Updates from Marzec, 2019 Toggle Comment Threads | Skróty klawiaturowe

  • Borys 09:00 on 16/03/2019 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz
    Tags:   

    Śniło mi się dzisiaj, że Putin zaprosił mnie do domu na herbatkę. Poszedłem tam z jakimś emerytowanym pułkownikiem. Putin mieszkał w baszcie; salonik, w którym się rozgościliśmy, był więc okrągły. Zwróciłem uwagę na brudne, aż proszące się o odmalowanie ściany. Ale było bardzo miło.

    Reklamy
     
    • m. 09:01 on 17/03/2019 Bezpośredni odnośnik

      Pewnie taki sen działa w drugą stronę i Putin dziś rano mówi – śnił mi się jakiś gość, ale go nie znam. Dziwne. ;-)

    • Borys 13:50 on 17/03/2019 Bezpośredni odnośnik

      Jak tylko tak powie, to pół biedy. Gorzej, jeśli doda: „Pułkowniku, wyświetlcie sprawę i zlikwidujcie gościa”.

  • Borys 16:56 on 14/03/2019 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz
    Tags: , ,   

    Obydwa społeczeństwa – polskie i argentyńskie – karmione narracjami służącymi bieżącym interesom liderów partyjnych (gdzie partia „optymatów” zawsze przypominała mafię, a partia „popularów” – sektę), nie miały się przez to szansy skupić na analizie rzeczywistych problemów oraz realnym dialogu konkurujących ze sobą grup społecznych. W takich społeczeństwach nie ma poważnych dyskusji o kształcie instytucji, bezrobociu, awansie społecznym, polityce zagranicznej, edukacji itd., są za to debaty o brzydko pachnącym proletariacie, który bezczelnie zaludnia plaże we Władysławowie i Mar del Plata, o „propagandzie homoseksualnej”, o banderowcach i brytyjskich kolonialistach okupujących Malwiny. Wszystko to jest na rękę dwóm konkurującym ze sobą oligarchiom, które mogą angażować milionowe elektoraty w symboliczne spory, bez jednoczesnego angażowania ich w mechanizmy nieistniejących wewnątrzpartyjnych demokracji.

     Łukasz Maślanka (14/4/2017)
     
    • m. 09:10 on 17/03/2019 Bezpośredni odnośnik

      Jest też trochę tak, że pewien buntowniczy pęd ogarnął wiele obszarów (europejskie kraje, idee np. szczepienia etc.). Swego czasu w szkole wydarzenia typu wiosna ludów wydawały się abstrakcyjne, no bo jak to tak nagle wszystko się wtedy wywróciło. Dziś rozlewanie się pewnych niepokojów ma podobny kształt. Także nie wiem czy naszą wewnętrzną politykę można rozpatrywać tylko od jednej strony.

  • Borys 17:47 on 10/03/2019 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz
    Tags: ,   

    La Rochefoucauld 

    Przeczytałem Maksymy i rozważania moralne La Rochefoucaulda, siedemnastowiecznego francuskiego żołnierza i aforysty o trudnym do przeliterowania nazwisku. Zbiór ten liczy ponad pół tysiąca sentencji, z których wynotowałem sobie trzydzieści dwie godne refleksji i zapamiętania.

    Zezowate szczęście
    1) Zawsze mamy dość siły aby znieść cudze nieszczęścia.
    2) Lepiej jest używać swego rozumu na znoszenie niedoli, które na nas spadły, niż na przewidywanie tych, które się mogą trafić.
    3) Człowiek nie jest nigdy tak szczęśliwy ani tak nieszczęśliwy jak sobie wyobraża.
    4) Filozofja tryumfuje łacno nad cierpieniem minionem i przyszłem; ale cierpienia obecne tryumfują nad nią.

    Francuz też człowiek
    5) Ci, którzy zbytnio zaprzątają się małemi rzeczami, stają się zwyczajnie niezdolni do wielkich.
    6) Ludzie i sprawy mają swoją perspektywę. Są rzeczy, które trzeba widzieć zbliska, aby je dobrze sądzić, i inne, których nigdy nie sądzimy tak trafnie, niż kiedy jesteśmy zdaleka.
    7) Jak cechą wielkich umysłów jest wyrażać w niewielu słowach wiele rzeczy, tak przeciwnie małe umysły mają dar wiele mówić a nic nie powiedzieć.
    8) Są ludzie wstrętni mimo zalet, a inni mili z wadami.

