Updates from Czerwiec, 2018 Toggle Comment Threads | Skróty klawiaturowe

  • Borys 16:00 on 08/06/2018 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz
    Tags: ,   

    Prześwit Sloane’a 

    przeswit_pekniecie

    Będzie trochę o matematyce, ale jeżeli tylko poradzicie sobie z pierwszym, wyliczankowym akapitem, zaraz zrobi się prosto. Skończymy zaś w nieoczekiwanym miejscu, które ucieszy (zasmuci?) socjologów: wśród liczb, zupełnie jak wśród ludzi, istnieją spore nierówności, i nie mówimy tu bynajmniej o znakach > i <.

    Bardzo lubię definicję królowej nauk: to nauka o ilości, strukturze, przestrzeni oraz zmianie. Celniej i prościej się nie da. A jakież bogactwo odnajdziemy za tymi czterema słowami! Niepozorna fasada zwięzłego objaśnienia skrywa wszak i liczby (od naturalnych po kardynalne), i zbiory, i funkcje, i algebrę (szkolną oraz prawdziwą), i chłodną logikę matematyczną, i geometrię zwiniętą w topologię, i surowy rachunek różniczkowy, i zagadkowe prawdopodobieństwo, i pragmatyczną fizykę matematyczną, i cuda pokroju teorii kategorii oraz teorii grafów, i tak dalej, i tym podobne.

    Gaussem a prawdą, definicyjna fasada jest… fasadowa. Łatwo ją usunąć, stwierdziwszy, że pojęcie „matematyka” nie posiada w gruncie rzeczy uzgodnionej definicji. Istnieje jednak pewien słup, który łączy wszystkie tematyczne piętra: niezależnie od specjalizacji matematycy poszukują schematów i zależności1.

    Na przykład w arytmetyce najprostszy możliwy schemat wygląda tak:

    (More …)

    Reklamy
     
    • Tomasz 10:03 on 10/06/2018 Bezpośredni odnośnik

      „Czy kogoś zdziwi to, że poczciwa piętnastka jest rozchwytywana, zaś egzotyczna 8795 pojawia się na matematycznych salonach nader rzadko?”
      A to nie miały być liczby pierwsze? Wiem, że to tylko przykład ale można było użyć liczb pierwszych :P

    • Michał 11:52 on 10/06/2018 Bezpośredni odnośnik

      […] „opisuje 10 000 pierwszych liczb”, a nie opisuje 10 000 liczb pierwszych.

      10 000 pierwszych liczb to 0,1,2,3,4,5 … 10 000.

    • Michał 11:54 on 10/06/2018 Bezpośredni odnośnik

      Dodatkowo, w zasadzie to 10 001 bo uwzględniono 0 :)

    • Anonim 21:54 on 10/06/2018 Bezpośredni odnośnik

      Gdzieś od 6000 zaczyna się matrix

  • Borys 22:01 on 27/07/2017 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz
    Tags: ,   

    Przepraszam, Dave 

    hal9000.png

    Widmo sztucznej inteligencji krąży nad światem. Niektórzy z jej proroków obiecują nam kokosy: doskonałych tłumaczy literatury pięknej na zawołanie, usłużne roboty w domach spokojnej starości, nieomylnych lekarzy mądrzejszych od Dra House’a, taksówki bez grubiańskich taksówkarzy oraz Worda, który rozumie, w jaki sposób chcemy ustawić marginesy w wypunktowanej liście.

    Mało tego. Sztuczna inteligencja z prawdziwego zdarzenia połączy ludzką kreatywność, empatię i zdolności komunikacyjne z mocą obliczeniową najnowocześniejszych procesorów. Myślące maszyny rozwiążą wszystkie problemy i wyręczą nas we wszystkich obowiązkach. Rewolucja technologiczna zaniesie cały świat w przeciągu dekady do Elizjum leniwego dobrobytu.

    Hola, hola! wołają inni. Sytuacja wcale nie jawi się tak różowo. W fazie przejściowej sztuczna inteligencja zabierze ludziom etaty. Tłumacze, opiekunowie, Dr House, złotówy i specjaliści od pakietu Microsoft Office wylądują en masse na bruku. Gospodarkę czeka trzęsienie ziemi, przy którym ostatni kryzys finansowy to mały pikuś.

