Matka Guayasamína

guayasamin-mujer

Imaynatan munanki chaynallatataq munasunki.
Miłością, którą obdarzysz innych, inni obdarzą i ciebie.
— powiedzenie keczuańskie

Historia jest koszmarem, z którego staram się przebudzić.
— James Joyce, Ulisses

Z początku w jego talent wierzyła wyłącznie matka. Matki tak właśnie mają w swoim odwiecznym, naiwnym, nieugiętym zwyczaju. Gdy Oswaldo był małym chłopcem, Dolores Calero, pokierowana macierzyńską intuicją, pchnęła życie synka na właściwą, wspaniałą trajektorię. Jak to uczyniła? Słowem zachęty odmierzonym starannie niczym miarka kukurydzianej mąki? Uśmiechem promiennym jak andyjski, czerwcowy świt? Cichym, serdecznym pocałunkiem na dobranoc, któremu towarzyszyło jedno jedyne zdanie wyszeptane do ucha tuż przed snem?

Niech to pozostanie ich tajemnicą.

Oswaldo odwdzięczył się matce w najpiękniejszy sposób, w jaki człowiek może podziękować człowiekowi: Unieśmiertelnił ją w sztuce. Owszem, niby nic nowego. Inni malarze robili to już tyle razy wcześniej. O ile jednak Rembrandt, Cézanne, Van Gogh, a nawet Warhol i Picasso portretowali swoje rodzicielki, kładli na płótnie konkretne twarze, o tyle Guayasamín, spadkobierca dwóch wielkich malarskich tradycji, uczynił coś więcej: namalował Matkę.

Czytaj dalej Matka Guayasamína

Reklamy

Z Afryki do Lwowa

lwow

W zeszłym roku, w ramach poszerzania wiedzy o świecie, przeczytałem Afrykę dzisiaj: Piękną, biedną, różnorodną, reportaż Jerzego Gilarowskiego, który wynalazłem, zdaje się, na Woblinkowej wyprzedaży, i kupiłem impulsywnie – ale, o dziwo, w przeciągu paru tygodni przeczytałem. Niemały to sukces, gdyż jestem bardziej skory do spontanicznego nabywania książek niż ich niezwłocznej lektury.

Gilarowski, z wykształcenia geograf, opowiada o Czarnym Lądzie prostym, gładkim, na dobrą sprawę blogowym stylem, lecz przez lekturę niesie nas jego niekłamana pasja globtrotera-przedsiębiorcy. Autor jeździł do Afryki wiele razy, przez pewien czas tam mieszkał, rozkręcał gastronomiczny biznesik. Przywiózł więc mnóstwo obserwacji obyczajowych, które zafrapują każdego zasiedziałego w Starym Świecie Europejczyka.

afryka_dzisiajGilarowski nie stara się o członkostwo w Polskiej Szkole Reportażu, nie upina skomplikowanej narracji. Tnie materiał na kawałki, układa rozdziały alfabetycznie. Za najciekawsze uznałem „Autobusem” (o długodystansowym podróżowaniu), „Dodoma”, „Foufou”, „Interes”, „Jambo”, „Sudan”, „Targowisko”, „Urzędnik” (o miejscowej biurokracji). Ogólnie rzecz biorąc, Afryka dzisiaj to lektura satysfakcjonująca, szybka, przyjemna, informatywna.

Polecam z zastrzeżeniem: w tekście roi się od drobnych błędów językowych, uchybień frazeologicznych (notorycznie powtarzane „w każdym bądź razie”, brrr) i dziwnych literówek w wyrazach obcych („The Quinn” zamiast „Queen”, brrrrr). Wstyd podwójny, bo raz, że pracownikowi naukowemu i profesorowi nadzwyczajnemu po prostu nie przystoi tak lekceważąco obchodzić się z polszczyzną – a dwa, że książkę ogłosiło Wydawnictwo Akademickie Dialog, którego najwyraźniej nie stać na zatrudnienie redaktora.

Czytaj dalej Z Afryki do Lwowa

Rytuał w czerwieni

rytual_w_czerwieni.png

Gdy zeszłego lata gościłem w Quito, zależało mi na spędzeniu popołudnia w wielkim kompleksie muzealnym sąsiadującym z Domem Kultury. Ekwadorskie Muzeum Etnograficzne słynie wszak z arcyciekawej kolekcji sztuki prekolumbijskiej i kolonialnej; przy okazji chciałem zajrzeć również do Muzeum Sztuki Nowoczesnej, może nawet także do Muzeum Instrumentów Muzycznych.

