Syn Człowieczy

dore.jpg

Kto ma uszy, niechaj słucha!

Niedawno przeczytałem od deski do deski Nowy Testament. Zacząłem co prawda od Księgi Rodzaju, lecz „starozakonna” połowa Pisma Świętego pokonała mnie kronikarską objętością. Duchowe treści przegrywały w jej czeluściach nierówną walkę z długimi jak życie Noego wyliczankami genealogicznymi. Przeskoczyłem zatem o tysiąc lat naprzód do Ewangelii św. Mateusza. Od razu zrobiło się treściwiej.

Gdybym miał ocenić Nowy Testament jako zwykłą książkę do czytania – co oczywiście jest optyką absurdalną – musiałbym podsumować ją trójką z plusem. Nie sposób odmówić Księdze walorów literackich i poetyckich. Jednakowoż potrójne powtórzenie opowieści o życiu, czynach oraz śmierci Jezusa z Nazaretu wystawia cierpliwość czytelnika na próbę[1], Dzieje Apostolskie są rozwlekłe, wskazania etyczne zawarte w Listach gdzieniegdzie się zdezaktualizowały, a lektura Apokalipsy św. Jana, choć niewątpliwie wyświetla w naszej wyobraźni dojmujące obrazy, to jednocześnie przynosi pewne zrozumienie dla słów Dody, która kiedyś stwierdziła, że Biblia była pisana „po ziołach”… czy jakoś tak.

Jeślibym zaś chciał tu napisać o ciężarze treści Nowego Testamentu, czy to postrzeganym religijnie, czy „tylko” kulturowo, to albo musiałbym skrzyżować ze sobą dwa banały, albo nie skończyłbym przed wyżej wspomnianą apokalipsą. Znienacka przejdę więc do sedna tego wpisu.

Niektórzy wiedzą, że w internecie wisi sobie kolekcja cytatów i aforyzmów, które od lat skrzętnie wynotowuję z przeczytanych książek. Zajrzyjcie, zajrzyjcie, bo niedawno dodałem tam pewną prawdę o miłości wypowiedzianą przez kontrowersyjnego pisarza, dziesięć aforyzmów Gustave’a Le Bona, geopolityczną summę Sandora Maraia, dwa najsłynniejsze fragmenty Makbeta oraz pięć bon motów Bułhakowa, wynik powtórnej lektury Mistrza i Małgorzaty.

Natomiast w trakcie lektury Nowego Testamentu zaznaczyłem 228 najpiękniejszych, najciekawszych wersetów. Skończyłem digitalizować swoje notatki w weekend i obok „świeckiej” kolekcji pojawiła się oto kolekcja „biblijna”.

Zachęcam do przejrzenia.

Osoby niewierzące i antybiblijne skusi być może kategoria cudownie anachronicznych, niekiedy wprost dziwacznych Kwiatków – mój ulubiony to ten o minie zawiniętej w chustkę – lub Inwektywy i pogróżki. Tę ostatnią adresuję do Rycerzy Ortalionu: Najwyższa pora, abyście rozbudowali swój słownik zaczepek i zamiast pytać przechodniów, czy mają jakiś problem, zaczęli „przykładać siekierę do korzenia drzew”, „solili ogniem” albo „paśli rózgą żelazną”, jak na katolickich Polaków-patriotów przystało.

Żarty na bok. Kolekcję poświęcam pamięci Karola Wojtyły, błogosławionego Jana Pawła II, Ojca Świętego, Świadka Nadziei.

Maranatha.

____________________
Ilustracja wykorzystana w nagłówku jest fragmentem ryciny Gustave’a Doré,

  1. Aczkolwiek doceniam różne podejścia Ewangelistów do tego samego tematu. Widać jak na dłoni, że Mateusz pisał dla Żydów, że Łukasz wywiązał się z biograficznego obowiązku najrzetelniej i że Jan teologizował. Tylko wersja św. Marka wnosi niewiele nowego; wydaje się skrótem Mateusza tudzież Łukasza.
Reklamy

Przeczytane w 2015: Leletrystyka

Z uporem godnym lepszej sprawy będę lansował określenie ukute przeze mnie kilka miesięcy temu. Przypominam: leletrystyka to niebeletrystyka, czyli zbiorcze określenie na książki popularnonaukowe, historyczne, literaturę faktu, wszelką non-fiction, a nawet rozmaite podręczniki i poradniki.

Czytaj dalej

Wszystkie wyróżnienia moje (1)

Nasz popęd ku tworzeniu sensu jest wystarczający potężny, by obrócić nihilizm przeciwko niemu samemu. Fryderyk Nietzsche, autor jednej z najbardziej zjadliwych diagnoz nihilizmu w dziejach Zachodu, napisał u schyłku XIX wieku, iż człowiek „woli raczej pożądać nicości, niżli wcale nie pożądać” [przeł. Leopold Staff]. Ten gęsty aforyzm opiera się na zasadniczej myśli Nietzscheańskiej filozofii, akceptowanej dziś tak powszechnie, że niemal nierozpoznawalnej: istoty ludzkie same tworzą sobie sens z życia. […]

Nasza umiejętność tworzenia sensu jest tak wszechstronna i potężna, że potrafimy dzięki niej znieść niemalże każdy rodzaj egzystencji, z niekończącym się cierpieniem włącznie, o ile tylko nasz los zostanie wpleciony w jakąś większą, przepełnioną sensem opowieść. Ludzie przetrwali i odnieśli sukces w najbardziej niegościnnych środowiskach Ziemi – na arabskich pustyniach i na arktycznych połaciach – dzięki owej zdolności organizowania wspólnego życia wokół symbolicznych konstelacji sensu: anirniitów, kapitału, jihadu. „Mając swe dlaczego? życiowe”, pisał Nietzsche, „godzimy się z każdem niemal jak?” [przeł. Stanisław Wyrzykowski].

Roy Scranton (21/12/2015)

Czytaj dalej

Nowej notki na razie nie będzie (8)

1. Znów zmieniłem layout Blogrysa. Jestem konserwatystą i z częstych zmian nie czerpię bynajmniej przyjemności. Poprzedni, minimalistyczny, ale nowoczesny układ strony odpowiadał mi w zasadzie pod niemal każdym względem… tyle tylko, że nietypowy krój czcionki nie radził sobie do końca z wyświetlaniem polskich liter. A dla bloga, którego istotą jest nie obraz, a tekst, stanowiło to spory mankament. W mojej przeglądarce nie wyglądało to jeszcze najgorzej, ale gdy doszły mnie słuchy, że u niektórych użytkowników ś i ć są zastępowane krzaczkami, zrozumiałem, że będę musiał rychło pożegnać się z Boardwalkiem.

Czytaj dalej