Updates from Luty, 2016 Toggle Comment Threads | Skróty klawiaturowe

  • Borys 11:38 on 13/02/2016 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz
    Tags:   

    Sezon 10 

    Niestety, komiks taki sobie. Tymczasem telewizyjny sezon 10. trwa. Z odcinka na odcinek jest coraz lepiej, ale obawiam się, że wybrzmią na fałszywej nucie.

    Reklamy
     
  • Borys 14:04 on 21/04/2013 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz
    Tags: , kuba rozpruwacz,   

    1888 

    Recenzja From Hell (Prosto z piekła)
    Alana Moore’a i Eddiego Campbella



    Z okazji swego trzydziestolecia Totmes III kazał wznieść (…) pamiątkowe obeliski. (…) Skończyło się na sześciu: dwóch w Świątyni Karnaku, dwóch nieopodal Deir el-Bahari i dwóch obok Świątyni Ra w Heliopolis. (…) Żaden z pomników faraona nie stoi dziś tam, gdzie stał pierwotnie. Dwa przepadły. Czubek trzeciego znajduje się w Stambule na cokole poświęconym Teodozjuszowi Wielkiemu. Czwarty przewieziono do Rzymu, gdzie zdobi Plac Laterański. Dwa pozostałe obeliski trafiły za sprawą cesarza Tyberiusza do Aleksandrii, a Arabowie nazwali je potem Igłami Kleopatry, choć nie miały oczywiście nic wspólnego z piękną, uwodzicielską królową Egiptu. Władca egipski Muhammad Ali oddał jeden z nich rządowi angielskiemu; zabytek stoi teraz nad Tamizą, poczerniały od londyńskiego smogu. Drugi popłynął do Nowego Jorku. Owe cztery wielkie kamienne słupy wychwalają tym sposobem „zdobywcę świata” Totmesa III w czterech stolicach starego i nowego świata, wypełniając po upływie tysiącleci życzenie faraona, by „jego imię zachowane zostało na wieczność wieczności”.

    — Carl Grimberg, „Życie i historia ludzi” (tom 1)

    Wybitny szwedzki historyk Carl Grimberg w swym magnum opus pominął zupełnie rolę okultyzmu w kształtowaniu się dziejów świata. Nie wspomniał na przykład, że londyński obelisk stanowi ważny element wolnomularskiej psychogeografii rejonu. Właśnie z tego powodu doktor William Gull pokazał go Netleyowi podczas całodniowej wyprawy po mieście latem 1888 r. Niedługo potem ofiarą Kuby Rozpruwacza padła prostytutka. Pierwsza z pięciu.

    (More …)

     
    • anonymous 22:04 on 21/04/2013 Bezpośredni odnośnik

      Mateusz writes:Fajny tekst. Wyszła Ci bardzo zrównoważona recenzja – bo właściwie ani nie zniechęcasz, ani nie zachęcasz do lektury. No nic, "From Hell" na pewno nie znika z mojej listy mastridów. Jaką nazwą określiłeś jednostkę na nowej skali ocen?

    • Borys 23:04 on 21/04/2013 Bezpośredni odnośnik

      Dzięki! To są lawy, ale skala ocen wcale nie jest nowa.http://my.opera.com/Borys/blog/ko-iksy-cz-1http://my.opera.com/Borys/blog/ko-iksy-cz-2

    • anonymous 15:04 on 23/04/2013 Bezpośredni odnośnik

      Mateusz writes:OK… Te notki uświadomiły mi dwie ważne kwestie:a) skala jest stara, lawom stuknie w tym roku już 5 lat!b) mam swoje konto na My Operze, hie, hie!

    • Borys 20:04 on 23/04/2013 Bezpośredni odnośnik

      Bo kiedyś byłeś przewodniczącym fanklubu Blogrysa. Ba, kiedyś miałeś nawet swój blog…

  • Borys 22:01 on 10/01/2009 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz
    Tags: ,   

    Ko*iksy, cz. 2 


    Po Czarnej dziurze i Mausie przyszła pora na zmierzenie się z legendą. Odczekałem swoje w bibliotecznej kolejce i sięgnąłem wreszcie po Strażników, bodajże najsłynniejszy komiks ostatniego ćwierćwiecza. W ten oto sposób nastał sądny dzień dla całokształtu gatunku: znalazłszy się o krok od krawędzi złowrogo gulgocących odmętów mojego gustu, całokształt ów został zagrożony ostatecznym i nieodwracalnym strąceniem w otchłań… ale mógł też otrzymać jeszcze jedną szansę, w jego kierunku mogła jeszcze zostać wyciągnięta surowa, lecz sprawiedliwa dłoń.

