No i co teraz, e?

Poniższy słowniczek miał być uzupełnieniem właściwej notki. Ponieważ jednak pisanie właściwej notki ciągle się opóźnia, postanowiłem postąpić odwrotnie i najpierw, ale za to bez żadnych dodatkowych wyjaśnień, zamieścić słowniczek. Potraktujcie go więc jako swoisty teaser trailer następnego wpisu. Gdybyście koniecznie chcieli sprawdzić, o co chodzi, podaję słowa-klucze: nadsat i Stiller (nie Ben).

Czytaj dalej No i co teraz, e?

Pomarańcza Tony’ego


Są takie knigi, brajdaszkowie i frendkowie moi, o które toczy się bladi fajting między nurt-majn-nurtem a jego odnogą fantastico. Jedną z nich jest wydany w 1962 r. „Klokwork oryndż” Tony’ego, to znaczy Anthony’ego, Burgessa, czyli „Mechaniczna pomarańcza” po naszemu. Fantastyczni smołysze nie bez ajronii będę twierdzić, że nurt-majn-nurt woli wulgarniaście zagarnąć buka starego Tony’ego dla siebie niż przyznać, że among utworów sajfaj również znajdują się tru perełki. Majn-boje z kolei nie bez racji zripostują, że w „Oryndżu” elementów fantastico jest tylko małe abitow i że służą one nie jako sztafaż, ale jako odskocznia-podskocznia umożliwiająca Tony’emu zaprezentowanie pewnych tez, soszjal ajdijas i opinii. Ja sam lonsam mógłbym oczywiście zająć neutralną pozycję jak jakiś tchórzliwy san af da bycz bez kręgosłupa poglądowego i wglądowego, ale w tym konkretnym kejzie wolę opowiedzieć się po stronie majn-bojów. Kniga Tony’ego to zdecydowanie bardziej literatura piękna przez duże „bele” niż fantastico… lecz ofkoz formalna klasyfikacja nijak nie wpływa na fakt, że mamy tu, brajdaszkowie i frendkowie moi, po prostu do czynienia z bukiem z gatunku weri gud weri gud indid.

Czytaj dalej Pomarańcza Tony’ego