Filmorys (24)

dunkirk-kadr

Dunkierka
(Dunkirk; 2017)

Nie wierzyłem w „Dunkierkę”.

dunkirk-posterRaz, że Christopher Nolan od dłuższego czasu obniżał loty. Obawiałem się, że brytyjski reżyser, pomimo mocnych pomysłów i znakomitego warsztatu, nigdy nie osiągnie poziomu bezbłędnego „Prestiżu”. Dwa, że dunkierski epizod wydawał się dość słabym materiałem na opowieść z czasów Drugiej Wojny Światowej. Wojska alianckie stłoczone na francuskiej plaży nie były wszak pod naporem niemieckiej ofensywy. Ot, ewakuowały się po prostu przez Kanał.

Nolan pamięta o faktach, nie nagina historii do swoich potrzeb. Rozwija trzy w zasadzie proste wątki – żołnierz błąkający się po plaży; płynący na odsiecz angielski kuter rybacki; „dogfight” – lecz realizuje je z ogromnym kunsztem audiowizualnym i splata w nieliniowy, diachroniczny sposób. Niewidoczni Niemcy nadają lądowym strzelaninom horrowego posmaku, tykająca muzyka Zimmera odmierza czas, we wspaniałej finałowej scenie Spitfire urasta do rangi symbolu niezachwiannej wojennej odwagi.

Nolan znowu leci wysoko nad chmurami.

★★★★★

Czytaj dalej Filmorys (24)

Reklamy

Filmorys (23)

it-kadr

To
(It; 2017)

Niestraszny horror i wykastrowana ekranizacja przecenionej powieści Stephena Kinga.

Pierwowzór był zbyt długi, rozwlekły, fabuła wielokrotnie rozsypywała się niczym rozbite lustro na fragmenty będące ni to rozdziałami zwartej narracji, ni to opowiadaniami o upiornym klaunie prześladującym dzieci – ale oryginał manewrował przynajmniej na dwóch planach czasowych i czerpał w kluczowych momentach energię ze swej asynchronicznej kompozycji. Śledziliśmy losy dzieciaków stawiających czoło krwiożerczemu, odwiecznemu Złu, a jednocześnie poznawaliśmy je jako osoby dorosłe. Warstwa psychologiczna pogłębiała się wręcz samodzielnie.

W Hollywood komuś jednak poplątały się baloniki w mózgu. Ja rozumiem, że trudno zamknąć ponad tysiąc stron prozy w dwuipółgodzinnym filmie, lecz rozwiązaniem naprawdę nie jest delegowanie „dorosłej” części do sequela. Co gorsza, reżyser pokazuje strachy bez niedomówień, raz za razem zachłystując się możliwościami komputerowych efektów specjalnych. Nie tędy łódka płynie.

★★★☆☆

it-kadr2

Czytaj dalej Filmorys (23)

Filmorys (22)

gone_girl

Zaginiona dziewczyna
(Gone Girl; 2014)

Perfect doradzał, by ze sceny schodzić niepokonanym. David Fincher powinien więc był przejść na reżyserską emeryturę mniej więcej w roku premiery tamtej piosenki, ponieważ dwa lata wcześniej nakręcił dzieło wybitne, „nec plus ultra” kryminalnego thrillera, którego nigdy już przebić nie zdołał.

gone_girl-posterZ kolei ja nie zdołam podsumować „Zaginionej dziewczyny” celniej niż Sebastian Chosiński: „to chyba najbardziej hitchcockowski film w dorobku Finchera”. Zaiste, jakaż szkoda, że „Gone Girl” nie stanowi remake’u. Z wielką przyjemnością obejrzałbym nieistniejącą wersję z lat 60., gdzie bohaterami matrymonialno-kryminalnego tańca byliby aktorzy pokroju Jamesa Stewarta i Grace Kelly, i gdzie wolniejsze tempo przeniosłoby nieco ciężaru narracyjnego z sensacyjnej akcji na psychologię postaci.

Nie oznacza to bynajmniej, że u Finchera aktorzy kiepsko grają, że za dużo się dzieje, że psychologia szwankuje. Wprost przeciwnie: „Zaginiona dziewczyna” jest według mnie jego drugim najlepszym filmem w karierze.

★★★★☆

Czytaj dalej Filmorys (22)

Filmorys (21)

black_pearl

W dzisiejszym Filmorysie aż trzy filmy otrzymały najwyższą możliwą ocenę. Haczyk? Dwa z nich już kiedyś widziałem. Nie ma to jak w pełni satysfakcjonująca powtórka! Mam zresztą taki cichy zamiar: Po skończeniu pięćdziesiątego, ewentualnie sześćdziesiątego roku życia, będę z premedytacją oglądać (prawie) wyłącznie filmy mi znane, „sprzed lat”, takie, o których będę wiedział, że są znakomite. Sentyment połączy się na zawsze z jakością.

Oczywiście, różnie to bywa. Gusta się zmieniają. Niekiedy powtórne seanse rozczarowują. Od takiego przypadku dzisiaj zaczniemy. Zaś na samym końcu znajdziecie omówienie wyjątkowego gniota.