    (More …)

     
    • mwisniewski 22:01 on 10/01/2009 Bezpośredni odnośnik

      No. :)A dla tych, co przyjemność czytania mają już ZA sobą:http://www.capnwacky.com/rj/watchmen/(Tak, DUŻO tego.)

    • TheGlow 18:01 on 11/01/2009 Bezpośredni odnośnik

      V for Vendetta bezdyskusyjnie tak. Nie polecam tylko polskiego tłumaczenia, jest toporne i odbiera sporo przyjemności z czytania.

    • scobin 16:01 on 12/01/2009 Bezpośredni odnośnik

      Bardzo ciekawa i inspirująca notka. Nie powiem, narobiłeś mi apetytu na marcowy film. A może i na sam komiks.Zastanawiam się tylko, jak do tego ostatniego dotrzeć. W moim katalogu bibliotecznym na hasło "Watchmen" proponuje się tylko "Wątek konstruktywistyczny w twórczości Romana Cieślewicza". Pewnie w marcu komiks na nowo pojawi się w sklepach, ale może lepiej byłoby najpierw przeczytać to, co wydrukowane — a potem film…Rozważam kupienie polskiego tłumaczenia (http://www.empik.com/straznicy-tom-1-ksiazka,271696,p;jsessionid=C28E77EA4666CEE93AD70468064A9EE2.portal31), ale czy warto?Tak czy inaczej, być może nie miałeś okazji poznać pierwowzoru Rorschacha. Jeśli istotnie nie, to zapraszam: http://pl.wikipedia.org/wiki/Hermann_Rorschach .Pytanie: jak sądzisz, w jakim stopniu o jakości "Strażników" mogły zadecydować cechy medium — a więc to, że mamy do czynienia nie z książką, nie z filmem, a właśnie z komiksem?I drugie: czy utwory takie jak "Mroczny Rycerz" (tak, pamiętam, Tobie bardziej przypadł do gustu "Batman: Początek") i "Strażnicy" to już najwyższe szczyty możliwości kultury popularnej? Czy da się w niej stworzyć coś jeszcze, coś więcej?

    • Borys 19:01 on 12/01/2009 Bezpośredni odnośnik

      Poprosiłem Mateusza, by wypowiedział się nt. jakości polskiego wydania. Ja sam miałem je przez krótką chwilę w ręku i odniosłem wrażenie, że kolory były tam bardziej przygaszone niż w wersji norweskiej (bo właśnie taką czytałem). Ale skoro jeden tom kosztuje w Empiku aż 23 zł, może rozważ kupno całości w brytyjskim Amazonie za 10 funtów?A co do Twoich pytań:1) Trudno powiedzieć. Nie ulega wątpliwości, że "Strażnicy" są bardzo ładnie i precyzyjnie narysowani (kreska po prostu cieszy oko — to kolejna zaleta komiksu). W każdym kadrze kryje się mnóstwo szczegółów, których wyłapywanie przynosi sporo satysfakcji. W tle nierzadko rozgrywają się krótkie, miniaturowe historyjki nie wnoszące nic do fabuły, ale wydatnie wzbogacające świat przedstawiony. O różnych, subtelnie podanych bez słów metaforach i powtarzających się symbolach nawet nie wspominam.Z drugiej strony mamy też bardzo zręcznie skonstruowaną fabułę i postacie. Nie mam wątpliwości, że te elementy broniłyby się równie dobrze tak w książce, jak i w filmie (oczywiście pod warunkiem, że nie spaprano by sprawy od strony stylistycznej tudzież realizacyjnej). Innymi słowy, nie widzę powodu, dla którego należałoby sądzić, że historię opowiedzianą w "Strażników" da się przedstawić tylko przy pomocy komiksowego medium.2) Nie mam pojęcia. :) Po pierwsze, jak zdefiniujesz kulturę popularną? Jako coś łatwo przyswajalnego przez tzw. masowego odbiorcę? Rzecz w tym, że według mnie "masowy odbiorca" jest zbyt cienki, by wyłapać w "Strażnikach" czy "Mrocznym Rycerzu" wszystkie obecne tam smaczki. Nie uważam się za konesera, ale sądzę, że w moim przypadku odbiór wspomnianych dzieł jest trochę inny niż w przypadku kogoś, kto np. z autentyczną frajdą łyka wszystkie produkcje z Chuckiem Norrisem — które też przecież należą niewątpliwie do kultury popularnej.

