Updates from Marzec, 2019 Toggle Comment Threads | Skróty klawiaturowe

  • Borys 20:30 on 19/03/2019 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz
    Tags: ,   

    Przeczytane w 2018 r. 

    W minionym roku spłynęła na mnie łaska Kalliope. Zdołałem pochłonąć rekordową ilość 54 nowych (tj. nieznanych mi wcześniej) książek. Osiągnąłem więc nareszcie pułap mitycznej „jednej lektury tygodniowo”. Aspirowałem doń od wielu lat, lecz kończyło się najwyżej na czterech dziesiątkach z hakiem.

    Oczywiście, od ilości ważniejsza jest jakość, jednak akurat o tej drugiej od dawna złego słowa powiedzieć nie mogę. Chociaż książki dobieram w sposób dość eklektyczny i nierzadko zaskakujący mnie samego, to ze świecą szukać na mojej „przeczytanej” liście dających się pochłonąć w dwa-trzy wieczory czytadeł. W zeszłym roku ilość poszła w parze z jakością, co raduje mnie w dwójnasób.

    Martwią za to inne wskaźniki. Po pierwsze, prawie całkowicie zaniechałem czytania własnych (papierowych) książek. Sześćdziesiąt procent lektur stanowią pozycje wypożyczone z biblioteki, pozostałe czterdzieści to ebooki. Zważywszy na łączną wagę dziewiczej celulozy zalegającej na moich półkach oraz w pudłach na strychu, powinienem niezwłocznie zmienić te proporcje. Po drugie, czwarty rok z rzędu przeczytałem mniej fikcji niż leletrystyki. Jak wiadomo, dobra leletrystyka nie jest zła, jednak istnieje wszak całe mnóstwo znamienitych przedstawicielek literatury pięknej i literatury środka, z którymi chciałbym rychło zawrzeć znajomość. Po trzecie, prawie całkowicie zarzuciłem fantastykę. Wiadomo, zła fantastyka nie jest dobra, aczkolwiek ciągle mam wielkie zaległości, jeśli chodzi o klasyków oraz uznane książki współczesnych autorów.

    Po tym przydługim wstępie – w telegraficznym skrócie o najlepszych rzeczach, które przeczytałem w zeszłym roku:

    „Skrwawione ziemie” i „Czarna ziemia” Timothy’ego Snydera – dwie ponure, chyba z premedytacją pisane suchym językiem książki o ludobojstwach zgotowanych Europie przez Stalina i Hitlera w latach trzydziestych i czterdziestych. Snyder uświadomił mi szereg polityczno-organizacyjnych – wybaczcie nieodpowiednie z uwagi na kontekst słowo – niuansów masowych czystek tamtej niewesołej epoki. W trakcie lektury wynotowałem sobie mnóstwo intrygujących, słabo znanych faktów. Niezadługo doczekamy się na Blogrysie sążnistej notki na ten temat. Być może.

    „Medaliony” – mistrzostwo krótkiej formy holokaustowej (w przeciwieństwie do Borowskiego, którego uważam za kiepskiego stylistę).

    „Pan Tadeusz” – jedyna powtórka w zeszłym roku. Z czasów podstawówki zapamiętałem, że Mickiewicz geniuszem formy był, ale dopiero teraz odkryłem, że PT jest także pasjonującą powieścią w sensie fabularnym i charakterologicznym. Serio. Nie bądźcie intelektualnymi Moskalami i odkryjcie „Tadka” na nowo!

    „Dziennik 1954” – u Tyrmanda już od pierwszych stron mierziły mnie potoki autokreacji, ale pióro miał facet zachwycające. Zaprzedałbym duszę diabłu dla takiej lekkości pisania. Notabene, bardzo dobre uzupełnienie „Dziennika” stanowił „Zły Tyrmand”, w którym Mariusz Urbanek przeprowadził krótkie wywiady z prawie wszystkimi osobami opisanymi przez Tyrmanda, łącznie z Kisielewskim i siedemnastoletnią Bogną, którą dwa razy starszy Leopold obracał w łóżku.

    „Kolumbowie” – Roman Bratny spłodził epopeję o okupacji, Powstaniu Warszawskim i skomplikowanych losach powojennych. Książka ważna, z ogromnym potencjałem. Nie spełniła niestety moich oczekiwań, gdyż autor nie udźwignął ciężaru narracji. Na jej strony zbyt często zakradało się opisowe niechlujstwo.