Z zewnątrz nowoczesny, owalny, oszkolony gmach jawił się jednak podejrzanie pusto. Karteczka wisząca na drzwiach potwierdziła nasze obawy: muzea były od wielu miesięcy zamknięte. Jakiś czas temu w kompleksie odbyła się międzynarodowa konferencja, bodajże klimatyczna. Wszystkie eksponaty tymczasowo przeniesiono do magazynów. Do lipca 2017 r. muzealnicy nie zdążyli się jeszcze wprowadzić z powrotem.

Mimo wszystko klamki nie pocałowaliśmy. Wślizgnęliśmy się do środka. Jedna wielka sala była wciąż czynna – choć bezludna, nie licząc dwóch strażników i recepcjonistki. W środku natrafiliśmy na kilkadziesiąt obrazów, które wydały mi się bardzo dobre. Sumiennie je obfotografowałem. Tym sposobem Blogrys dołącza do wąziutkiego grona polskich blogów zajmujących się ekwadorską sztuką nowoczesną.

Kliknij na któryś obraz, aby przejść do powiększeń z podpisami.

Kabel od internetu (18)

kabel_od_internetu2

1. Boi się podróżować w realu, ponieważ cierpi na agorafobię. Wędruje więc przez Google Street View i robi zdjęcia – screenshoty – fotogenicznym lokacjom. Brzmi jak głupotka, ale zajrzyjcie koniecznie, bo te kadry mają niezaprzeczalny urok i charakter. Przede wszystkim: są bardzo spójne stylistycznie.

2. Filmowy pixel art. Gustavo Viselner wydestylował retro!

3. Niziurski, Nienacki, Bahdaj i Ożogowska stanowią dla mnie żelazny kwartet polskiej literatury dziecięcej i młodzieżowej. Jednak przecież książki tego typu pisali nie tylko oniflaga_polska

4. Kolekcja klasycznych obrazów i rycin o tematyce biblijnej. Bardzo chciałbym wejść kiedyś w posiadanie tak ilustrowanej Biblii.

5. Porządny blog podróżniczy. „Porządny”, to znaczy z dobrymi zdjęciami i poczytnymi opisami – wielu travel-blogerów albo nie posiada zmysłu migawkowego, albo kleci niechlujne akapity. Dawid Białowąs radzi sobie zaś i z tym, i z tym. Polecam na początek jego niedawny wpis poświęcony industrialnej, wschodniej stronie Ukrainyflaga_polska

6. Odkryłem fenomenalny kanał na YouTubie o matematyce, ulokowany gdzieś pomiędzy przemyślaną popularyzacją i krótkimi wykładami. Zachwycają precyzyjne, eleganckie animacje. Jeżeli ogarniasz angielski i jeżeli interesujesz się matmą – zajrzyj koniecznie. Ja wsiąkłem. flaga_uk

7. Figury retoryczne to nie tylko anafora, epifora, metafora. To także asfalia (gwarantowanie czegoś własną osobą), horyzm (krótka definicja wyjaśniająca różnice między powiązanymi pojęciami), paronomazja (kalambur), oraz kilkaset innych. Niesamowity zbiórflaga_uk

8. Wiedzieliście, że istnieje Wikipedia sporów? Zbiera „za” i „przeciw” dla przeróżnych zagadnień: zapalnych (globalne ocieplenie), niszowych (podatek od tłustego jedzenia), egzystencjalnych (aborcja) i trywialnych (książki papierowe a elektroniczne). Szkoda, że nie mieliśmy czegoś takiego, gdy za młodu tłukło się w budzie rozprawki. flaga_uk

9. I jeszcze jedna siostra Wikipedii, tym razem poświęcona pseudonauce, antynauce, medycynie alternatywnej, teoriom spiskowym, ufologii i zjawiskom paranormalnym. Omówienia są raczej sceptyczne, ale niepozbawione humoru. Szkoda, że nie mieliśmy czegoś takiego, gdy za młodu po uszy siedzieliśmy w Z Archiwum Xflaga_uk

10. Zrób sobie hałas. Na przykład deszcz pukający o namiot. Albo zawodzenie zorzy polarnej. Albo spacer po skrzypiącym śniegu. Albo stukot kół pociągu. Bo czasami cisza to za mało, ale muzyka to już za dużo.

pixelart-leon.png

El Prado, cz. 1

goya-drugi_maja_1808-fragment

Zeszłoroczne imieniny obchodziłem w El Prado, jednej z sześciu najwspanialszych galerii sztuki w Europie (obok Luwru, Muzeów Watykańskich, amsterdamskiego Rijksmuseum, Galerii Narodowej w Londynie i Galerii Uffizi we Florencji). Wędrowałem po salach ogromnego, madryckiego gmachu przez pół dnia, a i tak zdołałem obejrzeć dokładnie zaledwie dziesiątą część zbiorów.