    • mwisniewski 19:01 on 12/01/2009 Bezpośredni odnośnik

      Staszek – kupuj polskie wydanie "Strażników", zwłaszcza teraz, kiedy pakiet trzech tomów kosztuje 69 PLN. Niewiele mogę dzisiaj napisać o poziomie translatorskim, a skoro tak – prawdopodobnie nie miałem do tłumaczenia większych zarzutów.

    • scobin 09:01 on 30/01/2009 Bezpośredni odnośnik

      Odpisuję z opóźnieniem, ale szczerze. ;-)0. Dzięki za odpowiedzi/informacje!1. Jednak nie kupię komiksu. Doszedłem do wniosku, że jeśli będę miał zbędną kasę, to wolę się rozwijać naukowo i nabywać kolejne podręczniki do erpegów. Możliwe, że przejrzę (przeczytam?) pierwszy tom w empiku.2. Za to na film pójdę na pewno. Trailer obejrzałem już chyba z dziesięć razy.3. Zastanawiam się nad tym, czy komiks jako medium ma swoją specyfikę. Wiemy, że między filmem a literaturą są różnice. Weźmy problem przekładu z medium na medium. Trudno jest czasem sfilmować dobrą prozę, oddać wszystkie walory narracji (casus "Wiedźmina", choć on oczywiście został spaprany pod wszystkimi możliwymi względami). Nawet jeśli się uda, to ekranizacja będzie błyszczeć dzięki nieco innym cechom niż oryginał.Innymi słowy, moglibyśmy wyliczyć katalog cnót literatury, które trudno przełożyć na inne media; podobnie można by było uczynić z filmem (przykład: zdjęcia). A czy to samo da się zrobić w wypadku komiksu? Co sądzicie? Mateuszu? Ty z tu obecnych znasz się na comic stories pewnie najlepiej.4. Z definiowaniem kultury popularnej jest w ogóle wałek. Prywatnie skłaniam się do opinii, że odbiór tzw. kultury wysokiej charakteryzuje raczej wysiłek niż rozrywka. Trzeba się nieco wysilić (zarówno w czasie samej lektury, jak i wcześniej — mam tu na myśli całe ogólne oczytanie, w pewnym sensie wysiłek całego życia, który przygotowuje nas do odbioru pewnych dzieł), aby znaleźć wartość w lekturze "Lalki" czy "Braci Karamazow".Oczywiście, nie chcę tutaj twierdzić, że ci, którzy nie lubią "Lalki", nie są zdolni do wysiłku. Być może ich pasja życiowa zmierza w innym kierunku. Oni na przykład docenią subtelne światło i kompozycję fotografii, na które ja jestem w znacznym stopniu ślepy.W tym sensie "Strażnicy" byliby częścią kultury popularnej, bo w żadnym momencie nie zawieszają rozrywki. Owszem, można wchodzić głębiej, śledzić smaczki i psychologię bohaterów, ale nie jest to konieczne do czerpania przyjemności z lektury (a niebawem też oglądania).Ale jak mówiłem, z definiowaniem kultury popularnej jest wałek. Mam bardzo mglistą świadomość wielości definicji, wystarczającą jednak, aby uważać się za beznadziejnego amatora. :-) I zapewne znajdziecie przykłady, które mojej pseudodefinicji zaprzeczają.Zresztą mówi się dzisiaj często, że podział na kulturę "wysoką" i popularną w ogóle zanika. Każda potwora znajdzie swojego amatora. Inaczej mówiąc, możliwości komunikacyjne współczesnego świata są tak wielkie, że nawet wokół nisz kulturowych (weźmy sztukę postmodernistyczną) tworzą się "wspólnoty fanów" (złożone czasem z reprezentantów różnych nacji) oparte na podobnych zasadach co np. społeczności miłośników filmów z Chuckiem Norrisem.

