Tagged: kultura Toggle Comment Threads | Skróty klawiaturowe

  • Borys 16:00 on 20/07/2018 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz
    Tags: , , kultura, , ,   

    Niebieski jak gołąbek 

    golab_je

    Jeśli dobrze poszukać, w internecie da się znaleźć mądre odpowiedzi na ważkie i palące pytania dotyczące kondycji mediów. Na przykład:

    • Na czym, w jednym zdaniu, polega największa szkodliwość Twittera? (Na zakazie marynowania.)
    • Czy powinien martwić nas odwrót druku pod naporem internetu? (Niekoniecznie.)
    • Dlaczego internet wymusza dzielenie się informacjami osobistymi w nieporównywalnie większym stopniu niż dawniej? (Psychogeografia, głupcze!)
    • Co mają wspólnego nałogowi użytkownicy Facebooka z gołębiami? (Lubią to!)
    • Czy znalazł się jakiś mądry chłop, który w mniej niż czterech tysiącach znaków podsumował bez pudła, dlaczego tradycyjne media znalazły się w ogromnym kryzysie i jak jawi się ich przyszłość? (Owszem.)

    Uzasadnienia i rozwinięcia za tydzień, żartowałem, poniżej.

    (More …)

    Reklamy
     
    • m. 16:18 on 23/07/2018 Bezpośredni odnośnik

      Bardzo ciekawe wnioski, szczególnie przyrównanie pisania stylem twittera do czasów średniowiecznych. Szczególnie, że coś w tym naprawdę jest. Wszyscy oburzają się fake newsami, czyli sami się sobie dziwią, że udało się komuś ich tak prostacko oszukać. ;-)

  • Borys 12:00 on 25/02/2018 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz
    Tags: , kultura   

    Powrót Bucarama 

    jacchigua

    Lubię stereotypy. Bywają złośliwe, ale zazwyczaj okazują się statystycznie prawdziwe. Często oferują wytrych do zrozumienia nowej sytuacji. Oczywiście, wytrychem można uszkodzić zamek – stereotypy potrafią wyrządzić drugiej osobie krzywdę, zaprowadzić nas na manowce uprzedzeń. Jednak tak jak w rękach zdolnego ślusarza wytrych staje się po prostu uniwersalnym kluczem, tak w głowie powściągliwego outsidera stereotyp otwiera cudzą mentalność. Bo czyż to nie prawda, że Polacy są pomysłowi? Że Niemcy są dobrze zorganizowani? Że Wietnamczycy są pracowici? Że Norwegowie są uczciwi? Stereotypy, jak widać, nie muszą być wcale negatywne.

    Z czym kojarzy Wam się Ameryka Łacińska? Ze zmysłowymi melodiami i politycznym burdelem? Słusznie.

    (More …)

     
  • Borys 15:00 on 07/02/2018 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz
    Tags: , kultura, ,   

    Apologia książki 

    ksiazki.jpg

    Badania BN [Biblioteki Narodowej] pokazują, [że powiększa się grupa osób] zdecydowanie oświadczających brak jakiejkolwiek aktywności czytelniczej – jeszcze niedawno osoby mówiące, że nigdy nie czytały, stanowiły dużo mniejszy odsetek, być może jeszcze wahały się przed samymi sobą. Dzisiaj te deklaracje są bardzo stanowczo wypowiadane. (…)

    Najważniejsze w czytaniu jest to, że nikt nie wchodzi między nas a litery; to jest przestrzeń bardzo intymna. Jeśli pozbawimy się tego azylu dla naszej psychiki, słabiej będziemy się wewnętrznie rozwijać. Czytanie zmniejsza stres, poprawia koncentrację i pamięć.