    Potem okaże się, że myślące maszyny są niezłym narzędziem do poszerzania przepaści dzielącej najbogatszy procent od pozostałych dziewięćdziesięciu dziewięciu. Nie jest wszak pewne, że inteligentny laptop będzie kosztować równie niewiele co używany Acer dla studenta. Kulczyka stać będzie na roboasystenta pomnażającego w geometrycznym tempie jego oszczędności. Ciebie, biedaku-robaku, nie.

    Nowa odmiana inteligentnych, myślących, samoświadomych istot wywróci ponadto do góry nogami porządek społeczny. Pół biedy ze zbiegłymi androidami – od czego mamy policję? Gorzej, jeśli rozproszona w chmurze superinteligencja przejmie kontrolę nad komputerami ministerstw obrony i unicestwi ludzkość bronią termojądrową zachowując przy życiu garstkę pechowców, żeby bawić się ich cierpieniem.

    Czy powinniśmy się radować, obawiać, bać? W zasadzie najbardziej wskazany wydaje się umiarkowany sceptycyzm. Dowcip głosi, że w dowolnej chwili od wynalezienia SI dzieli nas równe 20 lat. W latach pięćdziesiątych snuto futurystyczne fantazje na temat lat siedemdziesiątych. Skończyło się na disco. W epoce Reagana technologiczne lęki i nadzieje wiązano z nadejściem nowego milenium. Nadeszła Al-Ka’ida. Zaś obecnie co niektórzy twierdzą, iż SI wynaleziona zostanie do roku 2040.

    Entuzjaści znają oczywiście tamten dowcip, ale są pewni swego: Moc obliczeniowa komputerów wzrasta, oprogramowanie radzi sobie z coraz bardziej złożonymi zadaniami. Wkrótce przestąpimy próg, za którym maszyny będą potrafiły ulepszać się same. Wyciągną się za uszy z odmętu blaszanej głupoty, a potem pójdzie już błyskawicznie.

    A co, jeśli sztuczna inteligencja to tylko bajeczka dla naiwnych nerdów, fantastyczny wymysł oparty na błędnych założeniach i uproszczonych pojęciach? Kevin Kelly, założyciel magazynu Wired, w szalenie interesującym, krytycznym artykule – w tym miejscu wszystkie osoby znające angielski i dysponujące wolnym kwadransem odsyłam do oryginału – wypunktował przesłanki przyjmowane przez entuzjastów SI za pewniki:

    (More …)

     
  • Borys 10:09 on 05/10/2016 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz
    Tags: erystyka, filozofia religii, , ,   

    Tęczowe widmo 

    Jakoś tak wyszło, że na dziesięciolecie Blogrysa (sic!) piszę o homoseksualizmie. Nie prosiłem o to.

    W metrze siedziała sobie gimnazjalistka. Nie miała więcej niż piętnaście lat, choć wyglądała na jedną z tych, które wcześnie zaczynają i czasami wcześnie też kończą. Rozmawiała przez telefon z przyjaciółką.
    – To od kiedy się znacie…? I podoba ci się…? A jak się nazywa…? Jak…? „Ananas”…? A to chłopak czy dziewczyna…?

    „Chłopak czy dziewczyna”… Takie czasy nam nastały, że nawet młodzież jest za pan brat z seksualno-genderową płynnością. Tymczasem kwartalnik The New Atlantis rzucił niedawno wyzwanie obowiązującej narracji. Jubileuszowy, pięćdziesiąty numer tego znakomitego – to moje prasowe odkrycie ostatniego miesiąca – czasopisma poświęconego społecznym wpływom nauki oraz technologii1 w całości wypełnia raport specjalny pt. „Seksualność i gender”. Jego autorami są biostatystyk i epidemiolog Lawrence S. Mayer oraz psychiatra Paul R. McHugh, uznany specjalista, który przez ćwierć wieku pełnił funkcję naczelnego psychiatry w Szpitalu im. Johnsa Hopkinsa w Baltimore.

    rainbow-george_thomas

    Raport jest wyczerpujący. Nie stanowi stricte akademickiej metaanalizy; to raczej coś pomiędzy „twardą” popularnonaukową publicystyką a monografią powołującą się co akapit na wyniki empirycznych badania. Jest też na tyle długi, że nie miałem czasu przeczytać go w całości. Skończyło się na wprowadzeniu, pierwszej (z trzech) części i wnioskach. Ale to wystarczyło, bym docenił rzetelność opracowania, rzetelność, która ośmieszy każdego, kto spróbuje zbyć konkluzje Mayera i McHugha jakimś ad hominem bądź ad traditionem. Jasne, obaj panowie z pewnością zaliczają się do konserwatystów, lecz konia z rzędem temu, kto wskaże aideologicznego uczestnika debaty o seksualności (lub jakiejkolwiek innej poważnej debaty).