    • mwisniewski 19:02 on 02/02/2009 Bezpośredni odnośnik

      Naprędce wtrącę swoje trzy grosze."Zastanawiam się nad tym, czy komiks jako medium ma swoją specyfikę."Oczywiście. Jak sam napisałeś – jest to medium, a każde medium posiada swoją specyfikę. :)"Trudno jest czasem sfilmować dobrą prozę, oddać wszystkie walory narracji.(ciach!) Nawet jeśli się uda, to ekranizacja będzie błyszczeć dzięki nieco innym cechom niż oryginał."Każde medium charakteryzuje inny sposób narracji, komiks również ma walory, które nierzadko nie zostaną po prostu oddane na innej płaszczyźnie (tutaj: filmu)."Innymi słowy, moglibyśmy wyliczyć katalog cnót literatury, które trudno przełożyć na inne media; podobnie można by było uczynić z filmem (przykład: zdjęcia). A czy to samo da się zrobić w wypadku komiksu?"Naturalnie. Przykład: układ kadrów albo plansza i jej rozplanowanie, jeżeli pytasz o techniczne aspekty specyfiki komiksu. To chyba jasne, że kadr komiksowy od kadru filmowego znacząco się różni. Co do kultury "wysokiej" i "niskiej" – jest w tym temacie spory potencjał. Mam odmienne zdanie, również o wspomnianym przez Ciebie "wałku". Można by o tym podyskutować w realu. Na przykład na nadchodzącym Polconie. :)

    • Borys 22:02 on 03/02/2009 Bezpośredni odnośnik

      @Staszek:Po obejrzeniu filmu (jeśli go nie spartolą) na bank będziesz chciał kupić komiks… :) No ale zobaczymy, jak odbierzesz ekranizację bez znajomości pierwowzoru.@Staszek & Mateusz:Kwestię "komiks jako medium" rzeczowo wyłożył Mateusz. Jest to co prawda temat na dłuższą dyskusję, ale nie mam w tej chwili swoich trzech groszy do dołożenia. Natomiast co do rozróżnienia pomiędzy kulturą wysoką a niską, to zagadnienie wydaje mi się na tyle ciekawe, że poświęcę mu jedną z najbliższych notek (gdy uporam się z zaległym rankingiem najlepszych książek przeczytanych w 2008 i zaległym Filmorysem :)).

    • scobin 07:02 on 13/02/2009 Bezpośredni odnośnik

      Mateuszu, dziękuję za wyjaśnienia w kwestii komiksu. Jak pisałęm, jestem laikiem, więc trudno mi samemu dostrzec specyfikę tego medium — cóż może powiedzieć ślepy o kolorach? :-)Jeśli chodzi o kulturę elitarną/popularną, wysoką/niską czy jak jeszcze je nazywać — to zaznaczyłem, że się na tym nie znam i jestem tego świadomy. I to podtrzymuję. Podyskutować: bardzo chętnie, może nawet zdążę do tego czasu coś przeczytać (i całkiem możliwe, że moje poglądy się zmienią, choć akurat o procesie stapianiu się wszystkiego w kulturę popularną/masową jestem dość mocno przekonany).Na Polconie? A może już na Pyrconie? :-)

  • Borys 20:12 on 06/12/2008 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz
    Tags:   

    Ko*iksy, cz. 1 

    Nie lubię komiksów. Tak w ogóle, tak po prostu. Ani tych humorystycznych, ani tych dramatycznych, określanych nierzadko mianem "powieści graficznych". Uważam, że jest to miałki rodzaj literatury (jeżeli w ogóle komiksy wolno do literatury zaliczyć), miałki na wszystkich możliwych poziomach: i fabularnym, i psychologicznym, i dialogowym. Komiksowe medium zresztą od początku wydaje się stać na przegranej pozycji. Ile narracyjnej głębi da się wydobyć z kombinacji kolorowych obrazków z krótkimi wypowiedziami wrzucanymi w dymki? Podczas gdy pisarze mają możliwość operowania całym bogactwem języka literackiego ze wszystkimi jego niuansami, podczas gdy reżyserzy mogą posługiwać się obrazem w sposób płynny i korzystać ze zróżnicowanego repertuaru zabiegów wizualnych, twórcy komiksów stoją gdzieś pomiędzy tymi dwoma światami, nie mogąc tak naprawdę dosięgnąć ani jednego, ani drugiego.

    Gdy byłem mały, oczywiście czytałem komiksy — "Kaczory Donaldy", "Asteriksy", "Tytusy", "Kajka i Kokosze". Potem z nich wyrosłem. Z komiksami "poważnymi", przeznaczonymi dla dorosłych zetknąłem się kilka razy… i to mi wystarczyło. Ze szczątkowych informacji i pojedynczych przesłanek potrafiłem wyrobić sobie negatywne zdanie na ich temat. Zdanie, nazwijmy rzecz po imieniu, trafne. Jako że ze swoją opinią nigdy się nie kryłem i otwarcie głosiłem bezwzględną wyższość literatury tradycyjnej nad komiksami, szybko trafiłem na oponenta w postaci Mateusza, znanego w mazowieckich kręgach apologety i kolekcjonera "dymkowych" opowieści. Mateusz z uporem godnym lepszej sprawy przy każdej okazji zapytywał mnie: "Skąd możesz wiedzieć, że nie lubisz, skoro nie czytałeś tych najlepszych?". Na rzucenie rękawicy nie musiałem długo czekać.