    Osoby czytające obawiają się mniej przyszłości, są bardziej aktywne społecznie, odpowiedzialne i empatyczne, ale też częściej podejmują ryzyko zmiany pracy na lepszą. Poznając inne światy, zapoznając się z innymi bohaterami, nie ograniczają swojego życia wyłącznie do tych osób zdarzeń, sytuacji, które znają bezpośrednio w swoim otoczeniu, z telewizji lub Internetu. (…)

    Mamy tylko 10% tzw. czytelników codziennych, którzy czytają więcej niż 7 książek rocznie. To bardzo niewielka grupa, bo jeszcze kilka lat temu to było 20%. Jedyny dobry znak w tych badaniach jest taki, że te osoby, które czytają intensywnie, czytają coraz więcej. (…)

    Oczywiście jest tak, że społeczeństwa, które inwestują w książki, siłą rzeczy będą się rozwijały szybciej. (…) To się przekłada na kreatywność, innowacyjność, na odwagę w podejmowaniu nowych wyzwań, także tych o charakterze kulturalnym czy biznesowym. Wysokie czytelnictwo występuje u kierowników i specjalistów, są to w większości osoby, które wykazują się pomysłowością, otwartością i podejmowaniem ryzyka przy zachowaniu rozwagi. (…)

    Społeczeństwo, które więcej czyta, jest dużo bardziej kreatywne i innowacyjne, i to zresztą pokazują badania w skali europejskiej na poziomie innowacyjności i kreatywności w różnych krajach Europy.

    [Biblioteki publiczne] powinny być atrakcyjne jako budynki, jako przyjazne miejsca związane z prestiżem. Tak jest w krajach skandynawskich, w których biblioteki są większymi budynkami, bardziej reprezentacyjnymi niż urzędy gmin.

    — Tomasz Makowski (24/3/2016)

    (More …)

     
    • Michał Stanek 20:51 on 07/02/2018 Bezpośredni odnośnik

      Mądre. Cóż tu dodać? Idę poczytać :-)

    • Arkadiusz 09:08 on 08/02/2018 Bezpośredni odnośnik

      Piękny wpis.

    • G. 05:50 on 12/02/2018 Bezpośredni odnośnik

      cytat: ‚[Biblioteki publiczne] powinny być atrakcyjne jako budynki, jako przyjazne miejsca związane z prestiżem. Tak jest w krajach skandynawskich, w których biblioteki są większymi budynkami, bardziej reprezentacyjnymi niż urzędy gmin.’

      to prawda, przypominam sobie wrazenie jakie wywarla na mnie biblioteka miejska w Oslo (chapeau bas cicerone ; ) kiedy mi ja pokazales, poczulem niemy zachwyt, jak przed wielu laty, kiedy jako kilkuletnie dziecko podziwialem freski na sklepieniu kosciola, oczarowany wielkoscia i sakrum miejsca

    • Borys 08:37 on 12/02/2018 Bezpośredni odnośnik

      Aż takiego zachwytu nie było podówczas po Tobie widać. :)

    • G. 10:22 on 12/02/2018 Bezpośredni odnośnik

      sztuke kontrolowanie emocji podpatrzylem kiedys u mistrzow w Tamil Nadu i stosuje jak widac z powodzeniem ; )

    • xpil 22:24 on 21/02/2018 Bezpośredni odnośnik

      Odnośnie książek i bibliotek, sam jestem regularnym czytelnikiem (nie prowadzę statystyk, nie jestem jakimś książkowym sprinterem, ale zawsze coś mi „się czyta” na boku), natomiast do bibliotek chadzam rzadko. Za gówniarza bywało, że potrafiłem spędzać w bibliotece całe godziny, ale teraz, w dobie e-booków, jakoś mi się rzadziej zdarza.

      Ale się czasem jednak zdarza: https://xpil.eu/jaskinia-rozpusty-wizyta-pierwsza/

      Pozdrawiam zza blogowej miedzy ;)

    • Borys 08:20 on 22/02/2018 Bezpośredni odnośnik

      Moją wielką „bolączką” (chociaż dobrze byłoby mieć tylko takie problemy…) jest fakt, że czytam więcej książek pożyczonych niż własnych. Tymczasem mnóstwo nieprzeczytanych pozycji zalega u mnie na półce. Dobrze chociaż, że parę lat temu przestałem kupować nowe. Prawie.

