Obejrzane w 2020: Warte uwagi (2)

Kundun – życie Dalaj Lamy (Kundun; 1997)

Daleko od Nowego Jorku Martin Scorsese opowiada o młodości czternastego Dalaj Lamy. Odnajduje ciszę w sercu buddyzmu, ale za cenę psychologii protagonisty, który staje się tu wyłącznie ikoną tybetańskiej religii. W tle rozbrzmiewa surowa muzyka Philipa Glassa, która zawsze brzmi tak samo (dobrze). Zaś zręcznie wszyty wątek polityczny daje do myślenia na metapoziomie — ćwierć wieku później Hollywood nie mógłby już sobie pozwolić na nakręceniu filmu o antychińskiej wymowie. No i kto by pomyślał, że scenarzystka E.T. potrafiła napisać tak refleksyjną fabułę!

Niespodziewany ubaw miałem na napisach końcowych: przewijały się nazwiska tybetańskie i amerykańskie, fachowcy od logistyki, elektryki, oświetlenia, montażu. I nagle jedna jedyna godność polska, Jerzy Lamirowski – trener szczura.

Czytaj dalej Obejrzane w 2020: Warte uwagi (2)

Przeczytane w 2020 (6)

Najfajniejsza:

Pimp Roberta Becka ps. Iceberg Slim – autobiograficzny debiut czarnoskórego alfonsa i kryminalisty, który trudnił się stręczycielstwem od osiemnastego roku życia.

„Alfons jest najsamotniejszym skurwielem na ziemi”, mawiał. „Musi znać swoje dziwki. Nie może pozwolić, by one poznały jego. Musi być Bogiem – od początku, aż do końca.” A także: „Każdy porządny alfons jest sam sobie najlepszym kumplem. Jego wewnętrzne życie jest tak bogate, bo bez ustanku zastanawia się, kombinuje, jak tu przechytrzyć te kurwy.”

Czytaj dalej Przeczytane w 2020 (6)

Przeczytane w 2020 (5)

Najbardziej zaskakująca:

Moje najmilsze wspomnienie lekturowe 2020 r.? Proszę bardzo: Kwiecień, środek pierwszego lockdownu. W Norwegii lasów nie zamknięto, toteż wyruszamy na sobotni marsz po podmiejskim borze. Po wielokilometrowym spacerze przychodzi pora na popas nad jeziorem. Rozpalamy grill, jemy obiad. I jeszcze sjesta celem zregenerowania się przed drogą powrotną – chociaż temperatura powietrza nie rozpieszcza.

Wyciągam Kindle’a i otwieram Wieki ciemne. Jestem właśnie w rozdziale o upadku i ruinie Merowingów. Charles Oman nie owija w bawełnę:

Czytaj dalej Przeczytane w 2020 (5)

Przeczytane w 2020 (4)

Najmądrzejsza:

Na temat średniowiecza pokutują dwa potężne mity, które zawładnęły historyczną wyobraźnią milionów skądinąd inteligentnych ludzi.

Mit pierwszy: Średniowiecze było epoką brudną, ciemną, zacofaną, zabobonną, ponurą, groźną, nędzną, fatalną po prostu. To nieprawda – a jeśli chodzi o drugą połowę średniowiecza, okres między wiekiem jedenastym a czternastym, nieprawda rozmyślna czyli kłamstwo. Nienawistni historycy renesansowi i oświeceniowi z wielkim sukcesem utkali wiekom średnim czarny piar, wzmocniony potem przez dziewiętnastowiecznych ateistów walczących.

Czytaj dalej Przeczytane w 2020 (4)

Przeczytane w 2020 (3)

Najgęstsza:

Opowieść o miłości i mroku, czyli opus magnum Amosa Oza, zmarłego przed dwoma laty nestora literatury hebrajskiej oraz poważanego izraelskiego intelektualisty. Jego książka z 2002 r. stanowi perfekcyjne wyważenie powieści i autobiografii

Oz opowiada dzieje swej pochodzącej z Litwy, Ukrainy i Polski rodziny. Wspomina dzieciństwo, które zbiegło się w czasie z powstaniem państwa Izrael i na które położyła się zarazem długim, nieszczęśliwym cieniem samobójcza śmierć matki.

Gruba, z gracją napisana książka – lecz, tak jak gorący pustynny wiatr przetaczający się uliczkami Jerozolimy, gdzieniegdzie dość sucha, bo Oz pisał ją chyba dla siebie, wystawiając rachunek przeszłości. Jednakże „O” w alfabecie niedaleko ma do „M”, więc Opowieść… z czystym sumieniem postawić można na półce obok Stu lat samotności. Inny temperament, podobny kaliber.

Na okładce poniżej i w kadrze powyżej Natalie Portman, bo to właśnie ona Oza zekranizowała (reżyserski debiut), a sama wcieliła się w jego mamę. Film rzekomo taki sobie, ale będę chciał przekonać się o tym samodzielnie.

Czytaj dalej Przeczytane w 2020 (3)

Obejrzane w 2020: Dobre niezłe seriale (1)

Dwukrotnie poskarżyłem się na znane i powszechnie lubiane seriale. Czy Sex Education, Midnight Gospel i Dark są w gruncie rzeczy bardzo dobre? Niewykluczone. Zależy od gruntu.

Dzisiaj natomiast rzucę retrospektywnym okiem na produkcje subiektywnie dobre; niekoniecznie nowe, znane, czy powszechnie lubiane.

Czytaj dalej Obejrzane w 2020: Dobre niezłe seriale (1)

Przeczytane w 2020 (1)

Najgrubsza:

Latem czytałem namiętnie pierwszy tom nowej biografii Stalina spod pióra Stephena Kotkina (prawie 1000 stron). Słuchałem też sporo Cypress Hill. Stalin i Sajpresi weszli za mocno. Pomyślałem, że muszę koniecznie zrobić mem z generalissimusem. Na górze: „What’s your name, what’s your number?”. Na dole: „I’d like to get to know you”.

Uznalibyście wówczas, że to toporna ironia wymierzona w stalinowską bezpiekę, która najpierw spisywała nazwiska oraz adresy, a potem gorliwie przesłuchiwała (i nie tylko…) prawdziwych i urojonych wrogów reżimu. Tymczasem w memie chodziłoby o coś zgoła innego, czego dowiedziałem się z lektury Paradoksów władzy:

Czytaj dalej Przeczytane w 2020 (1)

Obejrzane w 2020: Złe dobre seriale (1)

Czyli zachwalane seriale, od których się odbiłem; czasami już w trakcie pierwszego odcinka, czasami po pierwszym sezonie. Bez umyślnej przekory stwierdzam, że są nietęgie, a w każdym razie niewarte czasu, który trzeba im poświęcić. Trzeba by im poświęcić. Bo przeczytasz poniższą notkę i już nie będziesz musiał!

Czytaj dalej Obejrzane w 2020: Złe dobre seriale (1)