    Naukowcy w raporcie piszą między innymi, że:

    (More …)

     
  • Borys 20:49 on 21/09/2016 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz
    Tags: genetyka,   

    Odziedziczalność 

    Jeżeli w artykule prasowym popularyzującym badania naukowe lub sięgającym po argumenty genetyczne natkniecie się na wzmiankę o dziedziczności jakiejś cechy wynoszącej tyle a tyle procent – zachowajcie czujność. „Dziedziczność” może być błędnym tłumaczeniem angielskiego pojęcia „heritability” oznaczającego „odziedziczalność”, a więc coś zupełnie innego. Odziedziczalność mierzy bowiem, w jakim stopniu odmienność genetyczna wiąże się ze zróżnicowaniem występowania jakiejś cechy, nie z cechą jako taką. Różnica subtelna, lecz niezwykle istotna.

    Niska odziedziczalność idzie niekiedy w parze z wysoką dziedzicznością. Na przykład ilość palców u ludzkiej dłoni, choć ściśle zdeterminowana przez geny, nie jest prawie w ogóle odziedziczana. Dlaczego? Dlatego, że wszyscy mamy tych palców tyle samo. Zróżnicowanie nie występuje prawie w ogóle, a gdy już wystąpi, to będzie prawie zawsze spowodowane odrąbaniem sobie palca siekierą, nie zmutowanymi genami.

    I odwrotnie: Wysoka odziedziczalność nie wyklucza wcale niskiej (zerowej) dziedziczności. Kolczyki noszą głównie kobiety, więc przekłute uszy są silnie skorelowane z chromosomami XX. Ale oczywiście żadna kobieta z przekłutymi uszami się nie rodzi. Cechę przenosi kultura. Nie jest dziedziczna.

    Powyższe przykłady wydały Ci się frapujące? Czekaj cierpliwie na notkę poświęconą korelacji i przyczynowości. Tam to się dopiero wyprawia!

     
    • LordThomas 21:03 on 21/09/2016 Bezpośredni odnośnik

      A nie myślałeś żeby wrócić do starego layoutu? Oczy bolą…

    • Borys 04:26 on 22/09/2016 Bezpośredni odnośnik

      Ale od czego? Tekst jest czarny i lekko wytłuszczony, tło jasne, bladokremowe. Kontrast jest i tak za mały?

    • Lord 14:57 on 22/09/2016 Bezpośredni odnośnik

      Raczej chodzi o kompozycje strony

    • widzialemczytalem 12:55 on 23/09/2016 Bezpośredni odnośnik

      Trochę się zgadzam z powyższymi, też jak wszedłem po raz pierwszy to pomyślałem, że layout jest… specyficzny. No i mimo wszystko ten kremowy…

    • Borys 15:48 on 23/09/2016 Bezpośredni odnośnik

      Niech zatem zapanuje biel.

  • Borys 08:30 on 31/08/2015 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz
    Tags: , podręczniki   

    Podręczniki do mechaniki kwantowej 

    Przyjaciel z Holandii zarzucił mi niedawno, że nie wiadomo, do kogo właściwie adresowany jest Blogrys. Odpowiadam więc, iż od dnia dzisiejszego aż do następnej notki jego grupę docelową stanowić będą początkujący fizycy. Dawno temu, z okazji dwusetnego wpisu, opublikowałem tu popularyzatorski artykuł odsłaniający przed laikiem arkana mechaniki kwantowej. Najwyższa pora zbić na kocie Schrödingera nowe kliknięcia.