      2018-02-21 22:24 GMT+01:00 :

      >

  • Borys 19:56 on 23/12/2013 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz
    Tags: , , , crusader kings, europa universalis, kultura, paradox interactive, ,   

    Królowie kultury 

    Paradox to szwedzki producent gier komputerowych specjalizujący się w strategiach historycznych. Ich portfolio jest imponujące, a perłę w koronie stanowi seria Europa Universalis, w której przez trzy wieki rządzimy wybraną nacją (niekoniecznie europejską) dbając o jej gospodarkę, armię, stosunki dyplomcrusader_kingsatyczne i włości kolonialne. Za prequel EU można z kolei uznać obie części Crusader Kings obejmującego okres późnego średniowiecza, od bitwy pod Hastings do zdobycia Konstantynopola.

    Crusader Kings polecali mi wczesną wiosną Bartek z Leszkiem, a paradoksową szalę przeważył Tomek, który przez kilka czerwcowych dni przed zaśnięciem z zapałem referował swój podbój Starego Kontynentu w Europa Universalis. O doborze tytułu zdecydowała pierwotna rekomendacja wraz z ograniczeniami sprzętowymi posiadanego komputera. Założyłem konto na Steamie i kupiłem, chyba nawet w promocji, pierwszą część Królów Krzyżowców.

    Jak to w produkcjach Paradoksu bywa, kilka godzin zajęło mi opanowanie interfejsu. Potem już do woli mogłem zachwycać się feudalną mechaniką gry. Inna „epicka” strategia, Civilization, przyzwyczaiła mnie do zarządzania zwartym państwem. Tymczasem CK oddało mi pod bezpośrednią kontrolę tylko dynastię oraz jej dwór. Zamiast więc zabezpieczać pługiem i mieczem interesy ekonomiczne całego powiązanego ze stolicą terytorium, musiałem raczej pielęgnować stosunki z wasalami posiadającymi swoją grową autonomię. Jednocześnie starannie wychowywałem progeniturę wiedząc, że w momencie śmierci mojej postaci wcielę się natychmiast w prawowitego następcę tronu.

    Po opanowaniu wszystkich suwaków i przycisków nie bardzo wiedziałem, co właściwie w Crusader Kings należy robić, żeby „wygrać”. Dopiero po parokrotnym zresetowaniu kampanii dotarło do mnie, że gra jest samograjem tudzież sandboksem – robisz, co chcesz, a potem reagujesz na wyniki swoich działań. Otwarty świat w grach przygodowo-zręcznośćiowych kocham, ale w strategii…? Master of Orion, Warcraft i Jagged Alliance wychowały mnie inaczej. Po jakichś dwudziestu godzinach zabawy z dalszego „bezcelowego” grania w CK zrezygnowałem, bo na następnych dwieście nie miałem ochoty.

    Czasu spędzonego przy Crusader Kings bynajmniej nie żałuję, ponieważ dzieło Paradoksu pomogło mi zrozumieć historycznego ducha feudalizmu lepiej niż wszystkie przeczytane książki o epoce razem wzięte (choć nie było ich znowu tak wiele). Edukacyjny walor tej gry jest niezaprzeczalny. Przypuszczam zresztą, że gdybym zabrał się od razu za „dwójkę”, jak zalecali Bartek i Leszek, to wygładzony interfejs i mechanika wciągnęłyby mnie mocniej.