    Mateusz zaproponował mi oto, bym zapoznał się z trzema tytułami stanowiącymi ukoronowanie dokonań trzech różnych podgatunków: komiksu psychologiczno-obyczajowego, komiksu biograficzno-historycznego oraz komiksu superbohatersko-sensacyjnego. Przyjąłem wyzwanie, spodziewając się wyłącznie pozyskania dodatkowych argumentów przemawiających za bylejakością "powieści graficznych". …

    (More …)

     
    • mwisniewski 20:12 on 06/12/2008 Bezpośredni odnośnik

      Kwestię "ukoronowań dokonań trzech różnych podgatunków" pominę, a i mój komentarz zbyt długi nie będzie. Starałem się dotrzeć do Borysa na kilka sposobów i… cóż, tego dowiemy się zapewne z kolejnej komiksowej notki. Jak nie drzwiami, to oknem. "Surowe, ale sprawiedliwe — tak tylko można nazwać moje opinie o Black Hole i Mausie…" Od dzisiaj masz monopol na prawdę. :)Wyjaśnij mi jeszcze: czy książki również są dla Ciebie jakimś "gatunkiem"?

    • Borys 21:12 on 06/12/2008 Bezpośredni odnośnik

      Kwestię "ukoronowań dokonań trzech różnych podgatunków" pominę"

      Ale uważasz, że nadużyłem określenia "ukoronowanie" czy "podgatunek"? Jeśli to drugie — patrz niżej. Jeśli to pierwsze — wskaż mi zatem komiks historyczny lepszy Twoim zdaniem od "Mausa" i komiks psychologiczno-obyczajowy lepszy od "Czarnej dziury". Z chęcią się zapoznam… :)

      cóż, tego dowiemy się zapewne z kolejnej komiksowej notki.

      Pamiętaj tylko, że jedna jaskółka wiosny nie czyni. :)

      Wyjaśnij mi jeszcze: czy książki również są dla Ciebie jakimś "gatunkiem"?

      Ale pytasz ironicznie? Mnie po prostu chodziło o wprowadzenie małej hierarchii na potrzeby tej notki, ale decydowały względy czysto językowe. Jeżeli założymy, że i "zwyczajne" książki, i komiksy są częścią literatury, to można mówić o dwóch oddzielnych gatunkach.

    • Staszko 23:12 on 06/12/2008 Bezpośredni odnośnik

      Trudno mi się wypowiedzieć w kwestiach adremiczno-merytorycznych, ponieważ komiksów nie czytam w ogóle. Kiedyś — tak dawno, że najstarsi antropolodzy nie pamiętają — przeczytałem kilka(-naście) Thorgali i jednego Szninkla (nie licząc polskiej klasyki: Tytusa czy Kajka i Kokosza). Mam do nich duży sentyment, czy jednak dziś uznałbym je za dzieła ważne i piękne? Nie wiem. Są rzeczy, do których się nie wraca, ponieważ powrót mógłby je zniszczyć.Notkę jednak przeczytałem z zainteresowaniem, niewątpliwie spowodowanym po części przez jej wyrazistość. (Znakomity skądinąd pomysł z ocenianiem w skali lawdogów!). Jak mówię: nie zabieram (nikomu) głosu w dyskusji. Pamiętam jednak, że sporo dobrego słyszałem o "Sandmanie" (sam wszakże nie miałem go nigdy w rękach). Czy próbowałeś się zapoznać z którymś numerem?

    • Seji 00:12 on 07/12/2008 Bezpośredni odnośnik

      Lawdog, moge napisac Borysowi po porstu, ze sie nie zna, czy tez powinienem dodac, ze jest glupi i ma wszy? ;)I skoro komiks to nie literatura, to ksiazki z obrazkami takze literatura nie sa. Sprytne.

    • mwisniewski 12:12 on 07/12/2008 Bezpośredni odnośnik

      @SejiPójdź za głosem serca! ;)

    • Borys 13:12 on 07/12/2008 Bezpośredni odnośnik

      Staszek: Ja też sporo dobrego słyszałem o "Sandmanie" i parę lat temu przeczytałem pierwszy tom. Daję nie więcej niż pięć lawdogów, nic szczególnego.Seji: Jeżeli w książce cała fabuła opowiedziana jest za pomocą obrazków, mamy do czynienia z literaturą dziecięcą. Chcesz więc powiedzieć, że komiksy są dla dzieci? Spoko, zgadzam się.