    Trzytomową biografię Thora Heyerdahla – fascynująca postać. Pierwszy tom zainspirował mnie nawet do napisania dwóch pokaźnych notek. Druga część trylogii Ragnara Kvama była równie emocjonująca, ale w tomie trzecim zabrakło pary, bo i Thor na stare lata za wiele już nie zdziałał. Z kolei ja na stare lata odkrywam dobrodziejstwo biografii. Czyta się jak powieść, a to przecież czyste fakty!

    „Pakt Ribbentrop-Beck” – Piotr Zychowicz ma w kręgach lewicowych fatalną prasę, ale z przyjemnością stwierdziłem, że lepiej radzi sobie z argumentacją niż sugerują to jego adwersarze. Interesujące ćwiczenie z historii alternatywnej.

    „Rzeczpospolita Zwycięska” Ziemowita Szczerka – historia alternatywna po raz drugi, tym razem w połączeniu z esejem. Poczułem po lekturze wielki szacunek dla autor, który dotąd kojarzył mi się z podejrzanymi środowiskami hipsterskimi spod znaku Ha!Artu. A tu okazuje się, że to prawdopodobnie jeden z oryginalniejszych polskich pisarzy współczesnych.

    „Twisty Little Passages” – narratologiczne omówienie komputerowych gier tekstowych. Zdecydowanie nie dla każdego, lecz warto wiedzieć, że istnieje coś takiego jak interaktywna fikcja; przedziwny gatunek fabuły żyjący sobie na pograniczu literatury i gier komputerowych, którego najlepsze lata przypadły na przedostatnią dekadę XX wieku, ale który bynajmniej jeszcze nie umarł.

    Reklamy
     
  • Borys 16:00 on 29/06/2018 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz  

    Jak oceniać książki 

    ksiazki.jpg

    Od kilkunastu lat recenzuję i oceniam książki. Co prawda moje spisane opinie rzadko konfrontują się polemicznie z cudzymi. Tkwię więc poniekąd w bańce samozadowolenia, lecz dokładam starań, by nie ferować poglądami nieuzasadnionymi, przesadnie krytycznymi. Od ponad ośmiu (!) lat przymierzam się nawet do notki poświęconej prawidłom recenzowania. Dzisiaj jednak uraczę Was czymś innym: własnym zdaniem na temat oceniania książek, rozumianego po prostu jako wystawianie przeczytanym tytułom liczbowej oceny, czy to na łamach periodyków, czy też na własne potrzeby w Biblionetce.

    Uważam, że:

    ★ Skala ocen powinna być krótka, bo w przeciwnym razie nie będzie rzetelna.
    ★★ Skala ocen powinna być jasno zdefiniowana, żeby wiadomo było, o co właściwie w niej chodzi.
    ★★★ Skala ocen powinna być asymetryczna; „większą połowę” należy przeznaczyć na książki dobre.
    ★★★★ Ocenianie powinno być „rozsądnie subiektywnie” i nie silić się na fałszywy obiektywizm.
    ★★★★★ Ocenianie powinno dopasowywać się do gatunku i zrezygnować z uniwersalnych aspiracji.
    ★★★★★★ Skalę ocen należy wyposażyć w podpowiedzi, które w pragmatyczny sposób pomogą w rozstrzygnięciu problematycznych sytuacji.
    ★★★★★★★ Ocena maksymalna powinna być obwarowana szczególnie precyzyjnymi kryteriami.

    Rozwińmy, uzasadnijmy. Będzie dość długo i bardzo mądrze.

    (More …)

     
    • maciej 22:32 on 29/06/2018 Bezpośredni odnośnik

      ,,wybitne, zachwycające” – To jest dobre. Zawsze spinałem się na widok w wielu portalach: ‚arcydzieło’. :)

      Arcydziełem jest ,,Bitwa pod Grunwaldem”, ale nie moja ulubiona pozycja: ,,Ja, Gelerth”, której jednak chcę dać najwyższą notę.

      Na łamach ,,Lubimy Czytać” istnieje teraz 10st.sa – jednak większość jej chciała, jak się okazało po głosowaniu. Po przemyśleniach, wstępnej fascynacji – szybko zatęskniłem za 5st.