    Prawda jest gdzieś tam
    9) Prawda nie sprawia w świecie tyle dobrego, ile złego sprawiają jej pozory.
    10) Bywają fałsze, które tak dobrze udają prawdę, iż byłoby omyłką nie dać się im oszukać.
    11) Zazwyczaj jedynie w małych rzeczach ośmielamy się nie wierzyć pozorom.

    Zapomniał wół jak cielęciem był
    12) Nic tak nie powinno zmniejszać naszego zadowolenia z samych siebie, jak świadomość, że ganimy dziś to, co chwaliliśmy wczoraj.
    13) Starcy lubią dawać dobre rady, aby się pocieszyć, że nie są już zdolni dawać złych przykładów.
    14) Dochodzimy jako zupełni nowicjusze do każdej epoki życia.
    15) Starzy szaleńcy szaleńsi są od młodych.
    16) Piekło kobiet, to starość.
    17) Lękamy się wszystkich rzeczy jako śmiertelni, a pragniemy ich jakgdybyśmy byli nieśmiertelni.

    Dobre rady wujka Larosza
    18) Wystarczy niekiedy być gburem, aby się nie dać oszukać sprytnemu człowiekowi.
    19) Kto mniema, iż się zdoła obejść bez całego świata, myli się bardzo; ale kto mniema, że świat nie może się obejść bez niego, myli się jeszcze bardziej.
    20) Najwyższy rozum to znać dobrze cenę rzeczy.
    21) Wielki to spryt umieć swój spryt ukryć.
    22) Bywają ludzie źli, którzy byliby mniej niebezpieczni, gdyby nie mieli w sobie nic dobrego.
    23) Umysły mierne potępiają wszystko co przechodzi ich miarę.

    Ba-dum tsss
    24) Przyrzekamy wedle swych nadziei, dotrzymujemy wedle swych obaw.
    25) Każdy się skarży na swą pamięć, nikt na swój rozsądek.
    26) Niczego nie udziela się tak hojnie jak rad.

    Pozostałe
    27) Interes przemawia wszelkiemi językami i odgrywa wszystkie role, nawet rolę bezinteresowności.
    28) Powaga jest obrządkiem ciała, wymyślonym dla pokrycia braków ducha.
    29) Przebaczamy często tym, którzy nas nudzą; ale nie możemy przebaczyć tym, których my nudzimy.
    30) Ufność więcej daje wdzięku rozmowie niż dowcip.
    31) Spory nie trwałyby tak długo, gdyby brak słuszności był tylko po jednej stronie.
    32) Zbyt wielki pośpiech w spłacie zobowiązań jest poniekąd niewdzięcznością.

    (Tłumaczenie: Tadeusz Boy-Żeleński)

    Uaktualniłem przy okazji swoją kolekcję aforyzmów.

     
  • Borys 09:36 on 10/03/2019 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz
    Tags:   

    Uważam, że państwo od tego jest, żeby nie zostawić samym sobie młodych ludzi – dzieci, starszych i niepełnosprawnych. Jeśli państwo to robi, to znaczy, że wszystko inne jest załatwione, że jest na swoim miejscu i jest porządek.

     Robert Mamątow (29/8/2016)
     
  • Borys 22:46 on 09/03/2019 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz
    Tags:   

    Ponieważ tradycyjne blogowanie jest w odwrocie i „czasy nadchodzą nowe” (Agora właśnie zamyka Bloksa), ponieważ od dawna nie mam już czasu na notki na 10 tys. znaków, ale nie umiem w Twittera, zaś Mastodon nie spełnił moich oczekiwań, ponieważ chciałem obniżyć sobie „próg zablogowania” wyciągając na wierzch strony prosty edytor, i ponieważ chciałem też wzmocnić komciosferę wyciągając na wierzch również komentarze, postanowiłem zmienić layout Blogrysa na bardziej mikroblogowy. Czy to coś zmieni – nie wiem, znając życie pewnie nie, ale na pewno i nie zaszkodzi, zważywszy, że w ciągu ostatnich siedmiu miesięcy odzywałem się raptem pięć razy.