    • Borys 14:12 on 07/12/2008 Bezpośredni odnośnik

      Seji: Ale po co mam Ci cokolwiek udowadniać? W wolnych chwilach możesz zaczytywać się nawet "Dziećmi z Bullerbyn". Fajna rzecz, bardzo ją lubiłem, jak byłem mały.

    • mwisniewski 14:12 on 07/12/2008 Bezpośredni odnośnik

      @BorysMasz rację, są też komiksy dla dzieci.

    • Seji 14:12 on 07/12/2008 Bezpośredni odnośnik

      Udowodnij, ze Sin City jest dla dzieci.

    • mwisniewski 15:12 on 07/12/2008 Bezpośredni odnośnik

      To było niskie. :)

    • Seji 19:12 on 07/12/2008 Bezpośredni odnośnik

      Borys zmienia sie w Jacka Kurskiego.

    • Borys 20:12 on 07/12/2008 Bezpośredni odnośnik

      Moje opinie dot. "Black Hole" i "Mausa" — z uzasadnieniem — znajdziecie powyżej. Jeżeli chcecie podyskutować, polecam dokładnie przeczytanie notki (koniecznie ze zrozumieniem — metoda Sejiego, czyli "czytam trzy losowo wybrane zdania całości", nie wchodzi w grę), ustosunkowanie się do moich poglądów i przedstawienie własnych kontrargumentów. Jeżeli natomiast sądzicie, że "Black Hole" i "Maus" nie są wcale dobrymi komiksami, to spoko — czekam na informacje o jakichś lepszych.

    • anonymous 23:12 on 07/12/2008 Bezpośredni odnośnik

      Arek writes:Świetna notka.

    • Misiolak 00:12 on 08/12/2008 Bezpośredni odnośnik

      Denna notka. Trudno dyskutować z: "wyrobiłem sobie negatywną opinię i teraz się w niej utwierdzę". Nieustannie zdumiewa mnie podobnie martyrologiczna postawa. Nie lub, nie czytaj – wyjdzie na zdrowie.

      twórcy komiksów stoją gdzieś pomiędzy tymi dwoma światami, nie mogąc tak naprawdę dosięgnąć ani jednego, ani drugiego

      Mrrrrrok graniczący z immerrrrsją…

      komiks psychologiczno-obyczajowy lepszy od "Czarnej dziury"

      …to oczywiście "Niebieskie pigułki".

    • anonymous 11:12 on 08/12/2008 Bezpośredni odnośnik

      Arek writes:@Misiołak – Ale możesz dyskutować z przedostatnim akapitem recki "Black Hole" oraz trzecim i czwartym akapitem recenzji "Maus". Rozumiem, że Borys deklaruje swoją niechęć do komiksów, ale podaje argumenty. Czemu nie próbować ich zbić?

    • Borys 11:12 on 08/12/2008 Bezpośredni odnośnik

      @Misiołak: Upraszczasz. Nie "wyrobiłem sobie negatywną opinię i teraz się w niej utwierdzę", tylko:1. Moja opinia nt. komiksów była (i jest) negatywna.2. Spróbowałem ją zweryfikować zasiadając do lektury dwóch komiksów wskazanych mi przez Mateusza jako bardzo dobre.3. Czytałem bez uprzedzeń.4. Rzeczone komiksy uważam za kiepskie — dlaczego, dokładnie wyjaśniłem (i oceniałem je po prostu jako utwory fabularne, z dokładnie tych samych powodów mógłbym skrytykować książkę lub film).5. Jako że miało to być komiksy "bardzo dobre" — podtrzymuję swoją opinię nt. komiksów w ogóle.

    • Borejko 20:12 on 08/12/2008 Bezpośredni odnośnik

      Odnośnie Mausa bo tylko tego czytałem- zgodzę się z Tobą że sporo popularności zdobył dzięki tematyce, natomiast kreska wydaje mi się ze właśnie podkreśla "dramat narodu żydowskiego".No ale cóż o gustach sie nie dyskutuje, a poza tym jakimś specem od obrazkół nie jestem.

