Tagged: matrix Toggle Comment Threads | Skróty klawiaturowe

  • Borys 20:04 on 08/04/2018 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz
    Tags: , matrix, , ,   

    Kołacze 

    chaplin-modern_times.jpg

    Lekarzu! Prawniku! Kucharzu! Informatyku! Pracowniku fizyczny! Czas zacząć się bać. Rozwój robotyki i wielopiętrowych algorytmów niesie ryzyko zlikwidowania Twojego etatu w przeciągu parudziesięciu lat. Klasyczna sztuczna inteligencja nie jest wcale do tego potrzebna. Lekarzy pierwszego kontaktu zastąpią wszystkowiedzące, wyspecjalizowane w medycynie watsony, analizę dokumentów prawniczych wykonywać będą niestrudzone boty, po kuchniach i magazynach zakrzątają się zwinne wytwory Boston Dynamics, sieci neuronowe będą klepały kod w C#. Na rynku pracy ostaną się tylko nauczyciele, pielęgniarki i bibliotekarze, czyli przedstawiciele zawodów, których istotę stanowi międzyludzki kontakt. Ale policjanci pójdą już na bruk.

    Jeden z najwybitniejszych ekonomistów XX wieku, John Maynard Keynes, w słynnym eseju „Gospodarcze możliwości dla naszych wnuków” z 1930 r. przepowiedział piętnastogodzinny tydzień pracy. Pomylił się – poniekąd. W drugiej połowie minionego stulecia postępująca automatyzacja i komputeryzacja rzeczywiście sprawiły, że ludzie – przynajmniej w naszym rejonie globu – w zasadzie mogliby pracować coraz mniej nie rezygnując z pełnych żołądków oraz dachu nad głową. Keynes nie przewidział jednak, że rozwój techniki nieprzerwanie kusić nas będzie drobnymi luksusami. Nowy model smartfona kosztuje ekstra; na dodatkowych dwadzieścia metrów kwadratowych energooszczędnego mieszkania trzeba zaciągnąć kredyt. Zielone światełko po drugiej stronie zatoki bezustannie mruga, Gatsby wciąż wyciąga po nie rękę, od ósmej rano do czwartej po południu.

    (More …)

    Reklamy
     
  • Borys 00:02 on 22/02/2013 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz
    Tags: matrix   

    Skoszone umysły 

    Jakoś na przełomie dekad, goszcząc u kolegi, obejrzałem na DVD połowę Matriksa. Wtedy nie wiedziałem jeszcze, czym jest Macierz. Nie wiedziałem też tego kilka lat później, gdy szedłem do kina na dwie następne części. Dopiero na studiach, na kursie algebry liniowej, dane mi było – bez połykania czerwonej pigułki – ujrzeć macierze na własne oczy.

    Po upływie bez mała dekady obejrzałem trylogię braci Wachowski po raz wtóry; najpierw Reloaded i Revolutions (R&R), a na deser „jedynkę”. Odwrotna kolejność pozwoliła mi na wszystkie trzy filmy spojrzeć z nieco innej perspektywy. Do niesławnych sequeli podszedłem na świeżo, a wyjątkowość części pierwszej mogłem potwierdzić przez pryzmat kontynuacji.

    Oceniając trylogię po latach należy zadać sobie trzy pytania: Czy Matrix zasługuje na miano obrazu kultowego? Czy sam pomysł kręcenia dalszych części był z góry skazany na porażkę? Czy R&R faktycznie są słabe? Odpowiedzi w wersji krótkiej brzmią następująco: Zdecydowanie tak. O dziwo, nie. Owszem, ale nie żenujące. A w wersji dłuższej?

    (More …)

     
    • Borys 01:02 on 22/02/2013 Bezpośredni odnośnik

      Na kinie azjatyckim znam się tak jak na przędzeniu wełny, ale jeżeli wskażesz mi film "z Hong Kongu" podobny fabularnie do Matriksa (nieświadomi ludzie uwięzieni w VR) to spróbuję obejrzeć i porównać. Pomijam tu fakt, że w swojej notce w strategicznym miejscu użyłem przymiotnika "wysokobudżetowy".PS. Racja, ale wtedy jeszcze bracia, przynajmniej ciałem. :)

    • Seji 01:02 on 22/02/2013 Bezpośredni odnośnik

      Matrix – nic, czego w filmach z Hong Kongu już nie zrobiono wcześniej z dorobioną przez nastolatki, wyszukaną na siłę pseudogłębią przekazu. Widziałem dwa lub trzy razy i jest fajny, nic więcej. Choć to pewnie dlatego, że nie był to mój pierwszy film sf w życiu.BTW już nie braci Wachowskich. ;)

    • anonymous 10:02 on 22/02/2013 Bezpośredni odnośnik

      Arek writes:Dobry tekst, dzięki. Pomijasz tutaj odwołania się do dziedzictwa kinematografii – vide scena w metrze albo początkowa scena pościgu za Trinity i cień agenta – ale i tak świetnie się czytało.