      Ale jak już istnieje, to jeszcze ją rozwinąłem. :)

      Tak np. (umieszczam to teraz po prostu pod opinią/recenzją):

      Oceny szczegółowe książki:
      Ocena ogólna: 10+
      Fabuła ,,Diuny”: 8/9
      Narracja, język, sposób pisania (oryginalność), styl: 10+
      Innowacyjność (ew. zaskoczenie): 10+
      Spójność/konsekwencje/logika: 8/9/10
      Oczarowanie lekturą: 10+

    • m. 21:16 on 30/06/2018 Bezpośredni odnośnik

      To częściowo problem ogólny wszystkich systemów ocen. Oceniłem dużą liczbę filmów w serwisie Filmweb (skala 1-10) i miałem podobne odczucia co do kilku poruszonych kwestii.
      Ocena może być czasem losowa i zależeć od dnia, szczególnie gdy coś wypada jednak pośrodku dwóch możliwych ocen. Przed tym się nie ucieknie.
      Tam skala jest niby dziesięciostopniowa, więc z zapasem, ale oceniając interesujące filmy, które sam wybieram daje w większości oceny 6 – 9. Najczęściej problem jest pomiędzy 7 i 8. Skala 1-5 nie jest używana, bo nie będę się katował i decydował, czy jest „źle” czy „bardzo źle”.
      Rzeczą, która tam wg mnie jest pomocna w ocenie są opisowe wyrażenia przy każdej z ocen – „ujdzie”, „dobry”, „bardzo dobry”, „rewelacyjny” i „arcydzieło”. Nieraz powstrzymuje to przed pochopną oceną, myśle wtedy np. „to jednak jest dobre, nie zasługuje na niższe wyrażenie”.
      Wracając do losowości to nieraz silę się na sprawiedliwość i staram się równać do innych ocen. Jednak już dawno powiedziałem sobie, że nawet jeżeli to arcydzieło, a nie podoba mi się to wystawiam ocenę wg własnego uznania.
      Ostatnio odstrzeliłem tak Fitzcarraldo, zanudził mnie. ;-)

    • Borys 21:30 on 30/06/2018 Bezpośredni odnośnik

      @Maciej: O, cześć, bardzo dawno tutaj nie komentowałeś. :) Co do „arcydzieła”, zgadzam się; w kontekście oceniania jest to okropne określenie. Dzielenie oceny na kategorie uważam za dobry pomysł, z tym że czasami trudno o konsekwentność. Na przykład w kryminałach szalenie istotna jest „intryga”, która traci na znaczeniu w obrębie literatury pięknej (chyba że mowa o „Braciach Karamazow” :)). Co jednak począć z książkami plasującymi się gdzieś na styku obu gatunków? I jeszcze jedna sprawa: Jak z ocen cząstkowych wyliczyć ogólną, gdzie rozłożyć akcenty?

      @M.: Przeniosłem się kilka miesięcy temu z ocenianiem filmów na Critickera. Skatalogowałem z pamięci kilkaset filmów, ale potem nie wytrzymałem i wszystkie oceny starannie przejrzałem dokonując małego studium komparatywnego. W rezultacie uznałem, że wiele not należy zmodyfikować.

      Ostatnio, po obejrzeniu „The Master”, pojawił się zaś kolejny szkopuł: Jaką ocenę wystawić dziełom typu „w zasadzie mi się nie podobało, ale ponieważ rzecz jest ambitna, wypadałoby na wszelki wypadek obejrzeć ją raz jeszcze”?

    • m. 09:51 on 01/07/2018 Bezpośredni odnośnik

      Ja mam teraz prawie 600 ocen filmów. ;-)

    • cichyfragles 14:28 on 01/07/2018 Bezpośredni odnośnik

      Przez lata recenzowania książek i wystawiania ocen doszedłem do z grubsza podobnych wniosków (acz nie tak pogłębionych), koniec końców jednak w ogóle z wystawiania ocen zrezygnowałem, wychodząc z założenia, że albo recenzja oddaje moją opinię o danej pozycji wystarczająco dobrze, żeby ocena liczbowa nie była już potrzebna, albo tę recenzję sfuszerowałem.