     
    • m. 07:17 on 10/03/2019 Bezpośredni odnośnik

      Bardzo po staremu wyszło. :-) I są nawet skróty klawiaturowe – na tablecie nie sprawdzę.

    • xpil 08:51 on 10/03/2019 Bezpośredni odnośnik

      Mi się podoba. Miałem swego czasu u siebie kategorię „mikroblog”, z osobnym okienkiem wyświetlającycm ostatnie wpisy niezależnie od całej reszty, ale summa summarum nie wypaliło. Może spróbuję jeszcze raz.

      A 5 razy na 7 miesięcy to nic. Nie liczy się ilość tylko jakość.

    • Borys 09:33 on 10/03/2019 Bezpośredni odnośnik

      @m.: Skróty klawiaturowe u mnie nie działają. To chyba pic na wodę.
      @xpil: Jakość ważniejsza, wiadomo, ale nieskończoność pomnożona przez zero to chyba bardziej zero niż nieskończoność.

    • xpil 07:28 on 11/03/2019 Bezpośredni odnośnik

      Jak pisał Urbańczyk: jeżeli poruszasz się milimetr na rok, dotrzesz wszędzie. Jeżeli stoisz, nie dotrzesz nigdzie. 5 wpisów na pół roku to wcale nie tak mało. Subskrybuję coś ze dwie setki blogów, wiem co mówię ;)

    • Ezz 15:11 on 12/03/2019 Bezpośredni odnośnik

      Umarł blox, niech żyje Blogrys!

  • Borys 16:00 on 10/08/2018 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz
    Tags:   

    Ostatni viracocha 

    tratwa

    Był antropologicznym Indianą Jonesem rodem z Norwegii, który na zlecenie Hansa Günthera, hitlerowskiego eksperta od aryjskości zwanego „Papieżem Rasy”, wykradał czaszki tubylców z polinezyjskiego cmemntarza. Podczas Drugiej Wojny Światowej w dywersji szkolili go Brytyjczycy. Uznali wesołego blondyna za najbardziej pojętnego ucznia Kierownictwa Operacji Specjalnych. Natomiast krótko po wojnie dokonał rzeczy uważanej przez specjalistów i marynarzy za niemożliwą: Choć nie umiał pływać i bał się głębokiej wody (jawiącej mu się niczym „wrota do królestwa śmierci”), za pierwszym podejściem przeprawił się na tratwie z balsy przez pół Pacyfiku zadając kłam ówczesnym dogmatom etnograficznym.

    Poprzednim razem pisałem o jego dzieciństwie i miodowym roku spędzonym na Fatu Hivie. Dzisiaj – ciąg dalszy tej niezwykłej historii, po raz pierwszy spisanej przez Polaka ;)

    (More …)

     
  • Borys 16:00 on 03/08/2018 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz
    Tags:   

    Terai Mateata 

    tratwa

    Co tam norweskie idiomy, co tam ocenianie książek, co tam szkodliwość Twittera! Dzisiaj, przynajmniej przez wstępną chwilę, mowa będzie o nieskończenie ważniejszym zagadnieniu: Jak poderwać dziewczynę?

    Klubowi fachowcy zaproponują najsampierw nieśmiertelny tekst astronomiczno-angelologiczny, który złamał niejedno niewieście serce przy barowej ladzie:

    – Cześć, maleńka. Bolało, jak spadałaś z nieba?

    Istnieje też wariant, który nie dość, że przynosi na myśl skojarzenia z Silmarillionem, to na dodatek z miejsca wymusza na obiekcie podjęcie dialogu:

    – Cześć, maleńka, twój tato musiał być niezłym złodziejem.
    – Co? Dlaczego?
    – No bo skradł z nieba te dwie gwiazdy i umieścił je w twoich oczach.

    A co mówią zagraniczni eksperci? Na przykład nieoceniony Johnny Bravo należy do zwolenników podrywu kontekstowego. Radzi, by do kobiet napotkanych w samolotach tudzież na szybowiskach zwracać się bez ogródek per „latawico”, zaś do tych bibliotecznych uderzać w następujący sposób:

    – Jak tak lubisz czytać, to może poczytaj w moich myślach!