    • Seji 11:02 on 22/02/2013 Bezpośredni odnośnik

      @BorysNie fabularnie – tu akurat "Anioł przemocy" Wisniewskiego-Snerga (albo i Dark City). ;) Chodziło mi o stronę wizualną – to, do czego Wachowcy potrzebowali komputerów (choreografia walk), od lat 70. było robione w filmach wuxia za pomocą linek (a wcześniej w prozie tego typu). :)Nie odmawiam Matrixowi cytatów, intertekstualności i tak dalej. Zawsze jednak bawiło mnie stawianie tego filmu na piedestale i dorabianie teorii wokół niego.

    • Borys 11:02 on 22/02/2013 Bezpośredni odnośnik

      @Arek: Nie pomijam, tylko nie wiem, o co chodzi. Jakie nawiązania masz na myśli?@Seji: A, to jasne, ale dla mnie choreografia walk (wręcz) nie jest wcale wielkim atutem tego filmu, nawet mi trochę przeszkadza. "Ukryty tygrys, przyczajony smok" mnie na przykład wynudził. Ale oczywiście DGCC. To jeszcze z ciekawości: Jaki film SF z lat 90. Tobie podobał się najbardziej? Wyliczankę masz w czwartym akapicie.

    • Seji 12:02 on 22/02/2013 Bezpośredni odnośnik

      Tak najnajnaj? Ojej, nie potrafię odpwiedzieć. Starship Troopers, Terminator 2, Total Recall, Strange Days, The Postman (powieść jest świetna, czytałeś?), Twelve Monkeys… – w zasadzie to, co wymieniłeś, z paroma wyjątkami, z tym, ze każdy za coś innego cenię. Najczęściej chyba wracam do Starsip Troopers.

    • anonymous 17:02 on 22/02/2013 Bezpośredni odnośnik

      dzemeuksis writes:Neo może i znaczy nowy, ale chyba jednak nie po łacinie. ;)

    • DeckardPL 11:02 on 23/02/2013 Bezpośredni odnośnik

      Wiesz, patrzę na tabelkę i już 1990 błyszczy mi się klasykami: The dark side of the moon, Flatliners, Hardware, I come in peace, Moon 44, Peacemaker (nie ten z Clooneyem), Predator 2, Robo Cop 2, Robot Jox, Solar Crisis i of course Party Richter.Co do matrixów – jedynka była i jest bardzo sprawnie zrealizowanym filmem z fragmentami, które wbijają w fotel. W przeciewieństwie do wypuszczonego w tym samym roku Existenz Wachowscy pokazują fałszywą rzeczywistość w sposób wygładzony, rzekłbym high definition – Cronenberg robi to w swoim firmie jak zwykle, czyli mocno, schizoidalnie i bioorganicznie. Zabawna refleksja – oba te filmy mają w głównych obsadach dosyć drewnianych aktorów, którzy jednak stanęli na wysokości zadania.Na dwójce i trójce Matrixa byłem w kinie – dwójka pod względem fabularnym zawiodła mnie wtedy strasznie (oprócz jak sam zwracasz uwagę szybko zapomnianego manewru z Architektem), pod względem pojedynczych scen oddaję honor, Reloaded może się pochwalić bardzo dobrą sekwencją scen związanych z uprowadzeniem dziadka od kluczy, Revolution już tylko wyrywkami z ataku na Syjon i trochę zmarnowanym wskrzeszeniem Smitha w ludzkim ciele.Mój największy zarzut do sequeli – łopatologiczny przekaz czarni dobrze gadają, biali są martwi lub źli, poparty beznadziejnym dobraniem nowej obsady, począwszy od pani kapitan i nowego operatora. Zaraz za tym idzie w sumie kompletny brak podbicia fabuły na poziom, o którym wspominasz – dodania jeszcze jednej warstwy iluzji.

    • Borys 16:02 on 23/02/2013 Bezpośredni odnośnik

      @Seji: Nie czytałem, ale stoi na półce. Tak, Verhoeven ma swój niepodrabialny styl.@Dzemeuksis: Dzięki!@Deckard: Existenz nigdy nie widziałem; dawno temu miałem ku temu telewizyjną okazję, ale byłem zmęczony i zasnąłem. Uwaga z drewnianymi aktorami trafna. Poza tym nie lubię Jude'a.