    Będzie oportunistycznie, bo liczę, że Gugiel spowinowaci Blogrysa z szalenie modnym wyszukiwarkowym hasłem „podręczniki do mechaniki kwantowej” , ale będzie też merytorycznie, bo rzeczywiście od dłuższego czasu chciałem o tych podręcznikach napisać. Jeżeli jesteś studentem, który szuka wartościowej literatury przedmiotu, albo jeżeli postanowiłeś samojeden zgłębić kwantówkę rzetelnie i od zera, czytaj dalej. Tylko uwaga – większość polecanych pozycji jest po angielsku. Rodzimych podręczników nie znam w ogóle.

    (Wersja tl;dr)

    (More …)

     
  • Borys 23:02 on 05/08/2014 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz
    Tags: determinizm, , mechanika klasyczna,   

    Determinizm po strzałkach 

    Mechanika jest działem fizyki opisującym ruch ciał. Występuje w dwóch odmianach: klasycznej i kwantowej. Ta pierwsza pojmuje ruch w intuicyjny sposób, przynajmniej dopóki analizowane szybkości nie zbliżą się do prędkości światła i dopóki siła ciążenia nie stanie się zbyt silna. W ekstremalnych sytuacjach trzeba bowiem odwołać się do Einsteinowskich teorii względności, które uczynią mechanikę klasyczną zdecydowanie mniej intuicyjną. Stąd jednak wciąż daleka droga do szaleństw kwantówki, według której przed wykonaniem pomiaru położenie oraz prędkość ciał pozostają nieoznaczone, a koty uwięzione w sadystycznych przyrządach tkwią w dziwnym stanie półżycia.

    Niemniej obie odmiany mechaniki oparte są na podobnych schematach. Kluczowa różnica między nimi pozwala zrozumieć, na czym polegają determinizm mechaniki klasycznej oraz probabilizm mechaniki kwantowej. Na trop ilustracji naprowadzili mnie Leonard Susskind i George Hrabovsky w książce pt. The Theoretical Minimum: What You Need to Know to Start Doing Physics.

    (More …)

     
  • Borys 17:11 on 11/11/2012 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz
    Tags: , ,   

    Kabel od internetu (8) 

    (More …)

     
  • Borys 21:06 on 13/06/2012 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz
    Tags:   

    Ambitny filmik na środę (2) 

    (More …)

     
  • Borys 22:03 on 05/03/2011 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz
    Tags: nauki społeczne,   

    Prognoza sukcesu prognozy 

    (More …)

     
    • DeckardPL 12:03 on 06/03/2011 Bezpośredni odnośnik

      To nie do końca tak – na tej samej zasadzie można wyliczać, że do punku X z punktu Y można dostać się nie tylko połączeniem za 5 tys. USD ale również za 2,5 tys. – tylko nikt nie wspomina, że pierwszym dotrzesz w 8-12h a drugim w 36-72h.Maklerzy to scedowana usługa obsługi Twoich środków zainwestowanych gdzieśtam. Kupując na chybił trafił, czyli de facto zarządzając i podejmując samodzielnie decyzje powinieneś siedzieć nad kompem całą dobę (giełdy operują w różnych strefach czasowych) a i tak nie będziesz miał dostępu do pewnych danych lub mocy liczbowych, aby przeliczyć pewne procesy w ciągu minut i podjąć optymalną decyzję. Pamiętaj, że optymalna decyzja to nie tylko nieprzebrane zyski, to również redukcja potencjalnych bądź rzeczywistych strat.Of korz nie kwestionuję, że rynek finansowy to jeden wielki przewał – wystarczy poczytać trochę Krugmana na NYT i skonfrontować z poglądami innych speców. Sedno w tym, że przewał zrobiono i podtrzymuje się z uwagi na fakt, iż świat nie jest gotowy na alternatywę (czyli przewartościowanie i zmianę systemu, który funkcjonuje od blisko… czterech-pięciu stuleci?).

