Filmorys (20)

the_king_of_comedy2

Lion: Droga do domu (Lion; 2016)

lion„Lwa” nominowano zasłużenie do Oskara za najlepszy film. Równie zasłużenie nagrody nie otrzymał. W gruncie rzeczy jest to bowiem wyciskacz łez, a produkcjom eksploatującym rzewne fakty po prostu nie przystoi zgarniać najważniejszych laurów. Wartościującego czasownika „eksploatować” użyłem z rozmysłem; paliwo „Liona” stanowi sentymentalizm, dowodem którego są wszystkie te kobiety chlipiące dookoła mnie na sali kinowej.

Na szczęście nie jest to sentymentalizm tani, film zrealizowano ze znawstwem rzemiosła. Najlepiej pod tym względem wypada długi pierwszy akt, w którym obserwujemy, jak mały Saroo (fenomenalna rola siedmioletniego Sunny’ego Pawara) gubi się na drugim końcu Indii. Właściwie cały film mógłby opowiadać o jego powrotnej wędrówce przez subkontynent, jednak prawdziwa historia potoczyła się przecież inaczej.

Dalsza część „Lwa” wypada troszkę gorzej. Za dużo tam rozterek, za mało konsekwentnego grania psychologią. Wzruszający finał zilustrowany piosenką Sii wynagradza niedostatki.

★★★★☆

Czytaj dalej Filmorys (20)

Obejrzane w 2015: Kino świata

sin_nombreUcieczka z piekła (2009)

Koprodukcja meksykańsko-amerykańska o dziewczynie z Hondurasu jadącej pociągiem przez Meksyk, by nielegalnie przedostać się do Stanów Zjednoczonych. Jej losy krzyżują się z losami Caspra, młodocianego członka krwiożerczego meksykańskiego gangu.

Każda godzina podróży przybliża bohaterów do amerykańskiej Ziemi Obiecanej, a każdy kwadrans seansu przybliża widza do hollywoodzkiej sztancy. Sin Nombre zaczyna się od mocnych scen przywodzących na myśl Miasto Boga, a kończy… bardzo przewidywalnie. Na szczęście reżyseria i zdjęcia trzymają cały czas wysoki poziom. W obu kategoriach film Cary’ego Fukunagi, reżysera pierwszego sezonu True Detective, zdobył nagrody na festiwalu Sundance.

Czytaj dalej Obejrzane w 2015: Kino świata

Filmorys (15)

W numerze:
Osaczony, czyli nieudany powrót Bruce'a Willisa

Hotel zła, czyli piątek trzynastego po norwesku
Dzień, w którym zatrzymała się Ziemia, czyli remake klasyki SF
Futro, czyli włochata miłość
Fan, czyli tęsknota za kinem lat dziewięćdziesiątych

Czytaj dalej Filmorys (15)

Filmorys (12)

W numerze:
Smaki miłości, czyli zaskakujący dobry film o miłości
Odważna, czyli Jodie Foster jako Paul Kersey w spódnicy
Alamar, czyli młody człowiek i morze
Hipnos, czyli gniot na schwał
Transfer, czyli ciemne strony Wojny z Terrorem
URO, czyli norweska sensacja

Czytaj dalej Filmorys (12)

Filmorys (8)

Filmorys powraca po długiej przerwie i już na nowej platformie. Poniżej znajdziecie krótkie omówienia dziesięciu filmów — od klasyki kina począwszy, a na nowościach z ostatnich lat skończywszy. Zapraszam do lektury, a przy czterech lub pięciu gwiazdkach także do obejrzenia.

Czytaj dalej Filmorys (8)

Gorzkie kwiaty



Varg Veum1, prywatny detektyw z Bergen, to znana postać norweskiej literatury współczesnej. Stworzył ją w latach siedemdziesiątych. Gunnar Staalesen, autor parudziesięciu powieści kryminalnych. Niedawno Norwegowie postanowili przenieść Veuma na duży i mały ekran. Jesienią 2007 r. do kin trafiły Gorzkie kwiaty, w przeciągu następnych miesięcy od razu na DVD wydano Twoją aż po śmierć i Śpiącą Królewnę, a za tydzień swą premierę — tym razem kinową — będą miały Upadłe anioły. Docelowo producenci zamierzają sfilmować pół tuzina powieści o Vargu Veumie.

Twórczości Gunnara Staalesena nie znam. Do obejrzenia Gorzkich kwiatów zachęcił mnie, podobnie jak w przypadku Constantine trzy lata temu… plakat. Tak już czasem mam. Zdrowy rozsądek podpowiada, że to bardzo niewłaściwa motywacja, przez którą można się srogo przejechać. Constantine faktycznie mnie rozczarował. Do Gorzkich kwiatów podchodziłem tak czy owak sceptycznie, bo do końca nie wierzyłem, że Norwegowie potrafią nakręcić dobry kryminał. Myliłem się. …

Czytaj dalej Gorzkie kwiaty