    • Misiolak 01:12 on 10/12/2008 Bezpośredni odnośnik

      Punkt 1 i 5 stoją w sprzeczności z punktem 3.Punkt 2 – nie kwestionuje Lawdogowych polecanek, ale do Borysa niekonicznie muszą przemawiać Lawdogowe debeściaki; "W poszukiwaniu straconego czasu" też podobno jest bardzo dobre, a dla mnie to droga przez mękę. Punkt 4 – "podyskutujmy"."Czarnej dziury" nie czytałem, bo nie pociągają mnie "falliczno-waginalne symbole". Wolę uczciwego pornola. Może przeczytam przy okazji."Mausa" uważam zaś za komiks dobry. Po pierwsze, to opowieść starego człowiek poskładana ze strzępów przez tego młodego, nie ma rewolucji, ale i nie ma tragedii. Po drugie, według mnie rysunek dobrze uzupełnia narrację, ale kreska to rzecz gustu. Po trzecie, zgrzytu nie zauważyłem, to przedewszystkim opowieść Włodka spisana przez Arta, kto opisuje siebie w ciemnych barwach? A i leciwa pamięć bywa zawodna. Po czwarte, "Folwark zwierzęcy" pewnie też jest zły, bo to nie ludzie ino zwierzęta. Świńska kwestia raczej mnie nie rusza, owszem knurek nie za dobrze się kojarzy, ale skoro kultem otaczamy schabowego (jak Francuzi żabie udka), to chyba należy nam się prosiak.Czekam, co powiesz o "Strażnikach".

    • Staszko 13:12 on 18/12/2008 Bezpośredni odnośnik

      Boryyysie, ale nie odpowiedziałeś na pytanie o "Sin City". Dla dzieci czy nie dla dzieci? (ja nie czytałem komiksu, widziałem tylko film). Nie uskrajniajmy tez ponad miarę. :)

    • Borys 16:12 on 18/12/2008 Bezpośredni odnośnik

      @Misiołak: Punkt 1 i 5 nie stoją w sprzeczności z punktem 3. Po prostu trochę inaczej rozumiemy słowo "uprzedzenia" w tym konkretnym kontekście. Zasiadałem do lektury nie z nastawieniem "ale to będzie głupie", ale z "może będzie faktycznie fajne i wreszcie zmienię zdanie". Nie było, nie zmieniłem.A co "Mausa": "Po pierwsze" i "po drugie" — rzecz gustu. "Po trzecie" — no sorry, ale chyba dawno to czytałeś, bo nie ma wątpliwości, że "współczesny" Władek jest przedstawiony jako niezbyt miły staruszek. "Po czwarte" — zwróć uwagę, że w "Folwarku zwierzęcym" cała fabuła została zredukowana do płaszczyzny tytułowego folwarku. Natomiast akcja "Mausa" nie rozgrywa się w świecie kotów i myszy, lecz w "realu", tyle tylko, że Żydzi występują jako myszy, Niemcy jako koty itd. DOPISEK: U Orwella mamy więc alegorię pełną gębą, u Spiegelmana tylko nie prowadzący do niczego zoomorfizm.I przyznam, że nie patrzyłem wcześniej na kwestię "uświnienia" Polaków przez pryzmat schaboszczaka. Ciekawa interpretacja. ;)@Staszek: Dla dzieci, dla dzieci, jasne, że dla dzieci.

    • Misiolak 23:12 on 22/12/2008 Bezpośredni odnośnik

      Borysie, najpierw piszesz, że nie lubisz komiksów i masz uprzedzenia. Po chwili okazuje się, że w twoim słowniku "nie lubię" i "uprzedzenia" mają zupełnie inną definicję. Póżniej idziesz w zaparte i okazuje się, że komiksy z dużą dozą przemocy i porno też są dla dzieci. Może przedstawisz jakieś konkretne stanowisko, zamiast siedzenia okrakiem na płocie i cenzurowania postów. Nie masz argumentów, więc się wkurzasz, że Seji jedzie po bandzie?

    • Borys 00:12 on 23/12/2008 Bezpośredni odnośnik

      Borysie, najpierw piszesz, że nie lubisz komiksów i masz uprzedzenia. Po chwili okazuje się, że w twoim słowniku "nie lubię" i "uprzedzenia" mają zupełnie inną definicję.

      Dobrze, jeżeli więc nie zgadzasz się na moje rozumienie słowa "uprzedzenia", to powiem po prostu, że go nadużyłem. Trzeba było napisać: "Do lektury Black Hole zasiadłem więc z "tabulą rasą", starając się zapomnieć o swoim sceptycyzmie". Mój błąd.

      Póżniej idziesz w zaparte i okazuje się, że komiksy z dużą dozą przemocy i porno też są dla dzieci.

      Ale mówisz teraz o "Sin City"?

      Może przedstawisz jakieś konkretne stanowisko,

      Pierwszy akapit powyższej notki.

      zamiast siedzenia okrakiem na płocie i cenzurowania postów. Nie masz argumentów, więc się wkurzasz, że Seji jedzie po bandzie?