    • Borys 15:03 on 06/03/2011 Bezpośredni odnośnik

      Wydaje mi się, że nie o to chodzi. Gdybyś 1 stycznia 2010 r. wybrał sobie N spółek na chybił-trafił, zainwestował w ich akcje, przez następny rok nie interesował się w ogóle wskaźnikami giełdowymi, a 1 stycznia 2011 odsprzedał udziały, zarobiłbyś średnio 12%. W tym samym czasie przeciętny maklerski fundusz zarobi 9,5%.Oczywiście, może być też tak, że w tym pierwszym przypadku odchylenie standardowe jest większe, a przez to ryzyko małych zysków lub nawet strat — większe. Być może trzy różne decyzje "na chybił-trafił" dałyby zyski w wysokości 12%, 30% i -30%, podczas gdy dla trzech różnych maklerskich funduszy wskaźniki wyniosłyby, powiedzmy, 9,5%, 8,5% i 10,5%. To zmienia częściowo postać rzeczy, ale jeśli weźmiemy pod uwagę prowizje, jakie trzeba płacić maklerom, "przypadkowe" kupowanie akcji i tak chyba opłaca się bardziej. Pamiętaj, że optymalna decyzja to nie tylko nieprzebrane zyski, to również redukcja potencjalnych bądź rzeczywistych strat.I z tym maklerzy też sobie nie radzą, bo nie byli w stanie przewidzieć finansowego kryzysu. :) Rozmawiałem kiedyś na ten temat ze znajomym. Dowiedziałem się, że do modelowania zjawisk rynkowych zazwyczaj stosowane są odczapiste modele matematyczne. "Odczapiste", bo opierające się na licznych przypadkowych, niekiedy absurdalnych, założeniach. Modele czasem działają, czasem nie. Loteria.Myk polega na tym, że zdolności prognostyczne ekspertów wspomaganych przez matematykę i superkomputery wymiękają w konfrontacji z poziomem skomplikowania i złożoności takich systemów jak giełda lub polityka międzynarodowa.

    • DeckardPL 16:03 on 06/03/2011 Bezpośredni odnośnik

      A o której giełdzie mówimy? ;-)Co do kryzysu – spotkałem się z tezami, iż kryzys został przewidziany dobrych kilka lat wcześniej. Zauważ, system rozpędził się tak bardzo, iż jedynym "stabilizatorem" jaki można było mu doczepić to większe zobowiązania państw bądź ich grup. Bez kryzysu nikt normalny nie myślałby o wrzucaniu "pakietów", kryzys przyszedł i rynek łyknął kolejne miliardy jak pelikan rybę… Nawet, jeżeli to stabilizator z tektury i kleju do papieru.Druga sprawa – pamiętaj, system działa tak długo, jak jest potrzebny do egzekwowania zobowiązań. Amerykanom nie przeszkadza to od lat produkować papieru/banknotów/, toczyć x wojen, wracać do protekcjonizmu (finał przetargu dla US Air Forces na nową generację cystern, gdzie w oczywisty sposób wykopano zewnętrznego oferenta), program kosmiczny zlikwidowali dopiero po 55 latach – podobnie jak Chińczykom m.in. nie wliczać do zadłużenia kraju zobowiązań własnych samorządów, które często są spłacane w 100% przez samo państwo. Alternatywne systemy rozliczania (surowce, kruszce) lata temu zostały złamane i pozbawione znaczenia, które miały w dobie wprowadzania merkantylizmu.

    • Borys 20:03 on 06/03/2011 Bezpośredni odnośnik

      Mniemam, że o NYSE. :)Czy kryzys został naprawdę przewidziany — śmiem wątpić (ale nie ukrywam, że nie znam się na tym). O owym "przewidywaniu" wspomina zresztą Shermer w swoim felietonie:"As economics Nobel laureate Paul Samuelson long ago noted in 1966 Newsweek column: 'Commentators quoute economic studies alleging that market downturns predicted four of the last five recessions. That is an understatement. Wall Street indexes predicted nine out of the last five recessions!'"Co do "drugiej sprawy", to nie będę z Tobą wchodził w dyskusję, bo za cienki jestem na tym obszarze. Nie wiem jednak, czy z Twojej strony ma to być kontrargument, czy dygresja. :)