Czytaj dalej Filmorys (21)

Filmorys (20)

the_king_of_comedy2

Lion: Droga do domu (Lion; 2016)

lion„Lwa” nominowano zasłużenie do Oskara za najlepszy film. Równie zasłużenie nagrody nie otrzymał. W gruncie rzeczy jest to bowiem wyciskacz łez, a produkcjom eksploatującym rzewne fakty po prostu nie przystoi zgarniać najważniejszych laurów. Wartościującego czasownika „eksploatować” użyłem z rozmysłem; paliwo „Liona” stanowi sentymentalizm, dowodem którego są wszystkie te kobiety chlipiące dookoła mnie na sali kinowej.

Na szczęście nie jest to sentymentalizm tani, film zrealizowano ze znawstwem rzemiosła. Najlepiej pod tym względem wypada długi pierwszy akt, w którym obserwujemy, jak mały Saroo (fenomenalna rola siedmioletniego Sunny’ego Pawara) gubi się na drugim końcu Indii. Właściwie cały film mógłby opowiadać o jego powrotnej wędrówce przez subkontynent, jednak prawdziwa historia potoczyła się przecież inaczej.

Dalsza część „Lwa” wypada troszkę gorzej. Za dużo tam rozterek, za mało konsekwentnego grania psychologią. Wzruszający finał zilustrowany piosenką Sii wynagradza niedostatki.

★★★★☆

Czytaj dalej Filmorys (20)

Filmorys (19)

rain_man2

Under the Shadow (2016)

under_the_shadowNiektórzy kinomani powiadają, że „Under the Shadow” to jeden z najlepszych horrorów minionego roku. Oznaczałoby to, iż rok 2016 był dla gatunku rokiem łaskawym, może nawet dobrym, chociaż z pewnością nie wybitnym.

W UtS na pochwałę zasługuje przede wszystkim dobór scenerii. Horrorów rozgrywających się w ponurych, częściowo opustoszałych blokach widzieliśmy sporo (marzy mi się, notabene, żeby ktoś na rodzimym podwórku przeniósł na ekran „Kacpra Kłapacza” Łukasza Orbitowskiego!), ale umieszczenie budynku w Teheranie u schyłku wojny irańsko-irackiej gruntownie odświeżyło pospolity topos. O ile jednak reżyser wprawnie wykreował atmosferę zagrożenia związanego z nalotami rakietowymi – upiór stanowi tu tylko dopełnienie – o tyle scenariusz nie zdołał już spiąć horroru samotnej matki z horrorem irańskiego społeczeństwa. Straszniejsza od ducha jest policja obyczajowa, która w jednej scenie zatrzymuje na krótko Shideh za niemoralny ubiór. Dobrze przynajmniej, że zmora starannie owija się w koc.

★★★☆☆

Czytaj dalej Filmorys (19)

Filmorys (18)

raid2

Sommersby (1993)

sommersbyRzadki przykład adaptacji historycznego epizodu, która miast uwspółcześniać scenografię, rzuciła bohaterów w inną epokę. Z drugiej strony, oryginalne zdarzenia zekranizowano uprzednio w oryginalnym sztafażu, więc „Somersby’ego” idzie też potraktować jako zwykły remake. W 1548 r. z francuskiej wioski Artigat zniknął Martin Guerre porzucając żonę i małego synka. Powrócił dziesięć lat później i zamieszkał z powrotem z rodziną. Po trzech latach faceta zdemaskowano jako oszusta, skazano, powieszono. W filmie z 1993 r. Francję wymieniono na Południe Stanów Zjednoczonych, a XVI wiek – na drugą połowę lat 60. wieku XIX, czyli na okres tuż po wojnie secesyjnej.

W „Somersbym” najważniejszy element, czyli chemia między Richardem Gerem a Jodie Foster, jest bez wątpienia na swoim miejscu. Szkoda natomiast, że film pęka nagle na dwie połowy: trzymający w niepewności, niezgorszy melodramat, przeistacza się w nudny dramat sądowy. Tylko którą połowę należy uznać za prawdziwego „Somersby’ego”? Nie wiem.

★★★☆☆

Czytaj dalej Filmorys (18)

Filmorys (17)

Po wieloletniej przerwie powraca Filmorys, czyli cykl krótkich recenzji niedawno obejrzanych filmów! Publikuję je na Filmasterze, tutaj będę zbierał piątkami. Ze względu na Filmasterowy limit znaków – który postanowiłem wykorzystać do cna – każda z poniższych mikrorecenzji liczy dokładnie 1000 znaków. Przycinanie okołotysiącznakowego tekstu do równych trzech zer zajmuje wbrew pozorom tylko kilka minut, a dostarcza więcej frajdy niż rozwiązanie sudoku.

It-Follows-kadr

Czytaj dalej Filmorys (17)

Filmorys (15)

W numerze:
Osaczony, czyli nieudany powrót Bruce'a Willisa

Hotel zła, czyli piątek trzynastego po norwesku
Dzień, w którym zatrzymała się Ziemia, czyli remake klasyki SF
Futro, czyli włochata miłość
Fan, czyli tęsknota za kinem lat dziewięćdziesiątych

Czytaj dalej Filmorys (15)