W El Prado wisi wiele obrazów, które każdy cywilizowany Europejczyk zna przynajmniej z widzenia (jeśli nie z malarza i tytułu): ponadczasowe Panny dworskie Diego Velázqueza, dyptyk Maja naga i Maja ubrana, bezlitosne Rozstrzelanie powstańców madryckich, ohydny Saturn pożerający własne dzieci – wszystkie Francisca Goyi, rozjarzone Zwiastowanie Fra Angelico, dostojny Kardynał Rafaela, grzeszni Adam i Ewa oraz niepokonany Karol V po bitwie pod Mühlbergiem Tycjana, już pogodzeni Dawid i Goliat Caravaggia, monumentalny Ogród rozkoszy ziemskich Boscha, Maria I Tudor o wyglądzie nauczycielki języka polskiego spod pędzla Anthonisa Mora, tłuste Trzy gracje Rubensa, skupiony Autoportret Dürera z 1498 r., zindywiduali­zowani Adam i Ewa – też Dürera, czy wreszcie niewesołe, ale konieczne Trzy etapy życia kobiety Hansa Baldunga.

Jeżeli powyższa wyliczanka Was zawstydziła, ponieważ jakichś dzieł nie znacie – tym lepiej! Zawstydzeni i pokorni będziecie podatniejszym gruntem na resztę tej dwuczęściowej notki, w której przedstawię pokrótce dwadzieścia sześć kapitalnych, lecz mniej znanych obrazach należących do El Prado – wraz z jedną nieprawdopodobną rzeźbą.

(A jeśli w szkole uczyli Was tylko kubizmu i nie znacie prawie żadnego z wymienionych obrazów, kliknijcie wpierw na galerię powyżej bądź tutaj (pojedyncza strona) i uzupełnijcie szybciutko braki).

Czytaj dalej El Prado, cz. 1

Kabel od internetu (17)

kabel_od_internetu2

LITERATURA: Która książka z akcją toczącą się w Polsce jest najlepiej rozpoznawalna w kontekście światowej historii literatury? Oczywiście Pan Tadeusz. W Wielkiej Brytanii analogiczną rolę pełni Duma i uprzedzenie, we Francji Trzej muszkieterowie, a w Stanach Zjednoczonych Przygody Tomka Sawyera. Metodologia wykazu jest z pewnością amatorska, uproszczona, internetowa, ale infografiki prezentują się elegancko i wyczerpująco. Obejmują cały świat, z Czarnogórą, Pakistanem, Filipinami oraz Angolą włącznie.

TECHNOLOGIA: Chcesz prowadzić nasłuch radiowy, ale nie masz w domu odpowiedniego sprzętu? Nic prostszego, kliknij tutaj. Możesz na przykład posłuchać tajemniczej „żużżałki” nadającej od lat siedemdziesiątych na częstotliwości 4625 kHz monotonny sygnał przerywany od czasu do czasu rosyjskimi słowami. Nie wiadomo, kto jest właścicielem stacji (najprawdopodobniej rosyjska armia), ani do czego służy. Jedna z bardziej przerażających hipotez głosi, że „żużżałka” to element systemu obronnego „Периметр” zwanego również „Martwą Dłonią”. Nadajnik umieszczono w głębi Rosji i jego zamilknięcie miałoby oznaczać, że został zniszczony w ataku nuklearnym. Wtedy nastrojone nań rosyjskie wyrzutnie w automatycznym odwecie wystrzeliłyby w świat swoje rakiety. Brrr.

Czytaj dalej Kabel od internetu (17)

Nowej notki na razie nie będzie (14)

nnnrnb

internet_explorer-old.PNGDowiedziałem się, że w starych wersjach Internet Explorera, jeszcze z końca lat dziewięćdziesiątych, przeglądarka w oryginalny sposób radziła sobie z nieznanym kodowaniem znaków. Jeżeli informacja o stronie kodowej nie była umieszczona w nagłówku witryny, IE przeprowadzał statystyczną analizę częstotliwości występowania liter w tekście. Język był rozpoznawany na podstawie powstałego histogramu. Oczywiście, przeglądarka myliła się za każdym razem, gdy słów było za mało, albo gdy by©y ekstraordynaryjne.

Mawiają, że bitcoin to pieniądz przyszłości. Ba, mawiają też, że blockchain, czyli rozproszona baza danych, na której oparte jest działanie bitcoina, posłuży w przyszłości także do innych celów: do prowadzenia ksiąg wieczystych, do podpisywania umów, do rejestrowania aut, do głosowania.

Wypadałoby zgrabnie przetłumaczyć blockchain na polski. Wyszło mi coś takiego:

blockchain = blokołańcuch = klocołańcuch = klocuch

Kto zrozumiał, ten zrozumiał.

