Tagged: internet Toggle Comment Threads | Skróty klawiaturowe

  • Borys 16:00 on 20/07/2018 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz
    Tags: , internet, , , ,   

    Niebieski jak gołąbek 

    golab_je

    Jeśli dobrze poszukać, w internecie da się znaleźć mądre odpowiedzi na ważkie i palące pytania dotyczące kondycji mediów. Na przykład:

    • Na czym, w jednym zdaniu, polega największa szkodliwość Twittera? (Na zakazie marynowania.)
    • Czy powinien martwić nas odwrót druku pod naporem internetu? (Niekoniecznie.)
    • Dlaczego internet wymusza dzielenie się informacjami osobistymi w nieporównywalnie większym stopniu niż dawniej? (Psychogeografia, głupcze!)
    • Co mają wspólnego nałogowi użytkownicy Facebooka z gołębiami? (Lubią to!)
    • Czy znalazł się jakiś mądry chłop, który w mniej niż czterech tysiącach znaków podsumował bez pudła, dlaczego tradycyjne media znalazły się w ogromnym kryzysie i jak jawi się ich przyszłość? (Owszem.)

    Uzasadnienia i rozwinięcia za tydzień, żartowałem, poniżej.

    (More …)

    Reklamy
     
    • m. 16:18 on 23/07/2018 Bezpośredni odnośnik

      Bardzo ciekawe wnioski, szczególnie przyrównanie pisania stylem twittera do czasów średniowiecznych. Szczególnie, że coś w tym naprawdę jest. Wszyscy oburzają się fake newsami, czyli sami się sobie dziwią, że udało się komuś ich tak prostacko oszukać. ;-)

  • Borys 16:43 on 04/04/2018 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz
    Tags: , internet,   

    Szer & lajk 

    facebook-vs-blog.png

    Są różne sposoby na aktywne spędzanie czasu wolnego. Niektórzy lubią się spocić. Dostarczają swojemu organizmowi weekendowej porcji dopaminy machając łopatą w przydomowym ogródku albo na przemian podnosząc i opuszczając hantle. Inni wolą popracować palcami. Wieczorną porą wyczarowują z plastikowych okruchów wierne repliki myśliwców w skali 1:50 lub dręczą sąsiadów odgłosami niekończącego się remontu. Jeszcze inni przedkładają nad zajęcia manualne rozrywki intelektualne. Rozwiązują sudoku. Grają w szachy. Uczą się języków. Od dwunastu lat prowadzą blog.

    Nie, nie natknęliście się bynajmniej na autorefleksyjną notkę, w której tłumaczę światu i sobie samemu, dlaczego wciąż wytrwale blogrysuję. Jeżeli odnieśliście takie wrażenie, to zbyt szybko przeczytaliście pierwsze zdanie poprzedniego akapitu. „Blogging” stanowi dla mnie – z pewnością nie tylko dla mnie – formę rozrywki, na poły umysłową, na poły kreatywną. Bez wątpienia nosi znamiona diariuszowe – fajnie jest przypomnieć sobie własne zdanie sprzed pięciu-dziesięciu lat na jakiś temat – ale gdybym chciał pisać dziennik z prawdziwego znaczenia, udostępniałbym go wyłącznie szufladzie.

    Niestety, złota era blogów przeminęła wiele, wiele lat temu. Obecnie przędą cienko. Stłamsił je oczywiście Facebook, mamiąc zarówno potencjalnych autorów jak i potencjalnych czytelników blogów istniejących. Ci pierwsi woleli sprzedać się w wirtualną niewolę Zuckerbergowi w zamian za szybkie, społecznościowe lajki. Ci drudzy poszli po linii najmniejszego oporu i zamiast rozszyfrowywać enigmatyczny skrót RSS wybrali scrollowanie walla, które w najlepszym razie zamknęło ich w algorytmicznej bańce, a najczęściej bezpardonowo wyprało mózgi animowanymi GIF-ami.

