Nowej notki na razie nie będzie (16)

nnnrnb

Czy raczej: „przez jakiś czas nie było”. Ale teraz już, jak widać, się pojawiła. Chociaż następnej przez jakiś czasu znowu może nie być. Nigdy nic nie wiadomo. Zobaczymy.

Bywalcy Blogrysa wiedzą, że zimą i wiosną pisałem nadzwyczaj często. Bodajże na przełomie stycznia i lutego zrobiło się też regularnie. Przez kilka miesięcy nowe notki pojawiały się w każdą środę i niedzielę. Systematyczność napędzał początkowo ich mały zapas. Jednak gdy się wyczerpał, zacząłem robić bokami i w połowie kwietnia odpadłem. Pomyślałem zresztą, że jeżeli odstawię blogowanie, to rozpędzę swój artykuł poświęcony historii amerykańskiego hip-hopu i zdołam napisać parę zaległych recenzji.

Nic takiego się nie zdarzyło.

Czytaj dalej

Reklamy

Odziedziczalność

Jeżeli w artykule prasowym popularyzującym badania naukowe lub sięgającym po argumenty genetyczne natkniecie się na wzmiankę o dziedziczności jakiejś cechy wynoszącej tyle a tyle procent – zachowajcie czujność. „Dziedziczność” może być błędnym tłumaczeniem angielskiego pojęcia „heritability” oznaczającego „odziedziczalność”, a więc coś zupełnie innego. Odziedziczalność mierzy bowiem, w jakim stopniu odmienność genetyczna wiąże się ze zróżnicowaniem występowania jakiejś cechy, nie z cechą jako taką. Różnica subtelna, lecz niezwykle istotna.

Niska odziedziczalność idzie niekiedy w parze z wysoką dziedzicznością. Na przykład ilość palców u ludzkiej dłoni, choć ściśle zdeterminowana przez geny, nie jest prawie w ogóle odziedziczana. Dlaczego? Dlatego, że wszyscy mamy tych palców tyle samo. Zróżnicowanie nie występuje prawie w ogóle, a gdy już wystąpi, to będzie prawie zawsze spowodowane odrąbaniem sobie palca siekierą, nie zmutowanymi genami.

I odwrotnie: Wysoka odziedziczalność nie wyklucza wcale niskiej (zerowej) dziedziczności. Kolczyki noszą głównie kobiety, więc przekłute uszy są silnie skorelowane z chromosomami XX. Ale oczywiście żadna kobieta z przekłutymi uszami się nie rodzi. Cechę przenosi kultura. Nie jest dziedziczna.

Powyższe przykłady wydały Ci się frapujące? Czekaj cierpliwie na notkę poświęconą korelacji i przyczynowości. Tam to się dopiero wyprawia!