Czytaj dalej Nowej notki na razie nie będzie (14)

Mona Lisa nie żyje

zniszczony_obraz.jpg

Naszła mnie ochota na sztukę. Poszedłem do biblioteki poszukać jakichś niegrubych albumów poświęconych znanym malarzom. Wiecie, chodzi o te drukowane na porządnym papierze, zamknięte w sztywnych oprawach niewielkie kwadratowe tomy, które treściwą biografię i przystępny opis epoki hojnie ilustrują porządnymi reprodukcjami. Wiele razy widziałem podobne serie w taniej książce. Niestety, w bibliotece akurat niczego takiego nie mieli. Musiałem zadowolić się pozycją przekrojową: The Paintings That Revolutionized Art (która równie dobrze mogłaby nosić tytuł The Paintings That Are Really Famous, But Of Course We Could Choose Others As Well). Po przeczytaniu/obejrzeniu zacząłem się zastanawiać: jakie właściwie obrazy są moimi ulubionymi i dlaczego?

W kolejności chronologicznej to chyba będzie szło tak:

Czytaj dalej Mona Lisa nie żyje

Kabel od internetu (16)

kabel_od_internetu

SZTUKA: Znane (i mniej znane) obrazy interpretowane jako ilustracje zjawisk ze sfery informatycznej. Np. „Opactwo w dąbrowie” Caspara Davida Friedricha staje się „Porzuconym repozytorium GitHuba”, a „Narcyz” Caravaggia to w gruncie rzeczy „Młody programista zakochany w swoim kodzie”. Podesłał Ez. Swoją drogą, z racji zawodu pokusiłbym się też o oświatowe odczytywanie arcydzieł: „Mianowanie nowego dyrektora”, „Wizytacja”, „Duża przerwa”. A propos obrazów o tematyce autentycznie szkolnej: ten jest fenomenalny. Moje lekcje matematyki wyglądają właśnie tak jak u Bogdanowa-Bielskiego! flaga_uk

DOKUMENT: Czterdziestominutowy dokument Małgorzaty Szumowskiej o śmierci. A czego tu się bać? zebrał wypowiedzi mieszkańców mazurskiej wsi, którzy „bez żadnych obawień” opowiadają o kresie ludzkiej egzystencji, a raczej o swoim tego kresu postrzeganiu; postrzeganiu ludowym, mądrym, zakorzenionym w folklorze. flaga_polska

SHORT: Z mrocznego miasta ktoś w niecnym stylu porywa antropomorficzne koty. Rozmiauczeni pobratymcy wyruszają uprowadzonym na ratunek. Ośmiominutowe cudeńko, animacja-poemat z Nickiem Cave’em w roli narratora. Kocie pianino polecił internautom Bartłomiej Nagórski z Jawnych Snów. flaga_uk

POLITYKA: Przeanalizowałem swoje poglądy polityczne. Wyszło mi, że jestem centrystą o skrzywieniu antyrynkowym. Ty też się możesz sprawdzić, a potem postaw jeszcze swój pionek na odpowiednim polu ideologicznego kwadratu. Oba linki podesłał Bartosz. flaga_uk

SZTUKA: Dzięki wyśmienitemu polskiemu kanałowi na YouTubie (który już zresztą polecałem), Architecture Is a Good Idea, odkryłem obrazy osiemnastowiecznej Warszawy spod pędzla Bernarda Bellotto zwanego Canaletto. Sam nie wiem, co powinienem wychwalać w nich najbardziej: kolorystykę, kompozycję, czy może szczegół. Jedno jest pewne. Gdybym miał czas i miejsce na malarskie układanki, niechybnie zaopatrzyłbym się w stosowne puzzle i przystąpił do pieczołowitego kopiowania „Widoku Warszawy od strony Pragi” w domowym zaciszu. flaga_polska

WIEDZA: Copernicus College proponuje szereg kursów online. Filozofia nauki, poznanie matematyczne, wprowadzenie do kosmologii, elementy religioznawstwa… Wszystkie profesjonalnie przygotowane pod względem treści oraz formy. Za darmo – jeśli nie liczyć czasu, uwagi i mentalnej energii, które to zasoby trzeba inwestować za każdym razem, gdy zabieramy się na serio za poszerzanie własnej wiedzy. flaga_polska

MUZYKA: Jazz 24 godziny na dobę.

DŁUGOCZYT: Nowy Obywatel przełamuje postpegieerowskie stereotypy „wyuczonej bezradności”, zaś Dwutygodnik potoczystym piórem Łukasza Najdera opowiada o czytaniu. flaga_polska