    (More …)

     
    • Michał Stanek 10:09 on 05/04/2018 Bezpośredni odnośnik

      Pisałem już na Buniu, ale zostawię ślad – dzięki za namiar na fajnie pomyślany blog MLC; widzę że sporo pozycji będziemy mieli wspólnych. No i bardzo podoba mi się formuła rozszerzonej dygresji, jaką stosuje. Ja sam w Share Week nie biorę udziału, bo nie potrafię wybrać blogów do polecenia – mam wrażenie, że tym pominiętym zrobi się przykro i odpuszczam całkiem, już kolejny rok.

    • Cichy 15:32 on 09/04/2018 Bezpośredni odnośnik

      Dziękuję za uznanie, aż się zakłopotany poczułem;-). O istnieniu Twojego bloga wiem, w RSS-ach mam od dawna, ale komentuję gdziekolwiek rzadko (m.in. dlatego, że przeglądam RSS-y mocno nieregularnie i często czytam notki wiele dni po publikacji [tak jak w niniejszym przypadku], kiedy jest już po dyskusji), więc jakoś mi się nie zdarzyło.

  • Borys 15:00 on 24/01/2018 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz
    Tags: , , internet, , , ,   

    Nowej notki na razie nie będzie (15) 

    Jaipur.jpg

    1. Będzie, będzie, ale w niedzielę. Przez kilka ostatnich tygodni notki ukazywały się często i regularnie, raz na dwa dni. Regularność zachowuję, częstotliwość przykręcam i mocuję na środach oraz niedzielach.

    2. Odkryłem minimalistyczny, funkcjonalny i darmowy serwis służący do katalogowania słuchanej muzyki. Można by ironicznie rzec, że poszukiwania zajęły sporo czasu, ponieważ RateYourMusic wystartował już w 2000 r. Tutaj znajduje się mój „audiostrumień”. A po co mi to do szczęścia? Otóż od kilku miesięcy słucham średnio jednego-dwóch nowych albumów dziennie (!). Potrzebowałem sposobu na szybkie zaznaczanie dobrych płyt, by móc do nich w przyszłości wracać. Plik tekstowy w pewnym momencie zrobił się niewygodny w użyciu.

    dolores_oriordan3. W zeszłym tygodniu zmarła Dolores O’Riordan, wokalistka grupy The Cranberries. To smutna wiadomość dla wszystkich osób, które wychowały się w latach dziewięćdziesiątych. Dla naszego pokolenia utwory Dreams, Linger, Zombie, Salvation, Promises i Animal Instinct śpiewane niepodrabialnym głosem Dolores były częścią muzycznej scenerii późnego dzieciństwa tudzież wczesnej młodości. Na wieść o śmierci piosenkarki powróciłem po wielu latach przerwy do albumów The Cranberries. To the Faithful Departed i Bury the Hatchet nie zestarzały się w ogóle. Wciąż zasługują na maksymalne oceny.

    4. Wypróbowaliśmy Jaipur, grę karcianą dla dwóch (i tylko dwóch) osób, której tematem jest handel kosztownościami, skórami, suknem i przyprawami — oraz wielbłądami pełniącymi w mechanice kluczową rolę „zapychaczy” — na indyjskim bazarze. Polecam! Jedna partia trwa dziesięć-piętnaście minut, toczy się dynamicznie; można grać na luzie, można też wziąć rozgrywkę na ambit i próbować przewidywać ruchy przeciwnika. A jeżeli oponent też napnie mózg, Jaipur zamieni się w przyjemne, taktyczne kombinowanie. Karcianka zamyka obecnie pierwszą setkę najlepszych gier „bez prądu” w zestawieniu BoardGameGeek.