    • anonymous 22:03 on 06/03/2011 Bezpośredni odnośnik

      Piotrek Glab writes:Ze sie tak na szybko wtrace. Dwie kwestie:- maklerzy z funduszy, nawet jesli by przewidzieli kryzys globalny, nie bardzo maja mozliwosc reakcji. Statut funduszu zobowiazuje ich do posiadania jakiegos tam procentu okreslonego typu papierow wartosciowych (np akcji) i musza sie tego trzymac. Jedyna droga, zeby nie stracic na akcjach w trakcie takiego krachu jak ostatni, to pozbyc sie wszystkich akcji. Jesli cos takiego zrobiliby maklerzy z funduszy (zakladajac, ze byloby to prawnie dozwolone) to… wywolaliby kryzys. Znacznie wiekszy niz ten, ktory byl.- @Borys"Być może trzy różne decyzje "na chybił-trafił" dałyby zyski w wysokości 12%, 30% i -30%, podczas gdy dla trzech różnych maklerskich funduszy wskaźniki wyniosłyby, powiedzmy, 9,5%, 8,5% i 10,5%. To zmienia częściowo postać rzeczy, ale jeśli weźmiemy pod uwagę prowizje, jakie trzeba płacić maklerom, "przypadkowe" kupowanie akcji i tak chyba opłaca się bardziej."Dokladnie tak to wyglada. Na chybil trafil uprawiasz hazard. Moze wyjdziesz na plus, moze na minus. Oczywiscie zysk bylby wiekszy niz z funduszu, ale strata tez znacznie wieksza. Przypadkowe kupowanie akcji oplaca sie bardziej, ale pod warunkiem, ze trafisz…

  • Borys 23:03 on 03/03/2011 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz
    Tags: ,   

    Kabel od internetu (2) 

    (More …)

     
    • Seji 08:03 on 04/03/2011 Bezpośredni odnośnik

      "Nie ocenię, bo w rękach nie miałem."A co tu oceniac? Przybudowka Gazety Polskiej – to mowi samo za siebie.BTW "Nastąpił wyciek PIN-ów do kart bankomatowych" – nie puszczaj takich bzdur bo ludzie uwierza.

    • LordThomas 09:03 on 04/03/2011 Bezpośredni odnośnik

      3. Przy okazji. Gdzieś słyszałem o projekcie misji na księżyc Saturna/Jowisza w której bezzałogowa sonda miała przebijać się przez lód (ogrzewając go i rozwijając za sobą kabel do nadajnika na górze) żeby dotrzeć do oceanu, który może być ogrzewany pęknięcieami w skorupie księżyca i w związku z tym jest szansa na życie. Wiesz o czym mowa?4. Może po prostu aborcja to lotny i lekki temat?

    • Borys 10:03 on 04/03/2011 Bezpośredni odnośnik

      @Seji: Ciekawe. Twoja niechęć do wszystkiego co prawicowe przewyższa zainteresowanie problematyką badań i eksploracji kosmosu. W najbliższym czasie będziemy musieli w podobny sposób porównać Ziemkiewicza i MacGyvera. A co do PIN-ów: Przyznaj się lepiej, że w pierwszej chwili przestraszyłeś się, że był u Ciebie w nocy Wolniewicz i skimnął Ci visę. :)@Lord: Mowa na pewno o Europie, księżycu Jowisza. Clarke w "Odysei kosmicznej 2010" fajnie opisał, jak lądują tam Chińczycy. :) A o samym projekcie nie słyszałem, brzmi ciekawie. Smutna prawda jest jednak taka, że na razie rządy po obu stronach oceanu wolą raczej rozdmuchiwać socjal niż realizować tego typu przedsięwzięcia.

    • anonymous 10:03 on 04/03/2011 Bezpośredni odnośnik

      Arek writes:

      "A co tu oceniac? Przybudowka Gazety Polskiej – to mowi samo za siebie."

      Czytałeś?

      @Boro og Lord
      A czy to nie jest tak, że wszelkie pomysły na wysłanie człowieka w kosmos są po prostu kosmicznie (dosłownie :-)) drogie? Stąd jesteśmy chyba raczej skazani na bawienie się raczej w obserwatorów niż "uczestników".