    Tak czy owak, Paradoks, ani żaden inny producent gier komputerowych, nie ma na razie w swojej ofercie tytułu, który jakiś czas temu sobie wymarzyłem. Otóż chciałbym kiedyś zagrać w „wielką” strategię rozpoczynającą się we wczesnej starożytności (albo nawet późnej prehistorii) a kończącą w (nie)dalekiej przyszłości, w której pokierowałbym dziejami wybranej cywilizacji. Rzecz w tym, że moja wymarzona gra koncentrowałaby się nie tylko na aspekcie militarnym, gospodarczym, eksploracyjnym i dyplomatycznym, ale przede wszystkim na Kulturze pisanej wielką literą. Co przez to dokładnie rozumiem?

    Wszystko.

    W mechanice mojej wymarzonej gry znalazłoby się miejsce i dla kultury materialnej, i dla kultury duchowej, i dla kultury społecznej, i dla kultury politycznej. Gracz mógłby kształtować naukę, technikę, sztukę, naukę, religię, filozofię, dynamikę społeczną, moralność, ideologię i ustrój polityczny. Wszystkie wątki przenikałyby się, wpływały na siebie w sposób nieliniowy i posiadały oczywiście pewne elementy losowe. Całość kulturowa zamknięta byłaby w ramach typowych dla strategii 4X.

    swiat_czlowiekaJak taka synteza wyglądałaby na ekranie? Nie mam zielonego pojęcia. Przypuszczam jednak, że w stworzeniu gry kluczową rolę odegraliby antropolodzy. Na grzebanie w kodzie bym im nie pozwolił, ale na ekspertyzę kulturową już jak najbardziej. Przeczytałem kilka miesięcy temu antologię tekstów klasycznej antropologii, dzięki której poznałem szereg fascynujących sposobów myślenia o kulturze. Każdy z nich w ten czy inny sposób znalazłby odzwierciedlenie w mojej wymarzonej grze:

    Ewolucjonizm usprawiedliwiłby umieszczenie w rozgrywce tradycyjnego drzewka technologicznego. Dyfuzjonizm podpowiedziałby jak skodyfikować oddziaływania pomiędzy poszczególnymi cywilizacjami. Szkoła durkheimowska określiłaby mechanikę społeczną i religijną. Relatywizm kulturowy sprawiłby, że każdą cywilizacją grałoby się „jakoś inaczej”. Psychokulturalizm dostarczyłby wskazówek dotyczących postaw i reakcji wirtualnej ludności. Konfiguracjonizm przedstawiłby negatywne skutki kulturowych rewolucji. Funkcjonalizm opisałby działanie instytucji i wszystkich „City Improvements”. Neoewolucjonizm wyjaśniłby znaczenie zasobów naturalnych dla rozwoju kultury. Wreszcie strukturalizm powiązałby wszystkie elementy w miodną całość.

    Obawiam się, że moja wymarzona, totalna gra strategiczna nigdy nie powstanie. Jednak po jej ewentualnej premierze Paradox będzie musiał zwinąć interes.

     
    • Lord 00:03 on 24/12/2013 Bezpośredni odnośnik

      Ej, ale czemu najpierw wspominasz o Cywilizacji, a potem opisujesz nieistniejącą, wymarzoną grę która jakoś tak dziwnie przypomina Civ4 z dodatkami? Co do mechaniki rzecz jasna, a nie inspiracji – wątpię żeby w Firaxis mieli tyle czasu na projekty co Ty i czytali tą antologię.

      W ogóle w EU4 są 4 wieki (bez 24 lat). A w trójce z dodatkami to nawet 401 lat.

    • Borys 11:13 on 24/12/2013 Bezpośredni odnośnik

      Nie grałem w C4, ale wydaje mi się, że nie mogła posiadać takiego stopnia skomplikowania, na którym mi zależy, bo zbyt dobrze się sprzedawała. Mnie marzy się raczej strategiczno-kulturowy odpowiednik „Dwarf Fortress”, tyle że z normalnym interfejsem i nowoczesną grafiką. Zresztą, sam powiedz: Czy w C4 można od podstaw projektować ustrój polityczny? Kształtować stosunki na linii religia-państwo? Czy ludność jest opisana psychospołecznymi parametrami, które zmieniają się wolno przez wieki? Czy istnieje wyraźny rozdział na naukę, filozofię i technikę?

