Miłość w czasach empanady

ekwador_jedzenie

Pora wrzucić coś na ząb.

Wspomniałem wcześniej, że Ekwador jest agronomicznym zagłębiem Ameryki Łacińskiej. Taka pozycja musi owocować bogactwem i różnorodnością ekwadorskiej kuchni, różnorodnością tym większą, że, jak już wiemy, kontynentalna część kraju składa się z trzech odmiennych krain geograficznych: Amazonki, And oraz wybrzeża Pacyfiku. Nurty gastronomiczne mieszają się bez przeszkód.

Jednak najważniejsze słowo-klucz, którym należałoby określić ekwadorskie potrawy, brzmi: odmienność. Wszyscy wiemy, jakie wrażenia smakowe wiążą się z żarciem indyjskim i włoskim. Wielu z nas ma też konkretne i zgodne z prawdą wyobrażenia dotyczące kuchni arabskiej, francuskiej, greckiej czy meksykańskiej. Ale przysmaki ekwadorskie? „Z czym to się je?”

Sprawa zasadnicza: Kuchnia ekwadorska posiada inną „bazę” niż rodzima. Za podkład smakowy zup oraz za ważny dodatek do mięs służy kilka odmian kukurydzy (łącznie z mąką kukurydzianą używaną zamiast pszennej) oraz zielone banany. Wespół przydają potrawom specyficznego, słodkawomącznego smaku. Dlatego właśnie rosół ekwadorski, choć jego zasadniczą część również stanowi najzwyczajniejsza w świecie kura, w ustach wybrzmiewa zupełnie inną nutę. Do owej inności trzeba się wpierw przyzwyczaić, ale po upływie tygodnia-dwóch zimne ognia naszego języka, jak śpiewał poeta, będą swobodnie ślizgać się po skórce pieczywa… to znaczy po miejscowych specjałach.

Czytaj dalej Miłość w czasach empanady

Reklamy

Alfabet włoski

W zeszłoroczne wakacje pojechaliśmy na do Włoch. Wycieczka była intensywna. W ciągu dwóch tygodni odwiedziliśmy — i gruntownie obspacerowaliśmy — aż siedem miejscowości. W italieński but wbiliśmy się od północy (Mediolan), pojechaliśmy nad Adriatyk (Padwa, Wenecja, Vicenza), potem do Toskanii (Florencja), aż w końcu zawitaliśmy do Wiecznego Miasta. Przed odlotem z Rzymu zdążyliśmy jeszcze wyskoczyć na południe i urządziliśmy sobie jednodniowe dolce far niente na sperlondzkiej plaży w połowie drogi między Rzymem a Neapolem.

Alfabetyczna lista włoskich wrażeń oraz obserwacji miała powstać jeszcze we wrześniu. Far d’una mosca un elefante. Przyjmijmy, że zwlekałem z nią tak długo w nadziei, iż publikując notkę dopiero po capo d’anno zdołam zainspirować osoby planujące wakacje w 2017 r. Zdołam? Magari!

alfabet_wloski

Czytaj dalej Alfabet włoski

Nauka jedzenia

Wszystkie rodzaje żywności, które regularnie spożywasz, są żywnością, którą nauczyłeś się jeść. Każdy z nas zaczyna życie od picia mleka. A potem – wolnoamerykanka. (…) Będząc wszystkożercami nie rodzimy się z określonymi instynktami jedzenia. Jedzenia trzeba się nauczyć. Rodzic karmiący niemowlę trenuje je w smaku. (…)

W naszym codziennym życiu bodźce i reakcje związane z żywnością są nieskończenie złożone tak jak i społeczna rzeczywistość, w której uczymy się jeść. Obliczono, że osiemnastoletni człowiek zetknął się z pokarmem 33 000 razy. (…) Nauka odbywa się nie tylko poprzez jedzenie, które sami wkładamy sobie do buzi, ale także poprzez obserwacje, co jedzą inni ludzi, czy to w naszej rodzinie, czy to w szkole, czy w telewizji.

Bee Wilson (5/1/2016)