    5. Gdy czytałem cykl wiedźmiński po raz pierwszy w 2004 r. i z wypiekami na twarzy wyobrażałem sobie porządną, zachodnią, wysokobudżetową ekranizację — przypominam, że wówczas wszyscy miłośnicy fantasy mieli w pamięci zachwycającą ekranizację Powrotu Króla sprzed zaledwie pół roku — myślałem zarazem ze smutkiem, że to marzenie ściętej głowy. A jednak! Marzenia czasami się spełniają. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że pod koniec 2018 r. lub w pierwszej połowie 2019 r. doczekamy się porządnej, zachodniej, wysokobudżetowej ekranizacji Wiedźmina w formie serialu. Przejrzałem przetłumaczone na polski Q&A z Lauren Hissrich, scenarzystką i opiekunką produkcyjną (tzw. showrunnerką). Jej odpowiedzi napełniły mnie ufnością w powodzenie projektu; Hissrich podchodzi najwyraźniej z szacunkiem do prozy Sapkowskiego i „czuje” materiał wyjściowy. Trzymam kciuki za Netflix. Dwa miecze. Jeden na potwory. Drugi na ludzi.

    oldman-churchill6. Odradzam natomiast film Czas mroku, który pojutrze wchodzi na ekrany polskich kin. Najnowsze dzieło Joe Wrighta, reżysera Anny Kareniny i Pokuty, opowiada o początku „zachodniej” Drugiej Wojny Światowej z brytyjskiego punktu widzenia. Bohaterem jest Winston Churchill, który właśnie zostaje mianowany nowym premierem. Wojska III Rzeszy napierają na Francję, przegrana potężnego sojusznika to kwestia czasu, a Churchill musi podjąć najtrudniejszą decyzję życia: iść na ustępstwa i paktować z Hitlerem, czy stawić Niemcom zdeterminowany opór?

    Czas mroku możemy traktować jako prequel rewelacyjnej Dunkierki z akcją toczącą się nie na polu bitwy, ale w brytyjskich gabinetach. Gary Oldman jest fenomenalny w roli Churchilla — inna sprawa, że ma na sobie tonę charakteryzacji — jednak reżyser zapatrzył się za bardzo w historię i znów położył wszystko na jego barkach. W Czasie mroku zabrakło zupełnie politycznego nerwu. Jednak czego właściwie należało się spodziewać po reżyserze, który kręci notorycznie nudne filmy?

    7. A jeśli Hitler tak naprawdę wygrał Drugą Wojnę Światową? Jako wódz Tysiącletniej Rzeszy mógł wszak zaplanować wszystko na przynajmniej 75 lat do przodu. Bądź co bądź Żydów w Europie dzisiaj właściwie nie ma, ZSRR się rozpadł, a Niemcy są obecnie gospodarczą potęgą, liderem kontynentu. Verdammt!

     

     
  • Borys 18:38 on 13/12/2017 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz
    Tags: , , internet, , , ,   

    Nowej notki na razie nie będzie (14) 

    nnnrnb

    internet_explorer-old.PNGDowiedziałem się, że w starych wersjach Internet Explorera, jeszcze z końca lat dziewięćdziesiątych, przeglądarka w oryginalny sposób radziła sobie z nieznanym kodowaniem znaków. Jeżeli informacja o stronie kodowej nie była umieszczona w nagłówku witryny, IE przeprowadzał statystyczną analizę częstotliwości występowania liter w tekście. Język był rozpoznawany na podstawie powstałego histogramu. Oczywiście, przeglądarka myliła się za każdym razem, gdy słów było za mało, albo gdy by©y ekstraordynaryjne.

    Mawiają, że bitcoin to pieniądz przyszłości. Ba, mawiają też, że blockchain, czyli rozproszona baza danych, na której oparte jest działanie bitcoina, posłuży w przyszłości także do innych celów: do prowadzenia ksiąg wieczystych, do podpisywania umów, do rejestrowania aut, do głosowania.

    Wypadałoby zgrabnie przetłumaczyć blockchain na polski. Wyszło mi coś takiego:

    blockchain = blokołańcuch = klocołańcuch = klocuch

    Kto zrozumiał, ten zrozumiał.