    • anonymous 12:02 on 26/02/2013 Bezpośredni odnośnik

      Bartłomiej Kossakowski writes:@Borys gdzie znajde Twój e-mail? Mam prywatne pytanie odnośnie tekstu, a nie mogłem znaleźć kontaktu na tej stronie. Bede wdzieczny za info lub mail do mnie: bartek.kossakowski [at] gmail.com

    • anonymous 22:03 on 01/03/2013 Bezpośredni odnośnik

      Anonim writes:"Przy powtórnym oglądaniu wynudziłem się natomiast na walce Neo z hordą agentów Smithów, którą zapamiętałem był jako bardzo fajną."Kto teraz używa czasu zaprzeszłego? Przecież to praktycznie martwa konstrukcja. Zastosowanie tego czasu kojarzy mi się z intelektualnym snobizmem, który według mnie bardziej ośmiesza autora niż pokazuje jego kunszt, obeznanie.Sam tekst bardzo dobry, ale radzę unikać takich "mądrych" zabiegów typu użycie czasu zaprzeszłego. Pozdrawiam

    • Borys 22:03 on 01/03/2013 Bezpośredni odnośnik

      Naprawdę aż tak to razi? Brakuje mi pewnie wyczucia, bo czas zaprzeszły stanowi normę w dwóch językach obcych, którymi posługuję się biegle (o, jeszcze więcej snobizmu…). Niemniej bardzo lubię tę formę. Ręka zawisła mi co prawda nad klawiaturą przy tym "zapamiętałem był", ale koniec końców chodziło o podkreślenie, że jak oglądałem (był) film poprzednim razem, to walka mi się bardzo podobała.Dzięki za konstruktywny komentarz!

    • anonymous 18:03 on 03/03/2013 Bezpośredni odnośnik

      greg writes:całkowicie nie zgadzam się z krytycznymi głosami matrixa 2 i 3.Na serię należy patrzeć jako na całość.Wszystkie tworzą pewien monolit a dzielenie włosa na czworo posługując się wydumanymi figurami typu idea,symbolika jest żałosne.Świadczy o tym że autor i inni posługujący się tego typu wybiegami po prostu zamiast wtopić się w świat matrixa siedzieli i analizowali na zimno szukając na siłę wpadek i niedociągnięć.Można i tak ale jakie ludzie wy musicie mieć zasra.,.. życie :)) Zamiast je smakować i przeżywać kontestujecie je szukając wymówek by się w nie zagłębić…

    • Borys 22:03 on 03/03/2013 Bezpośredni odnośnik

      Powiem Ci w największym zaufaniu, że ja drugą i trzecią część oglądam co tydzień na nowo, ale właśnie nie po to, żeby je smakować, żeby je przeżyć, żeby się zagłębić, ale po to, żeby poszukiwać nowych symboli i żeby wynajdywać kolejne wpadki i niedociągnięcia. Po co wtopić się w świat "Matriksa", skoro można analizować na zimno?

  • Borys 23:11 on 24/11/2009 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz
    Tags: , mark twain, matrix, , , ,   

    Tomki 

    Z dedykacją urodzinową dla
    Lorda Thomasa (mag. inż.)

    Niektórym z nas brutalny los przerywa dzieciństwo zbyt wcześnie. Wyobraźcie sobie, że od życia dostaliście taki oto prezent: Dokładnie w Wasze siódme urodziny, w tym przełomowym momencie życia każdego młodego człowieka, umiera na AIDS Freddie Mercury. Jakąż skazę musi to spowodować na duszy! Jak po czymś takim pozbierać kawałki starego życia? Jak iść dalej, gdy w sercu zaczynasz rozumieć, że nigdy nie będziesz mógł powrócić? Że jest coś, czego nie zaleczy czas, że niektóry rane są zbyt głębokie i nigdy się nie zagoją? Bilbo powiedział mi, że jego… Eee, zagalopowałem się.

    Dwaj członkowie Fandomu Centrum doczekali się w tym roku dedykowanych im z okazji urodzin wpisów. Przyszła kolej na ostatniego. Z tej okazji Blogrys funduje swym czytelnikom przegląd najfajniejszych fikcyjnych Tomków. Od razu mówię, że do rankingu nie załapał się ani Wuj Tom (ten od chaty), ani Thomas Covenant, ani Tomek Wilmowski, ani Tomcio Paluch. Załapało się dziesięciu innych. Check it out.

    (More …)

     
    • Seji 23:11 on 24/11/2009 Bezpośredni odnośnik

      Napisze tylko, ze Pan Samochodzik i templariusze bardzo fajnym serialem jest.

    • LordThomas 10:11 on 25/11/2009 Bezpośredni odnośnik

      Jestem wzruszony pamięcią choć dziwie się, że w rankingu nie znalazł się Agent Tomek.

    • Borys 15:11 on 25/11/2009 Bezpośredni odnośnik

      To miał być ranking Tomków fikcyjnych. Uważasz, że Agent Tomek tak naprawdę nie istnieje, że to tylko erotyczna fantazja posłanki Sawickiej, która urzeczywistniła się w naszym świecie? :)

    • LordThomas 17:11 on 25/11/2009 Bezpośredni odnośnik

      Agent który był Tomkiem jest prawdziwy, ale sam Tomek jest fikcyjny – człowiek o tej tożsamości nie istnieje.

    • Borys 21:11 on 25/11/2009 Bezpośredni odnośnik

      Na tej samej zasadzie mógłbyś stwierdzić, że James Bond nie istnieje.

c
Compose new post
j
Next post/Next comment
k
Previous post/Previous comment
r
Odpowiedz
e
Edycja
o
Show/Hide comments
t
Idź do góry
l
Go to login
h
Show/Hide help
shift + esc
Anuluj