      Poza tym w wielu przypadkach nie da się sensownie sprowadzić całej złożoności swojej opinii do jednej liczby – nawet pomijając różnice gatunkowe, dowolne dzieło może mieć plusy i minusy w tak różnych kategoriach (ciekawi bohaterowie, nielogiczna fabuła, głębia filozoficzna, toporny język), że uśrednianie tego wszystkiego do jednej wartości kończy się jak w popularnym powiedzeniu, że człowiek z psem mają średnio po trzy nogi…

    • Borys 19:57 on 01/07/2018 Bezpośredni odnośnik

      @Cichy Fragles: Wnosząc po Twoim ostatnim wpisie, teraz czytujesz książki „zestawami” i zamiast oceniać każdą z osobna, układasz je w kolejności od najgorszej do najlepszej. To już wyższa szkoła jazdy. :)

  • Borys 16:00 on 15/06/2018 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz
    Tags: , ,   

    Godzinki 

    w_zla_godzine-ksiadz.jpg

    Jak rozmawia się z matką, gdy ma się naście lat? Zupełnie nie pamiętam. A jak rozmawiamy z matką w wieku nastoletnim, jeżeli właśnie skończyła się straszna wojna, która obróciła kraj w ruiny, a nasz ojciec, jej mąż, stracił na niej życie? Szczęśliwie nie mogę tego wiedzieć z autopsji. Kąkolewskiemu zaś, który usiłował przedstawić ową relację w swej powieści, na jotę nie uwierzyłem. Albo stosunki między matkami i synami były podówczas całkiem inne niż dzisiaj, albo też pisarz popuścił wodze fantazji. Rachunek prawdopodobieństwa wespół z kilkoma poszlakami kompozycyjnymi podpowiadają, że zapewne to drugie.

    (More …)

     
    • Arek 19:27 on 19/06/2018 Bezpośredni odnośnik

      To było w Kielcach, nie w Krakowie. Dwa że nie dla intrygi się to czyta. Ale nie dla każdego są pomarańcze, nie dla każdego :)

  • Borys 16:00 on 01/06/2018 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz
    Tags: ,   

    Ocean w piwnicy 

    google-books

    Gdzieś w USA za zamkniętymi na cztery spusty drzwiami znajduje się zastrzeżony serwer, na którym zapisano skany dwudziestu pięciu milionów książek. Google skanował je zapamiętale w ramach Projektu Ocean w latach 2004-2012 przy pomocy specjalnie zaprojektowanych urządzeń. Składały się na nie po cztery kamery, laserowy radar niwelujący optyczne skutki zakrzywienia kartek oraz stażystka, której żmudne zadanie polegało na przewracaniu stron i naciskaniu pedału-włącznika w tempie tysiąca razy na godzinę. Superskanery przeniosły w ten sposób do pamięci komputerów mniej więcej jedną szóstą wszystkich istniejących na świecie publikacji.

    Larry (nomen omen) Page i Siergiej Brin, założyciele Google’a, pomimo sceptycyzmu współpracowników skłonni byli wyłożyć kilkaset milionów dolarów, aby doprowadzić niesłychanie ambitne przedsięwzięcie do końca. Kierowały nimi najprawdopodobniej szczytne pobudki: zapragnęli stworzyć nowoczesną, cyfrową, definitywną wersję Biblioteki Aleksandryjskiej.

    (More …)

     
  • Borys 11:00 on 29/03/2018 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz
    Tags: , , ,   

    Przeczytane w 2017 r. 

    ksiazki

    Dokonało się! Achievement unlocked! Po raz pierwszy zdołałem przedstawić i opisać na Blogrysie wszystkie książki, jakie przeczytałem w minionym roku. Gdy zabierałem się kilka miesięcy temu za ich przegląd, sądziłem naiwnie, że zmieszczę się w jednej długiej, góra dwóch notkach. Skończyło się na prawie 120k znaków podzielonych na dziewięć wpisów:

    PodarunekX: Antologia opowiadań fantastycznych • Opowiadania nominowane do Nagrody im. Janusza Zajdla za rok 2016

    Ludzie, którzy nikogo nie dyskryminowaliTo się nigdy nie kliknie • Czarna wołga: Kryminalna historia PRL • Lemologia (Co to są sepułki?) • Planeta LEM-a: Felietony ponadczasowe • Wiedza astronomiczno-fizykalna w twórczości literackiej Bolesława Prusa