    Johnny Bravo jest jednak postacią fikcyjną. Tymczasem pewien Norweg w wieku maturalnym poderwał swoją (pierwszą) żonę mniej więcej takim tekstem:

    – Cześć, laleczko, może popłyniemy razem na bezludną wyspę?

    Liv Coucheron Torp, atrakcyjna siedemnastolatka z dobrego domu, nie umiała oprzeć się czarowi tego pozornie nieśmiałego chłopaka. Mało tego – na pytanie odpowiedziała pozytywnie! Wzięli ślub trzy lata później, w Wigilię Bożego Narodzenia 1936 r. Następnego dnia wyruszyli w bardzo długi rejs.

    Liv nie mogła jeszcze wtedy wiedzieć, że jej (pierwszy) mąż okaże się najsłynniejszym Norwegiem dwudziestego wieku, zaś obok trójki Ibsen–Munch–Grieg – najsłynniejszym w ogóle.

    (More …)

     
    • m. 10:05 on 04/08/2018 Bezpośredni odnośnik

      Napisałeś, że pisząc książkę zapomniał o tym, że sam był źródłem części swoich problemów. Tak mi się skojarzyło, że takie ucieczki na bezludne wyspy i zainteresowanie tymi tematami (np. wszystkie programy telewizyjne dziś itp.) to najczęściej wyobrażenie o bezludziu ludzi przyzwyczajonych do europejskiego, dosyć wygodnego życia. Jak widać zaczęło się to już całkiem dawno.

    • Borys 15:04 on 04/08/2018 Bezpośredni odnośnik

      Święta racja. Według mnie najważniejszy morał płynący z jego niepowodzenia jest taki, że nie doceniamy nie tylko zdrowia („nikt się nie dowie, jako smakujesz aż się zepsujesz”), ale i nowoczesnej medycyny, która nam to zdrowie zapewnia, a w razie czego ratuje.

  • Borys 16:00 on 27/07/2018 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz  

    Rewaloryzacja 

    ksiazki

    Miesiąc temu pisałem o ocenianiu książek. Na zakończenie pierwotnej wersji notki chciałem poddać pod rozwagę pewien dylemat. Wyciąłem jednak tamten fragment, ponieważ wpis i bez niego był nieznośnie długi. Zamiast epilogu będzie więc postscriptum.

    Na samym początku mojego manifestacyjnego poradnika poruszyłem kwestię spójności ocen w czasie; skala ocen powinna być krótka, gdyż w przeciwnym razie obarczona będzie marginesem subiektywnego błędu. Jednego dnia skłonni bylibyśmy przyznać niezłej powieści 81 punktów na 100. Następnego dnia – już tylko 79. Co jednak począć, jeżeli spójność złamie się na pół wskutek całkowitej zmiany opinii na przestrzeni lat?

    Do takich wprawiających w konfuzję sytuacji dochodzi niekiedy podczas lekturowych powrotów. Scenariusz zdarzeń wygląda za każdym razem podobnie: Przeczytaliśmy kiedyś książkę, która niezmiernie nam się spodobała. Powodowani sentymentem sięgamy po nią ponownie, licząc na powrót wyśmienitych wrażeń… a tu guzik. Książka się zestarzała – my dorośliśmy – zmieniły się nasze czytelnicze upodobania – w międzyczasie dowiedzieliśmy się, że Nienacki był ormowcem-erotomanem.

    Czy „czwórka” powinna wówczas z zimną krwią przemienić się w „dwójkę”? Czy też wolno jej po wsze czasy „czwórką” pozostać?

    Nie chodzi tu wbrew pozorom o pytanie, czy nostalgia i sentyment winny mieć pierwszeństwo przed niezwruszonym stanem aktualnego gustu. Nie chodzi nawet o to, czy oceny książek podlegają z czasem weryfikacji – która i tak byłaby niemożliwa do pełnego przeprowadzenia, bo przecież nie sposób czytać zestawu stu książek na okrągło przez całe życie. Zagadnienie jest głębsze. Podnosimy problem z dziedziny estetyki (podkategoria: osąd estetyczny).

    Jeżeli w wieku lat X pewna powieść nam się podobała, ale w wieku lat Y już nie – to w końcu podobała się, czy nie? Nie wiem. Nie wiem także, czy odpowiedź na to pytanie zależy od okoliczności, które gust nam przestawiły. Zazwyczaj przyczyną nowej oceny będzie osiągnięcie kolejnego etapu „czytelniczej dojrzałości”, lecz czasami po prostu przesycimy się określonym gatunkiem bądź autorem. Co wtedy?

