Анна Каренина

Cierpiałem za miliony, a raczej przez miliony ― miliony czytelników z Dostojewskim, Nabokowem, Faulknerem i Iwaszkiewiczem na czele, którzy zgodnie okrzyknęli Annę Kareninę najwybitniejszą powieścią wszech czasów. A ja nudziłem się przy majstersztyku Tołstoja jak mops rosyjskiej księżnej. Przypuszczałem, że lektura zajmie mi dwa-trzy tygodnie; tymczasem walka z literacką materią trwała bite dwa miesiące. Z każdą kolejną częścią knigi było jak w piosence Daft Punku puszczonej od tyłu: tępiej, gorzej, wolniej, słabiej. Wiecie, że po samobójstwie Anny ta historia ciągnie się jeszcze bez celu przez pięćdziesiąt stron? Koszmar.

I niech nikt nawet nie ośmieli się stwierdzić, że w takim razie powinienem trzymać się z dala od klasycznych powieści XIX wieku, że nie dla mnie psychologiczno-społeczne fabuły rozpisane na setki stron. Bzdura! Nędzników uwielbiam, za Lalką przepadam. „Quelque chose ne va pas avec Anna”.

kramskoj-nieznajoma
Nieznajoma, portret Iwana Kramskoja z 1883 r. Czy Anna Karenina tak właśnie wyglądała?

Ale co? Fabuła w zarysie wydaje się przecież taka obiecująca. Obserwujemy rozpadające się małżeństwo Anny Kareniny, która nawiązuje płomienny romans z Wrońskim. Jednocześnie śledzimy związek Lewina i Kitty, którzy zakładają szczęśliwą ― najwyraźniej ― rodzinę. „Все счастливые семьи похожи друг на друга, каждая несчастливая семья несчастлива по-своему”. Wszyscy znają zdanie otwierające powieść, ale w błędzie są ci, którzy sądzą, że słowa o szczęściu i nieszczęściu dałoby się zamienić w nim miejscami bez uszczerbku dla aforyzmu. Chodzi wszak o to, że rodzina, by móc nazwać się szczęśliwą, musi spełnić wszystkie wymagane przez szczęście warunki, co zarazem upodobni ją do wszystkich innych szczęśliwych rodzin. Tymczasem każda nieszczęśliwa familia jest nieszczęśliwa po swojemu, gdyż każda cechuje się „swoim” niespełnionym warunkiem bądź ― jeszcze ciekawiej ― kombinację tychże.

Annę Kareninę należy zatem nazwać powieścią wyjątkową.

Czytaj dalej Анна Каренина

Obejrzane w 2014: Zagraniczne

Nie muszę wcale podejrzewać się o skłonności do chomikowania dóbr kultury – bo doskonale wiem, że takie skłonności posiadam. W zeszłym roku stosunkowo rzadko sięgałem do swojej niemałej kolekcji filmów na DVD. Prawie połowa zeszłorocznych obejrzanych pochodziła z Netfliksa (-u?). Platforma cyfrowa producentów House of Cards sprawdza się bardzo dobrze jako repozytorium „trochę starszych nowości”, „filmów, które zawsze chciałeś obejrzeć, ale ciągle się z nimi mijałeś” oraz „seriali niewyprodukowanych przez HBO”. Żałuję natomiast, że tak kiepsko na niej z kinem świata. Trzeba szukać innych źródeł.

Czytaj dalej Obejrzane w 2014: Zagraniczne

Filmorys (5)

Piąty Filmorys ukazuje się po trzymiesięcznej wakacyjnej przerwie. Pod lupę trafiło dziewięć filmów, a więc o jeden więcej niż w trzech poprzednich odcinkach. Forma cyklu, zgodnie z Waszymi życzeniami — które stanowiły z kolei odpowiedź na moje zapytanie — pozostaje niezmieniona; dalej też oceny wystawiam przy użyciu prostego systemu pięciu gwiazdek.

No to jedziemy. Miłośnicy komiksów i fanatyczni wielbiciele The X-Files, przygotujcie się, bo zaraz będziecie chcieli mnie rozszarpać.

Czytaj dalej Filmorys (5)