz komiksu, nie czytaj, bo teorie, które tu próbujesz budować, są po prostu śmieszne.

      Wyrażam swój pogląd. Mógłbym zacisnąć oczy i zacząć krzyczeć "Nie kce, nie kce, nie kce!". Zamiast tego próbuję ów pogląd jakoś uzasadnić. Sfery gustu oczywiście tym sposobem nie opuszczę, ale przynajmniej staram się przedstawić swój punkt widzenia. Ty swojego nie przedstawiłeś i nie napisałeś np. co takiego znajdujesz w komiksach, czego nie ma w literaturze i filmie.

      PS. W podobnym duchu – nadal nie dowiedziałem się od ciebie na czym polega LARP w konwencji 'manga', zwłaszcza w zestawieniu z thrillerem czy sensacją.

      Chodziło mi o konwencję kostiumową.

    • Borys 19:01 on 10/01/2009 Bezpośredni odnośnik

      Pyskówka pomiędzy Sejim a mną została usunięta ze względów higienicznych

c
Compose new post
j
Next post/Next comment
k
Previous post/Previous comment
r
Odpowiedz
e
Edycja
o
Show/Hide comments
t
Idź do góry
l
Go to login
h
Show/Hide help
shift + esc
Anuluj