    (More …)

     
    • m. 20:55 on 14/12/2017 Bezpośredni odnośnik

      Dobrze zauważyłeś ten numer SS11. Myślałem, że tylko mi jakoś zapadł w pamięci bo często go przeglądałem. Ale rzeczywiście jest on naszpikowany tytułami kultowymi, nawet w tych krótkich zajawkach jest Buggy Boy i Swiv. Aż przekartkowałem cyfrowo jeszcze raz całość.

  • Borys 15:27 on 18/01/2017 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz
    Tags: , , , , internet, , , ,   

    Nowej notki na razie nie będzie (12) 

    1. Ujrzawszy w metrze reklamę książki obyczajowej (Ferrante?) zacząłem dumać, czy tomik poezji mógłby stać się bestsellerem na miarę Kodu Leonarda da Vinci albo 50 twarzy Greya. Pytanie brzmi absurdalnie i naiwnie, no ale gdyby tak wydawnictwo ów tomik porządnie wypromowało, podsunęło ludziom pod nos w mediach, rozesłało egzemplarze nawet do blogerów książkowych i recenzentów zazwyczaj nie zajmujących się poezją, zainicjowało cykl rozmów, słowem — gdyby z autentycznym zapałem, pełnym profesjonalizmem i wykorzystaniem narzędzi marketingowych wszelakiej maści spróbowało jakiś zbiór wierszy wylansować? Wierszy, które nie byłyby leśmianowskimi zawijasami ani chirurgicznymi barańczakami, ale nie byłyby też prostackie ani częstochowskie, tylko takie w sam raz, koftowe, osieckie.

    Czy istniałaby realna szansa na osiągnięcie czytelniczej masy krytycznej, sytuacji, w której zbiorek sprzedałby się na pniu w dziesiątkach tysięcy egzemplarzy, przez kilka miesięcy byłby na ustach wszystkich jako wydarzenie literackie roku, a autor stałby się z tygodnia na tydzień bogatym człowiekiem? Czy taka sytuacja mogłaby zaistnieć w Polsce? Za granicą? Kod Leonarda da Vinci skanalizował społeczną podejrzliwość wobec kościoła katolickiego, 50 twarzy Greya wydoił ciągoty do BDSM. A czy zręczny poeta wespół z gotowym do podjęcia ryzyka wydawcą potrafiliby zrymować pospolitą chęć powiększenia kapitału kulturowego „szerokiego odbiorcy” z ogromnym sukcesem komercyjnym?

    (More …)

     
    • Michał Stanek 22:25 on 18/01/2017 Bezpośredni odnośnik

      Ad 1: pozornie z innej beczki, ale może tylko pozornie. Mianowicie nowa wersja „Przekroju”, tym razem w formie wypieszczonego intelektualnie i estetycznie kwartalnika z nutką retro, któremu wieszczono 3 do max 10 tysi nakładu w pierwszym numerze, rozszedł się pod koniec grudnia w ilości 50 tysi dosłownie na pniu. Dodruk po nowym roku też się rozszedł w try-miga. Nawet jeśli utrzyma się na tych 40-50 tysiach bez dodruku, to daje nadzieję, że jeszcze intelekt w tym narodzie nie wszystek umarł. Czy podobnie byłoby z poezją – nie wiem, ale akurat Osiecka i Kofta są są bardzo przystępni, więc kto to wie…

      Ad 3 – za Twoją przyczyną od dwóch lat piszę we WriteMonkey :)

      Ad 5. Guano prawda. Przecież drugiego dnia po stworzeniu Internetu Bóg stworzył FB, trzeciego YT, czwartego – Twittera, piątego – Insta, a szóstego dnia – człowieka, i rzekł „idźcie i logujcie się”.

      Ad 9: O, nigdy nie wpadliśmy z kumplami na drugi wariant :)

      Ad 11. Raper Łona śpiewał w kiedyś w utworze „Nic dziwnego”: ‚Czy są gdzieś jeszcze jednostki zdziwione / tym, że źródłem szczęścia może być polifoniczny dzwonek?’

