Antymercator

Osoby zindoktrynowane ze szczętem przez Gerarda Mercatora niech zafundują sobie czym prędzej odtrutkę i przyjrzą się prawdziwym rozmiarom państw.

Rzut Mercatora rozdyma powierzchnie znajdujące się daleko od równika – najciekawsze wyniki uzyskamy więc przesuwając ku niemu państwa położone daleko na półkuli północnej lub południowej. Zobaczcie na przykład, jak małe są Niemcy na tle Demokratycznej Republiki Konga; przekonajcie się, że Rosja wcale nie jest szersza od Afryki. Ten ostatni fakt wprawił mnie w osłupienie. Całe życie w geograficznym błędzie!

Skoro jesteśmy w temacie map, polecam przy okazji interaktywny atlas historyczny sięgający wstecz aż do roku 3000 p.n.e. (podesłał Arek) oraz ejplową appkę Maps of Our World, odprężające narzędzie do nauki geografii.

Geopolitycy uwielbiają mapy

Geopolitycy uwielbiają mapy. I nic w tym dziwnego, bo podwaliny pod ów nurt myślenia położyli geografowie i wojskowi. (…) Tymczasem mapa nigdy niczego nie mówi sama z siebie. Nigdy nie jest neutralna, zwłaszcza gdy przedstawia przestrzeń polityczną.

Ma natomiast oczywiście dużą wartość operacyjną dla sztabowców, umożliwiając planowanie i realizację uzależnionych od topografii działań. (…) Rzeki, morza, oceany, niziny, góry przeistaczają się w elementy scenografii teatru wojny. Ze wzrokiem wbitym w mapę sztabową geopolitycy snują wizje konfliktu Rosji z Zachodem, Morza z Lądem, Heartlandu z Rimlandem, zgodnie z maksymą klasyka Mackindera, że „geografia jest tragiczną winowajczynią, że pokój nie może być trwały”. Jeśli nie analizują wojen minionych, to wyobrażają sobie wojny przyszłe, zapowiadając „koniec końca historii”. Oś czasu zastępuje cykl – szykowanie się do konfliktu, wojna i rekonfiguracja. I tak bez końca. Pokój bowiem to tylko marzenie senne, z którego świat jest co jakiś czas wybudzany przez mocarstwa.

– Ernest Wyciszkiewicz (źródło, podesłał Arek)

Kabel od internetu (14)

DESIGN. Minimalistyczne okładki książek Przemka Dębowskiego oraz zaprojektowane przezeń „okładkowe plakaty” w stylu retro. A tutaj coś na dłuuugie godziny przeglądania w ten sam deseń: imponująca kolekcja ilustracji książkowych z całego świata. Naprawdę warto pogrzebać w archiwum.

FILMIKI. Na Wikipedii znajdziemy wykaz najczęściej oglądanych filmików na YouTubie. Ech, być jak Gangnam Style… flaga_uk

CIEKAWOSTKI. Słowik kląska, szpak świszczy, skowronek dziędzieje, a jak gada jemiołuszka…? Oraz od zatrzęsienia innych ciekawostek. flaga_polska

Czytaj dalej Kabel od internetu (14)

Kabel od internetu (12)

(1) Krzysztof Mazur opublikował miesiąc temu na łamach Jagiellońskiego24 niezwykle interesujący, wnikliwy artykuł o Jarosławie Kaczyńskim. Stanowi on analizę intelektualnej postawy przewodniczącego PiS-u wobec Trybunału Konstytucyjnego. Jak sugeruje składnia poprzedniego zdania, przeczytanie tekstu Mazura wymaga nieco więcej czasu i wysiłku niż pochłonięcie zwyczajowego pseudoeseju z „Gazety Wyborczej” lub „Do Rzeczy”. Lektura idzie jednak całkiem szybko – przy niektórych akapitach trzeba oczywiście chwilkę pomyśleć – bo i Mazur pamięta, by stylem trzymać się blisko publicystyki.

Autor podąża tropem wskazanym przez Jacka Sokołowskiego w krótszym, wcześniejszym o dwa tygodnie tekście. Z oboma panami przeprowadzono także bardzo dobre wywiady: z Mazurem w „Dzienniku”, z Sokołowskim na Interii.

Wszystkie cztery artykuły gorąco polecam. Nie stanowią one bynajmniej apologii Kaczyńskiego, wyprowadzają natomiast dyskurs poza ciasne ramy, w którym zamykają go specjalizujące się w ogłupianiu l*du media.

Czytaj dalej Kabel od internetu (12)

Kabel od internetu (10)

…czyli w internecie znajdziemy nie tylko portalozę i pornografię.

Na przykład są tam jeszcze nagrania TED-ów, czyli konferencji poświęconych „ideom wartym rozpowszechniania”. Z pewnością większość internautów już się z nimi wielokrotnie zetknęła, ale na wszelki wypadek informuję tudzież przypominam: Każda TED-owa prelekcja trwa zwykle dwadzieścia minut, prelegenci to prawie zawsze bardzo zdolni mówcy, a treść ich wystąpień nierzadko przykuwa do monitora. Znajomość angielskiego zbędna, bo polskie napisy. Prelekcje znajdziecie tutaj, posortowane podług popularności. Osobiście polecam:

A skoro zahaczyliśmy o archiwa polskiej blogosfery, polecam notkę Jerzego Tyszkiewicza z naukowego blogu Polityki o zmysłowych ograniczeniach odkryć naukowych. Zastanawiająca sprawa, której, o ile dobrze się orientuję, filozofowie nauki nie poświęcają wiele uwagi.

Osoby, które preferują wzrok, niech przekonają się na własne oczy, jak hipnotyzujące jest działanie mechanizmu zegar(k)owego. Znajomość angielskiego wskazana, ale niekonieczna.

A może coś dla słuchu? Ze zwyczajnym audiobookiem każdy miał pewnie do czynienia przynajmniej raz, lecz od czasu do czasu powstają audiobooki nadzwyczajne – słuchowiska z narratorem, aktorami, efektami dźwiękowymi i muzyką. Na naszym poletku zgłośnikowano w tym stylu pierwszy tom Gry o tron, Blade Runnera Philipa K. Dicka, Niezwyciężonego Stanisława Lema, część twórczości Andrzeja Sapkowskiego oraz komiks (sic!) Żywe trupy. Nie jumiemy z torrentów, tylko kupujemy! Amatorzy darmochy znający angielski niech sięgną po Moby Dicka, gdzie każdy rozdział czyta inna osoba (m.in. Tilda Swinton, Benedict Cumberbatch, China Miéville, Sir David Attenborough).

Zmysł wzroku i słuchu można także połączyć w całość, na przykład z okazji sześćdziesięciolecia nagrodzenia Noblem Ernesta Hemingwaya. Stary człowiek i morze był pierwszą przeczytaną przeze mnie książką po angielsku, więc ze wzruszeniem przedstawiam dwie amatorskie, krótkie i przepiękne ekranizacje słynnej noweli. W tej nikt nic nie mówi, za to w tle gra pyszny utwór; w tej znajomość angielskiego się przyda, ale nawet jeśli ktoś nie odróżnia hello od goodbye i tak powinien nacieszyć oczy pastelowym oceanem.

Na koniec mapy, które wyjaśniają świat, a nawet Pierwszą Wojnę Światową. Te ostatnie podesłał Arek, dzięki. Opisy map po angielsku.