Dumanie (6)

Trochę się dumań uzbierało.

1) W XIII w. niektóre angielskie wioski funkcjonowały sobie dalej nawet wtedy, gdy Czarna Śmierć zabrała połowę ich dusz. A w dzisiejszych czasach wystarczy jednoprocentowa śmiertelność zarazy, żeby zatkać szpitale i wywołać poważne wstrząsy społeczne. Gdzie nam do średniowiecznych wieśniaków.

2) Jakiś czas temu arabscy szejkowie postanowili kupić za pół miliarda dolarów Salvatora Mundi, „najnowszy” obraz Leonarda da Vinci (AIAGI zrobiło o nim odcinek). Niedawno zaczęto podejrzewać, że portret Jezusa być może wcale nie został namalowany przez Leonarda. Jeżeli rzeczywiście nie został, to znaczy to, że Francuzi wcisnęli Arabom za grube pieniądze lewego Chrystusa.

3) Kwestią czasu jest kiedy najbogatsi będą mogli kupić genetyczne ulepszenia dla swoich dzieci. A co będzie, jeśli popularność wśród górnego 0,1% zrobi gen uniemożliwiający ich dzieciom płodzenie potomstwa z niemodyfikowanymi ludźmi?

4) Nagle uświadomiłem sobie, że tak jak Polska od wieków była między Niemcami a Rosją, tak Korea od wieków znajdowała się pomiędzy Japonią a Chiny. Jak trafna jest to analogia? I czy istnieją właściwie jeszcze jakieś kraje wciśnięte w ten sposób między dwóch silnych?

5) To byłoby coś: Ekskluzywnie wydany DVD z filmowymi materiałami archiwalnymi związanymi ze stanem wojennym — i z komentarzem „reżyserskim” Jaruzelskiego oraz Kiszczaka zza kadru. Kupowałbym.

6) Macron podjął kontrowersyjną decyzję o zamknięciu ENA, prestiżowej, publicznej parysko-strasburskiej uczelni administracyjnej. W najnowszym „Trzecim punkcie widzenia” na TVP Kultura (18/4/21) ciekawa pogadanka na ten temat. Pomyślałem, że niezbędnym pierwszym krokiem uzdrowienia polskiej administracji – i w przedłużeniu również polityki – byłoby utworzenie takiej uczelni u nas. Tylko kogo w obecnych czasach stać na pierwszy krok rozpisany na 20 lat do przodu…

7) Wojna hybrydowa to nic innego jak partyzantka, ale w ofensywie i na terytorium wroga. Jako doktryna łącząca dwie pozorne sprzeczności jawi się więc genialnie. Rosjanie chytrze to wymyślili.

8) I jeszcze ciekawostka: Robert Moses, wszechmocny nowojorski urzędnik, który w połowie XX wieku dokonał gruntownej przebudowy miasta i dostosował je do samochodowej ery, sam nigdy nie nauczył się jeździć autem.

Wojna mówi prawdę jak wino

Wojna mówi prawdę jak wino. Pokój stawia swe konwencjonalne zadania, zmusza państwo do ukrycia rzeczywistych zamiarów i poglądów z uwagi na protokół dyplomatyczny. Poza tym pokój gra fałszywymi kartami i wielkość państwa ukazuje w złudnym świetle. Wojna usuwa ten blask. Jest wszystko obejmującym sprawdzianem, odkrywającym słabe punkty państwa. Pozwala widzieć narody takimi, jakimi rzeczywiście są, ze wszystkimi silnymi i słabymi stronami.

– Rudolf Kjellén (jeden z ojców geopolityki)

Jakżeż pozbawione sensu jest wszystko, co kiedykolwiek zostało napisane, uczynione, pomyślane, jeśli coś podobnego jest możliwe. Widocznie wszystko było skłamane i puste, jeśli kultura wielu tysięcy lat nie zdołała temu zapobiec, przelaniu tych strumieni krwi, istnieniu setek, tysięcy tych więzień udręki. Dopiero lazaret pokazuje, czym jest wojna.

– Erich Maria Remarque

Reklama na raz

Najsłynniejsza reklama telewizyjna na świecie zasłużyła na swoją sławę z przynajmniej trzech powodów. Po pierwsze, została perfekcyjnie wyreżyserowana – za kamerą stanął sam Ridley Scott będący wówczas u u szczytu formy. Po drugie, wyemitowano ją (oficjalnie) tylko jeden jedyny raz, w trakcie meczu Super Bowl 22 stycznia 1984 r. Po trzecie, zapowiadała premierę pierwszego komputera z legendarnej serii Macintosh, który do amerykańskich sklepów trafił dwa dni później.

