Filmorys (8)

Filmorys powraca po długiej przerwie i już na nowej platformie. Poniżej znajdziecie krótkie omówienia dziesięciu filmów — od klasyki kina począwszy, a na nowościach z ostatnich lat skończywszy. Zapraszam do lektury, a przy czterech lub pięciu gwiazdkach także do obejrzenia.

Czytaj dalej Filmorys (8)

Filmorys (6)

Najwyższa pora na kolejny Filmorys, niewykluczone, że ostatni w tym roku. Uwagę zwraca nowa szata (typo)graficzna oraz całkiem wysokie notowania — aż pięć z dziewięciu omawianych dzisiaj tytułów zasłużyło w moim odczuciu na cztery gwiazdki. Niestety, nie ma żadnego must-see… za to jest jedno must-not-see. Zapraszam.

Czytaj dalej Filmorys (6)

Filmorys (4)

Nie lubię zaczynać opinii o filmach od słów „mógł to być…”, bo zaprzepaszczona szansa na dobre kino boli bardziej niż oczywista od pierwszych minut chała. Czwarty odcinek Filmorysa rozpocznie się od dwóch takich rozczarowań, ale później będzie nieco lepiej. Niestety, pięciu gwiazdek dzisiaj nie uświadczycie.

Tak, gwiazdek. Postanowiłem uprościć filmorysowy system oceniania. Od dzisiaj skalę szkolną z plusami, minusami i słownymi uzupełnieniami („warto zobaczyć”, „trzeba zobaczyć”) zastąpiłem uśmiechniętymi gwiazdkami. Pięć znaczy must-see, cztery — should-see. Trzy to film „wporzo”, ale nic ponadto. Dwie gwiazdki oznaczają coś mniej lub bardziej kiepskiego, a jedna gwiazdka… sami się domyślcie.

Przy okazji chciałem poprosić o mały feedback. Czy dotychczasowa formuła Filmorysu sprawdza się z punktu widzenia wygody blogowego czytelnika? Czy może raczej kolejne odcinki powinny ukazywać się częściej, ale za to do każdego z nich powinno trafiać mniej filmów (2-4)? Z jednej strony nie chcę się rozdrabniać, ale z drugiej wiem doskonale, że długie wpisy na blogu, obojętnie na jaki temat, niekoniecznie są jazzy. …

Czytaj dalej Filmorys (4)

Filmorys (3)


Do trzeciego odcinku Filmorysu trafiło osiem tytułów: Dwa polskie miniseriale, dwa polskie filmy fabularne, jeden nie do końca udany thriller, jeden zupełnie nieudany thriller, wiekowy klasyk kina SF i nowość z Clivem O (która chyba nawet jeszcze nie dotarła do Polski). Zapraszam.

Czytaj dalej Filmorys (3)

Filmorys (1)


Kiedyś w Inkluzie publikowałem minirecenzje obejrzanych przeze mnie filmów. Minirecenzja to dobra rzecz — autor nie napracuje się tyle, co przy pełnowymiarowej, a odbiorcy i tak dowiedzą się z niej, czy dany film warto obejrzeć, czy też raczej należy go unikać. Niniejszym wracam więc do tamtej tradycji. Kolejne wpisy z cyklu Filmorys będą ukazywać się mniej więcej co miesiąc.

Czytaj dalej Filmorys (1)

Firma



Debiutancką powieść Johna Grishama pt. Czas zabijania wspominam nadzwyczaj dobrze. Trudno nazwać ją czymś więcej niż czytadłem, lecz było to czytadło wyjątkowo sprawnie skomponowane – na tyle wciągające, by czytelnik chłonął je jednym tchem, ale nie na tyle płytkie, byśmy w trakcie lektury odczuwali ziejącą z kart książki miałkość (casus Kodu Leonarda da Vinci). Po Firmie, drugim z kolei dziele pisarza, od którego rozpoczęła się jego międzynarodowa kariera, obiecywałem sobie bardzo wiele. Na pierwszych pięćdziesięciu stronach nic nie zapowiadało klęski. Zawód nastąpił jednak jeszcze przed półmetkiem, a był tym większy, że zmarnowano nad wyraz atrakcyjny pomysł.

Czytaj dalej Firma

Święty Graal w 24 godziny



We wstępie do Krótkiej historii czasu Stephen Hawking zaznaczył, że będzie unikał prezentowania w książce wzorów matematycznych, ponieważ każdy z nich zmniejszyłby ilość czytelników o połowę. Krótka historia czasu stała się popularnonaukowym bestselerem, więc Hawking trochę racji zapewne miał. Dan Brown musiał najwyraźniej założyć, że analogiczną regułę da się zastosować do dłużyzn w beletrystyce i całkowicie z nich w Kodzie Leonarda da Vinci zrezygnował (z paroma niezbędnymi wyjątkami). Powieść w warstwie literackim traci na tym wiele, ale jak pokazały wyniki sprzedaży, Brown poszedł komercyjnie perfekcyjną ścieżką.

Czytaj dalej Święty Graal w 24 godziny