    Sympatia do diabłaMistrz i Małgorzata

    Księgarnia na KolumbaBracia Karamazow • Idiota

    Siedmioro dzieci i toTo

    Bézier na peryferiachAnaliza systemów-światów: Wprowadzenie • Wielkie i te nieco mniejsze pytania psychologii •  Socjologia edukacji: Teorie, koncepcje, pojęcia • X and the City: Modeling Aspects of Urban Life • The Best Writing on Mathematics 2013
     • Foreign Affairs: The Best of 2016 • Special Relativity and Classical Field Theory: The Theoretical Minimum • Resumen de Historia del Ecuador

    Strach przed czarną planetąThe Big Payback: The History of the Business of Hip-Hop • Can’t Stop Won’t Stop: A History of the Hip-Hop Generation • The Rap Year Book

    Sawyer & Finn, sp. z o.o.Przygody Tomka Sawyera • Przygody Hucka • Tomek Sawyer za granicą • Tomek Sawyer, detektyw

    Z Afryki do LwowaAfryka dzisiaj: Piękna, biedna, różnorodna • Metamorphosis Alpha • Ballada obojga narodów • The Paintings That Revolutionized ArtThe Prado Guide • The Digital Antiquarian, vol. 1: 1966-1979 • The Digital Antiquarian, vol. 2: 1980 • Let’s Tell a Story Together: A History of Interactive Fiction  • In the Beginning… Was the Command Line • All Points • Szkolny lud, Okulla i ja • Krew elfów (słuchowisko)

    (Natomiast o Nowym Testamencie pisałem krótko w zeszłym roku, zaraz po zakończeniu lektury).

    To był czytelniczo bardzo dobry rok. Nie przeczytałem wyjątkowo dużo, nie przeczytałem niczego wybitnego, ale książki, po które sięgałem, okazywały się najczęściej solidne lub dobre. Rozczarowań spotkało mnie bardzo niewiele. Po uśrednieniu prywatnych ocen wystawianych na Goodreads z niejakim zdumieniem odkryłem, że był to najlepszy czytelniczo rok od 2010.

    Kropką nad „i” niech będzie króciutkie podsumowanie:

    LELETRYSTYKA
    NajlepszaThe Digital Antiquarian, vol. 2: 1980
    NajgorszaCzarna wołga: Kryminalna historia PRL
    Największe zaskoczenieLet’s Tell a Story Together: A History of Interactive Fiction
    Największe rozczarowanieCan’t Stop Won’t Stop: A History of the Hip-Hop Generation

    FIKCJA
    NajlepszaBracia Karamazow
    NajgorszaIdiota
    Największe zaskoczeniePrzygody Hucka
    Największe rozczarowanieTo

     
  • Borys 11:00 on 28/03/2018 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz
    Tags: , , , , , , ,   

    Z Afryki do Lwowa 

    lwow

    W zeszłym roku, w ramach poszerzania wiedzy o świecie, przeczytałem Afrykę dzisiaj: Piękną, biedną, różnorodną, reportaż Jerzego Gilarowskiego, który wynalazłem, zdaje się, na Woblinkowej wyprzedaży, i kupiłem impulsywnie – ale, o dziwo, w przeciągu paru tygodni przeczytałem. Niemały to sukces, gdyż jestem bardziej skory do spontanicznego nabywania książek niż ich niezwłocznej lektury.

    Gilarowski, z wykształcenia geograf, opowiada o Czarnym Lądzie prostym, gładkim, na dobrą sprawę blogowym stylem, lecz przez lekturę niesie nas jego niekłamana pasja globtrotera-przedsiębiorcy. Autor jeździł do Afryki wiele razy, przez pewien czas tam mieszkał, rozkręcał gastronomiczny biznesik. Przywiózł więc mnóstwo obserwacji obyczajowych, które zafrapują każdego zasiedziałego w Starym Świecie Europejczyka.

    afryka_dzisiajGilarowski nie stara się o członkostwo w Polskiej Szkole Reportażu, nie upina skomplikowanej narracji. Tnie materiał na kawałki, układa rozdziały alfabetycznie. Za najciekawsze uznałem „Autobusem” (o długodystansowym podróżowaniu), „Dodoma”, „Foufou”, „Interes”, „Jambo”, „Sudan”, „Targowisko”, „Urzędnik” (o miejscowej biurokracji). Ogólnie rzecz biorąc, Afryka dzisiaj to lektura satysfakcjonująca, szybka, przyjemna, informatywna.