    • Lord 11:28 on 02/01/2014 Bezpośredni odnośnik

      A czy w którejkolwiek Civilizacji postęp naukowy był oddany realistycznie? Cały naród rzuca się na jedną technologie, opracowuje ją w 100%, a potem przerzuca się na następną? A jednak do tego nie ma masz zarzutów. Podobnie jest z kulturą i religią w nowych częściach serii. Wszystko ma swoją warstwę abstrakcji.

    • Borys 19:23 on 02/01/2014 Bezpośredni odnośnik

      Ale czy ja twierdzę, że był oddany realistycznie? Drzewka technologiczne są miodne, a jak się miało 10 lat, to „wynajdywanie” Feudalizmu, Stali i Komputerów było szalenie inspirujące, ale to oczywiście ogromne uproszczenie. Ja nie mówię, że Civ to kiepska seria – wprost przeciwnie – ale najwyraźniej nawet kolejne części nie posiadają takiego stopnia skomplikowania, o jakim piszę.

      Zalinkuję jeszcze dla innych zainteresowanych notkę, którą już Ci podsyłałem.
      http://erehstsoplliz.wordpress.com/2013/09/30/tesknota_za_glebia/

  • Borys 00:05 on 17/05/2012 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz
    Tags: , , kultura, , , , ,   

    Nowej notki na razie nie będzie (7) 

    (More …)

     
    • LordThomas 09:05 on 17/05/2012 Bezpośredni odnośnik

      "Twórcą serialu jest Eric Kripke, facet od Supernatural, co być może nie wróży nowej produkcji najlepiej…"Tak kiepskie, że kręcą dopiero 8 sezon? :)

    • Borys 09:05 on 17/05/2012 Bezpośredni odnośnik

      Widziałem dawno temu jeden odcinek i wydał mi się średni, ale serialu w sumie nie znam. Jednak Staszek oglądał i mimochodem skrytykował go niedawno na fejsie. A że osiem sezonów… Mamy policzyć, ile ma "Moda na sukces"? :)

    • LordThomas 11:05 on 17/05/2012 Bezpośredni odnośnik

      Skąd pomysł, że "Moda na sukces" to porażka? To oczywiście pytanie w jakim kontekście mówiłeś "nie wróży nowej produkcji najlepiej", ale z dobru słów wnioskuje że chodziło o porażkę w stylu małej oglądalności, a nie porażkę Borysowi-się-nie-podobało.

    • Borys 12:05 on 17/05/2012 Bezpośredni odnośnik

      Nie, chodziło właśnie o porażkę Borysowi-się-nie-podobało(-bo-jest-nieco-infantylnie). Byłbym spokojniejszy, gdyby było odwrotnie: gdyby to Abrams był twórcą, a Kripke producentem. :)

  • Borys 12:06 on 28/06/2011 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz
    Tags: , kultura,   

    Trochę kultury? 

    Kluczem do wydajnej intelektualnej pracy są cogodzinne pięciominutowe przerwy. Trzeba pozwolić odpocząć umysłowi od intensywnie zgłębianego zagadnienia i zająć go przez chwilę czymś innym, czymś, co pozwoli mu się odprężyć, lecz zarazem utrzyma go w stanie umiarkowanej koncentracji. Lord i ja wiemy o tym ucinając sobie króciutkie pogawędki na chacie w trakcie godzin pracy. Oczywiście, nigdy przenigdy nie rozmawiamy o pierdołach. Niezmiennym tematem naszych intelektualnych mikrokonwersacji jest kondycja stanu ludzkiego: Lubimy wspólnie dumać nad możliwościami jej poprawy. Ostatnio, zainspirowani problematyką interpretacji twórczości Herberta, pochyliliśmy się nad kulturą i kwestią finansowania tejże z budżetu państwa. Oto główne spostrzeżenia składające się na wyciąg z tamtej dyskusji. Rzecz jasna, poszczególne punkty nie mają żadną miarą definitywnego charakteru (pięć minut przerwy minęło szybko i musieliśmy wracać do pracy!); są aporetyczne i częściowo nieuczesane. Zapraszamy do polemiki pod szyldem „Czy należy finansować kulturę?“.