    • Borys 11:03 on 04/03/2011 Bezpośredni odnośnik

      @Arek:To zależy, jak liczyć. Łączna suma kosztów składa się z bardzo wielu zer, to niezaprzeczalny fakt. Z drugiej strony, gdyby rozłożyć ją na dziesięć lat i na wszystkich podatników partycypujących w projekcie państw, okazałoby się, że każdy z nas musiałby dorzucić do skarbonki bardzo niewiele.Przeciwnicy załogowych lotów kosmicznych twierdzą, że wszystkie możliwe cele badawcze takich wypraw można mimo wszystko osiągnąć taniej i szybciej poprzez bezzałogowe ekspedycje. Co więcej, tym sposobem nie narażałoby się ludzkich żyć. Owszem, tylko że:1) Jeżeli mamy myśleć o kolonizacji Marsa — a jest to wykonalne — to prędzej czy później trzeba tam wysłać człowieka.2) Do podróży na Marsa nikogo nie trzeba zmuszać. Jest na pewno wielu astronautów, którzy zgodziliby się na związane z tym ryzyko, choćby dla sławy i chwały. Skoro nie zabraniamy wspinać się na Mount Everest, dlaczego, pod pretekstem "chronienia ludzkich żyć" mielibyśmy zabraniać niebezpiecznych pozaziemskich wypraw załogowych? Czytałem niedawno, że istnieje stowarzyszenie ludzi — choć linka nie pomnę — którzy chcieliby dobrowolnie polecieć na Marsa jako pierwsza grupa kolonizatorów. Przy czym zdają sobie w pełni sprawę, że taka wyprawa może się nie udać, co doprowadziłoby do ich śmierci, a także, że nawet jeśli się uda, to nigdy stamtąd nie wrócą. Ale oczywiście lewactwu nie w smak takie pomysły i woli je odgórnie zbanować.3) Załogowa podróż na Marsa dałaby pozytywnego kopa globalnej świadomości publicznej. Nie należy nie doceniać tego efektu.

    • Borys 11:03 on 04/03/2011 Bezpośredni odnośnik

      Ale nie chodzi o zbiórkę rozumianą w sensie dosłownym, tylko o wzięcie potrzebnych pieniędzy z podatków. Dyrektorzy spółek publicznych nie muszą nikogo przekonywać, że ich odprawa ma wynosić tyle a tyle milionów — po prostu inkasują forsę ze skarbu państwa.A od uświadamiania społeczeństwa są media. Może zamiast śledzić ciągle debaty sejmowe, pośledzilibyśmy losy załogowego statku kosmicznego "S.K.R.P. Jarosław"? :)

    • anonymous 11:03 on 04/03/2011 Bezpośredni odnośnik

      Arek writes:Tylko widzisz, musiałbyś ich wszystkich do tego przekonać – a to już zakrawa na swoistą niemożliwość :) Kluczem byłoby przekonanie całego społeczeństwa, że wyprawa na Marsa rzeczywiście może przynieść jakieś wymierne korzyści w ujęcie globalnym – i wtedy dopiero zaczynać zbiórkę (przyszło mi w ogóle teraz do głowy, że skoro ludzie mogą płacić ogromne pieniądze za powietrze [vide limity na CO2], to może i wyprawę na Marsa by kupili :P).Z przedstawionymi przez Ciebie argumentami się zgadzam, rzecz jasna :)

    • Seji 11:03 on 04/03/2011 Bezpośredni odnośnik

      "Czytałeś?"Tak, jest w kiosku u mnie w robocie na stojaku. Obok tego http://www.pinezki.eu/. Po obu musialem rece odkazic. Beda takie same cuda jak w Rzeczypospolitej – PO to agenci, a woda z cukrem to lekarstwo na raka. Rzeczpospolita z dobrej gazety zeszla na PiS.

    • Borys 13:03 on 04/03/2011 Bezpośredni odnośnik

      Tak sobie myślę, że w Polsce przydałoby się takie czasopismo.

    • LordThomas 13:03 on 04/03/2011 Bezpośredni odnośnik

      Ręce należy myć zawsze! Zwłaszcza po aborcji.

    • Seji 15:03 on 04/03/2011 Bezpośredni odnośnik

      Europe Monolit kazal zostawic w spokoju. ;)

    • LordThomas 15:03 on 04/03/2011 Bezpośredni odnośnik

      Tu jest napisane, że olali wiercenie do oceanu (pod koniec artykułu):http://www.astrobio.net/exclusive/3463/dual-drill-designed-for-europa%E2%80%99s-ice

    • Borys 16:03 on 04/03/2011 Bezpośredni odnośnik

      I PiS!