    Polecam z zastrzeżeniem: w tekście roi się od drobnych błędów językowych, uchybień frazeologicznych (notorycznie powtarzane „w każdym bądź razie”, brrr) i dziwnych literówek w wyrazach obcych („The Quinn” zamiast „Queen”, brrrrr). Wstyd podwójny, bo raz, że pracownikowi naukowemu i profesorowi nadzwyczajnemu po prostu nie przystoi tak lekceważąco obchodzić się z polszczyzną – a dwa, że książkę ogłosiło Wydawnictwo Akademickie Dialog, którego najwyraźniej nie stać na zatrudnienie redaktora.

    (More …)

     
    • Marcin “Seji” Segit 21:55 on 28/03/2018 Bezpośredni odnośnik

      Dzięki. :)

    • m. 08:57 on 02/04/2018 Bezpośredni odnośnik

      Czytałeś Metamorphosis Alpha „strona po stronie” jak książkę, nie chcąc grać w samą grę? Czytałem zapowiedzi MA i chociaż nigdy nie grałem w gry RPG podręcznik wydawał się ciekawy. Odpuściłem jednak bo stwierdziłem, że prawdopodobieństwo rozgrywki bliskie zeru nie pozwoli na przejście przez opis systemu.

    • Borys 15:42 on 02/04/2018 Bezpośredni odnośnik

      Nie ma za co. Miało być zresztą więcej i wcześniej…

    • Borys 15:51 on 02/04/2018 Bezpośredni odnośnik

      Tak, jak książkę, bez zamiaru grania – podobnie jak kiedyś podręcznik do „Neuroshimy”. Ale MA jest w przeciwieństwie do tamtego cieniutki, odznacza się wysokim współczynnikiem inspiracji i objętości. Od pewnego czasu wiercę Marcinowi dziurę w brzuchu, że skoro przetłumaczył, to wstyd, że nie przeczytał jeszcze „Smutku parseków” Zbierzchowskiego.

      2018-04-02 9:57 GMT+02:00 :

      >

    • Marcin “Seji” Segit 21:06 on 04/04/2018 Bezpośredni odnośnik

      Przeczytam, jak gdzieś nabędę. :)

    • Borys 06:54 on 05/04/2018 Bezpośredni odnośnik

      Mogę Ci podesłać w PDF-ie. Nie dowie się nikt.

  • Borys 12:20 on 21/03/2018 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz
    Tags:   

    Sawyer & Finn, sp. z o.o. 

    mark_twain

    Bracia KaramazowAnaliza systemów-światówToksiążki o hip-hopie – i co jeszcze dobrego, złego, mądrego, mniej mądrego przeczytałem w minionym roku?

    Na przykład, w ramach odrabiania kanonicznych zaległości, wszystkie cztery książki Marka Twaina o Huckleberrym Finnie, najsłynniejszym nieletnim włóczędze literatury i jedynym (prawdziwym lub fikcyjnym) człowieku w dziejach, który został nazwany na cześć borówki, aby samemu przekazać dalej swe imię niebieskiemu, dobrodusznemu psu. W Przygodach Tomka Sawyera, które pamiętam doskonale z dzieciństwa – przede wszystkim za sprawą „mocnego otwarcia” –

    (More …)

     
  • Borys 12:00 on 04/03/2018 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz
    Tags: ,   

    Strach przed czarną planetą 

    hip_hop_history

    Siema! Pytanko takie: Co łączy hip-hop, Aloszę Karamazowa, Pana Boga i morderczego klauna?

    Wszyscy są grubi. No, w każdym razie poświęcone im książki są grube.

    The Big PaybackBracia KaramazowPismo Święte Nowego Testamentu oraz To były czterema najokazalszymi książkami przeczytanymi przeze mnie w zeszłym roku. Łącznie prawie 3500 stron – jedna czwarta drukowego wolumenu, z którym obcowałem.