    (More …)

     
    • LordThomas 11:06 on 29/06/2011 Bezpośredni odnośnik

      I co? Żadnego flejma?Weź Borys może napisz o Google+ to ktoś się zainteresuje.

    • anonymous 12:06 on 30/06/2011 Bezpośredni odnośnik

      LadyAnna :P writes:Myśl, która mi przychodzi do głowy czytając cały artykuł: po kiego grzyba finansować coś co dziś zwiemy kulturą, jeśli każdy "kulturalny" człowiek i tak bardziej doceni coś, co zostało stworzone jakiś czas temu?Poza tym większość ludzi jest tak pochłonięta konsumpcyjną stroną życia, że nawet by pewnie tego nie docenili albo (co gorsza) nalegaliby na finansowanie właśnie programów typu talk-show. Jak znamy naszych kochanych polityków – pewnie by ulegli presji publicznej i cały ten pomysł zmieniłby się w karykaturę pierwowzoru.Ośmielę się nawet stwierdzić, że głos ludu mógłby być za finansowaniem nauki, jeśli tylko dobrze przedstawić sprawę. W końcu to informatycy dbają o działanie facebooka czy youtube'a, inni inżynierowie tworzą mosty, drogi, nowe modele telefonów komórkowych…

    • anonymous 13:06 on 30/06/2011 Bezpośredni odnośnik

      LadyAnna :P writes:Pomysł finansowania kultury głąbie :P Mówię tylko, że finansowanie nauki ma większe szanse powodzenia.W ogóle jak śmiesz naśmiewać się z moich wypowiedzi? Zapomnij o małym "co nieco" :P

    • LordThomas 13:06 on 30/06/2011 Bezpośredni odnośnik

      Yyy… no dobra, masz racje, a ja się mylę :P

    • LordThomas 13:06 on 30/06/2011 Bezpośredni odnośnik

      Originally posted by anonymous:

      … i cały ten pomysł zmieniłby się w karykaturę pierwowzoru.Ośmielę się nawet stwierdzić, że głos ludu mógłby być za finansowaniem nauki …

      Pomysł by nie wypalił, a NAWET mógłby doprowadzić do finasowania nauki? Faktycznie słabo :P

    • anonymous 14:06 on 30/06/2011 Bezpośredni odnośnik

      LadyAnna :P writes:Ogłaszam wszem i wobec zwycięstwo cycków nad intelektem! :D

    • Borys 15:06 on 30/06/2011 Bezpośredni odnośnik

      @LadyAnna:Poza tym większość ludzi jest tak pochłonięta konsumpcyjną stroną życia, że nawet by pewnie tego nie docenili albo (co gorsza) nalegaliby na finansowanie właśnie programów typu talk-show.Pomysł Lorda został w analogiczny sposób zmasakrowany przez mojego byłego kolegę z pokoju w pracy, obecnie Doktora od Kwantowego Efektu Halla, który powiedział, że gdyby zezwolić na takie "swobodne" finansowanie kultury, to na każdym rogu wyrósłby stadion piłkarski. Właśnie dlatego konieczne byłoby wprowadzanie jakichś ograniczeń. Tylko że takie ograniczenia to problematyczna i arbitralna rzecz. Ogłaszam wszem i wobec zwycięstwo cycków nad intelektem!Pamiętaj, że wielu informatyków ciągle dzielnie walczy!