    • DeckardPL 18:03 on 04/03/2011 Bezpośredni odnośnik

      Taa, w Polsce nie powinno być żadnej gazety popierającej PiS, PJN; potem żadnej stacji/rozgłośni; itd… ;-)McGonigal – Fajna pani, ma werwę, jest wykładowcą, ale przede wszystkim dobrze przetrenowana – jej występ jest baaaardzo podobny do tych z udziałem Jobsa. Problem w tym, że to o czym mówi jest co najmniej dwa kroki do przodu w stosunku do obecnej percepcji branży, w której działa. Tu macie reckę jej książki sprzed miesiąca z NYT.

    • Seji 23:03 on 04/03/2011 Bezpośredni odnośnik

      @DeckardNie chodzi o prase, chodzi o poglady.

    • Borys 23:03 on 04/03/2011 Bezpośredni odnośnik

      @Łukasz:Dzięki za reckę! Niezły kontrast w poglądach na rolę Internetu… Swoją drogą, niedawno zorientowałem się, że istnieje sporo książek poświęconych grom komputerowym, i że są to dobre książki. U nas np. "Cyfrowe marzenia" i "Światy z pikseli", u "nich" choćby "Extra Lives".

    • Seji 12:03 on 06/03/2011 Bezpośredni odnośnik

      Porownaj, Deckardzie, to sie przekonasz. Hint: XIX-wieczny nacjonalizm vs XXI wiek.

    • DeckardPL 12:03 on 06/03/2011 Bezpośredni odnośnik

      @Seji:A w czym poglądy Dorna czy Kaczyńskiego są gorsze od poglądów Niesiołowskiego czy Palikota? Albo inaczej, w czym poglądy Wildsteina czy Zaremby są gorsze od Paradowskiej?@Borys:Cory'ego Doctorowa felietony poczytaj.

    • DeckardPL 14:03 on 06/03/2011 Bezpośredni odnośnik

      Porównywałem, po n-tvn artykule Paradowskiej z cyklu "a teraz powinnam użyć argumentu, lecz go nie mam (ew. wybiłam sobie ten argument z rąk), więc opowiem Wam historię z kolacji u moich znajomych, będzie bardzo interesująca a ja mam jeszcze dwie strony do zapisania" przestałem. Nie mam czasu na cotygodniowe kolacje (ani bullshity osób, które chciałyby aspirować do roli polskich newyorkerowców);-)Btw, diabelnie jestem ciekawy w którym miejscu przebiegają u nas wyznaczniki poglądów na pewne kwestie. Jakaś ankieta Borys, aby nam to ułatwić? ;-)

    • Borys 15:03 on 06/03/2011 Bezpośredni odnośnik

      @Deckard: A dasz namiar na te felietony Doctorowa? Gdzieś pisuje reguleranie?Co do różnic między poglądami Twoimi a Marcina — im prędzej zinternalizujesz sobie, że poglądy Sejiego są piękniejsze, lepsze i pod każdym możliwym względem słuszniejsze od Twoich, tym lepiej dla Ciebie. :) W epilogu "Erystyki" Schopenhauer zdecydowanie odradza dysputy z Marcinem.

    • DeckardPL 16:03 on 06/03/2011 Bezpośredni odnośnik

      Ostrzegam, pisze dużo i często ;-)Boing BoingLocus OnlineGuardian

    • Borys 20:03 on 06/03/2011 Bezpośredni odnośnik

      "Utopijne wizje życia w Rzeczypospolitej"? Przecież ja sobie doskonale zdaję sprawę, że w RP dobrodziejstwo aborcji nie jest jeszcze każdemu dostępne. Ale zaczekaj, wytrwałości, Seji, to się niedługo zmieni i wszyscy będziecie szczęśliwi!@Deckard: Dzięki. Za przestrogę także. :)

    • Seji 20:03 on 06/03/2011 Bezpośredni odnośnik

      @DeckardA potrzebne nam to wiedziec? ;)Wiem za to, gdzie przebiega granica podzialow u Borsya – na stanowisku norweskich WOPistow. Borys go nie przekracza, bo jego utopijne wizje zycia w Rzeczypospolitej zderzylyby sie z rzeczywistoscia, ktora zna tylko z pudelka i ploteczka. :>

c
Compose new post
j
Next post/Next comment
k
Previous post/Previous comment
r
Odpowiedz
e
Edycja
o
Show/Hide comments
t
Idź do góry
l
Go to login
h
Show/Hide help
shift + esc
Anuluj