Inną słynną reklamę-jednorazówkę stanowi tzw. „Dziewczynka ze stokrotką” z 1964 r., w której Lyndon B. Johnson straszył wyborców, że jeśli zagłosują na jego republikańskiego rywala, Barry’ego Goldwatera, to zaryzykują rychłą globalną wojnę termojądrową.  Spot wywołał ogromne kontrowersje i natychmiast go wycofano.

Johnson odniósł przytłaczające zwycięstwo. Uzyskał 486 głosów elektorskich. Goldwater – zaledwie 52.

 

Wojna biało-żółta pod flagą Pacyfiku

wojna_amerykansko-chinskaWszystkim osobom, które zastanawiają się, dokąd zmierza świat, gorąco polecam lekturę niedługiego artykułu Jacka Bartosiaka, który dzięki dopiero co wydanej książce (rzekomo znakomitej, tylko momentami przydługiej) stał się naczelnym rodzimym ekspertem od geopolityki. W powyższym zdaniu jest zero ironii. Nie używam bynajmniej słowa „ekspert” w prześmiewczym znaczeniu, choć oczywiście Bartosiak może się mylić. Cóż, takie już ryzyko osób próbujących przepowiadać przyszłość.

Przeczytawszy artykuł A więc wojna – prorokujący w oparciu o solidne podstawy rychły konflikt zbrojny między USA a Chinami – zastanowiły mnie trzy rzeczy:

1) Bartosiak wydaje się lekceważyć możliwość wymiany ciosów nuklearnych („ze względu na specyfikę konfrontacyjną nie ma szans na to, by konflikt przekształcił się w wojnę atomową”). Owszem, USA i Chiny nie zaczną od wystrzelenia balistycznych pocisków jądrowych. Ale z pewnością dysponują taktyczną bronią atomową o (relatywnie) małej sile rażenia, której któraś ze stron może użyć w podbramkowej sytuacji. Generałowie na pewno też będą skorzy przetestować nową zabawkę w warunkach polowych. I nie wiem jak Bartosiakowi, ale mnie pojęcie „taktyczna broń atomowa” kojarzy się jakoś ze słowem „eskalacja”.

2) Reakcja międzynarodowa również będzie faworyzować USA, za którymi stanie cały ASEAN, państwa regionu i NATO”. NATO – tak, z definicji, ale czy jesteśmy pewni, że np. europejska opinia publiczna poparłaby jednoznacznie Stany Zjednoczone? Widzę szereg wątpliwości. Raz, że Chiny nie zagrażają w żaden sposób interesom Europy, a przynajmniej nie interesom zwykłego Kowalskiego. Opinia publiczna ma zakodowane, że trzeba bać się ISIS-u i Korei Północnej, ale Chin…? Dwa, że w Europie narastają nastroje antyliberalne, które mogą obrócić się przeciwko Amerykanom. Wystarczy, że chiński PR dobrze rozegra to medialnie. Trzy, że po wojnie w Iraku ludzie przez pewien czas będą podejrzliwie patrzeć na wojenne zapędy USA, szczególnie, jeśli u steru siedzi Donald Trump.

3) Gdyby doszło do wojny amerykańsko-chińskiej na Pacyfiku – jak zachowa się Rosja?

Wszystkie wyróżnienia moje (4)

Tetlock przeprowadził słynne, trwające dwadzieścia lat badanie, w ramach którego grupa ekspertów dokonała łącznie około 28 tysięcy przewidywań związanych m.in. z polityką, wojną i ekonomią. Eksperci prognozowali przyszłość na jeden do dziesięciu lat naprzód. Porównując później ich przewidywania z rzeczywistością, Tetlock odkrył, że równie dobrze można by kazać małpie rzucać strzałkami do tarczy.

Powyższa konkluzja stała się bon motem. Była jednak jeszcze druga, którą zapamiętało niewiele osób. Choć przewidywania przeciętnego eksperta okazały się istotnie niewiele lepsze od zgadywania w ciemno, niektórzy poradzili sobie nadzwyczaj dobrze. Tetlock nazwał ich „superprognostykami”. [Jak odróżnić ich od pozostałych?] Należy wystrzegać się ekspertów, którzy mówią „ponadto” częściej niż „jednakże” – ludzi, którzy dają się ponieść swym argumentom nie umiejąc okiełznać ich przeciwstawnymi poglądami – oraz tych, którzy uznają rzeczy za „niemożliwe” lub „pewne”.

Ana Swanson (4/1/2016)

Czytaj dalej Wszystkie wyróżnienia moje (4)