      Moje "ocenzurowanie" Sejiego nie ma nic wspólnego z tematem, ale z tym, że rzeczony Seji już drugi raz zamienia dyskusję w pyskówkę poprzez dryfowanie, dygresje, ignorowanie silniejszych kontrargumentów i wbijanie szpileczek w te najsłabsze. Nie chciało mi się już z nim dłużej gadać na tym poziomie (choć, przyznaję, nie powinienem był się dać sprowokować), więc zrobiłem EOT.

    • Misiolak 08:12 on 23/12/2008 Bezpośredni odnośnik

      Oczywiście pomijając fakt, że u kogoś wcześniej uprzedzonego trudno o wtórny obiektywizm.Borysie, ostatnio widzę, że głupoty wypisujesz. Komiks jest nośnikiem informacji, podobnie jak klasyczna książka czy film. Jaką treścią zapełni się przestrzeń między jego okładkami zależy od autora. Sztuka tworzenia komiksu polega na umiejętnej kompozycji obrazu i tekst (a tu bardzo wiele zależy od klasy artysty), zaś to, co najważniejsze w komiksie dzieje się między kadrami. Podobnie w standardowej książce najważniejsze kryje się między słowami.Pisanie o ułomnym dziecku filmu i literatury dobitnie świadczy, że tego medium nie czaisz kompletnie. Zatem poraz wtóry – daruj sobie, nie lubisz komiksu, nie czytaj, bo teorie, które tu próbujesz budować, są po prostu śmieszne.PS. W podobnym duchu – nadal nie dowiedziałem się od ciebie na czym polega LARP w konwencji 'manga', zwłaszcza w zestawieniu z thrillerem czy sensacją. Manga nie może być thrillerem? Znowu mieszasz zbiory z podzbiorami.

    • mwisniewski 11:12 on 23/12/2008 Bezpośredni odnośnik

      Misiu, w przypadku Borysa i jego podejścia do komiksu świątęczną misję "prostowania" można sobie darować. :)

    • Borys 16:12 on 23/12/2008 Bezpośredni odnośnik

      @Misiołak

      Oczywiście pomijając fakt, że u kogoś wcześniej uprzedzonego trudno o wtórny obiektywizm.

      Proszę i radzę, radzę i proszę, nie idź w ślady Sejiego i nie łap mnie za pojedyncze słowa. Napisałem już powyżej, że zamiast "uprzedzony" powinno być "sceptyczny".

      Komiks jest nośnikiem informacji, podobnie jak klasyczna książka czy film.

      Powiedziałbym, że przede wszystkim nośnikiem fabuły. To dość ważne rozróżnienie, bo porównuję komiks z literaturą czy filmem właśnie dlatego, że we wszystkich trzech przypadkach mamy do czynienia z fabułą. Chociaż oczywiście fabuła jest rodzajem informacji.

      Pisanie o ułomnym dziecku filmu i literatury dobitnie świadczy, że tego medium nie czaisz kompletnie.

      Kiepski kontrargument godzien tzw. "poważnych krytyków literackich". Jeśli coś się komuś nie podoba, tzn. że tego nie czai, tak?

      Zatem poraz wtóry – daruj sobie, nie lubisz komiksu, nie czytaj, bo teorie, które tu próbujesz budować, są po prostu śmieszne.

      Wyrażam swój pogląd. Mógłbym zacisnąć oczy i zacząć krzyczeć "Nie kce, nie kce, nie kce!". Zamiast tego próbuję ów pogląd jakoś uzasadnić. Sfery gustu oczywiście tym sposobem nie opuszczę, ale przynajmniej staram się przedstawić swój punkt widzenia. Ty swojego nie przedstawiłeś i nie napisałeś np. co takiego znajdujesz w komiksach, czego nie ma w literaturze i filmie.

      PS. W podobnym duchu – nadal nie dowiedziałem się od ciebie na czym polega LARP w konwencji 'manga', zwłaszcza w zestawieniu z thrillerem czy sensacją.

      Chodziło mi o konwencję kostiumową.

    • Borys 19:01 on 10/01/2009 Bezpośredni odnośnik

      Pyskówka pomiędzy Sejim a mną została usunięta ze względów higienicznych

c
Compose new post
j
Next post/Next comment
k
Previous post/Previous comment
r
Odpowiedz
e
Edycja
o
Show/Hide comments
t
Idź do góry
l
Go to login
h
Show/Hide help
shift + esc
Anuluj