    Na opus magnum Stephena Kinga narzekałem tutaj opowiadając przy okazji o swoim strasznym dzieciństwie („skrócenie Tego o połowę (sic!) bardzo by powieści pomogło, chociaż nie uratowałoby jej w pełni, ponieważ nużenie czytelnika nie jest jedynym grzechem”), o Braciach Karamazow pisałem niedawno tutaj naśladując nieudolnie styl Dostojewskiego („uważam na razie Braci… za bardzo dobrą — wręcz wciągającą! — powieść, lecz nie za totalne arcydzieło”; przeczytam ich jednak kiedyś raz jeszcze w nowym polskim przekładzie Pomorskiego), zaś o wrażeniach wyniesionych z lektury Nowego Testamentu wspomniałem rok temu („gdybym miał ocenić go jako zwykłą książkę do czytania – co oczywiście jest optyką absurdalną – musiałbym podsumować ją trójką z plusem”). Dzisiaj pogadamy więc o twardych Murzynach z Bronksu, którzy w chwilach wolnych od paskudnej przemocy rapują o rasowych stereotypach białych blogerów z Polski tudzież Norwegii.

    (More …)

     
  • Borys 12:00 on 18/02/2018 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz
    Tags: , , , , , , , ,   

    Bézier na peryferiach 

    krzywe_beziera

    Gdy byłem troszkę młodszy i gdy łatwiej było wywrzeć na mnie wpływ, Lord Thomas udzielił mi porady, którą obracam od tamtego czasu w głowie:

    — Za każdym razem, gdy chcesz przeczytać książkę, która byłaby stratą czasu — powiedział — pamiętaj, że możesz raczej poświęcić się lekturze, z której dowiesz się czegoś nowego o otaczającym nas świecie.

    Potem przez pół godziny utyskiwał nad bezsensem czytania biografii i natrząsał się z frajerów wertujących życie Steve’a Jobsa w nadziei, że sami lada miesiąc też zaczną zarabiać miliony na komputerowej technice. Tak było, Tomek.

    Ze wszystkich mądrych książek, które przeczytałem w zeszłym roku, najlepiej wspominam Analizę systemów-światów. Wprowadzenie Immanuela Wallersteina. Srogi tytuł, surowe nazwisko! Analiza… wpasowała się tematem wprost idealnie w moje zaciekawienie historią światową (nie mylić z historią powszechną!1) dopiero co rozbudzone przez Andrew Marra (który co prawda opowiadał o historii powszechnej, nie światowej, ale czynił to w nad wyraz syntetyczny sposób).

    (More …)

     
    • Anonim 10:13 on 19/02/2018 Bezpośredni odnośnik

      „Tak było, Tomek.”

      Tak jest cały czas, Borys.

    • Ezzu 09:34 on 09/10/2018 Bezpośredni odnośnik

      „X and the City” byłoby świetnym antyprezentem, ale dla fanów… Sary Jessici Parker. Od odtwórczyni roli Buffy (Michelle Gellar) to się pan-waćpan odczep! :)

    • Borys 11:18 on 09/10/2018 Bezpośredni odnośnik

      Dziękuję za komentarz. Poprawiłem. Odwołaj bojówkę Gellar, wszysto już w porządku.

  • Borys 15:00 on 07/02/2018 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz
    Tags: , , ,   

    Apologia książki 

    ksiazki.jpg

    Badania BN [Biblioteki Narodowej] pokazują, [że powiększa się grupa osób] zdecydowanie oświadczających brak jakiejkolwiek aktywności czytelniczej – jeszcze niedawno osoby mówiące, że nigdy nie czytały, stanowiły dużo mniejszy odsetek, być może jeszcze wahały się przed samymi sobą. Dzisiaj te deklaracje są bardzo stanowczo wypowiadane. (…)

    Najważniejsze w czytaniu jest to, że nikt nie wchodzi między nas a litery; to jest przestrzeń bardzo intymna. Jeśli pozbawimy się tego azylu dla naszej psychiki, słabiej będziemy się wewnętrznie rozwijać. Czytanie zmniejsza stres, poprawia koncentrację i pamięć.