      Albo komputerowy czcionek ;-) Pozdrowionka :)

    • Borys 14:36 on 19/01/2017 Bezpośredni odnośnik

      Ad. 1: Dzięki za tę informację, bo o nowym „Przekroju” nic a nic nie wiedziałem (o starym też niewiele, tzn. nigdy go nie czytałem). Przeczytałem również Twoją entuzjastyczną recenzję na ich FB. Ale najpierw wklikałem się na stronę magazynu, naiwnie licząc, że będę mógł ściągnąć jakąś apkę na iPada, kupić nowe wydanie w wersji cyfrowej i podziwiać formę oraz zawartość na ekranie (bo do najbliższego empiku mam dość daleko)… a tu cztery litery, nawet spisu treści ani żadnych zajawek nie wrzucili.

      Ad. 3: Maniakalnie zapytam: Jakiego kroju czcionki w jakim kolorze na jakim tle używasz?

      Ad. 9: Hm, tylko nie mów, że ukradłem pierwszy wariant z Twojego blogu…? Bo wiem, że gdzieś o tym niedawno czytałem / słyszałem, ale nie pamiętam gdzie.

    • Michał Stanek 09:41 on 20/01/2017 Bezpośredni odnośnik

      Ad 1: Ruch dostarcza też za granicę (z FAQ: – Czy mogę zamówić produkt z dostawą za granicę?
      – W tym celu proszę skontaktuj się z nami poprzez COK, formularz kontaktowy lub po prostu napisz na: kontakt.kiosk@ruch.com.pl). Sam numer: https://kiosk.ruch.com.pl/products/przekroj-nr-1?taxon_id=27 . Warto kupić i przeczytać ten jeden numer, najwyżej ci nie podejdzie. Dla mnie doświadczenie epokowe, a już rysunki „wojna oczami dzieci” i wywiad z Vulliamym o Bośni – wstrząsające.

      Ad 3: Georgia 12, tło RGB (240,240,240) :-) Najlepsza byłaby Antykwa Półtawskiego której używam w Wordzie, ale jest niekompatybilna z WM. Nawiasem mówiąc, WM lada dzień będzie miało wersję 3 beta.

      Ad 9: Nie, Nie, to nie ode mnie :)

      PS. W tym kontekście po „Ad” (=”do”, nie jest to więc skrót) nie stawiamy kropki :-) Sorry, wiem, że jestem faszystą językowym, takie mam natręctwo, wiem że to niegrzeczne, ale MU-SIA-ŁEM! 8-)

    • Borys 10:50 on 20/01/2017 Bezpośredni odnośnik

      Ad 1: Pożyteczna informacja, ale za parę miesięcy odwiedzi mnie przyjaciel, którego poprosiłem już o upolowanie i przywiezienie „Przekroju”. Nie obraziłbym się jednak, gdybyś w wolnej chwili pstryknął zdjęcie spisu treści i podrzucił mi na maila. Robisz reklamę – zrób do końca. :)

      Ad 3: O, fajnie, że WM3 będzie w wersji na Linuksa. Mój leciwy komputer nie radził sobie z Windowsem, więc kilka miesięcy temu przerzuciłem się na Xubuntu i musiałem zastąpić WM FocusWriterem (swoją drogą, też znakomitym pełnoekranowym edytorem).

      Ad ad: Dzięki za pouczenie, nie masz za co przepraszać. Myślałem przez całe życie, że „ad.” to skrót od słowa „względem” po łacinie…

  • Borys 22:06 on 24/06/2012 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz
    Tags: internet   

    Głupi filmik na niedzielę (11) 

    (More …)

     
  • Borys 22:11 on 16/11/2009 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz
    Tags: internet   

    Wpływ rozwoju technologii telekomunikacyjnych na otoczenie akustyczne 

    (More …)

     
c
Compose new post
j
Next post/Next comment
k
Previous post/Previous comment
r
Odpowiedz
e
Edycja
o
Show/Hide comments
t
Idź do góry
l
Go to login
h
Show/Hide help
shift + esc
Anuluj