    Nie wiem. Ale:

    Jeżeli dobrowolnie uczestniczysz w moich oceniarskich refleksjach, prawie na pewno należysz do grona zagorzałych czytelników, którzy od czasu do czasu o przeczytanych książkach piszą lub przynajmniej żywo dyskutują. Jako osoba czytająca w sposób „świadomy” i mniej lub bardziej zaplanowany, bez wątpienia zorientowałaś się dawno temu – i niewesołe było to odkrycie! – że życia nie starczy (dosłownie!) na dogłębne zapoznanie się ze wszystkimi godnymi uwagi lekturami, których liczba idzie wszak w tysiące.

    Dorzucam drugą złą wiadomość: Nie tylko nie zdążymy przeczytać wszystkich książek, które przeczytać byśmy chcieli – ale i na przeczytanie wielu z nich jest już za późno. Mamy za sobą ten punkt życia, w którym jakaś lektura zarezonowałaby najmocniej.

    Kerouaca i Salingera najlepiej czytać w wieku lat siedemnastu. Bo potem to ★★☆☆☆, w najlepszym razie ★★★☆☆.

    ____________________
    Autorem zdjęcia wykorzystanego w nagłówku jest Mark Ramsay (CC, Flickr).

     

     
  • Borys 16:00 on 20/07/2018 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz
    Tags: , , , , ,   

    Niebieski jak gołąbek 

    golab_je

    Jeśli dobrze poszukać, w internecie da się znaleźć mądre odpowiedzi na ważkie i palące pytania dotyczące kondycji mediów. Na przykład:

    • Na czym, w jednym zdaniu, polega największa szkodliwość Twittera? (Na zakazie marynowania.)
    • Czy powinien martwić nas odwrót druku pod naporem internetu? (Niekoniecznie.)
    • Dlaczego internet wymusza dzielenie się informacjami osobistymi w nieporównywalnie większym stopniu niż dawniej? (Psychogeografia, głupcze!)
    • Co mają wspólnego nałogowi użytkownicy Facebooka z gołębiami? (Lubią to!)
    • Czy znalazł się jakiś mądry chłop, który w mniej niż czterech tysiącach znaków podsumował bez pudła, dlaczego tradycyjne media znalazły się w ogromnym kryzysie i jak jawi się ich przyszłość? (Owszem.)

    Uzasadnienia i rozwinięcia za tydzień, żartowałem, poniżej.

    (More …)

     
    • m. 16:18 on 23/07/2018 Bezpośredni odnośnik

      Bardzo ciekawe wnioski, szczególnie przyrównanie pisania stylem twittera do czasów średniowiecznych. Szczególnie, że coś w tym naprawdę jest. Wszyscy oburzają się fake newsami, czyli sami się sobie dziwią, że udało się komuś ich tak prostacko oszukać. ;-)

  • Borys 16:00 on 22/06/2018 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz
    Tags: ,   

    Dwa lata temu o tej samej porze 

    Brexit.jpg

    Czas biegnie szybko. Jutro mijają okrągłe dwa (!) lata od brytyjskiego referendum w sprawie opuszczenia Unii Europejskiej. Ponad jedna trzecia uprawnionych do głosowania obywateli zagłosowała wówczas za Brexitem, co przy frekwencji rzędu 70% wystarczyło, by rząd Jej Królewskiej Mości uruchomił Artykuł 50 Traktatu Lizbońskiego. Polityczne słowo stanie się geograficznym ciałem o północy 30 marca przyszłego roku. Wielka Brytania pójdzie tym sposobem śladem Algierii (1962), Grenlandii (1985) oraz Wspólnoty Saint-Barthélemy (2012) – jako czwarte terytorium, ale jako pierwsze państwo, opuści unijne szeregi.

    Brytyjska libertarianka Claire Fox tak tłumaczyła wolę wystąpienia z UE:

    (More …)

     
c
Compose new post
j
Next post/Next comment
k
Previous post/Previous comment
r
Odpowiedz
e
Edycja
o
Show/Hide comments
t
Idź do góry
l
Go to login
h
Show/Hide help
shift + esc
Anuluj