    • LordThomas 15:06 on 30/06/2011 Bezpośredni odnośnik

      No i poziom bloga leci w dol :P Zaraz Borys bedzie bany rozdawal.

    • Misiolak 11:07 on 01/07/2011 Bezpośredni odnośnik

      Tu też mam trollować?Czy warto inwestować w naukę? Tak. Czy warto inwestować w kulturę? Tak. Z punktu widzenia państwa obie dziedziny są istotne, choć działają różnie.Kultura powinna być jak najbardziej otwarta i szeroko dostępna, bo tworzy/wzmacnia markę np. "wszystko, co amerykańskie, jest dobre". Z kolei nauka powinna być możliwie zamknięta, by innym sprzedawać swoją wiedzę możliwie drogo. I tu odzywa się kulturalne wsparcie, dzięki któremu państwo może sprzedać drożej :)Ad. 1) Jak wszystko, to wszystko :PAd. 2) Mecenat nadal istnieje w formie rozproszonej – odbiorcy końcowi płacą artyście. Ba! Dzięki technice artysta może nawet sam sobie mecenasować. BTW: dzisiejsza kultura wysoka to niegdysiejsza kultura popularna.Ad. 3) Rozrywka – natychmiastowy i niepodważalny wpływ kultury na jakość życia obywateli. Nie ma to jak relaksik przy książce, muzyce, filmie, widowisku sportowym itd. po ciężkiej pracy na dobrobyt państwa. BTW: nauka też nie jest wolna od uznaniowości.Ad. 4) Globalnie wygra ten, kto ma lepszy PR. Problemy: – binarny system nauka/kultura nie wyklucza uznaniowości, bo głosuję na kulturę myśląc o Jamalu a wsparcie dostaje malowidło smoleńskie. Podobnie z nauką – daję na walkę z rakiem, idzie na traktory;- wybór konkretnych artystów/naukowców prowadzi zaś do nadmiernego rozproszenia środków.Wybór dziedzin nauki/kultury wydaje się złotym środkiem, ale nadal mocno kulawym.IMO pytanie nie powinno brzmieć "Czy należy finansować?" tylko "Jak najlepiej rozdysponować środki?".PS. Sport – wykonawcy finansowani z puli kulturalnej, zaplecze techniczne z naukowej. :)

    • WesolyArek 09:07 on 09/07/2011 Bezpośredni odnośnik

      Ciekawy wpis, dzięki. Bliżej mi do zrównywania roli kultury i nauki tj. do Twojego punktu widzenia, Borysie. Jesteśmy zanurzeni w kulturze i w żadnym razie nie jest to hipotetyczność.W ogóle, przy okazji umierania naukowców lub artystów z głodu trzeba sobie zadać pytanie o dziedziny życia, które są często niedostatecznie efektywne z punktu widzenia ekonomii, lecz muszą funkcjonować dla społeczeństwa. Przykład pierwszy z brzegu – komunikacja miejska. Z trójki komunikacja miejska – kultura – nauka jest ona najbardziej wymierna, daje najszybszy efekt, ale zarazem każdy z tych elementów – choć przecież tak różny – ma swój udział w dobrobycie społeczeństwa.Więc tak, finansować ;-)