    Osoby czytające obawiają się mniej przyszłości, są bardziej aktywne społecznie, odpowiedzialne i empatyczne, ale też częściej podejmują ryzyko zmiany pracy na lepszą. Poznając inne światy, zapoznając się z innymi bohaterami, nie ograniczają swojego życia wyłącznie do tych osób zdarzeń, sytuacji, które znają bezpośrednio w swoim otoczeniu, z telewizji lub Internetu. (…)

    Mamy tylko 10% tzw. czytelników codziennych, którzy czytają więcej niż 7 książek rocznie. To bardzo niewielka grupa, bo jeszcze kilka lat temu to było 20%. Jedyny dobry znak w tych badaniach jest taki, że te osoby, które czytają intensywnie, czytają coraz więcej. (…)

    Oczywiście jest tak, że społeczeństwa, które inwestują w książki, siłą rzeczy będą się rozwijały szybciej. (…) To się przekłada na kreatywność, innowacyjność, na odwagę w podejmowaniu nowych wyzwań, także tych o charakterze kulturalnym czy biznesowym. Wysokie czytelnictwo występuje u kierowników i specjalistów, są to w większości osoby, które wykazują się pomysłowością, otwartością i podejmowaniem ryzyka przy zachowaniu rozwagi. (…)

    Społeczeństwo, które więcej czyta, jest dużo bardziej kreatywne i innowacyjne, i to zresztą pokazują badania w skali europejskiej na poziomie innowacyjności i kreatywności w różnych krajach Europy.

    [Biblioteki publiczne] powinny być atrakcyjne jako budynki, jako przyjazne miejsca związane z prestiżem. Tak jest w krajach skandynawskich, w których biblioteki są większymi budynkami, bardziej reprezentacyjnymi niż urzędy gmin.

    — Tomasz Makowski (24/3/2016)

    (More …)

     
    • Michał Stanek 20:51 on 07/02/2018 Bezpośredni odnośnik

      Mądre. Cóż tu dodać? Idę poczytać :-)

    • Arkadiusz 09:08 on 08/02/2018 Bezpośredni odnośnik

      Piękny wpis.

    • G. 05:50 on 12/02/2018 Bezpośredni odnośnik

      cytat: ‚[Biblioteki publiczne] powinny być atrakcyjne jako budynki, jako przyjazne miejsca związane z prestiżem. Tak jest w krajach skandynawskich, w których biblioteki są większymi budynkami, bardziej reprezentacyjnymi niż urzędy gmin.’

      to prawda, przypominam sobie wrazenie jakie wywarla na mnie biblioteka miejska w Oslo (chapeau bas cicerone ; ) kiedy mi ja pokazales, poczulem niemy zachwyt, jak przed wielu laty, kiedy jako kilkuletnie dziecko podziwialem freski na sklepieniu kosciola, oczarowany wielkoscia i sakrum miejsca

    • Borys 08:37 on 12/02/2018 Bezpośredni odnośnik

      Aż takiego zachwytu nie było podówczas po Tobie widać. :)

    • G. 10:22 on 12/02/2018 Bezpośredni odnośnik

      sztuke kontrolowanie emocji podpatrzylem kiedys u mistrzow w Tamil Nadu i stosuje jak widac z powodzeniem ; )

    • xpil 22:24 on 21/02/2018 Bezpośredni odnośnik

      Odnośnie książek i bibliotek, sam jestem regularnym czytelnikiem (nie prowadzę statystyk, nie jestem jakimś książkowym sprinterem, ale zawsze coś mi „się czyta” na boku), natomiast do bibliotek chadzam rzadko. Za gówniarza bywało, że potrafiłem spędzać w bibliotece całe godziny, ale teraz, w dobie e-booków, jakoś mi się rzadziej zdarza.

      Ale się czasem jednak zdarza: https://xpil.eu/jaskinia-rozpusty-wizyta-pierwsza/

      Pozdrawiam zza blogowej miedzy ;)

    • Borys 08:20 on 22/02/2018 Bezpośredni odnośnik

      Moją wielką „bolączką” (chociaż dobrze byłoby mieć tylko takie problemy…) jest fakt, że czytam więcej książek pożyczonych niż własnych. Tymczasem mnóstwo nieprzeczytanych pozycji zalega u mnie na półce. Dobrze chociaż, że parę lat temu przestałem kupować nowe. Prawie.

      2018-02-21 22:24 GMT+01:00 :

      >

c
Compose new post
j
Next post/Next comment
k
Previous post/Previous comment
r
Odpowiedz
e
Edycja
o
Show/Hide comments
t
Idź do góry
l
Go to login
h
Show/Hide help
shift + esc
Anuluj