    • MuadiM 17:07 on 15/07/2011 Bezpośredni odnośnik

      Czy warto inwestować w kulturę? Pewnie że warto. Jako obywatel gotów jestem ponosić w związku z tym nawet spore koszta. Może nawet duże koszty. :D Tak myślę. :D Przeciętny Kowalski, gdy usłyszy o kulturze, odpowie: "Ja jestem za tą całą kulturą [jest w tym momencie bardzo kulturalny], popieram, dawajta kasiorę na kulturę." Jednak gdy ktoś, coś uzmysłowi mu, że poniesie realne koszty z tym związane jako podatnik; niechybnie spuści z tonu. Czym innym jest gotowość deklaracyjna obywateli, a niestety czym innym realna, szara rzeczywistość. Osobiście pisząc jak najbardziej serio – jestem "za kulturą"; jestem za wspieraniem, finansowaniem kultury. Nie tylko dla wartości, również uważam, że wspomniane różne korzyści są jak najbardziej realne. Z drugiej zaś strony w jaką "branżową dziedzinę życia" nie warto inwestować z jakichś tam powodów? Warto inwestować dużo pieniędzy w wojsko, policję, sądownictwo, szkolnictwo, marynarkę wojenną i straż morską, nawet w "Stowarzyszenie Umarłych Poetów" lub obronę cywilną. Generalnie prawie wszystko, w co się zainwestuje przyniesie / "odwdzięczy się"; dając jakieś określone korzyści. Pytanie: Co może sprawić, że przeciętnemu Kowalskiemu bliższe będzie inwestowanie w kulturę i kultura sama w sobie, aniżeli straż miejska, publiczne przedszkola albo nie wiadomo co robiąca "państwowa inspekcja przestrzeni niezagospodarowanych i poszukiwania odchyleń norm budowlanych"? Odnośnie wspomnianego powstawania wielu, olbrzymich stadionów – Może kiedyś się przydadzą jako lądowniki dla statków "obcych". :D Oczywiście inwestowanie w kulturę to pojęcie skomplikowane, ocierające się wręcz o nieuchwytność, ulotność; dla niektórych nawet absurd. Organizując bezpłatną wystawę obrazów [lokal udostępnia miasto młodemu artyście darmowo] albo rzeźb już znanego, ale wschodzącego, młodego artysty zapewniamy mu jego promocję. Promocję wizerunku danego artysty, miejsca, regionu, państwa. Nie tylko możemy liczyć na sprzedaż obrazu / rzeźby / instalacji, itp. Możemy liczyć na mniej zauważalne zyski, jak wpływy do budżetu miasta / państwa z portfeli przyciągniętych turystów zagranicznych – ci muszą po drodze zjeść hamburgera, obejrzeć Humanbombera, zjeść gdzieś obiad, wypić colę, kupić zapalniczkę, papierosy, zapłacić za pobyt w hotelu / motelu. Jest szansa, że po drodze kupią pocztówki z danego miasta i upominki w małym sklepiku. Ewentualnie upominki i ciekawe, oryginalne wyroby za stoisk na starówce, gdzie akurat nie umkną im stosy zaskakujących ich przedmiotów w ramach trwającego święta dni twojego miasta. :D Jest szansa, że tacy turyści wybiorą "naszą" miejscowość / region na spędzenie przyszłorocznego urlopu wakacyjnego. Dobrymi przykładami udanego wsparcia kultury i tworzenia pozytywnego wizerunku miasta są festiwale, święta, konkursy, pokazy, występy w Rzeszowie, Zamościu, Włodawie, które potrafią przyciągnąć turystę z całej Polski, a także turystę zagranicznego i wyprzedzają w tym bardzo często olbrzymi wobec nich zakompleksiony, zaniedbany i wiecznie płaczący Lublin [największe miasto w całym rejonie poł.-wsch. Polski]. Jeśli statystyczny Kowalski ma pomyśleć o publikacjach Herberta, zastanowić się czy chce / nie chce płacić abonamentu radiowo-telewizyjnego; musi widzieć kulturę dookoła, przynajmniej w jakiejś mierze. Ten szczebel regionalny kultury, lokalny, miejscowy; posunięcia władz miejskich, samorządowych muszą współgrać z określoną polityką władz państwowych – przynajmniej w jakiejś mierze. Przeciętny Kowalski musi to czuć i widzieć; albo na co dzień, albo raz na jakiś czas, albo choć od święta.

c
Compose new post
j
Next post/Next comment
k
Previous post/Previous comment
r
Odpowiedz
e
Edycja
o
Show/Hide comments
t
Idź do góry
l
Go to login
h
Show/Hide help
shift + esc
Anuluj